Francuzi godzą się na oszczędności w budżecie 2027. Nie chcą wyższych podatków

budżet Francji na 2027 rok

Francuzi coraz bardziej obawiają się rosnącego długu państwa. Aż 77 proc. badanych popiera przyjęcie już w budżecie na 2027 rok „ukierunkowanych i trudnych” działań naprawczych, ale 61 proc. chce, aby opierały się one na ograniczeniu wydatków, a nie na podnoszeniu podatków. Sondaż Ifop pokazuje, gdzie przebiegają społeczne granice oszczędności i dlaczego finanse publiczne mogą stać się jednym z głównych tematów wyborów prezydenckich we Francji.

.Spór o francuski dług przestaje być debatą prowadzoną wyłącznie przez ekonomistów, agencje ratingowe i uczestników rynku obligacji. Wchodzi bezpośrednio do rozmów francuskich rodzin, wpływa na ocenę rządu Sébastiena Lecornu i staje się jednym z głównych tematów poprzedzających wybory prezydenckie w 2027 roku. Nie oznacza to jednak, że wyborcy zaakceptowali już konkretny program cięć ani że są gotowi ponieść każdy koszt uzdrowienia finansów państwa.

Francuzi uznają, że z długiem trzeba zrobić coś już teraz

Według sondażu Ifop, przeprowadzonego na zlecenie francuskiego rządu i opisanego przez „Le Parisien” oraz BFM Business, 40 proc. respondentów ocenia obecną sytuację finansową państwa jako „bardzo niepokojącą”. Od stycznia odsetek ten zwiększył się o 5 punktów procentowych. Badani należący do tej grupy uważają, że stan finansów publicznych powinien stać się jednym z priorytetów rządu ze względu na możliwość wystąpienia poważnych konsekwencji gospodarczych i społecznych.

Kolejne 49 proc. Francuzów przyznaje, że sytuacja jest poważna, chociaż wskazuje również na pilniejsze problemy, takie jak ochrona siły nabywczej, funkcjonowanie szpitali czy stan edukacji. Jedynie 11 proc. ankietowanych uważa, że zadłużenie nie stanowi aż tak dużego zagrożenia, ponieważ Stany Zjednoczone, Japonia i inne rozwinięte gospodarki także funkcjonują z bardzo wysokim długiem. Wyniki pokazują więc szerokie uznanie wagi problemu, ale nie prowadzą jeszcze do wspólnej odpowiedzi na pytanie, jak należałoby go rozwiązać.

Skalę wyzwania przedstawialiśmy szerzej w analizie „Czy Francja żyje na kredyt?“. Francuski dług publiczny osiągnął na koniec pierwszego kwartału 2026 roku 3 536,1 mld euro, czyli 117,5 proc. PKB, zwiększając się w ciągu trzech miesięcy o 75,6 mld euro. Problem polega nie tylko na wysokości zobowiązań, lecz także na tym, że państwo od dziesięcioleci finansuje część bieżących wydatków za pomocą kolejnych emisji długu.

W nowym badaniu najbardziej znacząca jest gotowość do działania bez dalszego odkładania decyzji. Aż 77 proc. respondentów woli, aby już w budżecie na 2027 rok znalazło się kilka trudnych, lecz precyzyjnie wybranych działań dostosowawczych. Tylko 23 proc. badanych opowiada się za oczekiwaniem i przyjęciem poważniejszego programu naprawczego dopiero wtedy, gdy dalsze pogorszenie sytuacji finansowej uczyni go koniecznym.

Poparcie dla szybkiego działania występuje w elektoratach wszystkich głównych sił politycznych. Rozwiązanie takie wybiera 68 proc. sympatyków Niepokornej Francji, 72 proc. zwolenników Partii Socjalistycznej i Republikanów, 81 proc. wyborców Renaissance oraz 80 proc. sympatyków Zjednoczenia Narodowego. Różnice między obozami ujawniają się dopiero przy pytaniu, kto powinien ponieść koszty reform i które wydatki należy ograniczyć.

Oszczędności tak, lecz nie kosztem wszystkich usług publicznych

Sześciu na dziesięciu ankietowanych oczekuje ograniczenia części wydatków publicznych bez podnoszenia podatków. Stanowisko to popiera 61 proc. sympatyków partii należących do obozu prezydenckiego, 75 proc. zwolenników Republikanów i 77 proc. wyborców Zjednoczenia Narodowego. Znacznie mniejsze poparcie uzyskuje ono na lewicy: 35 proc. wśród sympatyków Niepokornej Francji, 27 proc. wśród zwolenników Partii Socjalistycznej i 38 proc. wśród wyborców Ekologów.

Piętnaście procent badanych opowiada się za połączeniem oszczędności z nowymi wpływami podatkowymi, natomiast 11 proc. chciałoby oprzeć naprawę finansów przede wszystkim na zwiększeniu dochodów z podatków. Kolejne 12 proc. woli wolniejsze zmniejszanie deficytu i zaakceptowanie dalszego wzrostu zadłużenia. Wśród sympatyków Partii Socjalistycznej 40 proc. wybiera połączenie ograniczenia wydatków i podwyżek podatków, a w elektoracie Niepokornej Francji 36 proc. wskazuje przede wszystkim na zwiększenie dochodów państwa.

Wyniki te należy zestawić z francuskim poziomem obciążeń fiskalnych i skalą sektora publicznego. W 2025 roku wydatki publiczne odpowiadały za ponad 57 proc. PKB, a obowiązkowe podatki i składki stanowiły 43,6 proc. PKB. Problem relacji między wysokością wydatków, jakością usług publicznych i rosnącym zadłużeniem opisaliśmy w materiale „Kto zapłaci rachunek za francuskie państwo?“.

Deklarowana zgoda na oszczędności nie oznacza bowiem akceptacji dla jednakowo głębokich cięć we wszystkich dziedzinach. Aż 73 proc. Francuzów chce ochronić przed nimi system opieki zdrowotnej, 46 proc. wskazuje edukację, 29 proc. policję i żandarmerię, 27 proc. obronność, a 22 proc. działania związane z przystosowaniem państwa do zmiany klimatu. Im bliżej konkretnych usług, z których korzystają obywatele, tym bardziej ogólna zgoda na ograniczanie wydatków napotyka wyraźne granice.

Francuzi są jednak gotowi poprzeć część bardziej szczegółowych działań. Pięćdziesiąt jeden procent badanych akceptuje zmniejszenie refundacji niektórych leków o niskiej ocenianej korzyści medycznej, a 52 proc. powiązanie z inflacją rocznego limitu ryczałtowych opłat ponoszonych przez pacjentów. Nie są to wyniki świadczące o szerokim mandacie do przebudowy ochrony zdrowia, ale pokazują możliwość uzyskania niewielkiej większości dla zmian przedstawianych jako korekta nieskutecznych mechanizmów, a nie ograniczenie dostępu do leczenia.

Znacznie szersze poparcie uzyskuje reforma zwolnień lekarskich, za którą opowiada się 73 proc. respondentów. Kontrolę potencjalnych nadużyć popiera 64 proc. badanych, natomiast 84 proc. chce lepszego dostosowania świadczeń rodzinnych do dochodów gospodarstw domowych. W obu przypadkach akceptacja reform opiera się na przekonaniu, że państwo powinno trafniej kierować pomoc i skuteczniej kontrolować sposób wydawania pieniędzy.

Największym wyzwaniem będzie podział kosztów

Francuzi pozostają podzieleni w sprawie ogólnej konstrukcji programu oszczędnościowego. Pięćdziesiąt sześć procent ankietowanych chce podobnego wysiłku ze strony wielu ministerstw, samorządów i obszarów polityki publicznej, aby ciężar nie spadł na jedną grupę. Czterdzieści trzy procent woli reformy ukierunkowane, pozwalające ograniczyć wybrane wydatki przy jednoczesnym zwiększaniu nakładów na dziedziny uznane za priorytetowe.

Za wzrostem wydatków ministerstw w tempie niższym od inflacji opowiada się 73 proc. respondentów. Z kolei 74 proc. popiera nałożenie większego wysiłku na najzamożniejsze samorządy. Rozwiązanie to może być atrakcyjne politycznie, ponieważ pozwala centrum podkreślać konieczność kontroli wydatków, a lewicy bronić zasady ochrony słabszych terytoriów.

Właśnie na tym poziomie pojawia się zasadnicza trudność. Ograniczenie nominalnego wzrostu wydatków do poziomu niższego od inflacji oznacza ich realny spadek, nawet jeśli rząd nie używa słowa „cięcia”. W praktyce może prowadzić do zmniejszenia zatrudnienia, ograniczenia inwestycji, wydłużenia czasu oczekiwania na usługi albo rezygnacji z części programów.

Sondaż pokazuje zatem poparcie dla zasady oszczędzania, ale nie rozstrzyga, czy utrzyma się ono po przedstawieniu konkretnych konsekwencji. Wyborcy łatwiej akceptują walkę z nadużyciami, dokładniejsze kierowanie świadczeń lub większy udział zamożnych samorządów niż rozwiązania bezpośrednio obniżające dochody gospodarstw domowych. Dla rządu oznacza to, że politycznie możliwy program naprawczy będzie musiał zostać przedstawiony jako zwiększenie skuteczności państwa, a nie powszechne zaciskanie pasa.

Budżet 2027 będzie próbą kompromisu przed wyborami prezydenckimi

Dwie trzecie badanych, czyli 65 proc., woli przyjęcie niedoskonałego budżetu kompromisowego niż zastosowanie ustawy specjalnej, która zapewniałaby tymczasową ciągłość finansowania państwa bez pełnego budżetu uzgodnionego przez parlament. Jednocześnie 80 proc. dopuszcza późniejsze dostosowanie ustawy do sytuacji gospodarczej oraz kierunku wybranego przez przyszłego prezydenta Republiki. Pokazuje to, że Francuzi oczekują od obecnego parlamentu przede wszystkim zabezpieczenia państwa na okres wyborczy, a nie przesądzenia wszystkich reform na kolejne lata.

Aż 79 proc. respondentów domaga się również, aby każdemu dodatkowemu wydatkowi uchwalonemu przez parlamentarzystów towarzyszyło źródło finansowania. Jeżeli deputowani zrezygnują z zaplanowanej oszczędności, powinni ich zdaniem wskazać inne ograniczenie wydatków lub nowe dochody. To jeden z najmocniejszych wyników badania, ponieważ dotyczy nie tyle samego poziomu podatków, ile odpowiedzialności za składane obietnice.

W otoczeniu Sébastiena Lecornu sondaż został odebrany jako dowód, że istnieje społeczna przestrzeń dla kompromisowego budżetu. Rząd musi jednak uniknąć kumulowania rozwiązań bezpośrednio uderzających w gospodarstwa domowe, ponieważ mogłyby one zostać odebrane jako początek powszechnej polityki oszczędności. Taka reakcja byłaby szczególnie groźna w roku poprzedzającym wybory prezydenckie.

Prace nad budżetem będą odbywały się w parlamencie bez stabilnej większości, przy rosnących kosztach finansowania długu i coraz uważniejszej obserwacji Francji przez inwestorów. Rynkowy wymiar problemu przedstawiliśmy w tekście „Francja pożycza już drożej niż Grecja. Rynki wystawiają rachunek Emmanuelowi Macronowi“. Wzrost rentowności obligacji nie podnosi kosztów całego długu natychmiast, ale stopniowo zwiększa rachunek odsetkowy wraz z refinansowaniem kolejnych zobowiązań.

Badanie Ifop pokazuje również, dlaczego finanse publiczne znajdą się w centrum kampanii prezydenckiej. Francuzi chcą ograniczenia długu i deficytu, ale nie godzą się na łatwe rozwiązanie polegające na kolejnych podwyżkach podatków. Jednocześnie oczekują ochrony zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa i siły nabywczej, czyli obszarów wymagających dużych i trwałych nakładów.

Kandydaci będą musieli wyjaśnić nie tylko, ile chcą wydać, ale także które programy ograniczą, z jakich reform zrezygnują i kto ostatecznie poniesie ich koszty. Pierwsze zderzenie tych obietnic z oczekiwaniami środowisk gospodarczych opisaliśmy w materiale „Francja 2027 zaczyna się od sporu o dług, emerytury i podatki”. Nowy sondaż uzupełnia ten obraz o perspektywę całego społeczeństwa, znacznie ostrożniejszego wobec reform niż przedsiębiorcy, ale coraz mniej skłonnego do akceptowania dalszej bezczynności.

Najważniejszy wniosek nie brzmi więc, że Francuzi zgodzili się na politykę oszczędności. Zgodzili się jedynie, że decyzji nie można odkładać bez końca, a działania ukierunkowane są lepsze niż późniejsza, powszechna i gwałtowna korekta. Prawdziwy test rozpocznie się wtedy, gdy ogólne deklaracje zostaną zastąpione listą konkretnych wydatków, świadczeń i instytucji objętych zmianami.

Badanie Ifop zostało przeprowadzone przez internet 25 i 26 sierpnia 2026 roku metodą kwotową na reprezentatywnej próbie 1000 pełnoletnich mieszkańców Francji. Ponieważ sondaż zamówił rząd, jego wyniki należy odczytywać łącznie z dokładnym brzmieniem pytań i bez utożsamiania zgody na „ukierunkowane i trudne działania” z poparciem dla każdego rozwiązania, które znajdzie się w projekcie budżetu.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 września 2026