Polska właśnie (22) Gimnazjum – czyli ile mamy z wielkiej polityki?

Jolanta KRYSOWATA

Jedna z najbardziej nagradzanych polskich reportażystek. Autorka audycji i filmów dokumentalnych. Laureatka Prix Europa, Nagrody Głównej SDP (dwukrotnie), Grand Press, Grand Prix KRRiTV, Europejskiej Nagrody Filmowej i in. Związana z Polskim Radiem, TVP i TV Polsat. Obecnie, po wygranych wyborach, wójt gminy Wińsko na Dolnym Śląsku.

zobacz inne teksty autora

Kampanijny ruch wokół gimnazjów nie wzbudzał we mnie potrzeby dyskusji. Reforma oświaty była najbardziej kulawą ze wszystkich „czterech wielkich reform rządu Jerzego Buzka”. Byłam wtedy aktywnym dziennikarzem i wiedziałam, że grzebanie w ośmioklasowej podstawówce z podziałem na trzyletnie nauczanie podstawowe i pięcioletni ciąg dalszy, czteroletnie liceum i pięcioletnie technikum, dwu lub trzyletnią zawodówkę, musi skończyć się źle. No i się skończyło. 

.Przymuszanie piętnastolatków do wyboru profilu, na jakie studia będzie mógł się wybrać, a na jakie nie (wybór profilu w szkole średniej, nazywanej odtąd „ponadgimnazjalną” musi być podjęty na samym początku czyli w ostatniej gimnazjalnej). Piętnastolatków, którzy wiedzą,co chcą robić przez następne 50 lat, ze świecą szukać. Z rozpoznanymi talentami i ograniczeniami. Z ukształtowaną osobowością. Do tego wycięcie zawodówek tak, jakby tylko matura a nie profesja miała w życiu człowieka znaczenie. Efekt – do szkół maturalnych biorą z łapanki, nawet z bardzo słabymi oceanami, do zawodówek są kolejki i listy rezerwowe.

Kafelkarza, elektryka i dekarza trzeba uczyć zawodu na kursach dla bezrobotnych specjalistów od zarządzania. Tłumy magistrów i licencjatów roszczą sobie słuszne prawo do pracy w zawodzie, którego nie ma.

.Zapowiedź likwidacji gimnazjum, najbardziej ułomnego elementu systemu edukacji, powinna cieszyć. Wiedziałam od początku, że jeśli do tego dojdzie, będzie to proces rozłożony na lata. Łatwo się rujnuje stary dobry system, trudniej go odbudować.IMG_20151124_110648

Rok wcześniej, w czasie własnej kampanii samorządowej, zapowiadałam połączenie naszego gimnazjum z podstawówką (która teraz połączona jest z przedszkolem).

Znajomi spoza Wińska nie mogli mi uwierzyć, że mając dwie szkoły pod jednym dachem, przy jednej hali sportowej i jednym stadionie, nie mamy zespołu szkół, tylko dwie szkoły. Pod każdym względem jest to niedorzeczne. Organizacyjnym, kosztowym, a przede wszystkim bezpieczeństwa i wygody uczniów.

.Groteska: która pani sprzątająca odpowiedzialna jest za korytarz, którym wchodzą uczniowie obu szkół? Dlaczego podstawówka ma ćwiczyć na WF w starej zniszczonej sali sportowej, a gimnazjum w nowej hali, podzielnej na trzy specjalnymi kotarami? W podstawówce jest więcej dzieci niż w gimnazjum. Dlaczego inna dyrektor zarządza stołówką, a inna kotłownią? Dlaczego po rozpoczęciu roku szkolnego (odbywa się on w tym wspólnym korytarzu) podstawówka zabiera swoje głośniki i mikrofon, a gimnazjum wchodzi ze swoim sprzętem na swoją uroczystość? Dlaczego uzupełnienie nauczycielowi godzin do pełnego etatu między szkołami musi się wiązać z dodatkowym zatrudnieniem, a nie zwyczajnie z normalnym planem pracy?IMG_20151128_124530

Dlatego, że mamy dwie szkoły pod jednym dachem, a nie zespół.

.Kadencję rozpoczęłam w trakcie roku szkolnego, stąd plan utworzenia zespołu zostawiłam na następny rok. Czas będzie dobry. Jedna z pań dyrektorek przechodzi na emeryturę, drugiej kończy się kadencja. Nie będzie poczucia krzywdy i straty. Tworzymy w nowym roczniku gimnazjum klasę sportową, żeby zachęcić absolwentów naszych podstawówek (3 malutkie mamy rozsiane po gminie), żeby przychodzili do nas, a nie do sąsiednich gmin (często mają zwyczajnie bliżej). Ze starej sali sportowej zrobimy aulę, wspólną dla obu szkół. Żeby zebrania, akademie i przedstawienia nie odbywały się w korytarzu. Zrobimy podest – scenę. Może kółko teatralne się rozwinie?  Lekcje WF już odbywają się w hali (wszyscy, z obu szkół, mieszczą się, wbrew plotkom). Wykończymy drugą, pustą dotąd część hali. Budujemy parking, żeby na wjeździe pod szkołę nie straszyła tabliczka „zakaz wjazdu”. Będzie porządny monitoring. Połączone szkoły będą miały wspólnego patrona. Taki jest plan.

.Pytają mnie, czy to warto, bo przecież PiS zapowiedział, że zlikwiduje gimnazja. Teraz słychać, że to potrwa trzy lata, a zacznie się za rok. Oby. Warto. My przynajmniej będziemy gotowi na zmianę tabliczki.

Tymczasem plotki niosą się po gminie i powiecie. O zwolnieniach, o cięciach, o szkodzie, jaką takie połączenie szkół przyniesie pracownikom i uczniom w gminie Wińsko, o likwidacji wręcz. Taki farmazon lokalny. Sam się urodził, sam umrze. Robimy swoje.

.Gimnazjum ma patrona – Jana Pawła II. Podstawówka z przedszkolem – nie. Po połączeniu patron będzie wspólny. Już się do niego modlę.

Jolanta Krysowata

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi