Ion Mihai PACEPA, Ronald J.RYCHLAK: Dezinformacja. Czas Putina

TSF Jazz Radio

Dezinformacja. Czas Putina

Ion Mihai PACEPA

Były zastępca szefa zagranicznej służby wywiadowczej w Rumunii i doradca prezydenta Ceaucescu. W 1978 roku uciekł z Rumunii przez ambasadę amerykańską w RFN. Po ucieczce współpracował z CIA. W 1987 roku ukazała się jego książka Czerwone Horyzonty: Kroniki Szefa Komunistycznego Wywiadu. Pacepa jest także autorem Dziedzictwa Kremla i Czarnej Księgi Securitate.

zobacz inne teksty autora

Ronald J. RYCHLAK

Profesor prawa międzynarodowego na uniwersytecie Missisipi, specjalizuje się w historii religii. W swoich pracach szczególną uwagę poświęca Piusowi XII i jego roli w czasie drugiej wojny światowej. Jest autorem lub współautorem Environmental Law, Oceana Law for the Layperson, Righteous Gentiles: How Pius XII and the Catholic Church Saved Half a Million Jews from the Nazis i Hitler, the War, and the Pope.

zobacz inne teksty autora

Do 1999 roku nieprzemyślana prywatyzacja prezydenta Jelcyna doprowadziła do tego, że mała klika zachłannych osób z wewnątrz splądrowała najwartościowsze zasoby Rosji. Przywłaszczenia były tak skandaliczne, że ludzie przychodzący na przetargi państwowych firm zaczęli przynosić ze sobą banery ze sloganem, który wkrótce stał się powszechny: priwatizacyja (prywatyzacja) = prichwatizacyja (grabież)[i].

Kradną absolutnie wszystko i nie sposób ich powstrzymać — stwierdził Anatolij Czubajs, powołany przez Jelcyna car tej prywatyzacji, który zdobył sporą część przemysłu energetycznego Rosji i stał się miliarderem[ii]. Rozbudzona przez tak rozpowszechnione grabieże korupcja przeniknęła do każdego zakątka kraju i doprowadziła do powstania systemu ekonomicznego w stylu mafijnym, który zagrażał stabilności całej Rosji.

W tym czasie niewielka grupa biznesmenów i inwestorów zbiła pokaźne majątki, dostrzegając i wykorzystując niedoskonałości rozwijających się rynków. Większość tych oligarchów po zdemaskowaniu trafiła do więzienia lub uciekła za granicę. Tylko niewielu z nich udało się przetrwać i dobrze prosperować pod rządami Putina.

Duże znaczenie miał tu fakt, że w tym antysemickim państwie spośród siedmiu oligarchów kontrolujących 50 procent rosyjskiej ekonomii w latach dziewięćdziesiątych sześciu było Żydami. Jak na ironię, antysemityzm ułatwił im zdobycie tych miliardów. Ponieważ Związek Radziecki ograniczał Żydom możliwość asymilowania się i pięcia w hierarchii społecznej, to — jak pisano w brytyjskiej gazecie — „Żydzi, którzy mieli ambicję, byli zmuszeni do działania na czarnym rynku. Po upadku komunizmu czarny rynek został zalegalizowany jako wolnorynkowy kapitalizm, a owi żydowscy przedsiębiorcy mieli już przewagę”[iii].

Oczywiście po przejęciu władzy przez Putina większość żydowskich oligarchów uciekła za granicę.

W lipcu 1998 roku rubel stracił 75 procent względem wartości z poprzedniego roku, krótkoterminowe stopy procentowe skoczyły z 21 na 60 procent, a rynek akcji zanurkował o ponad 60 procent. Z powodu nieuregulowanych rachunków od prądu odcięto Pietropawłowsk (stolicę Kamczatki) oraz kilka innych mniejszych miast[iv]. Jelcyn bezskutecznie próbował rozwiązać kryzys, dymisjonując w ciągu sześciu miesięcy kolejnych dwóch premierów — Wiktora Czernomyrdina w marcu i Siergieja Kirilenkę w sierpniu.

W 1999 roku Kreml zaczął coraz częściej informować o tym, że pierwszy wybrany w wolnych wyborach prezydent Rosji Borys Jelcyn cierpi na „przeziębienie”. Gdy rosyjskie media przypomniały, że w przeszłości „przeziębienia” dla niektórych przywódców kraju okazały się zabójcze (byli prezydenci Konstantin Czernienko i Jurij Andropow zmarli do tygodnia po złapaniu „przeziębienia”), Kreml zmienił kurs i stwierdził, że Jelcyn choruje na „grypę”, która okazała się później eufemizmem dla problemów z sercem wymagających kilku operacji pomostowania tętnic wieńcowych. Niedługo później Jelcyn złapał kolejne „przeziębienie” — tym razem rzekomo z powodu oziębienia organizmu po wyjściu z sauny — które przekształciło się w dwutygodniowe zapalenie płuc i doprowadziło do kolejnej prezydenckiej stagnacji[v]. Na domiar wszystkiego wpływowe moskiewskie gazety zaczęły donosić o przygotowywanym puczu przeciwko Jelcynowi[vi].

Są powody, by przypuszczać, że problemy zdrowotne Jelcyna w połączeniu z obawą, że może zostać pozbawiony władzy, a potem oskarżony o kradzież miliardów i doprowadzenie do rozpadu Związku Radzieckiego, przekonały go do złożenia swojego losu w ręce historycznie potężnej rosyjskiej policji politycznej.

Pod koniec grudnia 1999 roku Jelcyn nieoczekiwanie abdykował. — Nie powinienem stawać na drodze naturalnemu biegowi historii — wyjaśnił, przemawiając na tle jaskrawo udekorowanej choinki i flagi Rosji ze złotym orłem. — Rozumiem, że muszę to zrobić i że Rosja musi wejść w nowe tysiąclecie z nowymi politykami, z nowymi twarzami, z nowymi, inteligentnymi, silnymi i energicznymi ludźmi[vii] — dodał też. Potem podpisał dekret obwieszczający, że na podstawie artykułu 92 ustęp 3. konstytucji rosyjskiej władzę prezydencką będzie tymczasowo sprawował niedawno mianowany premier Władimir Putin. Jelcyn ogłosił też, że około 27 marca 2000 roku odbędą się specjalne wybory prezydenckie, i zaapelował gorąco do ludzi, żeby głosowali na Putina — byłego generała KGB — „silnego człowieka, godnego zostania prezydentem”[viii].

Ze swojej strony Putin podpisał dekret ułaskawiający Jelcyna — który był podobno zamieszany w potężne skandale łapówkarskie — „za wszystkie ewentualne czyny karalne” oraz przyznający mu „całkowity immunitet” od wszelkich oskarżeń (a także przeszukań i przesłuchań) dotyczących „absolutnie wszystkich” działań podjętych w trakcie pełnienia urzędu prezydenta. Putin przyznał także Jelcynowi dożywotnią pensję i państwową daczę (domek letniskowy)[ix].

Wszystko to wskazuje na przeprowadzony przez KGB zakulisowy pucz. Przemawiają za tym wydarzenia poprzedzające nagły awans Putina oraz to, co nastąpiło później.

Jelcyn przeszedł do historii, delegalizując partię komunistyczną i doprowadzając do upadku Związku Radzieckiego. Ale Putin zaczął odbudowywać wiarę kraju w instytucje radzieckie.

Otwarcie i z lubością mówił o swoich latach w KGB, twierdząc, że odziedziczył pragnienie pracowania w tej instytucji po dziadku, który był kucharzem w jednej z dacz Stalina, oraz po ojcu, który miał „powiązania” z czymś w rodzaju KGB, co oznacza, że co najmniej donosił na swoich kolegów i sąsiadów. Putin prosił naród o zrozumienie, że ta tajna agencja policyjna „działa w interesie kraju”. Przekonywał do cierpliwości, zauważając, że „90 procent” wszystkich danych wywiadowczych KGB zgromadzono dzięki współpracy zwykłych obywateli[x].

To podejście zadziałało na Rosjan, którzy uważali Putina za rozbrajająco szczerego. Zaczęli go podziwiać w grudniu 1999 roku, gdy jako premier ostro zaatakował uciekinierów ze Związku Radzieckiego i nazwał dawnego kolegę generała Olega Kaługina, który po zamachu w sierpniu 1991 roku odszedł z KGB i zbiegł do USA, „zdrajcą” i „kompletnym próżniakiem”[xi]. Rosjanie wciąż byli głęboko uzależnieni od sowieckiego antyamerykanizmu. Następnie Putin udał się na Łubiankę, do budynku będącego od początku siedzibą policji politycznej ZSRR, na obchody rocznicy powstania Czeka, pierwszej organizacji radzieckiej tego typu, założonej 20 grudnia 1917 roku. — Kilka lat temu padliśmy ofiarą złudzenia, że nie mamy żadnych wrogów — powiedział na spotkaniu najwyższych urzędników służb bezpieczeństwa. — Słono za to zapłaciliśmy. Rosja ma własne narodowe interesy i my musimy ich bronić[xii].

Następnego dnia, 21 grudnia 1999 roku, Putin zorganizował zamknięte przyjęcie w swoim biurze na Kremlu, rzekomo dla polityków, którzy zdobyli mandaty w Dumie. Przypadkiem była to sto dwudziesta rocznica urodzin Stalina i Putin wykorzystał tę sposobność, żeby wznieść toast za starego, dobrego komunistę[xiii]. Zgodnie z relacją rosyjskiego magazynu „Nowaja Gazeta” powiedział o despocie „Dżugaszwilim”. Nazwisko Stalin, oznaczające człowieka ze stali, było pseudonimem dyktatora, który w rzeczywistości nazywał się Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili[xiv].

