
Cool Pics (144). Zima w Dubaju
Kilkudniowy wypad do Dubaju okazał się wyśmienitą odskocznią od przejmującego zimna i krótkich dni w Paryżu. Prawdopodobnie grudzień to najlepszy czas na wyjazd do Emiratów. Pogoda jest iście wiosenna, upałów nie ma, można więc nieco odetchnąć od zmęczonej zimą Europy.
Nie sposób nie być zaskoczonym. Najwyższy budynek świata i największe centrum handlowe, największy, kryty park rozrywki i największe akwarium, a do tego kapiące niemal wszędzie złoto. Mieszkańcy Dubaju lubią pokazywać swoje bogactwo, często w dość kiczowaty sposób. W mieście roi się od kopii słynnych nowojorskich wieżowców, jak np. Chrysler Building, znajdziemy też budynek bardzo przypominający londyńskiego Big Bena. Wszystko to rzecz jasna w posiadaniu szejka Mohammeda.
Wyrosłe w przeciągu zaledwie piętnastu lat miasto imponuje rozmiarami i rozmachem, ale też niestety nie zachwyca oryginalnością lub świeżością pomysłów. Dubaj jest dla mnie dowodem na to, że nie wszystko da się kupić, zaś dobry smak, elegancja czy wyrafinowanie – albo ich brak – są niezależne od zasobnego portfela.
W hotelach, restauracjach i w mieście uderzające jest współistnienie islamu w bardzo konserwatywnej postaci z rozlicznymi dekoracjami bożonarodzeniowymi wraz z kolędami w wydaniu jeszcze bardziej komercyjno-handlowym niż w Europie.
Wyjątkowo przyjemną odmianą okazały się samochodowy rajd przez pustynię, lot helikopterem, zwiedzanie starego Dubaju i słynnych arabskich targowisk, które zachwycają kolorami, zapachami i niepowtarzalną atmosferą.
Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z tej pełnej niespodzianek podróży.
Joanna Lemańska