
Mostek Pokutnic – jeden z najbardziej tajemniczych i fascynujących zakątków Wrocławia
Zawieszony na wysokości 45 metrów mostek łączy dwie wieże gotyckiego kościoła św. Marii Magdaleny. Obecnie jest to jeden z najpopularniejszych punktów widokowych Wrocławia z ciekawą historią i mrocznymi legendami – pisze Jolanta PAWNIK
.Wzmianki o Mostku Pokutnic pochodzą z połowy XV wieku. Powstał wraz z budową obu wież kościoła i początkowo pełnił funkcję techniczną, umożliwiając przejście z wieży do wieży. W kolejnych wiekach kilkakrotnie go odnawiano, m.in. po pożarze w 1887 roku, do którego doszło podczas pokazu fajerwerków na cześć cesarza Wilhelma I. Kolejny raz zniszczony został w 1945 roku. Przez kilkadziesiąt lat nie odbudowywano go, aż wreszcie, na przełomie XX i XXI wieku, podjęto decyzję o jego rekonstrukcji. Z wykorzystaniem starych planów i zdjęć archiwalnych, przywrócono mu dawną formę, zachowując gotycki charakter i detale architektoniczne.
Z Mostkiem Pokutnic związane są liczne legendy. Najsłynniejsza z nich opowiada o Tekli – pięknej, lecz leniwej dziewczynie z Wrocławia. Tekla gardziła pracą, odrzucała zalotników i unikała obowiązków domowych. Według legendy jej ojciec – zawstydzony zachowaniem córki – przeklął ją, a tej samej nocy dziewczyna została uwięziona na mostku. Miała zamiatać jego deski do końca swoich dni; było to ostrzeżenie dla innych próżnych dziewcząt. Uratować miała ją czarownica Martynka, która w zamian za odnalezienie magicznej różdżki czarodzieja Michała wyprosiła dla niej łaskę wolności. W niektórych wersjach tej opowieści mostek staje się miejscem pokuty dusz innych leniwych i egoistycznych dziewcząt. Mówi się, że przed wiekami matki przyprowadzały swoje córki pod kościół, by przestrzec je przed losem Tekli.
Jeszcze inna, bardziej dramatyczna legenda odnosi się do czasów polowania na czarownice. Kobiety oskarżane o czary miały przechodzić po Mostku Pokutnic, by udowodnić swoją niewinność. Jeśli udało im się przejść bez potknięcia, uznawano, że diabeł im pomagał i są winne. Te, które spadały, ginąc lub odnosząc rany, oczyszczano z zarzutów.
Dziś, by dostać się na Mostek Pokutnic, trzeba pokonać 247 krętych, gotyckich schodów w jednej z wież kościoła. Wysiłek się jednak opłaca, bo panorama, która rozciąga się z mostku, zapiera dech w piersiach. Widać stąd nie tylko czerwone dachy Starego Miasta, ale też Ostrów Tumski, wieże katedry, Odrę, a przy dobrej pogodzie nawet odległe peryferie miasta. Wrażenie potęguje sama konstrukcja mostku, która jest wąska, skrzypi pod nogami, ma metalowe poręcze i stylowe latarnie. W 2009 roku na końcach mostku ustawiono dwie urocze figurki krasnali: Teklę z miotłą i Martynkę z księgą zaklęć. Przypominają one turystom o dawnych opowieściach.
Wyprawę na Mostek Pokutnic warto połączyć ze zwiedzaniem gotyckiej katedry św. Marii Magdaleny. Budowę jej wież i łączącego je mostka ukończono w 1481 roku. Przez wieki słynęła z 58 ołtarzy i prawie 6-tonowego Dzwonu Grzesznika, który miał wysokość 180 cm i ponad 6-metrową średnicę. Dzwon, z którym wiązała się legenda o morderstwie czeladnika przez ludwisarza Michaela Wilda, był używany przez prawie 500 lat, aż do końca wojny.
.W wyniku działań wojennych świątynia straciła dachy i sklepienia, większość wyposażenia i wystroju. Dzieła zniszczenia dopełnił w maju 1945 roku wybuch miny albo amunicji zebranej koło kościoła, który spowodował zniszczenie wieży i zabytkowego dzwonu. Pod koniec lat 90. ub. wieku radni miejscy podjęli decyzję o rekonstrukcji dzwonu, bo zachowanych jest wiele jego wizerunków i fotografii, znany jest także jego dźwięk. Do tej pory jednak tego nie zrobiono. Katedrę św. Marii Magdaleny odbudowywano przez 23 lata i to, co obecnie w niej oglądamy, to rekonstrukcja. Najciekawszymi jej zabytkami są portale, m.in. 500-letni przeniesiony z opactwa w Ołbinie.