Celem Putina jest nowa Jałta. Z nowym podziałem wpływów i prawem weta w kwestiach europejskiego bezpieczeństwa

Jan CIEŃSKI

Przez ponad 10 lat szef warszawskiego i praskiego biura Financial Times. Z bliska przeglądał się przemianom ustrojowym i gospodarczym w Europie Środkowo-Wschodniej. Wcześniej pracował w Waszyngtonie jako korespondent National Post. W latach 90. pisał dla wielkich agencji informacyjnych: Associated Press, Deutsche Presse-Agentur oraz United Press International. Obecnie redaktor Politico Europe odpowiedzialny za kwestie strategii bezpieczeństwa i energii. Absolwent Uniwersytetu w Toronto.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Czechosłowacja w 1938 roku poddała się hitlerowskim Niemcom, by ocalić państwo przed zagładą. Finowie w 1940 roku wygrali wojnę z Sowietami, ale musieli ograniczyć swą wolność, by dalej istnieć. Ukraina powinna zachować się jak Finlandia i Czechosłowacja. Warto wrócić do statusu państwa półsatelickiego. Zreformować kraj. A w końcu wyrwać się z objęć Rosji, gdy jej potęga osłabnie.

.To żaden wstyd, że Ukraina przegrywa wojnę. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W ostatnich stuleciach tak było z prawie każdym krajem, który próbował odeprzeć rosyjską czy sowiecką agresję. Wygrywały nieliczne, którym udało się wykorzystać chwilową słabość Moskwy, by uwolnić się od jej opieki. Kiedy Moskwa jest silna, nie można z nią wygrać. Trzeba umieć wyciągnąć ile się da. Realizmu uczy nas historia.

Poręcz

.Czesi wiedzieli, że nie mogą wygrać z Niemcami. Poddali się, ale ich marionetkowe państwo w tajemnicy współpracowało z rządem na uchodźstwie. Głównym celem tego rządu było uratowanie jak największej liczby obywateli przed zagładą, przetrwanie okupacji i odbudowa państwowości. Plany Rosji wobec Ukrainy nie są tak radykalne.

Finlandia uzyskała niepodległość w następstwie rewolucji bolszewickiej z 1917 roku. Jesienią 1939 roku (po zajęciu wschodniej Polski przez Armię Czerwoną) została zaatakowana przez Rosjan. Fińska obrona początkowo odnosiła sukcesy, zadając ogromne straty źle dowodzonej armii sowieckiej. W końcu jednak w Helsinkach zrozumiano, że nie ma szans na strategiczny sukces. Mimo że Paryż i Londyn sporządziły plany interwencyjne dla wspomożenia Finów, byli oni de facto pozostawieni sami sobie.

Dlatego Finowie ustąpili i dobili z ZSRR targu. Oddali bolszewikom Karelię (około 10 procent terytorium) oraz część niezależności politycznej (ograniczenia w polityce zagranicznej). Była to cena za uniknięcie aneksji. Umowa ta została przywrócona po zakończeniu II wojny światowej. Rosjanie dołożyli do niej nieformalne porozumienie, zobowiązujące Szwecję do powstrzymania się od akcesu do NATO (Sztokholm, choć ostatnio zmienia optykę, pozostaje neutralny do dziś). W zamian Kreml podarował Finlandii swobodę rozwoju gospodarki kapitalistycznej. O tym, że nie było to rozwiązanie złe, niech zaświadczą marzenia elit opozycyjnych Polski o „finlandyzacji PRL”.

Litwa, Łotwa i Estonia w ustaleniach paktu Ribbentrop-Mołotow znalazły się w sowieckiej strefie wpływów. W końcu 1939 roku Kreml przeistoczył je w państewka marionetkowe z rosyjskimi bazami wojskowymi, by w 1940 roku całkowicie je wchłonąć. Wilno, Ryga i Tallin nie podjęły walki z przeważającymi siłami okupanta.

.Polska również może posłużyć jako ostrzeżenie przed wyborem niewłaściwego momentu oporu przeciw potężnej Rosji. Moskwa była liderem koalicji, która pod koniec XVIII wieku zdecydowała o usunięciu I Rzeczypospolitej z mapy Europy. Polacy kilkakrotnie wzniecali powstania, próbując wybić się na niepodległość. Jednak w każdej z insurekcji (1794, 1830 i 1863) walczyli osamotnieni. Kolejne klęski pogarszały ekonomiczną i polityczną kondycję okupowanego kraju. Przed powstaniem listopadowym 1830 roku Polska pod rosyjskim zaborem była satelitą z własnymi siłami zbrojnymi, instytucjami państwowymi i parlamentem. Wskutek fiaska tego powstania, została w pełni włączona do imperium rosyjskiego.

W 1920 roku Polska wygrała wojnę z bolszewikami częściowo dzięki ogromnej determinacji i mobilizacji społecznej. Jednak Rosja Radziecka była wyczerpana latami I wojny światowej oraz krwawej wojny domowej. Warszawa wykorzystała właściwy moment, kiedy Moskwa nie miała już siły. Ale w 1945 roku Rosja była wyjątkowo mocna, a Polski nie było.

Polska, kraje bałtyckie i reszta bloku sowieckiego skorzystały dopiero z chaosu, jaki nastąpił w latach osiemdziesiątych po reformach pierestrojki Michaiła Gorbaczowa i upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku. Potwierdza to regułę, że do udanych ucieczek spod sowieckiej kontroli może dojść tylko w warunkach słabości Moskwy. Ukraińcy także mieli szansę uciec w tym czasie na zachód, lecz jej nie wykorzystali. Dlaczego? Trzeba pamiętać, że Ukraina właściwie nigdy nie miała własnej państwowości. Była dużo mocniej związana z imperium niż Gruzja czy Czeczenia.

Czeczenia wygrała pierwszą wojnę przeciwko słabej i nieuporządkowanej Rosji w 1996 roku, ale cztery lata później została pokonana przez odradzające się imperium z Władimirem Putinem na czele. Z kolei Gruzja otrzymała niewielką pomoc zagraniczną podczas krótkiej wojny przeciw Rosji w 2008 roku, ale także przegrała. Inne kraje regionu miały podobnie nikłe sukcesy wobec imperialnych ambicji Moskwy.

Zadyszka

.Sytuacja na Ukrainie jest dziś zupełnie odmienna. Rosja może nie jest tak silna jak ZSRR, ale lata wysokich cen ropy naftowej pozwoliły się jej odbudować. Jest dziś silnym i dobrze uzbrojonym krajem. Dlatego nie ma zamiaru przegrać tej wojny.

Jeśli na Ukrainie pojawi się zachodnia broń, Rosjanie z łatwością potroją dostawy uzbrojenia i liczbę własnych żołnierzy. Już mówi się o stworzeniu w Donbasie stutysięcznej armii. Ukraińcy nie są w stanie wygrać tej wojny. Dlatego będą musieli się dogadać z dawną metropolią.

Ukraina powinna powrócić do status quo, ale zarazem reformować państwo i czekać na czas, kiedy Rosja będzie słaba. Wówczas możliwa stanie się ucieczka Do tego czasu Ukraińcy muszą dołączyć do budowanego przez Rosję sojuszu euro-azjatyckiego, odciąć się od NATO i zostać państwem na poły satelickim.

Węzłowym motywem takiej decyzji powinna być empiria. Zachód nie pomógł Ukrainie, więc Ukraińcy muszą ochronić jak najwięcej swego państwa na przyszłość. Zachód nie wspiera Ukraińców, więc nie powinni podejmować walki. Ukraina musi działać w swoim interesie.

.Czy jednak przyjęcie takiej postawy jest możliwe – po tym, co działo się na Majdanie i wschodzie Ukrainy oraz po rozbudzeniu powszechnych nadziei na zwrot w stronę wolnego Zachodu? Niewykluczone, że wywołałoby to kolejny przewrót na Ukrainie, a nawet wypędzenie prezydenta Petra Poroszenki, gdyby podjął decyzję o poddaniu się Rosji. Nie można wykluczyć, że przeforsowanie takiej drogi będzie możliwe dopiero po druzgocącej porażce na froncie.

Poroszenko mógłby szantażować Rosjan, że jeśli nie zostawią mu żadnego pola manewru, to na Ukrainie dojdzie do rewolucji i wojny domowej. Rosjanie będą graniczyć z państwem małym, ale do szpiku antyrosyjskim. Natomiast gdyby Rosja zostawiła Ukrainie wystarczający margines wolności, Kijów odetnie się od NATO, zbliży się do Rosji i zapewni autonomię wschodnim prowincjom.

Nawet to może jednak nie usatysfakcjonować Putina, którego najważniejszym celem jest nowa Jałta. Chce on nowego podziału wpływów, ze stałym głosem i prawem weta w kwestiach europejskiego bezpieczeństwa. Nawet gdyby Poroszenko ugiął się pod presją i chciał przystać na te warunki, Rosja może uruchomić kolejną falę protestów wściekłych Ukraińców. Może odpalić kolejny Majdan, którego nienawiść będzie skierowana przeciw obecnej ekipie rządzącej.

Ukraina stoi także w obliczu katastrofy gospodarczej. Zachodnia pomoc może być za mała, by wyciągnąć kraj z ekonomicznego upadku. Ukraina otrzymuje 27 miliardów dolarów wsparcia finansowego z Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz innych instytucji międzynarodowych, ale potrzebuje co najmniej 15 miliardów dolarów więcej.

Układ, który zakończył wojnę w Finlandii w 1940 roku, może być najlepszym rozwiązaniem, na jakie Kijów może liczyć. Sztuką będzie zbudowanie porozumienia zachowującego jak najwięcej swobody działania dla rządu ukraińskiego, by umożliwić mu kontynuowanie reform i wzmacnianie narodowych instytucji Ukrainy. Tym bardziej że Putin będzie niechętny umacnianiu administracji państwowej, obawiając się udanej transformacji Ukrainy, która mogłaby posłużyć jako niebezpieczny przykład dla Rosji.

Celem dla Kijowa będzie wytrwać tak długo, jak to możliwe i czekać na kryzys w Rosji. A to nie musi wcale zająć wiele czasu. Rosja w 2014 roku straciła ponad 100 miliardów dolarów z rezerw. Wobec braku końca zachodnich sankcji, w 2015 roku prognozowana recesja wynosi 3 procent PKB. Niskie ceny ropy naftowej powodują problemy dla budżetu. Rośnie zaniepokojenie naturą reżimu Putina po zabójstwie lidera opozycji Borysa Niemcowa. Rosja niebawem może doświadczyć takich słabości, jak te, które pozwoliły w przeszłości innym krajom Europy Środkowej uciec z moskiewskiego obozu.

Winda

.Chociaż Wielka Brytania obiecała wysłać 75 żołnierzy do pomocy w szkoleniu żołnierzy ukraińskich, a Litwa zdecydowała się na niewielkie dostawy broni dla nękanej problemami ukraińskiej armii, rosyjska obecność na donbaskim froncie wciąż ma decydujące znaczenie. Dowódca US Army w Europie generał Ben Hodges oszacował, że Rosja ma tam 12 tysięcy żołnierzy. Zapewniają infrastrukturę dowodzenia i specjalistów niezbędnych do prowadzenia nowoczesnej wojny. Rosja dostarcza również na ukraińską wojnę znacznie lepszą broń niż zdezelowany sprzęt z epoki radzieckiej, na którym bazują Ukraińcy.

