Marine LE PEN odzyskuje prowadzenie. Pierwszy sondaż po wyroku sądu zmienia układ sił przed wyborami prezydenckimi we Francji

Marine Le Pen odzyskała pozycję faworytki wyborów prezydenckich we Francji. Pierwszy sondaż opublikowany po wyroku sądu apelacyjnego przez „Le Figaro” pokazuje nie tylko wyraźny wzrost poparcia dla liderki Zjednoczenia Narodowego, ale również zmianę układu sił pomiędzy Jordanem Bardellą, Édouardem Philippem, Gabrielem Attalem i Jeanem-Lukiem Mélenchonem przed wyborami prezydenckimi w 2027 r.
.Jeszcze kilka dni temu głównym pytaniem francuskiej polityki było to, czy Marine Le Pen w ogóle będzie mogła kandydować w wyborach prezydenckich w 2027 r. Po wyroku sądu apelacyjnego i zapowiedzi wniesienia skargi kasacyjnej ta niepewność w dużej mierze ustąpiła. Pierwszy sondaż przeprowadzony po decyzji sądu pokazuje natomiast coś jeszcze ważniejszego: liderka Zjednoczenia Narodowego nie tylko wróciła do kampanii, ale odzyskała pozycję zdecydowanej faworytki pierwszej tury.
Decyzja sądu zakończyła okres największej niepewności
Przez wiele miesięcy jednym z głównych tematów francuskiej polityki była przyszłość Marine Le Pen. Po wyroku pierwszej instancji, który pozbawiał ją prawa kandydowania z natychmiastowym skutkiem, coraz częściej zakładano, że kandydatem Zjednoczenia Narodowego zostanie Jordan Bardella. To on stawał się twarzą scenariusza awaryjnego, młodszym następcą, który miałby przejąć elektorat Marine Le Pen i doprowadzić partię do drugiej tury wyborów prezydenckich.
Sąd apelacyjny zmienił jednak sytuację. Marine Le Pen została wprawdzie skazana na karę pozbawienia wolności wykonywaną w formie dozoru elektronicznego, ale jednocześnie zapowiedziała wniesienie skargi kasacyjnej. Taki krok zawiesza wykonanie wyroku do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Kasacyjny, co oznacza, że może prowadzić kampanię wyborczą bez elektronicznej bransoletki i pozostaje kandydatką w wyborach prezydenckich.
Nie oznacza to całkowitego zakończenia sporu prawnego. Sąd Kasacyjny ma wydać swoje rozstrzygnięcie najpóźniej na początku kwietnia 2027 r. Jednak z politycznego punktu widzenia najważniejsza niewiadoma została usunięta. Kampania może toczyć się z Marine Le Pen jako kandydatką, a nie tylko z hipotezą jej zastąpienia przez Jordana Bardellę.
Pierwszy sondaż pokazuje natychmiastowy efekt
Badanie Ifop-Fiducial dla „Le Figaro” i LCI, przeprowadzone już po wystąpieniu Marine Le Pen w telewizji TF1, pokazuje bardzo wyraźną zmianę. Marine Le Pen uzyskuje 36 proc. poparcia w pierwszej turze wyborów. Oznacza to wzrost o cztery punkty w ciągu zaledwie dwóch tygodni i najwyższy poziom notowań od początku obecnego cyklu wyborczego.
Jeszcze niedawno część badań wskazywała, że Jordan Bardella mógłby osiągać wyniki nawet nieco lepsze od swojej politycznej mentorki. Najnowszy sondaż pokazuje jednak, że ta różnica całkowicie zniknęła. Według dyrektora badań Ifop Frédérica Dabi wyborcy przestali rozróżniać potencjalne kandydatury Marine Le Pen i Jordana Bardelli. Powrót liderki Zjednoczenia Narodowego przywrócił jedność elektoratu.
To szczególnie ważne, ponieważ Marine Le Pen zyskuje właśnie w tych grupach, w których przewagę miał dotąd Bardella. Chodzi o młodszych wyborców, część środowisk przedsiębiorców, wyborców Republikanów oraz elektorat Érica Zemmoura. Sondaż pokazuje więc, że zapowiedź jej kandydatury nie osłabiła Zjednoczenia Narodowego, lecz przeciwnie: przywróciła mu najważniejszy punkt ciężkości.

Korzysta nie tylko Zjednoczenie Narodowe
Największym przegranym tej zmiany wydają się politycy, którzy liczyli na osłabienie Marine Le Pen. Spadają notowania przewodniczącego Republikanów Bruno Retailleau, który traci od trzech do czterech punktów procentowych. Jeszcze większe problemy ma Éric Zemmour, którego poparcie ponownie obniża się do poziomu około czterech procent.
Sondaż pokazuje więc, że wyborcy prawicy nie rozproszyli się pomiędzy kilka kandydatur. Przeciwnie, wraz z powrotem Marine Le Pen ponownie skupiają się wokół jednej liderki. To zła wiadomość zarówno dla Republikanów, którzy próbują odbudować swoją pozycję na twardej prawicy, jak i dla Reconquête, które od początku istnienia liczyło na przejęcie części elektoratu Zjednoczenia Narodowego.
W tym sensie decyzja sądu przyniosła efekt odwrotny od tego, którego mogli oczekiwać przeciwnicy Marine Le Pen. Zamiast pogłębić wątpliwości w jej obozie, pozwoliła jej ponownie wejść w rolę naturalnej kandydatki RN. Zamiast otworzyć przestrzeń dla konkurentów po prawej stronie sceny politycznej, skonsolidowała znaczną część wyborców wokół niej.
Co ten sondaż zmienia dla Jordana Bardelli
Jordan Bardella nie znika z francuskiej polityki. Przeciwnie, pozostaje jednym z najważniejszych polityków Zjednoczenia Narodowego i najpoważniejszym sukcesorem Marine Le Pen. Zmienia się jednak jego rola w kampanii prezydenckiej 2027 r. Z potencjalnego kandydata zastępczego wraca do funkcji najważniejszego zaplecza politycznego liderki RN.
To rozstrzygnięcie ma duże znaczenie strategiczne. Gdyby Marine Le Pen została wyłączona z wyborów, Bardella musiałby bardzo szybko przejąć nie tylko elektorat, lecz także całą symbolikę kampanii, jej doświadczenie, pamięć poprzednich wyborów i relację z wyborcami, którzy od lat głosują na nazwisko Le Pen. Najnowszy sondaż pokazuje, że taki transfer był możliwy, ale nie jest już konieczny.
Bardella pozostaje więc politykiem przyszłości, ale kampania teraźniejszości należy ponownie do Marine Le Pen. To dla niego sytuacja wygodna i trudna zarazem. Wygodna, bo nie musi wchodzić natychmiast w najbardziej ryzykowną rolę we francuskiej polityce. Trudna, bo jego polityczna samodzielność zostaje na razie odsunięta w czasie, a uwaga opinii publicznej wraca do liderki, która po raz czwarty chce zdobyć Pałac Elizejski.
Jean-Luc Mélenchon umacnia swoją pozycję na lewicy
Zmiana widoczna jest również po drugiej stronie francuskiej sceny politycznej. Jean-Luc Mélenchon zwiększa poparcie do około 15 proc., korzystając z przedłużających się sporów wśród socjalistów i szerzej rozumianego obozu centrolewicowego. Brak wspólnego kandydata sprawia, że lider Niepokornej Francji pozostaje najważniejszą postacią lewicy, choć Raphaël Glucksmann nadal utrzymuje znaczące poparcie.
Francuska scena polityczna coraz wyraźniej układa się więc wokół trzech biegunów: Zjednoczenia Narodowego, radykalnej lewicy oraz rozproszonego centrum. Taki układ jest niekorzystny dla tych wszystkich, którzy chcieliby odtworzyć dawną logikę francuskich wyborów prezydenckich, opartą na pojedynku umiarkowanej prawicy i umiarkowanej lewicy. Dziś to właśnie siły protestu, zarówno po prawej, jak i po lewej stronie, nadają ton debacie.
Blok prezydencki nadal nie znajduje lidera
Znacznie gorzej wygląda sytuacja obozu wywodzącego się z prezydentury Emmanuela Macrona. Édouard Philippe pozostaje najsilniejszym kandydatem tego środowiska, utrzymując przewagę nad Gabrielem Attalem. Nie oznacza to jednak powstania nowej dynamiki. Obaj byli premierzy pozostają bardzo wyraźnie za Marine Le Pen i żaden z nich nie potrafi skrócić dzielącego ich dystansu.
To jeden z najważniejszych wniosków najnowszego badania. Kampania prezydencka rzeczywiście się rozpoczęła, ale na razie to Marine Le Pen narzuca jej tempo. Édouard Philippe i Gabriel Attal prowadzą rywalizację w obrębie tego samego obozu, podczas gdy Marine Le Pen korzysta z efektu przywództwa, rozpoznawalności i politycznego powrotu po okresie prawnej niepewności.
Dla centrum problem jest podwójny. Najpierw musi ono rozstrzygnąć, kto będzie jego kandydatem. Dopiero potem będzie musiało przekonać wyborców, że ten kandydat może rzeczywiście zatrzymać Zjednoczenie Narodowe. Najnowszy sondaż pokazuje, że na razie żaden z tych warunków nie został spełniony.
Dlaczego ten sondaż jest tak ważny
Największe znaczenie tego badania nie polega wyłącznie na samych liczbach. Jest to pierwszy sondaż wykonany już po przełomowej decyzji sądu apelacyjnego i po oficjalnym potwierdzeniu przez Marine Le Pen, że zamierza kandydować po raz czwarty. Dlatego mierzy nie tylko intencje głosowania, lecz także polityczny efekt powrotu kandydatki RN do gry.
Po wielu miesiącach spekulacji francuska scena polityczna wraca do układu bardziej przypominającego wcześniejsze kampanie wyborcze. Nie oznacza to końca sporów prawnych, ponieważ rozstrzygnięcie Sądu Kasacyjnego nadal może mieć znaczenie. Oznacza jednak, że kampania wyborcza weszła w nową fazę. Jej główną bohaterką ponownie stała się Marine Le Pen.
Arkadiusz Jordan
Paryż