Kilka dni później w czternastostronicowym artykule zatytułowanym Rosja na progu nowego tysiąclecia Putin nakreślił nową polityczną przyszłość Rosji. „Państwo musi być tam, gdzie jest potrzebne, i w takim stopniu, jak trzeba; wolność musi być tam, gdzie jest potrzebna, i w takim stopniu, w jakim jest potrzebna”[xv]. W tym samym artykule Putin nazwał dążenia Czeczenów do odzyskania niepodległości „terroryzmem” i zobowiązał się do jego wyplenienia. „Dopadniemy ich wszędzie — jeśli znajdziemy terrorystów siedzących w wychodku, to na nich nasikamy. Sprawa jest ustalona”[xvi].

W marcu 2000 roku Putin został oficjalnie wybrany na prezydenta, lecz ludzie nie wiedzieli, kim tak naprawdę jest. Jego specjaliści od wrabiania wprowadzili do podręczników rosyjskich kwiecisty kawałek prozy zadedykowany młodemu Wołodii Putinowi, który jest przedstawiony jako bohater narodowy: To twój prezydent, człowiek odpowiedzialny za wszystko w tym kraju. Nie boi się niczego. Lata samolotami bojowymi, zjeżdża z gór na nartach i udaje się tam, gdzie odbywa się walka, żeby zaprowadzić pokój. Wszyscy prezydenci z innych krajów spotykają się z nim i go szanują. Okazują mu to w telewizji i piszą o tym w gazetach. Miał tak wielu przyjaciół — cały rosyjski kraj — którzy wybrali go na prezydenta. I teraz każdy mówi: Rosja, Putin, Jedność![xvii]

Część wydanych we wrześniu 2000 roku podręczników miała na okładce rysunek chłopca przypominającego Putina, który stoi z palcem wymierzonym oskarżycielsko przypuszczalnie w nieuczciwego biurokratę i mówi: — Młodzi towarzysze! Bądźcie czujni, znajcie swoje prawa[xviii]. — Media w Rosji były wciąż w znacznej mierze kontrolowane przez państwo. Przedstawiały nieznanego nikomu Putina jako przedstawiciela zwykłych ludzi, kogoś, kto nie kalkuluje swoich słów, lecz jak normalny człowiek mówi to, co myśli[xix].

W 2002 roku Rosja była już na etapie masowej produkcji oficjalnych portretów i popiersi Putina — tak jak Rumunia produkowała podobizny Ceauşescu, gdy był jeszcze nieznany. Putin wyjaśniał, że to zwykły symbol państwowości, jak flaga czy hymn narodowy, po czym dodawał, że czułby się zaszczycony, gdyby portrety i popiersia pozostały na biurkach i ścianach ludzi, gdy już zakończy sprawowanie urzędu[xx]. Ale Rosjanie będą musieli poczekać, żeby się przekonać, czy jego sprawowanie urzędu faktycznie się „zakończy”.

Gdy Putin usadowił się już na tronie, nakazał postawienie na nowo pomnika Andropowa na Łubiance, skąd został usunięty po nieudanym puczu KGB w 1991 roku[xxi]. Andropow to jedyny prócz Putina oficer KGB, który zasiadł na kremlowskim tronie, dlatego jak najbardziej logiczne było to, że Putin oddaje mu hołd.

Inspiracja Andropowem sięga jeszcze dalej, gdyż Putin zabrał się za obsadzanie najważniejszych stanowisk na Kremlu tajnymi agentami KGB, z których wielu pochodziło z Petersburga, gdzie ostatnio pełnił służbę[xxii]. Wkrótce zaczęto o nich mówić „Putinburczycy”[xxiii]. Putin podpisał też dekret wprowadzający nowy podział administracyjny, mający wzmocnić centralną kontrolę Kremla nad dziewięćdziesięcioma ośmioma regionami Rosji. Podzielił kraj na siedem „superokręgów”, na czele których mieli stać „przedstawiciele prezydenta”[xxiv], po czym pięć z tych siedmiu nowych stanowisk obsadził byłymi oficerami KGB[xxv]. Prócz tego mianował byłego generała KGB Wiktora Iwanowa zastępcą szefa swojej administracji[xxvi].

Niedługo później ministrami spraw zagranicznych i obrony także zostali byli oficerowie KGB, a wielu innych otrzymało wysokie stanowiska rządowe. W krótkim wywiadzie z Tedem Koppelem w programie telewizji ABC Nightline Putin przyznał, że wprowadził na Kreml oficerów KGB, lecz wyjaśnił to chęcią wykorzenienia łapówkarstwa. — Znam tych ludzi od wielu lat i ufam im. Nie ma to nic wspólnego z ideologią, chodzi wyłącznie o ich kompetencje zawodowe i relacje osobiste[xxvii].

Tak naprawdę jednak obsadzanie najważniejszych stanowisk rządowych tajnymi oficerami służb wywiadowczych to kolejna rosyjska tradycja. Carska służba bezpieczeństwa (Ochrana) miała swoich agentów praktycznie wszędzie, na co zwrócił mi uwagę Andropow na początku lat siedemdziesiątych, gdy Kreml postanowił przenieść to historycznie rosyjskie podejście na grunt radziecki. Do 1913 roku redaktorem „Prawdy” był agent Ochrany Roman Malinowski, który został zwerbowany w trakcie odsiadki wyroku za kradzież i włamanie. Gdy wyszedł na wolność, Ochrana zatuszowała jego kryminalną przeszłość i zapisała go do partii komunistycznej Lenina. Stopniowo piął się w górę, aż został redaktorem „Prawdy”, deputowanym Lenina i przewodniczącym frakcji bolszewickiej w Dumie[xxviii]. Andropow twierdził, że Malinowski był też jednym z najlepszych przyjaciół Lenina. Przerobiona przez Ochranę historia działała cuda.DEZINF okladka_podglad

Ion Mihai Pacepa
Ronald J. Rychlak
Fragment najnowszej książki “Dezinformacja. Były szef wywiadu ujawnia metody dławienia wolności, zwalczania religii i wspierania terroryzmu”, wyd.Helion/Editio
POLECAMY: [LINK]

[i] John Lloyd, The Russian Devolution, „New York Times Magazine”, 15 sierpnia 1999, s. 38. [ii] Richard Lourie, Who Stole Russia?, „The Washington Post Book World”, 15 października 2000, s. 3. [iii] Luke Harding, The richer they come… Can Russia’s oligarchs keep their billions — and their freedom?, „The Guardian”, 1 lipca 2007. [iv] Could it lead to fascism?, „The Economist”, U.S. Edition, 11 lipca 1998, s. 19. [v] The Perils of Catching Cold, „Time” 1997, grudzień, s. 38. [vi] Can the crisis end in a coup?, „Nezavisimaya Gazyeta”, 7 lipca 1998, s. 1. [vii] Barry Renfrew, Boris Yeltsin Resigns, „Washington Post”, 31 grudnia 1999. [viii] Ibidem, s. 3. [ix] Ariel Cohen, End of the Yeltsin Era, „Washington Times”, 3 stycznia 2000. [x] John Lloyd, The Logic of Vladimir Putin, „New York Times Magazine”, 19 marca 2000, s. 65. [xi] Celestine Bohlen, Putin Tells Why He Became a Spy, „New York Times”, 11 marca 2000 (wydanie internetowe). [xii] Arnold Beichman, Hoover Institution, Prologue for Putin, „Washington Times”, 10 stycznia 2000. [xiii] Helle Bering, Totalitarian Wannabes, „Washington Times”, 9 marca 2000. [xiv] Ibidem. [xv] Putin rocked Russians with ruthlessness, Agence France Presse, 31 grudnia 1999, http://www.rense.com/politics6/ruthless.htm[xvi] Ibidem. [xvii] Robert G. Kaiser, Russia’s Enigmatic President, „Washington Post”, 15 października 2000, s. B3. [xviii] Anna Dolgov, Book Called Propaganda for Putin, „Associated Press”, 29 września 2000. [xix] Kaiser, Russia’s Enigmatic…, op. cit. [xx] Russian government spokesman denies Putin personality cult, 25 czerwca 2002, RIA news agency, Moskwa, opublikowane przez Center for Defense Information. [xxi] John Lloyd, The Logic of Vladimir…, op. cit., s. 65. [xxii] Giles Whittel, Putin lines up old KGB pals to run Kremlin, „The Times”, London, 14 lutego 2000. [xxiii] Ibidem. [xxiv] Putin strengthens Kremlin’s power, „BBC News Online”, World: Europe, 14 maja 2000. [xxv] David Hoffman, Russian Security Service Revived under Putin, „Washington Post”, 8 grudnia 2000. [xxvi] Kathy Lally, Pardons turn rare in Putin’s Russia, „The Sun”, Baltimore, 14 czerwca 2001, s. 1.[xxvii] Michael R. Gordon, Putin, in a Rare Interview, Says He’ll Use Ex-K.G.B. Aides to Root Out Graft, „New York Times”, 24 marca 2000. [xxviii] Szczegółowy opis aktywności Romana Malinowskiego jako ściśle tajnego oficera Ochrany znajdziesz w: Robert Conquest, Stalin: Breaker of Nations, Viking, Penguin Group, New York 1991, s. 47, 50, 51, 82.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam