Musimy rozmawiać z Rosją z pozycji siły

Alexander VERSHBOW

Zastępca sekretarza generalnego NATO. Były ambasador Stanów Zjednoczonych w Rosji i Korei Południowej, a także przy NATO.

.Ostatni raz przemawiałem na Międzynarodowej Krakowskiej Konferencji Bezpieczeństwa wkrótce po tym, jak Rosja anektowała nielegalnie Krym i rozpoczęła kampanię destabilizowania Ukrainy. Oczywiście, Moskwa również wcześniej naruszała porządek krajów w swym sąsiedztwie, zwłaszcza w Mołdawii i Gruzji. Jednakże agresja na Ukrainę (łącznie z dokonaniem siłą, po raz pierwszy od II wojny światowej, zmiany granic), stanowiła nową rzeczywistość strategiczną.

Od początku kryzysu ukraińskiego Rosja nieustannie podważała powojenny i pozimnowojenny ład międzynarodowy, oparty na poszanowaniu suwerenności narodów, na rządach prawa i prawach człowieka.

Kreml próbuje cofnąć zegar do czasów, kiedy panował nad krajami w swej strefie wpływów, stosując siłę i zastraszanie. Stawia Jałtę, a nie Helsinki, za wzorzec bezpieczeństwa europejskiego w XXI wieku. Nigdy nie możemy na to przystać. Wyzwanie, rzucone przez Moskwę międzynarodowemu ładowi, zostało teraz rozciągnięte na obszar Syrii i wschód Morza Śródziemnego.

.Udzielenie przez Rosję prezydentowi Asadowi wsparcia wojskowego (łącznie z bombardowaniem umiarkowanych ugrupowań i wypędzeniem dziesiątków tysięcy cywilów z Aleppo i innych miast) spowodowało, że jeszcze trudniejsze będzie położenie kresu przemocy, wynegocjowanie pokoju i przekazanie władzy. NATO wspiera wszystkie wysiłki na rzecz uregulowania pokojowego. Mam nadzieję, że obecne zawieszenie działań wojennych może zostać przekształcone w podwaliny pod trwałe, wynegocjowane politycznie, pokojowe uregulowanie w Syrii. Rosja może wpłynąć na Baszara al-Asada, by stał się siłą pokojową na Bliskim Wschodzie. Wciąż jednak nie jest jest jasne, czy taki jest ostateczny cel Moskwy. Tymczasem płynie strumień uchodźców, wzmagając nacisk na kraje regionu i Europy. Najbardziej cierpią sami Syryjczycy.

Jeszcze nie tak dawno nasze stosunki z Rosją skupiały się na budowaniu zintegrowanego systemu bezpieczeństwa europejskiego, opartego na przejrzystości, redukcji zbrojeń i pokojowym regulowaniu sporów. Jednakże od 2014 roku polegają one na zabezpieczaniu wschodu naszego Sojuszu i wzmacnianiu odstraszania. Teraz nasze stosunki z Rosją wiążą się bezpośrednio z uchodźcami i kryzysem migracyjnym.

Niezależnie od tego, nie możemy całkowicie odwrócić się od Rosji. Nasz świat jest dziś bardziej współzależny niż kiedykolwiek wcześniej. Musimy podtrzymać otwarty i uczciwy dialog z Moskwą. Jest nam on potrzebny dla utrzymania przejrzystości naszych działań i zamiarów, dla obniżenia ryzyka dalszych incydentów, jak zestrzelenie rosyjskiego odrzutowca, który w 2015 roku znalazł się w tureckiej przestrzeni powietrznej. A jeśli do takich incydentów dojdzie, musimy prowadzić dialog, by zapobiec wymknięciu się wydarzeń spod kontroli.

Utrzymanie interakcji z Rosją nie oznacza, że godzimy się na status quo. Nie akceptujemy agresywnych działań Rosji, czy to na Ukrainie, w Gruzji, w Mołdawii czy gdziekolwiek. Akceptacja oznaczałaby podważenie bezpieczeństwa naszych sojuszników, naszych partnerów i naszych wartości. Przeciwnie, będziemy trzymać się tych wartości i będziemy cierpliwi. Czas jest bowiem po naszej stronie. Wykazywanie cierpliwości to dalece nie jest jedyne, co NATO czyni dla zapewnienia stabilnych stosunków w Rosją w długim czasie, musimy rozmawiać z Rosją z pozycji siły.

Silne odstraszanie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych utorowało drogę do odprężenia, do porozumień o kontroli zbrojeń oraz do relatywnie przewidywalnych i stabilnych stosunków ze Związkiem Radzieckim. Sytuacja jest dziś inna, ale wymaga podobnego podejścia.

.Kombinacja siły i dialogu to najlepszy sposób na sprowadzenie Moskwy z powrotem do przestrzegania prawa międzynarodowego i zasad z Helsinek. Pierwszym papierkiem lakmusowym dla Rosji będzie całkowite wcielenie w życie jej zobowiązań zawartych w Porozumieniach Mińskich. Do tego czasu musimy pozostać twardzi w utrzymaniu sankcji gospodarczych i odrzuceniu powrotu do zasady business as usual.

Sojusz stoi dziś na dużo silniejszej pozycji niż przed dwoma laty. Od 2014 roku dokonaliśmy najbardziej znaczącego od pokolenia wzmocnienia naszej zbiorowej obrony. Wdrażamy Readiness Action Plan (RAP), koncept działania na rzecz gotowości. Działają siły szybkiego reagowania, czyli szpica, siły odpowiedzi NATO, czyli Response Force, zostały potrojone – do ponad 40 tysięcy żołnierzy. Przeprowadziliśmy setki ćwiczeń, łącznie z Trident Juncture 2015, największymi od zakończenia zimnej wojny manewrami wojskowymi.

Zwiększona zdolność szybkiego wzmocnienia sił jest ważna, ale to nie wystarczy.

Rosja obrała drogę promowania braku bezpieczeństwa. Wycofała się także z wszelkich porozumień o przejrzystości militarnej. Rosyjskie jednostki bojowe mogą potajemnie i z dużą prędkością poruszać się wzdłuż całej granicy. Moskwa dysponuje też liczącą się bronią przeciw okrętom i lotnictwu, która może utrudniać NATO dosyłanie posiłków (anti-access/area denial). Rosja pokazała na Ukrainie, że może łączyć siłę wojskową z metodami niekonwencjonalnymi, „hybrydowymi” (ataki cybernetyczne, sabotaż, dezinformacja) – dla destabilizowania sąsiadów.

.Musimy zatem równoważyć wysyłanie posiłków ze wzmacnianiem wysuniętej obecności w krajach sojuszniczych na wschodzie. Tę zasadę uzgodnili w lutym 2016 roku ministrowie obrony państw NATO. Gdy przywódcy państw Sojuszu spotkają się w Polsce w lipcu 2016 roku, porozumieją się w sprawie szczegółów.

Współczesne środki odstraszania oznaczają posiadanie odpowiednich zasobów oraz woli politycznej dla przekonania wroga, iż koszty ataku będą nieproporcjonalnie wysokie, a zatem taki atak byłby błędem. Odstraszanie będzie działać tylko przy mocnej wysuniętej obecności wielonarodowej, wspartej szybkimi posiłkami. Musimy zadbać, by było jasne, że przekroczenie granic NATO nie jest opcją – zarówno przy użyciu czołgów, jak i „zielonych ludzików”. Wszelkie takie działania spotkają się z odporem nie tylko sił narodowych, lecz sojuszników z całej Europy i Ameryki Północnej. Stany Zjednoczone wykazały zaangażowanie w sprawy bezpieczeństwa europejskiego, przeznaczając miliard dolarów na European Reassurance Initiative – w 2017 roku te wydatki mają wzrosnąć czterokrotnie. Proste zwiększenie wydatków na obronę jednak nie wystarczy. Rosja wykorzystuje słabość sąsiadów. Posługuje się propagandą, by obywateli wolnych państw zwracać przeciw własnym rządom. By popierali Rosję!

Naszą pierwszą linią obrony nie są zatem żołnierze ani sprzęt ciężki, lecz skuteczne rządy: instytucje, które stoją po stronie obywatela.

.Każdy członek NATO jest przywiązany do naszych wartości: wolności, demokracji, rządów prawa i praw człowieka. Musimy wszyscy nadal codziennie inwestować w te wartości, stawiając czoło wyzwaniu uchodźców i migrantów. Nie możemy dopuścić, by wskutek tego kryzysu nasza solidarność i humanitarne podejście ustąpiły podziałom i zaściankowości.

Musimy także wzmocnić odporność w kilku praktycznych obszarach. Rządy muszą zadbać, by ich cyberobrona była odporna. Przygotowanie obrony cywilnej musi stać na wysokim poziomie. Trzeba mieć pewność, że kluczowa infrastruktura narodowa jest chroniona. Odporność to bowiem pierwszy istotny szczebel na drabinie odstraszania.

Sojusznicy NATO podjęli stanowcze działania dla wzmocnienia obrony i odstraszenia nie tylko na wschodzie, lecz również na południu, gdzie chaos i przemoc, które nastały po nieudanej Wiośnie Arabskiej, doprowadziły do kryzysu humanitarnego. Od Bliskiego Wschodu, poprzez Afrykę Północną aż po Sahel, struktury państwowe znalazły się pod rosnącą presją. Niektóre załamały się. Syryjska wojna domowa była przez ostatnie pięć lat nieustanną tragedią. Ponad ćwierć miliona ludzi zostało zabitych, a miliony zostały zmuszone do ucieczki do krajów sąsiednich i do Europy. W wielu przypadkach przestrzeń, kiedyś zajmowana przez państwa, została wypełniona przez ugrupowania terrorystyczne, jak Boko Haram, al-Szabab i Państwo Islamskie. Siły, które popełniają najbardziej haniebne zbrodnie przeciw ludzkości, stanowią krytyczną groźbę terrorystyczną dla Europy i reszty świata.

Nie ma jednej przyczyny tych niepokojów i nie ma jednego rozwiązania. Nie ma jednego wroga, którego trzeba pokonać i nie ma jednej jasnej ideologii, której należy się sprzeciwić. Sytuacja jest złożona i stale się zmienia. Pewne jest, że będziemy się z nią borykać przez wiele nadchodzących lat. Nie wystarczy podnieść wydatki na obronę wewnętrzną. Jeśli mamy być bezpieczni, nasi sąsiedzi muszą być stabilni. Następstwa braku ich stabilności są dziś jasne dla wszystkich.

.Najbardziej widoczny aspekt wyzwania na południu skupia się wokół Iraku i Syrii. Jakkolwiek NATO nie jest częścią koalicji niszczącej, pod przewodem USA, Państwo Islamskie, to każde państwo członkowskie z osobna należy do koalicji. Rolą NATO w regionie (jaką odgrywało do pewnego stopnia przez wiele lat) jest wspieranie naszych partnerów oraz pomoc we wzmocnieniu ich obrony i bezpieczeństwa.

Mamy więc nowe programy budowania zdolności obronnych z Irakiem i Jordanią. Zaczynamy szkolić oficerów irackich w walce z improwizowanymi ładunkami wybuchowymi (improvised explosive devices – IED), rozminowywaniu, planowaniu, obronie cybernetycznej, medycynie wojskowej i bezpieczeństwie państwowym. Współpracowaliśmy z wojskowymi egipskimi nad wprowadzeniem nowych metod wykrywania min i technologią oczyszczania. Maroko dołączyło do naszej Platformy Międzyoperacyjnej, a więc jego siły zbrojne mogą lepiej współdziałać z siłami NATO. Współpracujemy blisko z Tunezją w organizacji sił specjalnych i wywiadu. A w Mauretanii, zworniku między Maghrebem i Sahelem, NATO wspiera budowę bezpiecznych składów amunicji i szkoli personel wojskowy, wracający do życia w cywilu.

Te programy dowodzą, że NATO czyni wiele. Uważam jednak, że nie robimy wystarczająco dużo, by mieć rzeczywisty wpływ strategiczny. Tylko przy większym nakładzie energii i zasobów praca ta może zacząć wpływać na stan bezpieczeństwa w szeroko rozumianym obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Ta sprawa zajmie wysokie miejsce w porządku obrad w Warszawie. Współdziałamy z poszczególnymi państwami, ale istnieją też duże możliwości zwiększenia współpracy z organizacjami regionalnymi – przede wszystkim z Unią Europejską, ale także z Radą Współpracy Zatoki Perskiej i Unią Afrykańską. Współpraca i koordynacja z innymi organizacjami i państwami będzie mieć żywotne znaczenie dla przywrócenia na południu długoterminowej stabilności.

Stare powiedzenie uczy, że uncja zapobiegania jest warta funta leczenia. W nie mniejszym stopniu dotyczy to konfliktu. Im więcej możemy zainwestować w naszych partnerów, tym większą stabilność możemy stworzyć w naszym sąsiedztwie i tym mniejsze koszty krwi oraz materialne będziemy musieć ostatecznie ponieść.

Przygotowując szczyt w Warszawie, sojusznicy przystosowują NATO do nowej rzeczywistości.

.Podstawą będzie plan działania na rzecz gotowości (RAP). Będziemy zwiększać ilość wysuniętego sprzętu, poprawiać warunki ułatwiające działanie oraz siły bojowe rotujące na flance wschodniej, by uzyskać właściwą równowagę między wysuniętą obecnością i zdolnością do szybkiego przerzutu posiłków. Będziemy dalej pogłębiać współpracę wojskową z kluczowymi partnerami, od Finlandii i Szwecji na północy, przez Ukrainę, Mołdawię i Gruzję na wschodzie po Irak, Jordanię, Tunezję i innych na południu.

Sojusz NATO stoi w obliczu bardziej złożonego i płynnego zestawu wyzwań niż pokolenie wstecz. Przez prawie siedem dekad NATO chroniło sojuszników przed każdym wyzwaniem, na jakie natrafili. Sojusz stał twardo w obliczu zagrożenia radzieckiego. Pomógł utrzymać najdłuższy okres pokoju w historii Europy, poszerzając strefę bezpieczeństwa o kraje Europy Środkowej i Wschodniej. I nadal zapewnia bezpieczeństwo naszych narodów, naszych terytoriów, naszych wartości.

Zrzut ekranu 2016-06-09 (godz. 11.01.48)Niezależnie od rodzaju wyzwania, NATO i jego sojusznicy znajdą sposób wyjścia. Zawsze tak było i wierzę, że tak będzie. Wyzwania, przed którymi stoimy dziś, nie są łatwe. Ale razem, poprzez NATO, znajdziemy sposób na utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa dla nadchodzących pokoleń. Niektórzy patrząc na świat mogą bać się przyszłości, ale ja się nie boję. Ponieważ mamy NATO.

Alexander Vershbow

Tekst pochodzi z wyd.5 (1/2016) Niezależnego Magazynu Strategicznego PARABELLUM. Promocyjne egzemplarze dla Czytelników #KontoPREMIUM[LINK]. Zainteresowanych prosimy o zgłoszenie: redakcja@wszystkoconajwazniejsze.pl z podaniem identyfikatora/loginu #KontoPREMIUM.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z