Wyklęte imperium. Irańskie opowieści

Aleksandra LISEWSKA

Filolożka, tłumaczka języka rosyjskiego i podróżniczka. Przemierzyła Azję, Amerykę Południową i Afrykę. Nigdzie nie rusza się bez notatnika, dyktafonu i aparatu fotograficznego.

.Jeszcze do niedawna pomysł wyjazdu do kraju ajatollahów spotykał się z wielkim zdumieniem. Iran – potępiany przez całe lata, obłożony wszelkimi restrykcjami gospodarczymi i finansowymi — powoli jednak wraca na polityczne i podróżnicze salony świata. Po podpisaniu porozumienia atomowego i zniesieniu sankcji odkrycie skarbów dawnej Persji na nowo stało się więc możliwe. Podróż po Iranie ma wiele wymiarów i odcieni. Stojąc przy elamickim zikkuracie sprzed trzech tysięcy lat, niewątpliwie dotyka się najdawniejszej historii. Podobnie w starożytnym Persepolis – zachowały się tam pozostałości po potędze wielkiego imperium, a także ślady niemalże zapomnianego zoroastryzmu, wyznawanego niegdyś przez mieszkających tam ludzi.

Iran, pomimo swego wyznaniowego charakteru, jest krajem przyjaznym i, co najważniejsze, bezpiecznym. Irańczycy to niezwykle życzliwi ludzie. Każdego przybysza zachęcają do rozmowy i zapraszają na poczęstunek do swoich domów. Mimo że na gruncie obyczajowym dzieli nas rzeczywiście wiele, na Irańczyków można liczyć w trudnych sytuacjach i mieć pewność, że nikogo nie zostawią w potrzebie. Chociaż w żadnym wypadku nie wolno bagatelizować obowiązujących w kraju ograniczeń oraz publicznie łamać społecznych zasad, władza potrafi przymknąć oczy na wiele rzeczy i toleruje niektóre „grzeszki” swoich obywateli.

Opowieść o tym niezwykłym kraju.

.Mieszkamy w pobliżu dawnej ambasady amerykańskiej, ale przychodzi mi na myśl inna placówka dyplomatyczna, w której rozstrzygnęły się powojenne losy Europy. To właśnie w Teheranie 28 listopada 1943 roku, popołudniową porą, w ambasadzie Związku Radzieckiego rozpoczęło się pierwsze spotkanie Wielkiej Trójki. Konferencja teherańska odbywała się pod dyktando Stalina, więc podczas obrad ani Roosevelt, ani Churchill nie sprzeciwiali się podziałowi kontynentu na strefy wpływów. I nikt nie zamierzał pytać o zdanie zainteresowanych państw. Również wtedy nakreślony został nowy kształt polskich granic. Na prośbę Roosevelta, który bał się stracić głosy Polonii w zbliżających się wyborach prezydenckich, uzgodnienia nie zostały podane do publicznej wiadomości. Cóż za gorzki smak historii…

Jedną z atrakcji Teheranu jest dawne przedstawicielstwo USA. Turyści oglądają i, choć to zabronione, chętnie fotografują antyamerykańskie napisy i wielkie malowidła pokrywające mur ogradzający budynek.

Po latach, które upłynęły od przewrotu, często sami Irańczycy są zażenowani sloganami z minionych czasów. Wczorajsze hasła straciły mocno na aktualności i nawet jeśli co roku organizowane są manifestacje upamiętniające zajęcie ambasady, to przecież rewolucyjny entuzjazm mieszkańców wypalił się już dawno.

W listopadzie 1979 roku radykalni studenci ruszyli pod ambasadę amerykańską z okrzykami „Śmierć Ameryce”, wtargnęli do środka i zatrzymali pracowników. Manifestanci żądali od Amerykanów wydania szacha, który po burzliwych protestach uciekł do Egiptu, a potem udał się na leczenie do Stanów. Ponieważ Biały Dom nie zgadzał się na ekstradycję, zakładnicy pozostali w zamknięciu. Nie pomagały petycje organizacji międzynarodowych i apele Czerwonego Krzyża. Ajatollah Chomeini był nieprzejednany – szach powinien stanąć przed irańskim sądem. Amerykanie odrzucili żądania nowych władz Iranu, zerwali stosunki dyplomatyczne i wprowadzili embargo na import ropy naftowej z Iranu. Zamrozili też irańskie pieniądze w amerykańskich bankach.

Rząd Jimmy’ego Cartera próbował ratować swoich obywateli, odbijając ich z rąk Irańczyków siłą, ale operacja, nazwana „Orli Szpon”, nie powiodła się. Plany pokrzyżowała burza piaskowa. Amerykańskie śmigłowce utknęły na pustyni, a kilku komandosów zginęło.

Okupacja ambasady trwała ponad rok i dopiero gdy Iran zagroził, że zakładnicy zostaną oskarżeni o szpiegostwo, państwa doszły do porozumienia.

Przetrzymywany personel uwolniono w styczniu 1981 roku, w dniu zaprzysiężenia nowego prezydenta – Ronalda Reagana. Stany Zjednoczone odebrały ten fakt jako dodatkowy policzek. Szach zmarł pół roku wcześniej w Egipcie.

Dziś irańskie społeczeństwo nie pała już taką niechęcią do Ameryki, ale w 1979 roku wrogość była powszechna.

.Mohammad Reza Pahlawi rządził państwem silną ręką, wykorzystując armię i policję polityczną SAWAK, instytucję założoną przy pomocy Amerykanów. Służby bezpieczeństwa przez długie lata budziły strach i przerażenie ze względu na okrutne praktyki stosowane wobec ludzi sprzeciwiających się dyktaturze.

Ostatni szach, sprzymierzeniec Stanów Zjednoczonych i krajów zachodnich, był tak proamerykański i według Irańczyków służalczy, że fala oporu narastała od dłuższego czasu.

Już w latach sześćdziesiątych zaczął się sprzeciw wobec polityki władcy, który oprócz próby unowocześnienia kraju, starał się narzucić obywatelom zachodni styl życia. „Biała rewolucja” szacha zakładała modernizację kraju – obejmowała reformę rolną, rozszerzenie prawa głosu dla kobiet, eliminację analfabetyzmu, ale jednocześnie występowała przeciw muzułmańskiej obyczajowości i duchowieństwu.

Ojciec szacha, założyciel dynastii Pahlawich, próbował zmienić opinię o Iranie jako kraju zacofanym, siejąc przy okazji terror. Przede wszystkim dążył jednak do zmniejszenia wpływu religii na życie państwa. Zamknął większość szkół koranicznych i nie pozwalał na jakiekolwiek uroczystości religijne w miejscach publicznych, przez co został znienawidzony przez szyickich duchownych. Mieszkańców zmusił do porzucenia swoich tradycyjnych strojów. Dekretem wprowadził nakaz noszenia zachodnich ubrań przez mężczyzn, a dla tych, którzy pracowali w urzędach, obowiązkowe stały się krawaty.

Chusty zostały zdelegalizowane później. Kobietom kategorycznie zakazano ich noszenia. Niestety, taka „wolność” stała się przekleństwem. Dziewczęta z religijnych rodzin przestały chodzić do szkoły. Każde wyjście na ulicę było problemem. Tym bardziej, że policja, polując na czadory, zdzierała je z kobiet w miejscach publicznych. Siła tradycji dała znać o sobie – rodzice stanowczo nie zgadzali się na odkrywanie głów. Dla wielu młodych kobiet oznaczało to zamknięcie w domu i analfabetyzm.

Społeczeństwo w większości nie chciało przyjmować zachodnich standardów. Powstał ruch, który sprzeciwiał się laicyzacji państwa i bliskim powiązaniom ze Stanami Zjednoczonymi. Przewodzący opozycji ajatollah Chomeini został wydalony z kraju, ale bunt tlił się przez lata. Protesty nasiliły się we wrześniu 1978 roku, a ich krwawe stłumienie w Czarny Piątek stało się początkiem rewolucji. Nie dało się już opanować strajków i demonstracji. W styczniu 1979 roku szach opuścił Iran, udając się do Egiptu, a w lutym powrócił entuzjastycznie witany ajatollah Chomeini. Irańczycy świętowali, nie zdając sobie jeszcze sprawy, że wkrótce starą dyktaturę zastąpi nowa.

Import zachodnich obyczajów zrodził szczery gniew ludności, co w konsekwencji doprowadziło do obalenia szacha. Chomeini popadł w drugą skrajność. Wprowadził państwo wyznaniowe, prawo szariatu, policję religijną pilnującą wiary i obyczajów. To też musiało wzbudzić społeczny sprzeciw.

Aleksandra Lisewska
Fragment książki “Wyklęte imperium. Irańskie opowieśći”, wyd. Septem. POLECAMY: [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

  • Wydaje mi się, że w tym momencie w Iranie narasta podskórne niezadowolenie. Oni sami, być może, nie wiedzą o co im chodzi do końca, ale chcą żyć bardziej po europejsku. Aczkolwiek trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że ich “po europejsku” nie znaczy nasze “po europejsku”. Niezadowolenie jednak rośnie i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka lat doszło do wybuchów społecznych. W Iranie byłem półtora miesiąca temu i polecam.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi