
Kto powinien rządzić. Platon i kolebka demokracji
Jednym z najsłynniejszych krytyków Platona był Karl Popper, który w swoim fundamentalnym, wspomnianym już tutaj dziele podjął się analizy jego myśli. Popper – Austriak żydowskiego pochodzenia – we wstępie pisał, że decyzję o napisaniu tej książki podjął w dniu, w którym Hitler wkroczył do Austrii, 13 marca 1938 roku – pisze Gudula WALTERSKIRCHEN
.Za kolebkę demokracji uważa się starożytną Grecję, której centrum stanowiły Ateny. A jednak wśród wielkich myślicieli, polityków i filozofów tamtej epoki znaleźli się również i tacy, którzy odrzucali ten ustrój albo chcieli nadać mu zupełnie inny kierunek. Najważniejszym wśród nich okazał się Platon. Żył w V wieku przed Chrystusem i był uczniem równie sławnego filozofa Sokratesa. Zainteresowany wieloma dziedzinami, pozostawił po sobie obszerne pisma, które uczyniły go jednym z najbardziej wpływowych myślicieli całego Zachodu.
Jednym z jego głównych tematów była kwestia prawdziwej wiedzy, którą wyraźnie odróżniał od samej opinii. Człowiek powinien – twierdził – dążyć do edukacji i do poznania absolutnej prawdy, bo tylko w ten sposób może odnaleźć swoje prawdziwe powołanie i orientację.
Drugim centralnym zagadnieniem w jego twórczości było „państwo idealne”. To właśnie temu tematowi poświęcił jedno ze swoich najważniejszych dzieł. W jego wizji państwo ma zapewniać obywatelowi warunki, dzięki którym odnajdzie on własną, właściwą mu naturę i spełni swoją życiową rolę. Zadaniem państwa jest również dbanie o sprawiedliwość. Stąd Platon rozważał, jak powinna wyglądać konstytucja takiego idealnego ustroju. Jego pomysły stały się później fundamentem zarówno dla zwolenników sprawiedliwej i równej wspólnoty, jak i dla późniejszych krytyków.
Jednym z najsłynniejszych krytyków Platona był Karl Popper, który w swoim fundamentalnym, wspomnianym już tutaj dziele podjął się analizy jego myśli. Popper – Austriak żydowskiego pochodzenia – we wstępie pisał, że decyzję o napisaniu tej książki podjął w dniu, w którym Hitler wkroczył do Austrii, 13 marca 1938 roku.
W swojej radykalnej krytyce Popper twierdzi, że Platon uważał samego siebie za najlepszego kandydata do roli filozofa-króla: kogoś, kto dzięki swojej mądrości miałby prawo sprawować władzę nieograniczoną. „Mądry ma przewodzić i rządzić, niewiedzący ma za nim podążać” – tak streszczał jego stanowisko. Platon opowiadał się za naturalnym porządkiem, w którym każdemu wyznaczona jest z góry określona rola: władca ma dowodzić, a niewolnik – służyć. Pytanie fundamentalne w jego koncepcji brzmiało: kto ma rządzić? Woli którego należy się podporządkować? Odpowiedź była jednoznaczna – temu, kto jest najlepszy, najmądrzejszy, najszlachetniejszy.
Problem polega jednak na tym – zauważa Popper – że trudno o taką władzę, której dobroci i mądrości można zaufać. Nie ma na to żadnej gwarancji, nawet jeśli początkowo wydaje się, że rządzący spełnia te kryteria. Popper nazywa tę zasadę „teorią (niekontrolowanej) suwerenności”. Jej praktyczną konsekwencją było pojawienie się – w myśli marksistowskiej – przekonania, że klasa robotnicza rządzi „lepiej” niż kapitaliści. Wynikiem stała się dyktatura jednej klasy i ostatecznie totalitaryzm.
Platon zakładał istnienie naturalnych przywódców obdarzonych naturalnymi przywilejami. W opozycji do tego stoi idea równości, którą uważamy dziś za sprawiedliwą, a która znana była już w starożytności.
Od zawsze wiadomo, że niekontrolowana władza ulega licznym pokusom i musi być ograniczana. Historia wielokrotnie pokazała, że władcy rzadko bywali moralnie i intelektualnie ponadprzeciętni – częściej wręcz przeciwnie. Dlatego nie należy pytać, kto ma rządzić, lecz jak zorganizować instytucje i cały system polityczny tak, aby nawet kiepskim czy niekompetentnym rządzącym uniemożliwić wyrządzenie zbyt dużych szkód. Należy przygotować się na panowanie najgorszego władcy – i mieć nadzieję, że kolejny będzie lepszy.
Jeśli uzna się, że rządzić powinien tylko najmądrzejszy, władcy pozwala się – po zdobyciu stanowiska – na niemal wszystko. Nie jest to jednak zasada demokracji w nowoczesnym rozumieniu. Tu chodzi o to, jak kontrolować potężnych i ograniczać ich władzę, jak zapewnić równowagę sił. Dlatego w państwach demokratycznych utrwaliło się przekonanie, że niedoskonała demokracja jest lepsza niż tyrania, która przedstawia się jako mądra i życzliwa. Takie przekonanie nie jest jednak ani naturalne, ani trwałe – i nieustannie trzeba go bronić. Zagrożenia pochodzą szczególnie od tych, którzy – jak Platon – czują się powołani, by narzucać „niewiedzącym” własną wizję idealnego państwa i idealnego człowieka.
W tym miejscu Popper posuwa się do tak ostrej krytyki Platona, że sam spotkał się następnie z mocnymi zarzutami. Nazywa bowiem starożytnego filozofa wrogiem człowieka, jego program – totalitarnym, a jego wizję państwa – niebezpieczną utopią. Aby zrealizować platoński ideał, konieczna byłaby zatem całkowita przebudowa społeczeństwa i planowanie na masową skalę.
Z kolei politolodzy Carl Joachim Friedrich i Zbigniew Brzeziński krytykowali Poppera, twierdząc, że Platon nie był zwolennikiem idei totalitarnych – co najwyżej orędownikiem systemów autorytarnych, elitarnych i autokracji4 . Przestrzegali też przed zbyt prostym wyjaśnianiem narodzin totalitaryzmu jako wyniku „moralnego upadku” i działania „złych ludzi”.
Wysokie, szlachetne, utopijne cele są niezwykle kuszące dla idealistów, intelektualistów czy moralistów. Jednak już w chwili ich realizacji okazuje się, że wymagania są zbyt wysokie, ludzie oporni, przeszkód mnóstwo – i dlatego konieczne staje się użycie radykalnych środków. Tak było w dziejach wielokrotnie, choćby w przypadku marksizmu.
Popper proponował zupełnie inną drogę – politykę „małych kroków”. Nie istnieją instytucje, które potrafią uczynić ludzi szczęśliwymi, lecz istnieje obowiązek prowadzenia takiej polityki, by nie czynić ich nieszczęśliwymi. Dlatego polityka powinna skupiać się na ograniczaniu największych społecznych bolączek i poprawie warunków życia. Lepsze są liczne drobne reformy niż jedno wielkie utopijne przedsięwzięcie, bo w razie błędu szkody są mniejsze i można je naprawić. Jest to możliwe tylko w sytuacji gotowości do kompromisu, uwzględnianiu różnych interesów i współpracy z instytucjami. Tymczasem próba stworzenia platońskiego idealnego państwa – z nowym porządkiem społecznym i władzą nielicznych – prowadzi niemal nieuchronnie do dyktatury.
Bardzo wątpliwa byłaby również władza „łaskawego dyktatora”, nawet jeśli chciałby dobrze – ponieważ nikt nie odważyłby się go krytykować. Błędne decyzje pozostałyby więc bez korekty. Ten brak mechanizmów naprawczych nieuchronnie prowadziłby system do upadku – co zresztą można obserwować zarówno w polityce, jak i w gospodarce.

.Interesujące w kontekście współczesnym jest platońskie wyobrażenie o sobie samym jako lekarzu chorego organizmu społecznego. Dla Platona medycyna była formą polityki, a Asklepios – bóg medycyny – politykiem. Sztuka lekarska nie powinna zmierzać do przedłużania życia, lecz do realizacji interesu państwa: „W każdej dobrze rządzonej wspólnocie każdy otrzymuje od państwa swoje zadania, które ma wykonywać; nikt nie ma czasu, by całe życie chorować i się leczyć”. Lekarz „nie ma prawa leczyć człowieka, który nie jest w stanie spełniać swoich zwykłych obowiązków; taki człowiek jest bezużyteczny dla siebie i państwa”6. Brzmi tu echo radykalnego utylitaryzmu, który został ożywiony choćby w eugenice III Rzeszy i rezonuje do dziś.
Fragment książki „Tak nas zniewalają. Droga do państwa totalitarnego”. Wyd. Biały Kruk, 2026. Polecamy: [LINK].





