Agnieszka PAWNIK: Koreańskie próby atomowe.
Kto i czego powinien się obawiać?

TSF Jazz Radio

Koreańskie próby atomowe.
Kto i czego powinien się obawiać?

Agnieszka PAWNIK

Studentka Studiów Dalekowschodnich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się historią i polityką Japonii. Pisze dla Pulsu Azji. Uważnie obserwuje ulice Internetu.

zobacz inne teksty autora

Premier Japonii Shinzo Abe zyskał poparcie polityczne dzięki przyjęciu ostrej polityki wobec Korei Północnej. Nie jest to bez związku z coraz częstszymi północnokoreańskimi próbami atomowymi. Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta.

Piąta już próba jądrowa o sile 10 kiloton przeprowadzona przez Koreę Północną znowu postawiła służby japońskie i południowokoreańskie w stan gotowości. Tego rodzaju testy są przeprowadzane przez Koreę Północną co 3 – 4 lata; poprzedni odbył się w styczniu tego roku. Przedstawiciele krajów w regionie wyrazili stanowczą krytykę poczynań Pjongjangu, trwają dyskusje dotyczące zaostrzenia sankcji gospodarczych wobec Korei Północnej – prezydent Korei Południowej Park Geun-hye rozmawiała już o tym z Barackiem Obamą podczas odbywającego się niedawno szczytu w Laosie.

.Głównodowodzący amerykańskich sił w Seulu zasugerował wprowadzenie stanu wyjątkowego, a Japońskie Siły Samoobrony potwierdziły plany dotyczące badania działań Korei Północnej. Przedstawiciele „hibakusha”, czyli ofiar wybuchów bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki, ostro potępili wykorzystanie energii atomowej w celach wojennych. Japoński minister spraw zagranicznych Fumio Kishida potwierdził zwołanie specjalnego spotkania przedstawicieli ONZ. Dynamika reakcji okolicznych krajów jest dyktowana zaszłościami historycznymi oraz siatką wzajemnych zależności.

Najwięcej kontrowersyjnych kwestii między Japonią i Koreą jest związanych z okupacją japońską w latach 1910 – 1945 i wydarzeniami z czasów drugiej wojny światowej.

Wynaradawianie oraz systematyczne niszczenie kultury koreańskiej pozostawiły po sobie ślady, które do tej pory rzutują na politykę wewnętrzną i zagraniczną obydwu krajów. W czasie działań wojennych Japończycy zmuszali do prostytucji kobiety z podbijanych krajów, głównie Koreanki, nazywając je eufemistycznie „pocieszycielkami”. Wielu Koreańczyków zginęło podczas przymusowej służby wojskowej pod sztandarami okupanta lub w trakcie prac związanych z produkcją broni. W dyskursie publicznym w Japonii często pomija się także koreańskie ofiary bomb atomowych oraz to, jak zostały uhonorowane pod pomnikiem Pokoju w Hiroszimie.

.Kluczowym wydarzeniem rzutującym na stosunki Japonii i Korei Północnej była zimna wojna, która spowodowała podział trwający do dziś. Wojna w Korei w latach 1950 – 1953 była niezwykle korzystna dla Japończyków, którzy otrzymywali wtedy specjalne amerykańskie dostawy gospodarcze, nieocenione po klęsce ekonomicznej, która nastąpiła w wyniku drugiej wojny światowej. Podpisano wówczas w trybie przyspieszonym traktat pokojowy w San Francisco. Ówczesny premier Japonii, Shigeru Yoshida, mający wsparcie Ronalda Reagana, nazwał wydarzenia w Korei „darem od bogów”.

Plany uczynienia z Japonii amerykańskiego przyczółka i „niezatapialnego lotniskowca” rozbijają się jednak o kontrowersyjny dziewiąty artykuł japońskiej konstytucji, który zakłada pacyfizm i brak zbrojeń. Premier Shinzo Abe, pozostający w ścisłym kontakcie ze stroną amerykańską, stara się o reinterpretację tego fragmentu, która miałaby przynieść korzyści obu krajom. Amerykanie potrzebują silnej przeciwwagi dla agresywnej polityki Chin i Korei Północnej w tym regionie. Japończycy, którzy służyli pomocą medyczną i aprowizacyjną podczas działań ONZ, często potrzebowali zewnętrznej ochrony militarnej. Tego rodzaju paradoksy miały rozwiązać Japońskie Siły Samoobrony, które według statystyk są w czołówce najlepiej wyszkolonych organizacji wojskowych świata.

Nadal jednak pozostaje kwestia udzielenia zbrojnego wsparcia sojusznikom Japonii w razie konfliktu, która przybiera na znaczeniu z każdym kolejnym ekspansywnym manewrem Chin i Korei Północnej.

Shinzo Abe jest nieodłącznie kojarzony z „abduction lobby”, czyli sprawą Japończyków porwanych przez rząd północnokoreański w latach 70. i 80. ub. wieku. Ostatnie dochodzenie w sprawie 12 zaginionych osób było przeprowadzone w 2002 i 2004 roku i zostało uznane za niesatysfakcjonujące. To ważna sprawa dla unormowania stosunków obu krajów, która przekreśliła szansę na kontynuację współpracy gospodarczej nawiązanej 40 lat temu. Shinzo Abe zyskał duże poparcie polityczne właśnie dzięki proklamowaniu ostrej polityki wobec Korei Północnej. Jego radykalne podejście do wydarzeń z lat 1941 – 1945 budzi niepokój całego regionu. Stabilizacja władzy Partii Liberalno-Demokratycznej w Japonii nastąpiła zapewne także w wyniku obaw związanych z próbami atomowymi przeprowadzanymi przez Koreę Północną.

.Korea Północna boryka się z zapaścią gospodarczą i ekonomiczną. W dużej mierze polega na wsparciu z zewnątrz. Chiny, jej tradycyjny sojusznik, wyraziły swój sprzeciw wobec najnowszej próby jądrowej. Z kolei stosunki Chin z Koreą Południową polepszyły się, odkąd jej prezydentem jest Park Geun-hye, bardzo lubiana i podziwiana w Państwie Środka. Od poprzedniego północnokoreańskiego testu atomowego, przeprowadzonego w styczniu bieżącego roku, Park Geun-hye kategorycznie wzywa Chiny do udowodnienia, że rozwój przyjacielskich układów nie istnieje wyłącznie na papierze i na zebraniach oficjeli. Warto zaznaczyć, że od początku urzędowania Park Geun-hye spotykała się z przedstawicielami Chin wielokrotnie, a przedstawiciele Chin i Korei Północnej — nie spotykali się w tym okresie wcale. Mimo to układy i związki w chińskich prowincjach sąsiadujących z Koreą Północną są przez władze chińskie wspierane w mniej lub bardziej jawny sposób.

Od czasów fiaska rozmów sześciostronnych stało się jasne, że problem Korei Północnej będzie wymagać innych środków niż dyplomatyczne. Wynik zbliżających się wyborów prezydenckich w USA zmusi region do kolejnego przedefiniowania wzajemnych stosunków. Donald Trump już kilka razy „zabłysnął” kontrowersyjnymi wypowiedziami o tym, że trzeba zbroić Japończyków, co wzbudziło w nich niepokój. Hillary Clinton natomiast wyraża zainteresowanie równowagą sił na Dalekim Wschodzie. Należy też podkreślić znaczenie historycznej wizyty Baracka Obamy w Hiroszimie, pierwszego prezydenta USA, który złożył tam wieniec i mówił o okrucieństwie wojny. Przeprosiny za zrzucenie bomb atomowych na japońskie miasta nie pojawiły się z oczywistych względów, wynikających ze spójności amerykańskiej retoryki dotyczącej broni jądrowej, zapoczątkowanej przez prezydenta Harry’ego Trumana, ale sam gest stał się kamieniem milowym w historii dyplomacji obydwu krajów.

.Stosunek Dalekiego Wschodu do broni jądrowej jest niezwykle złożony. Zmiany polityczne ostatnich lat oraz te, które mają nadejść w najbliższej przyszłości, mogą okazać się kluczowe w kwestii rozwiązania kontrowersji północnokoreańskich. Bardzo dużo będzie zależeć od tego, kto wygra wybory prezydenckie w USA. Japonia i Korea Południowa, które od lat chronione są sojuszniczym „parasolem atomowym”, z niepokojem przyglądają się rozwojowi sytuacji. Warto wspomnieć, że w ostatnich latach wzrosły nakłady na zbrojenia we wszystkich krajach Dalekiego Wschodu poza Singapurem.

Agnieszka Pawnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam