Francja 2017. W oczekiwaniu na reformy

Kazimierz M.UJAZDOWSKI

Dr hab. nauk prawnych, nauczyciel akademicki i polityk konserwatywny. Poseł na Sejm I, III, IV, V, VI i VII kadencji. W latach 2004-2005 wicemarszałek Sejmu. W latach 2000-2001 i 2005-2007 minister kultury i dziedzictwa narodowego. Do 2017 r. był członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Poseł do Parlamentu Europejskiego.

zobacz inne teksty autora

Współczesna Francja ma silne instytucje, lecz czeka na odrodzenie klasy politycznej i konieczne reformy społeczno-gospodarcze. Bez wątpienia proces ten byłby pożyteczny nie tylko dla Francji, ale dla całej Europy – pisze Kazimierz M.UJAZDOWSKI

.Aby zrozumieć, rolę Francji w Europie i pożytki polsko-francuskiej kooperacji, konieczna jest refleksja nad stanem i perspektywami tego kraju jako państwa i jego społeczeństwa. Tak, to prawda, o Francji wiemy zbyt mało, a w polityce francuskiej odgrywamy rolę mniejszą niż jeszcze kilka lat temu. Gdy zrozumiemy te fakty, możliwe będzie definiowanie polskich interesów politycznych względem Francji.

A więc jaka jest Francja?

Blisko dziesięć lat temu Francja obchodziła pięćdziesięciolecie V Republiki, mając prawo się szczycić efektywnym systemem konstytucyjnym. Chociaż posiada dobre instytucje i nie ma regresu demograficznego, wciąż jednak nie potrafi znaleźć właściwej odpowiedzi na wyjątkowo dotkliwy kryzys scentralizowanego państwa socjalnego.

Wybitny francuski historyk i politolog René Rémond twierdzi, że nad Sekwaną nie ma właściwie rzeczników wolności gospodarczej w klasycznym liberalnym sensie. „Z wyjątkiem garstki polityków i kilku ekonomistów nasz kraj nie zna liberałów, którzy żywiliby takie zaufanie do wolności, aby uczynić z niej motor wszelkiej działalności”[1]. Ta opinia wyrażona w języku politycznych idei dotyka kluczowej słabości Francji, jaką jest etatystyczny model ekonomii połączony z bardzo silną osłoną socjalną. Od wielu lat część opinii publicznej oraz klasy politycznej jest świadoma potrzeby redukcji państwa socjalnego, uwolnienia energii społecznej i uruchomienia konkurencyjności. Pierwsze próby modernizacji pojawiały się jeszcze w programie Zgromadzenia dla Republiki i prezydenckim przesłaniu Jacques’a Chiraca z 1988 roku. Program Nicolas Sarkozy’ego z 2007 r. właściwie identyfikował słabości Francji, ale bilans jego polityki był bardzo skromny, a skala popełnionych błędów tak duża, że umożliwiła kandydatowi socjalistów zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Prezydentura François Hollanda, który zdobył władzę, obiecując zachowanie status quo, dodatkowo pogłębiła kryzys.

Dane dotyczące konkurencyjności gospodarki, wzrostu gospodarczego i stanu finansów publicznych są tożsame z pesymistycznymi nastrojami społecznymi. Wedle raportu World Competitiveness w edycji 2016/2017 Francja zajęła dopiero 21. miejsce[2]. Oprócz krajów pozaeuropejskich, takich jak USA, Chiny, Singapur, Izrael, Japonia, Nowa Zelandia, Francję wyprzedzają niemal wszystkie ważne kraje zachodnie: Niemcy, Wielka Brytania, Królestwo Niderlandów, Szwajcaria, Belgia, Austria, Luksemburg i Dania.

Nieefektywny model społeczno-gospodarczy rzutuje na pozycję Francji w Europie. Rzecz jasna, sama zmiana konfiguracji międzynarodowej po 1989 r. i zjednoczenie Niemiec działały przeciwko wiodącej pozycji Francji na Starym Kontynencie. Z czasem słabość gospodarcza Francji w relacji do Niemiec musiała wpływać ujemne na znaczenie tego kraju na arenie europejskiej. Jeszcze w okresie rządów N. Sarkozy’ego można było mówić o francusko-niemieckim tandemie przewodzącym Unii Europejskiej. W okresie władzy prezydenta F. Hollanda Niemcy uzyskały bezdyskusyjny prymat w Europie kosztem wewnętrznej równowagi w Unii.

.Francja musi sobie radzić również z radykalnym islamem. Trzeba wyrazić uznanie dla jej skuteczności w walce z terroryzmem, która wymaga ciągłego stosowania nadzwyczajnych środków i nowych rozwiązań prawnych. Dzięki sprawności policji i służb antyterrorystycznych udało się przywrócić elementarne bezpieczeństwo. Choć większość społeczności muzułmańskiej zintegrowała się ze społeczeństwem, to nietrudno zrozumieć, że znaczna część Francuzów obciąża odpowiedzialnością za ten stan rzeczy politykę imigracyjną partii głównego nurtu. Bez wątpienia część społeczności muzułmańskiej stanowi społeczną podstawę terroryzmu[3].

Według powszechnie znanych opinii kryzys ekonomiczny i kryzys imigracyjny wyjaśniają wzrost popularności Frontu Narodowego i kandydatury Marine Le Pen w nadchodzących wyborach prezydenckich. Wydaje się jednak, że kluczowe znaczenie ma niezdolność do odnowy i wewnętrznej reformy klasycznych formacji politycznych, szczególnie partii postgaullistowskiej. Trzeba przypomnieć, że kandydat Frontu Narodowego w wyborach prezydenckich 2007 r. osiągnął stosunkowo skromny wynik na poziomie 10%. Dziesięć lat temu N. Sarkozy był wyrazicielem nadziei odrodzenia Francji i skutecznie powstrzymywał Front przed polityczną ekspansją. Później jego prezydentura, jak też praktyka Unii Ruchu Ludowego sprzyjały dynamice Frontu Narodowego. Wymowna pod tym względem jest ewolucja poglądów Nicolas Bavereza, który w 2007 r. był gorącym zwolennikiem i doradcą N. Sarkozy’ego. W ostatnim czasie nawoływał do odnowy postgaullistów, twierdząc, że przywództwo byłego prezydenta było bez duszy i pozbawione wizji. W istocie polityka N. Sarkozy’ego, borykającego się z postępowaniami prowadzonymi przez wymiar sprawiedliwości, nie stwarzała perspektyw reformy centroprawicy. Wydawało się, że odnowa Republikanów będzie możliwa po prawyborach, które cieszyły się rekordową czteromilionową frekwencją. Przegrana N. Sarkozy’ego i zwycięstwo François Fillona przyniosły szansę na uzdrowienie centroprawicy, ale zarzuty, jakie wymiar sprawiedliwości postawił F. Fillonowi w trakcie kampanii wyborczej, zmieniły sytuację.

Kryzys partii głównego nurtu jest jeszcze silniejszy na lewicy. Socjaliści od lat cierpią na kryzys przywództwa i głębokie podziały, które uniemożliwiają efektywne rządzenie i aktywną politykę Francji w Europie. Poparcie dla prezydenta F. Hollande’a, który jest niezwykle surowo oceniany przez obywateli, osiągnęło 4% – najniższy wskaźnik w historii V Republiki. Obecność w tej formacji nurtu jednoznacznie antyrynkowego i etatystycznego stanowi dodatkowe obciążenie. W opinii Jacques’a de Saint Victora „anachroniczna tożsamość socjalistów nie pozwala odpowiedzieć na wymogi współczesności”[4]. Socjaliści wyłonili w prawyborach Benoît Hamona identyfikującego się właśnie z antyreformatorskim nurtem tej formacji.

Jednocześnie z kryzysem partii głównego nurtu Front Narodowy przechodzi proces dopasowania się do poglądów dużej części społeczeństwa francuskiego. Wolno sądzić, że Front Narodowy łączy protekcjonistyczny populizm i eurosceptycyzm z deklaracją obrony francuskiego modelu życia przed globalizacją i islamizacją. Zdaniem Oliviera Roya kluczem do zrozumienia sukcesów Frontu Narodowego jest kulturalizm. Zakłada on dostosowanie się do oczekiwań nowoczesnego społeczeństwa. Dlatego Front Narodowy nie tylko odcina się od ewidentnie kompromitujących skrajności, takich jak rasizm czy antysemityzm, ale także oddala się od idei chrześcijańskiej prawicy obecnych niegdyś w starym wydaniu tej partii. Olivier Roy odnotowuje, że partia M. Le Pen dystansuje się od La Manif pour tous, ruchu+ środowisk chrześcijańskich, które tak zdecydowanie występowały przeciwko legalizacji związków partnerskich i przyznaniu im prawa do adopcji dzieci. Z kolei pełna akceptacja zasady laickości państwa sprawia, że Front uwalnia się od zarzutu, że jest partią antyrepublikańską. Rzecz jasna, laicyzm w tej interpretacji byłby także narzędziem powstrzymywania ekspansji islamu[5].

Nie widać silnej tendencji do odnowy klasy politycznej i jej zdolności reformatorskich. W raporcie Fundacji Ditchleya stwierdzono dobitnie: „Francuzi wydają się mieć szczerze dość polityków z głównych partii, najwidoczniej jeszcze bardziej niż wyborcy w innych krajach europejskich. W ich ocenie są oni niezdolni do poprawy sytuacji społeczno-gospodarczej. Rządzące elity polityczne oraz elity gospodarcze spędzały dotąd zbyt dużo czasu na dyskusjach we własnym gronie i nigdy nie pokusiły się o wyjaśnienie bieżących zawiłości szerszym kręgom społeczeństwa, tracąc przez to kontakt z opinią publiczną”[6].

.Spośród kandydatów na prezydenta tylko F. Fillon przedstawił program, który ma potencjał modernizacyjny. Kandydat Republikanów proponuje wydłużenie czasu pracy do 39 godzin tygodniowo, elastyczne prawo pracy, podwyższenie wieku emerytalnego do 65 lat i redukcję wydatków całego sektora publicznego, łącznie ze wspólnotami samorządowymi. Ponadto postuluje zmniejszenie szczebli samorządu terytorialnego z czterech do dwóch i obniżenie podatków lokalnych, przede wszystkim podatku od nieruchomości[7]. Deklaruje też wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw, widząc w nich podstawę konkurencyjności francuskiej gospodarki, redukcję podatku dochodowego dla firm w przypadku poniesienia przez nie wydatków inwestycyjnych, wreszcie rozwinięcie polityki prorodzinnej i racjonalne stanowisko w sprawie imigracji wraz z wprowadzeniem corocznego limitu legalnych przyjęć imigrantów.

Jak dotąd kolejny kandydat w wyborach prezydenckich Emmanuel Macron nie przedstawił jeszcze zwartego i szczegółowego dokumentu programowego. Jego przesłanie ma liberalno-socjalny charakter, łączy stawkę na konkurencyjność ze wsparciem publicznym na rzecz formacji bezrobotnych. E. Macron deklaruje, że przeznaczy na ten cel dodatkowo 15 mld euro. Zakłada, że do otworzenia rynku pracy i wydłużenia tygodniowego czasu pracy dojdzie w wyniku nowych porozumień między pracodawcami a związkami zawodowymi. Z kolei program reformy systemu emerytalnego przewiduje zintegrowanie elementów publicznych i prywatnych oraz nie wysuwa postulatu podwyższenia wieku nabycia praw emerytalnych. Nie bez racji wskazuje się na skandynawskie inspiracje przesłania E. Macrona.

Z kolei program M. Le Pen ma rys protekcjonistyczny i w żadnym razie nie zapowiada zmierzenia się z tym, co osłabia konkurencyjność gospodarki francuskiej. To jasne, że zapowiedź referendum w sprawie opuszczenia strefy euro i gruntownej rewizji pozycji Francji w Europie nie pozostawiają złudzeń, że zwycięstwo Le Pen oznacza ryzyko pogłębienia kryzysu Unii Europejskiej. Dodajmy do tego, że sondaże wyborcze ujawniają przywiązanie Francuzów do rozbudowanego państwa socjalnego. Jeśli zsumujemy poparcie dla oficjalnego kandydata Partii Socjalistycznej B. Hamona i wspieranego przez komunistów Jean-Luc Melenchona, mamy 25% wyborców silnie identyfikujących się z socjalistycznym podejściem do gospodarki.

Ewidentnym walorem Francji jest przewaga instytucjonalna – system konstytucyjny V Republiki. Charles de Gaulle, świadom wad francuskiej kultury politycznej i galijskiej skłonności do sporów, doprowadził do uchwalenia nowej konstytucji, która przezwyciężyła słabość ustrojową kraju.

Z perspektywy blisko 60 lat widać, że doświadczenie ustrojowe potwierdziło walory konstytucji. V Republika zbudowała ośrodek przywództwa państwowego w postaci silnej prezydentury z mandatem pochodzącym z wyborów powszechnych, umocniła dwugłową władzę wykonawczą przy zachowaniu parlamentarnej odpowiedzialności rządu i otwarciu na demokrację bezpośrednią. Reforma z 1958 r. dała Francji narzędzia pozwalające na prowadzenie aktywnej polityki państwowej i zachowanie silnej pozycji w Europie. Słowa Michela Debré wypowiedziane na forum Rady Stanu, że „chodzi o przebudowę władzy, bez której nie ma ani państwa, ani demokracji, a więc jeśli chodzi o nas – ani Francji, ani Republiki”[8], dobrze wyrażały intencje reformatorskie i potwierdzały istnienie motywów mocarstwowych. Powszechnej uwadze umyka to, że dzieło de Gaulle’a i jego współpracowników ma kompleksowy charakter. Sprawność francuskiej demokracji nie opiera się wyłącznie na rekonstrukcji silnej prezydentury. Trzeba wspomnieć o oryginalnym prawie wyborczym (większościowe w dwóch turach) tworzącym stabilną większość parlamentarną. Ten model prawa wyborczego powstrzymywał skrajności polityczne, najpierw zablokował reprezentację parlamentarną Francuskiej Partii Komunistycznej, później ekspansję Frontu Narodowego.

