Przestępstwo opinii w Europie. Czy wolność słowa zagraża współczesnej demokracji?

Irmina NOCKIEWICZ

Korespondentka Radia Watykańskiego w Brukseli.

Prawa antydyskryminacyjne w swojej istocie zasadniczo sprzyjają dyskryminacji oraz łamaniu podstawowych praw i wolności, dając również asumpt do wielu poważnych problemów etycznych i prawnych – pisze Irmina NOCKIEWICZ

Wolności wypowiedzi podstawą demokracji

Prawo do posiadania własnego zdania oraz do (odpowiedzialnego) publicznego wyrażania poglądów jest uważane za prawo człowieka i zapisane w kluczowych dokumentach krajowych, europejskich i międzynarodowych. Demokracja nie może funkcjonować bez wolności słowa, ponieważ jest to ustrój, w którym nie tylko dopuszcza się wybory, ale przede wszystkim w którym obywatele są suwerenem. Prawdziwi demokraci popierają dyskusję, a jedyną rzeczą, której powinni zabraniać, to działań ograniczających wolność słowa. Antydemokraci zawsze sprzyjają cenzurze. Z tej przyczyny (racjonalna) debata publiczna powinna być fundamentem demokracji, jej spiritus movens.

Zamach na wolność słowa

Zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka każdemu przysługuje „[…] wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe” (por. EKPC. art. 10). Jednak dzisiaj, w spolaryzowanym klimacie politycznym, fakty nie są już uważane za neutralne, niektórzy politycy, a nawet rządy, używają nowego narzędzia do uciszania niewygodnych dla siebie poglądów, a jest nim koncept post-prawdy. Oskarżają zatem swoich przeciwników o rozpowszechnianie dezinformacji i manipulację, a w dalszej kolejności nawet o szerzenie nienawiści i nawoływanie do agresji. W ten sposób dyskredytacja staje się obecnie główną strategią walki z oponentem.

Oskarżenia o dezinformację

Taką strategię stosują władze Francji, podejmując inicjatywę ustawodawczą, która zakłada, że wszystkie informacje związane z charakterystyką medyczną aborcji i jej konsekwencji, jak również ich upowszechnianie w Internecie stanowią przestępstwo tzw. „cyfrowej interwencji”, mające na celu zastraszanie kobiety i jako takie podlegać będzie karze do dwóch lat więzienia i 30,000€ (ok. 130 tys. złotych polskich) grzywny. W rezultacie dostęp do informacji o pomocy społecznej, w tym finansowej, dla kobiet w ciąży (które potrzebują ponadto wysłuchania i rozmowy, gdyż wiele z nich ma ambiwalentny stosunek do nieplanowanej ciąży) będzie ograniczony, tym bardziej że próżno szukać odnośnych informacji na oficjalnej stronie internetowej francuskiego Ministerstwa Zdrowia w miejscu dotyczącym aborcji (IVG).

Władze Malty również postanowiły ograniczyć dostęp do informacji i nakładać karę grzywny lub więzienia na każdego, kto reklamuje, oferuje, wykonuje lub kieruje osobę fizyczną do innej osoby, która uprawia jakąkolwiek formę terapii konwersyjnej (reparatywnej) gejów. Maltańska ustawa o afirmacji orientacji seksualnej dodatkowo stwierdza, że „żadna orientacja seksualna czy tożsamość płciowa nie może być uznana za zaburzenie, chorobę czy wadę”. Filozofia prezentowanych zjawisk zasadniczo sprzyja zatem cenzurze.

Oskarżenia o mowę nienawiści i dyskryminację

Oprócz władzy ustawodawczej używa się również władzy sądowniczej w celu wprowadzania cenzury treści „niewygodnych”. W Hiszpanii kard. Antonio Cañizares z Walencji został oskarżony o mowę nienawiści na podstawie homilii, w której określił teorię gender jako kształtowanie płciowości według osobistych preferencji. Organizacje LGBTQI twierdzą, iż te „słowa pełne nienawiści, homofobiczne i szowinistyczne, nie są niczym innym, jak podsycaniem nienawiści wobec tych, którzy nie pasują do archaicznych modeli bronionych przez katolicką hierarchię”. Podobny los spotkał biskupów diecezji Alcalá de Henares i Getafe za krytykę madryckiej ustawy antydyskryminacyjnej, a także anglikańskiego biskupa Chester, który zasugerował, że homoseksualiści mogą szukać pomocy medycznej dla reorientacji swojej seksualności. Papież Franciszek zauważa, że „niektóre ideologie, utrzymujące, że stanowią odpowiedź na pewne, czasami zrozumiałe aspiracje, starają się narzucić jako myśl dominująca. Jednakże czym innym jest zrozumienie ludzkiej słabości i złożoności życia, a czym innym akceptacja ideologii” (Amoris Letitia 56).

Efekt paraliżujący i wykluczenie

Choć prawo do wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji nie ma charakteru absolutnego i może podlegać niezbędnym ograniczeniom wyraźnie przewidzianym przez ustawę, to jednak próby wykluczenia drugiej (i religii, jaką wyznaje) z dyskursu publicznego są atakiem na fundamentalne wartości demokracji. Prawa antydyskryminacyjne w swojej istocie zasadniczo sprzyjają dyskryminacji oraz łamaniu podstawowych praw i wolności, dając również asumpt do wielu poważnych problemów etycznych i prawnych. Zasadniczą kwestią jest brak precyzyjnie zdefiniowanych w prawie kluczowych pojęć, jak: nienawiść, dyskryminacja czy przemoc, co wprowadza niepewność prawną i może zagrażać niektórym grupom społecznym, zwłaszcza osobom wierzącym, które będą skrępowane w wyrażaniu opinii (włącznie ze szczerym wykładem doktryny wyznawanej religii), obawiając się, że ktoś mógłby ich oskarżyć na podstawie niejasno sformułowanych określeń, jak „naruszenie godności” lub „stwarzanie wrogiej atmosfery” (tzw. efekt paraliżujący – chilling effect). Stąd widać, że prawo do wolności słowa jest w gruncie rzeczy ściśle powiązane z innym prawem człowieka: do wolności myśli, sumienia i wyznania. Jeśli wolność poglądów i wypowiedzi będzie ulegać dalszej erozji, oznacza to mroczną prognozę na przyszłość również dla Kościoła. Można się spodziewać, że chrześcijanie i wyznawcy innych religii będą napotykać piętrzące się trudności w korzystaniu z prawa do wolności wypowiedzi oraz wolności wyznania.

Zagrożenie podstaw praworządności

Uniwersalne prawa do wolności wypowiedzi oraz do wolności sumienia i wyznania powinny być chronione we wszystkich swoich aspektach, a ograniczające je zastrzeżenia nie powinny być stosowane w celu zniesienia tychże praw lub pozbawienia ich właściwego im znaczenia. Nowe życie pismo katolickieGdy państwo nie używa swej władzy w służbie praw każdego obywatela, a w szczególności tego, który jest najsłabszy, zagrożone są podstawy praworządności państwa (KKK 2273), a także Unii Europejskiej, która przecież uznaje wartość demokracji, praworządności i praw człowieka.

Irmina Nockiewicz
Tekst ukazał się w numerze 4/2017 dolnośląskiego pisma katolickiego „Nowe Życie”. POLECAMY: [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z