Donald TRUMP: Nigdy się nie poddawaj!
Przesłanie Prezydenta USA

TSF Jazz Radio

Nigdy się nie poddawaj!
Przesłanie Prezydenta USA

Donald TRUMP

Prezydent Stanów Zjednoczonych.

zobacz inne teksty autora

Przeciwności losu to fakt. Jest bardzo prawdopodobne, że nie zdarzy Ci się dzień wolny od trosk. Przyjmij to jak wyzwanie — a nie rozczarowanie. Przerośnij swoje problemy, bądź gotów, by walczyć o swoje racje, a wszystko się uda – przekonuje Donald TRUMP w swej autobiografii, która także w jęz.polskim znalazła się w księgarniach

.Od jakiegoś czasu SoHo jest modną okolicą i długo czekałem na to, by zacząć działać w tym rejonie jako deweloper. Wiedziałem, że czeka mnie walka, jeśli zechcę coś tam zbudować, ponieważ większa część SoHo ma niską zabudowę i podlega ścisłym restrykcjom, których początki datuje się na rok 1916, kiedy to uchwalono tzw. Zoning Resolution. Wątpię, czy ktokolwiek z Was mógłby pomyśleć o SoHo jako o centrum przemysłowym, ale taka jest jego historia i z tego właśnie powodu większa jego część jest objęta tymi restrykcjami budowlanymi. Tak więc budynki o charakterze mieszkalnym, jakie chciałem tam postawić, zgodnie z prawem nie mogły powstać. Można tam jednak budować hotele. Kiedy się o tym dowiedziałem, zdecydowałem się wybudować hotel mieszkalny w SoHo — i to wysoki.

Dzielnica jest uważana za mekkę ludzi sztuki, filmu i mody — znajduje się tam ponad 250 galerii sztuki, 100 sklepów znanych projektantów i ponad 200 restauracji. Innymi słowy, wspaniale ją odwiedzić, a jeszcze lepiej tam zamieszkać. Byłem przekonany, że zasłużyła — i była gotowa — na pierwszorzędny hotel na miarę dwudziestego pierwszego wieku.

Pomysł na 45-piętrowy, warty 450 milionów dolarów wieżowiec, jaki chciałem zbudować z moimi partnerami, Bayrock Group i Sapir Organization, spotkał się, oczywiście, z ogromnym sprzeciwem aktywistów i polityków reprezentujących lokalną społeczność. Nie mogłem pozwolić, by to nas zatrzymało. Ogłosiłem swoje zamiary 6 czerwca 2006 roku w programie The Apprentice. Mimo wszystkich problemów, jakie pojawiły się później, 8 maja 2007 roku dostaliśmy pozwolenie od władz miasta na wzniesienie hotelu-kondominium. Po drodze mieliśmy też kilka problemów, z którymi musieliśmy się uporać, a które nie były dla nas wielką niespodzianką.

Największą przeszkodą na drodze do celu była wysokość budynku. SoHo ma niską zabudowę, a nasz projekt znacząco zmieniłby panoramę dzielnicy. Byłaby to najwyższa budowla między Środkowym Manhattanem (Midtown Manhattan) a Dzielnicą Finansową (Financial District). Nie chodzi o to, że w SoHo nie można budować wysokich budynków — można — ale o to, że nikt nigdy czegoś takiego tam nie zbudował. Chcieliśmy to zmienić. Obowiązywały przepisy wynikające z „air rights” (wirtualne działki; prawo do zabudowywania przestrzeni nad gruntem czy budynkiem — przyp. tłum.) — prawa do budowania wyższych budynków — i zupełnie legalnie można było postawić budynek wielopiętrowy. Ostatecznie dodaliśmy kilka pięter do projektu hotelu, odkupując „air rights” od właścicieli działek w okolicy.

Chociaż mieliśmy prawo zbudować hotel tak wysoki, jak chcieliśmy, fakt, że nikt wcześniej tego nie zrobił, działał na naszą szkodę. Nasz projekt był pierwszym hotelem-kondominium, którego budowę Wydział Budynków Miejskich Nowego Jorku musiał rozważyć w kontekście dzielnicy przemysłowej, gdzie nie można wznosić budynków mieszkalnych. Źródłami ogromnych trudności, na jakie natrafiliśmy, były zarówno przestarzałe prawa budowlane, jak i lokalne społeczności.

Władze Nowego Jorku (w przeciwieństwie do władz wielu innych dużych miast amerykańskich) nigdy przedtem nie zetknęły się z hotelem będącym w całości kondominium. Kluczowe dla miasta było to, by pomieszczenia nie były mieszkaniami własnościowymi, lecz tylko lokalami czasowo wynajmowanymi. To oznaczało, że musieliśmy udowodnić przed Wydziałem Budynków Miejskich, iż Trump SoHo nie będzie budynkiem mieszkalnym, lecz hotelem — i mocno wierzyłem w to, że uda nam się przekonać o tym urzędników miejskich.

Hotel-kondominium to nie mieszkanie. Cała idea opiera się na zasadzie, że kupujący ma prawo tylko przez określoną liczbę dni w roku wykorzystywać swoje lokale, a kiedy właściciel ich nie zajmuje, są wynajmowane jako pokoje hotelowe. To wspaniałe rozwiązanie, ponieważ zarówno właściciel, jak i zarządca budynku czerpią z niego zyski. Lokale w Trump SoHo nie są stałymi miejscami zamieszkania ani ich właściciele nie korzystają z nich w ten sposób (wygląd, atmosfera i design luksusowego hotelu naprawdę bardzo różnią się od tych odnoszących się do budynku mieszkalnego). Pracowaliśmy bez wytchnienia, aby wyjaśnić miastu naszą ideę.

Tak jak się spodziewałem, wszyscy zaczęli snuć podejrzenia odnośnie moich planów, a Greenwich Village Society for Historical Preservation (Stowarzyszenie ds. ochrony zabytków Greenwich Village — przyp. tłum.) określiło je mianem „konia trojańskiego”, za pomocą którego chciałem przemycić luksusowe apartamenty do dzielnic przemysłowych. Twierdzono, że kieruję się ukrytymi motywami. Jak 45-piętrowy budynek może być uznany za parawan dla ukrytych działań?  Odbywały się demonstracje i zawiązywano porozumienia w obrębie dzielnicy — nie zostałem ciepło przyjęty. Ale czy to coś nowego? Tymczasem milcząca większość mieszkańców w rzeczywistości zaakceptowała projekt i dostrzegła w nim to, co jest jego atutem: miał stać się istotnym elementem pejzażu przyciągającym turystów i atrakcją dla biznesu. Projekt mógł znacząco wpłynąć na rozwój SoHo, który był sztucznie tłumiony ze względu na przestarzałe prawa budowlane obowiązujące w dzielnicach przemysłowych.

Mimo bardzo głośnych protestów mniejszości nie zamierzałem się poddać. Zaczęliśmy kopać fundamenty w 2006 roku, mimo że jeszcze nie otrzymaliśmy zgody na budowanie nad ziemią.

Wtedy pojawił się inny problem.

W grudniu firma, która prowadziła roboty ziemne, natknęła się na ludzkie szczątki, które — jak później stwierdzono — miały około 100 lat. Natychmiast dobrowolnie przerwaliśmy prace. Pojawiła się policja i miasto zarządziło wstrzymanie wszystkich prac. Nie do końca było to zgodne z prawem, ale zgodziliśmy się. Wynajęliśmy wtedy zespół archeologów, by wydobyli i zidentyfikowali szczątki. W tym momencie nie potrzebowaliśmy większego rozgłosu, jako że wciąż czekaliśmy na zezwolenie ze strony miasta, ale oczywiście wieści się rozeszły i jeden z szefów stowarzyszenia Greenwich Village żartował, że powinniśmy zmienić nazwę projektu na Trump Condo Hotel & Mausoleum. Zawsze coś wyskoczy, prawda? W końcu, na przekór wszystkim doniesieniom prasowym, atakując z marszu i energicznie problem związany ze znalezionymi szczątkami ludzkimi, mogliśmy wrócić do prac w ciągu tygodnia.

Potem blogerzy skupili się na temacie hotelu i dokonanego odkrycia, więc przez chwilę był to jeden z najważniejszych wątków poruszanych na stronach internetowych. Otrzymywaliśmy również wiele listów od mieszkańców i stowarzyszeń sprzeciwiających się naszej budowie. Na jej miejscu odbywały się demonstracje, a spory ciągnęły się przez blisko rok. Dodatkowo zostaliśmy oskarżeni o to, że budujemy 45-piętrowy cel zamachu terrorystycznego, a w internecie pojawiła się karykatura szkieletu z grzywką — miała to być zapowiedź nowej budowy. Jedna rzecz jest pewna — wszyscy, którzy przebywali w Nowym Jorku, i wszyscy nowojorczycy wiedzieli, że wznosiłem nowy budynek.

Ktoś powiedział, że jestem wielkim organizatorem, ale czasami nie muszę nic robić, by przyciągnąć uwagę.

Ciosy wciąż na nas spadały i czuliśmy się tak, jakbyśmy się znaleźli w oku cyklonu, ale to umocniło tylko naszą wytrwałość w dążeniu do celu. W pewnym momencie ktoś natrafił na nasze wczesne szkice materiałów marketingowych mówiących o tym, że lokale będą wielką gratką na rynku mieszkaniowym — co wywołało wielkie poruszenie wśród aktywistów i polityków. Jednak pozostaliśmy skoncentrowani na tym, czego chcieliśmy: na uzyskiwaniu poparcia. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie wpłynąć na „zoning rights” ani nie możemy budować w ramach istniejących przepisów, jeżeli budynek miałby mieć charakter mieszkalny. Skupiliśmy się więc na udowodnieniu urzędnikom, że budynek nie miał charakteru mieszkalnego i że możemy kontynuować budowę, nie naruszając istniejących praw.

donald trump autobiografia

Udowodniliśmy urzędnikom, że mamy wyraźne, bardzo klarowne ograniczenia, jeśli chodzi o własność lokali. Mój zespół zakończył negocjacje z urzędem po sześciu miesiącach, spisując „Deklarację restrykcyjną”, w której zawarto efekt licznych wielogodzinnych sesji, podczas których miejscy urzędnicy analizowali i oceniali każdy przecinek zawarty w dokumencie (dosłownie). Nasza oferta była spójna i przejrzysta. Plan kondominium zawierał wszystko czarno na białym. Nic nie zostało zatajone. Ostatecznie uzyskaliśmy poparcie — nasza propozycja w całości mieściła się w granicach nakreślonych przez prawo budowlane obejmujące SoHo i nikt nie mógł nam nic zarzucić. Mój ojciec zawsze powtarzał: „Dowiedz się wszystkiego, co możliwe, na temat tego, co robisz” — i to jest rada, którą się kierowałem. Każda przeciwność losu dodawała nam sił do walki, która ostatecznie stała się walką o kształt miasta.

Projekt Trump SoHo wspaniale się rozwijał. Pracowali nad nim razem ze mną zarówno Don Jr., jak i Ivanka, a także moi partnerzy, tacy jak Sean Yazbeck, zwycięzca piątej edycji The Apprentice, i Julius Schwarz z Bayrock.

To cudowny, elegancki i gustowny dodatek do SoHo. Ma ponad 2200 m2 powierzchni handlowej, włączając w to świetną restaurację, 700 m2 spa i 1100 m2 sal konferencyjnych; począwszy od 12. piętra można podziwiać 360-stopniową panoramę miasta.

Jest tu oszałamiający całoroczny basen z prywatnymi, w pełni wyposażonymi garderobami, prywatną biblioteką, kawiarnią, barem i restauracją. Mogę Ci zagwarantować, że moi sąsiedzi w SoHo jeszcze pokochają to miejsce — na pewno. Dzięki niemu wzrasta wartość ich majątku, ponieważ budowla upiększa okolicę. Kiedy przyjedziesz do Nowego Jorku, nie zapomnij odwiedzić sławnego okręgu przemysłowego SoHo i rzucić okiem na ten budynek.

Budowa w SoHo związana była może z większymi problemami, niż tego oczekiwaliśmy, ale ze wszystkimi poradziliśmy sobie w trakcie pracy. To duży biznes, jeśli chodzi o miasto, a my jesteśmy na tyle wielcy, że mogliśmy się na niego porwać. Musisz mieć takie samo nastawienie — dzięki niemu oszczędzisz sobie wielu niepotrzebnych rozterek.

* * *Donald Trump autobiografia Nigdy się nie poddawaj fragment

.Przeciwności losu to fakt. Jest bardzo prawdopodobne, że nie zdarzy Ci się dzień wolny od trosk. Przyjmij to jak wyzwanie — a nie rozczarowanie. Przerośnij swoje problemy, bądź gotów, by walczyć o swoje racje, a wszystko się uda.

Donald Trump
Fragment książki “Nigdy się nie poddawaj”, wyd.polskie OnePress/Helion, 2017. POLECAMY WERSJE E-BOOK I PRINT: [LINK]

Audiobook w wersji angielskiej: [LINK]

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam