
Nikt nie lubi przegranych. Zderzenie Putina z rzeczywistością
Zespół odpowiedzialny za politykę zagraniczną Władimira Putina może czuć się w tym tygodniu nieswojo, przygotowując raport dla swojego szefa. Wśród ostatnich złych wiadomości Komunistyczna Partia Chin wymierzyła Kremlowi podwójny policzek – pisze Edward LUCAS
.Odmawia otóż dostaw morskich systemów napędowych dla statków potrzebnych do funkcjonowania arktycznego „Północnego Szlaku Morskiego”. Jednocześnie planowany gazociąg „Siła Syberii 2” o przepustowości 50 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie jest praktycznie martwy z powodu chińskiego żądania, aby cena gazu odpowiadała tej, jaką płacą rosyjscy konsumenci: 50 dolarów za 1000 metrów sześciennych. To zaledwie jedna piąta ceny, którą oferował Kreml, i to już po znaczącym rabacie. Chińskie państwo partyjne ma jednak inne możliwości. To daje mu przewagę negocjacyjną, Rosji natomiast kończy się czas i kończą się inni klienci: w przyszłym roku zakończy się sprzedaż rosyjskiego gazu rurociągami do Unii Europejskiej. Co więcej, ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie sprawiły, że Rosja musi obecnie importować produkty rafinowane z Chin. To kolejne karty, które Pekin może rozgrywać.
Także inne państwa wyczuwają słabość Rosji i odpowiednio reagują. Kazachstan właśnie zakazał importu większości rosyjskiej pszenicy. Przywódca Azerbejdżanu Ilham Alijew demonstracyjnie poparł Ukrainę podczas niedawnego publicznego wystąpienia. Armenia jednostronnie kontynuuje prace nad przywróceniem połączeń kolejowych z Turcją i Azerbejdżanem, mimo opieszałości Rosji, która formalnie zarządza tą linią kolejową. Turcja liczy na sprzedaż swoich niechcianych rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400 Zjednoczonym Emiratom Arabskim, po udanej wizycie prezydenta Donalda Trumpa, która – jak się wydaje – odblokowała sprzedaż amerykańskich myśliwców F-35. To kolejny krok Recepa Tayyipa Erdoğana wstecz od jego wieloletniego flirtu z Kremlem.
Szczyt NATO w Ankarze również rozwiał rosyjskie nadzieje, że Trump wywrze presję na Ukrainę – bezpośrednio albo pośrednio poprzez europejskich członków Sojuszu. Prezydent Stanów Zjednoczonych lubi zwycięzców, a nie przegranych. Prezydent Donald Trump wydaje się także gotowy podpisać nową ustawę o sankcjach wobec Rosji, promowaną przez zmarłego senatora USA Lindseya Grahama i określaną mianem „gospodarczej bomby”. Te dyplomatyczne niepowodzenia nie są rozstrzygające, podobnie jak sukcesy Ukrainy na polu bitwy. Rosja nadal ma możliwości działania – gospodarcze, polityczne i militarne – choć wszystkie są złymi opcjami. Jesienna mobilizacja wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. Równie prawdopodobna, a być może nawet wcześniejsza, jest prowokacja wymierzona w państwa NATO, najpewniej w postaci operacji pod fałszywą flagą przeciwko Polsce z użyciem „ukraińskich” dronów.
.Kreml prowadzi również operacje psychologiczne skierowane przeciw zachodnim środowiskom opiniotwórczym. Obejmują one brzmiące autorytatywnie, lecz sensacyjne ostrzeżenia o tym, jak źle Rosja może się zachować, jeśli znajdzie się w desperackim położeniu, oraz jak znacznie gorzej będzie, jeśli poniesie porażkę. Wśród możliwych scenariuszy wymienia się anarchię, totalitaryzm, dyktaturę na wzór Korei Północnej lub uzależnienie od Chin.
Łączenie ostrzeżeń przed katastrofą z apelami o ostrożność uderza w największe słabości Zachodu: ambicję, tchórzostwo, brak jedności, chciwość i naiwność. Odwraca uwagę od tego, co powinno być najważniejszym strategicznym priorytetem – zwycięstwa Ukrainy. Zamiast tego główną stawką staje się pytanie o to, jak ukształtować europejskie bezpieczeństwo na kolejne dekady. Wystarczy znaleźć odpowiednich „pragmatyków”, którzy zyskają znaczenie w powojennej, postputinowskiej Rosji, i zacząć zabiegać o ich względy. Zacząć myśleć o przyszłym „Wielkim Porozumieniu” (czy ktoś powiedział „reset”?), które uwzględni interesy Rosji (czy ktoś powiedział „uzasadnione”?). Nie przejmować się uciążliwymi i „paranoicznymi” Europejczykami ze wschodu – to gra dla wielkich państw. I pomyśleć, jakie pieniądze są tutaj do zarobienia. Takie myśli być może są dziś jeszcze wypowiadane półgłosem. Ale Rosja je słyszy i podsyca – zarówno słowami, jak i działaniami.
.Kreml oczywiście nie kieruje żadnych z tych działań wobec strony chińskiej. Byłoby to bezcelowe. Decydenci w Pekinie postrzegają świat w twardych, realistycznych kategoriach. Jeśli Rosja zachowuje się lekkomyślnie – należy zwiększyć presję. Jeśli Rosja jest słaba – należy twardziej negocjować. Trzeba przygotowywać się na wszystkie zmiany polityki i przywództwa, zwłaszcza te najgorsze. Takie podejście powinna przyjąć również Europa.