„Zachód pod obecnym przywództwem jawi się jako niezdolny do skutecznego radzenia sobie z wyzwaniami powodowanymi przez kryzys na Ukrainie” – pisze Timothy Ash, który analizuje rynki wschodzące dla Standard Bank. Cena wzmocnienia Ukrainy jest wysoka, a Zachód nie wydaje się ochoczy, by ponosić tego koszty. Wzmaga się (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych) debata o uzbrojeniu Ukrainy, ale zdecydowano na razie o wysłaniu tylko nieuzbrojonych pojazdów wojskowych oraz dronów.

Grupa wiodących amerykańskich think-tanków doszła do wniosku, że USA powinny wysłać Ukrainie broń za 3 miliardy dolarów. Bez podtrzymania możliwości obronnych, a zwłaszcza zdolności do niszczenia rosyjskich czołgów i transporterów opancerzonych, Kijów nie ma szans na skuteczne powstrzymywanie Rosjan. Wspomaganie Ukrainy w celu powstrzymania ataku wroga nie jest sprzeczne z poszukiwaniem pokojowego rozwiązania. Jest wręcz niezbędne dla osiągnięcia tego celu. Tylko wówczas, gdy Kreml wie, że ryzyko i koszty dalszej ofensywy są wysokie, będzie szukać rozwiązania politycznego. Jednak administracja Baracka Obamy nie zdecydowała się na postawienie tego kroku.

„Potrzebne jest pełne zaangażowanie pieniędzy i ludzi” – powiedział mi Marcin Zaborowski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Porównuje on wojnę na Ukrainie do zakończonych zwycięstwem walk z końcówki 1940 roku, które miały powstrzymać komunistyczną partyzantkę w Grecji i mocny napływ zachodniej pomocy dla Turcji w 1946 roku, dla wzmocnienia jej przed rosnącą presją Związku Sowieckiego. Zachód wysłał broń i sprzęt, by pomóc armii greckiej w pokonaniu komunistycznej partyzantki. W Turcji pomoc dyplomatyczna przeciwko Sowietom oraz wsparcie w wysokości 100 milionów dolarów przyczyniły się do wstąpienia kraju do NATO w 1952 roku. W tym samym roku, co Grecja.

W grudniu 2014 roku prezydent Petro Poroszenko podpisał przepisy zamykające status Ukrainy jako państwa neutralnego. Zapowiedział ostatecznie wolę ubiegania się o członkostwo w NATO. Kłopot polega na tym, że prawie nikt na Zachodzie nie chce, by Ukraina się przyłączyła i zdobyła niezbite gwarancje bezpieczeństwa, z których korzystają państwa członkowskie sojuszu.

Skąpa pomoc i oczywista niechęć do wysyłania broni mogą zmusić rząd ukraiński do realistycznego spojrzenia na sytuację i być może nawet do poddania się znacznie silniejszej Rosji. Klęska Ukrainy to przegrana świata zachodniego, z jego ideami wolności, demokracji i współpracy. Te idee są tak ponętne, że tysiące ludzi wyszło na Majdan, a rząd Janukowycza został wyrzucony. Wielu Ukraińców chciało iść w kierunku Zachodu, bo pamiętają, że Polska była w podobnej sytuacji. Bardzo chcieliby być podobni do dzisiejszej Polski.

.Demokracje organizują się powoli. Zrzut ekranu 2015-06-25 (godz. 19.45.22)W pierwszych latach II wojny światowej Zachód organizował się noga za nogą, niezdarnie. Ale kiedy maszyna zaskoczyła i zaczęła się rozpędzać – poszło z impetem. Dużo czasu upłynęło, nim Zachodowi objawiła się prawdziwa istota Rosji. Dużo czasu zabierze też zmiana polityki wobec Rosji.

Jan Cieński 

Tekst, pierwotnie zatytułowany “Schody do wolności”, pochodzi z wyd.1 niezależnego magazynu strategicznego PARABELLUM

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi