Emmanuel Macron reaguje na rekordowe sondaże Marine Le Pen

Jeszcze kilka dni temu francuską debatę publiczną zdominowały informacje o rekordowych wynikach Marine Le Pen w najnowszych badaniach opinii publicznej. Teraz do tych sondaży odniósł się sam Emmanuel Macron. Prezydent Francji zaapelował, aby nie traktować badań jako zapowiedzi ostatecznego wyniku wyborów prezydenckich w 2027 r., przypominając własną drogę do Pałacu Elizejskiego sprzed dziesięciu lat. Wypowiedź głowy państwa pokazuje jednak przede wszystkim, że rekordowe notowania liderki Zjednoczenia Narodowego stały się jednym z najważniejszych tematów francuskiej kampanii prezydenckiej.
.W opublikowanych wcześniej materiałach cyklu Wybory we Francji na łamach Wszystko co Najważniejsze przedstawiono najnowsze badania opinii publicznej, z których wynika, że Marine Le Pen po ogłoszeniu swojej kandydatury oraz po wniesieniu skargi kasacyjnej w sprawie dotyczącej asystentów parlamentarnych odzyskała wyraźne prowadzenie i osiągnęła najwyższe od początku kampanii wyniki poparcia. To właśnie do tych rekordowych sondaży odniósł się teraz Emmanuel Macron.
Podczas wspólnej konferencji prasowej z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem prezydent Francji wezwał do ostrożności w interpretowaniu badań opinii publicznej. Przypomniał, że jeszcze w lipcu 2016 r. za pewnych zwycięzców kolejnych wyborów uważano zupełnie innych polityków niż tych, którzy rzeczywiście znaleźli się w Pałacu Elizejskim po głosowaniu w maju 2017 r. Było to bezpośrednie nawiązanie do jego własnej kampanii, która jeszcze na rok przed wyborami nie była przez większość komentatorów uznawana za faworyta wyścigu o urząd prezydenta Republiki.
Macron podkreślił również, że wybory prezydenckie odbędą się dopiero 18 kwietnia i 2 maja 2027 r., dlatego wszelkie prognozy należy traktować z dużym dystansem. Zaapelował, aby zaufać narodowi francuskiemu i nie zakładać z góry najgorszego scenariusza. Choć nie wymienił Marine Le Pen z nazwiska, jego wypowiedź była jednoznaczną odpowiedzią na dominujące obecnie w debacie publicznej komentarze dotyczące jej przewagi w sondażach.
Rekordowe poparcie Marine Le Pen zmienia francuską debatę
Komentarz Emmanuela Macrona pojawił się bezpośrednio po publikacji najnowszego badania Ifop dla Le Figaro i LCI. Jest to jeden z najbardziej komentowanych sondaży początku kampanii prezydenckiej, ponieważ po raz pierwszy od wielu miesięcy Marine Le Pen nie tylko zdecydowanie prowadzi w pierwszej turze, ale także wygrywa wszystkie analizowane warianty drugiej tury.
Jeżeli kandydatem obozu centrowego zostałby Édouard Philippe, liderka Zjednoczenia Narodowego uzyskuje 36 proc.deklarowanych głosów w pierwszej turze. Oznacza to wzrost o 4 punkty procentowe w porównaniu z końcem czerwca. Dokładnie taki sam wynik, czyli 36 proc., osiąga również w scenariuszu, w którym kandydatem obozu prezydenckiego byłby Gabriel Attal.
Jeszcze bardziej znaczące są prognozy dotyczące drugiej tury. Według tego samego badania Marine Le Pen zwycięża niezależnie od tego, kto zostałby jej rywalem. W pojedynku z Édouardem Philippe’em zdobywa 54 proc. głosów wobec 46 proc. dla byłego premiera. Gdyby jej przeciwnikiem został Gabriel Attal, uzyskałaby 55 proc. poparcia, pozostawiając kandydatowi obozu prezydenckiego 45 proc. głosów.
Jednocześnie inne opublikowane w ostatnich dniach badania opinii publicznej również wskazują na utrzymującą się przewagę Marine Le Pen. Liderka RN przekracza w pierwszej turze poziom 35 proc. poparcia, odrabiając wcześniejszą stratę do Jordana Bardelli i ponownie stając się bezdyskusyjną kandydatką swojego obozu politycznego.
Macron przypomina własną kampanię z 2017 roku
Odwołanie do wydarzeń sprzed dziesięciu lat nie było przypadkowe. Emmanuel Macron chciał przypomnieć, że francuska polityka wielokrotnie zaskakiwała obserwatorów gwałtowną zmianą nastrojów społecznych w ostatnich miesiącach kampanii. W jego ocenie badania prowadzone na wiele miesięcy przed głosowaniem nie przesądzają jeszcze o wyniku wyborów.
Historia V Republiki rzeczywiście zna liczne przykłady kandydatów, którzy długo prowadzili w sondażach, lecz ostatecznie przegrywali, jak również polityków rozpoczynających kampanię z niewielkim poparciem, którzy potrafili odwrócić przebieg rywalizacji. Właśnie do tego doświadczenia odwołuje się obecnie Emmanuel Macron.
Jednocześnie sama konieczność zabrania głosu przez urzędującego prezydenta pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja polityczna we Francji. Jeszcze kilka tygodni temu głównym pytaniem pozostawało to, czy wyrok sądu apelacyjnego osłabi Marine Le Pen przed rozpoczęciem kampanii. Najnowsze badania pokazują jednak odwrotny efekt. Liderka Zjednoczenia Narodowego nie tylko utrzymała swoje poparcie, lecz osiągnęła najwyższe wyniki od początku kampanii prezydenckiej.
Kampania prezydencka wchodzi w nowy etap
Wypowiedź Emmanuela Macrona można odczytywać jako sygnał, że Pałac Elizejski dostrzega zmianę układu sił przed wyborami prezydenckimi w 2027 r. Nie oznacza ona oczywiście akceptacji dla prognoz przedstawianych przez ośrodki badania opinii publicznej. Wręcz przeciwnie – prezydent przypomina, że o wyniku zdecydują dopiero głosowania zaplanowane na 18 kwietnia i 2 maja 2027 r.
Jednocześnie sam fakt, że Emmanuel Macron postanowił publicznie skomentować rekordowe wyniki Marine Le Pen, pokazuje, iż przestały one być wyłącznie kolejnym sondażem. Stały się jednym z głównych punktów odniesienia francuskiej debaty politycznej oraz jednym z najważniejszych tematów kampanii prezydenckiej, którą obserwujemy na kolejnych etapach naszego cyklu www.WyboryweFrancji.pl
Arkadiusz Jordan
Paryż