Istotne znaczenie ma wyposażenie premiera i rządu w zestaw instrumentów pozwalających na efektywne rządzenie, takie jak władztwo premiera nad porządkiem obrad parlamentu, preferencje dla rządowych projektów w procesie legislacyjnym czy prawo rządu do wydawania rozporządzeń. Premier dysponuje też poważną bronią dyscyplinującą większość rządową, ponieważ art. 49 ust. 3 konstytucji pozwala mu na związanie kwestii odpowiedzialności rządu ze stosunkiem do projektu ustawy. Rządy socjalistyczne w okresie prezydentury F. Hollande’a stosowały tę procedurę kilkukrotnie, dyscyplinując własną większość parlamentarną.[9]

Walorem ustrojowym Francji jest także sądownictwo konstytucyjne, umocnione dzięki reformie z 2008 r., które dało możliwość badania konstytucyjności ustaw z inicjatywy obywateli. Nowelizacja ta, co warto podkreślić, miała charakter modernizacyjny i nie naruszyła zasadniczej konstrukcji V Republiki. Oprócz rozszerzenia kontroli konstytucyjności ustaw wprowadzono możliwość ogłoszenia referendum z inicjatywy opozycji parlamentarnej wspartej przez grupę obywateli. Na uwagę zasługują także nowe instytucje kontroli działań władzy wykonawczej, rozszerzenie praw opozycji oraz zwiększenie praw obywatelskich i ich gwarancji.

Co ważne, V Republika umocniła też pozycję Rady Stanu, która odgrywa kluczową rolę w procesie legislacyjnym wpływając pozytywnie na jakość ustawodawstwa. Ostatni raport Rady o stanie stanowienia prawa we Francji zasługuje na uwagę zarówno ze względu na diagnozę, jak i rekomendacje[10].

Przewaga instytucjonalna Francji nie dotyczy jedynie systemu konstytucyjnego. W tych samych badaniach, w których Francuzi dyskwalifikują polityków, wyrażają ogromne zaufanie do wojska i policji (na poziomie 80%). Etos tych instytucji, szczególnie wojska, zasługuje na uznanie. Wypada przypomnieć, że jest to dziś jedyna armia państwa europejskiego, która stale znajduje się na polu bitwy. Armia francuska przechodzi ciągłą modernizację, stopniowo zmniejsza swoją liczebność dzięki postępowi technologicznemu[11]. Francja utrzymuje wysoki poziom wydatków na obronę (w roku 2015 50 mld euro, co stanowiło 2,1% PKB). Uznanie musi budzić także jakość działań policji i ustawodawstwo antyterrorystyczne. To ostatnie inspiruje nową dyrektywę unijną z sankcjami za przygotowanie, szkolenia i wyjazdy z kraju w celach terrorystycznych.[12]

Nadchodzące wybory prezydenckie stanowią poważne wyzwanie dla mechanizmów V Republiki. Właściwie tylko zwycięstwo F. Fillona daje perspektywę typowego zastosowania konstytucji. W tym przypadku prezydent będzie dysponował stabilną większością parlamentarną. W razie wygranej E. Macrona powtórzą się komplikacje z niespójnością większości socjalistycznej w Zgromadzeniu Narodowym, tym bardziej że nie ma on własnego zaplecza parlamentarnego. Mniej prawdopodobny sukces M. Le Pen doprowadzi z pewnością do trzęsienia ziemi w systemie partyjnym i degradacji klasycznej centroprawicy. Jednocześnie prezydentura M. Le Pen nie będzie dysponować stabilną większością parlamentarną ze względu na niezdolność Frontu Narodowego do jej samodzielnego wytworzenia. W tym przypadku nie można wykluczyć także cohabitation prezydenta z republikańską większością parlamentarną. W każdym razie mechanizm instytucjonalny V Republiki sprzyja stabilności i efektywności rządu nawet wtedy, gdy nie dysponuje on zwartą większością parlamentarną.

Przed kilkoma laty Pierre Avril, nestor konstytucjonalistów francuskich, powiedział mi, że ma sympatię do IV Republiki, ponieważ pomimo wadliwości jej konstytucji wybitni przywódcy decydowali o jakości polityki. W istocie takich polityków, jak Robert Schuman, Pierre Mendes-France, Jean Monnet czy Georges-Augustin Bidault stać było na przywództwo z klasą i mierzenie się z wielkimi wyzwaniami krajowymi, jak też europejskimi. Współczesna Francja jest w diametralnie innym położeniu – ma silne instytucje, lecz czeka na odrodzenie klasy politycznej i konieczne reformy społeczno-gospodarcze. Bez wątpienia proces ten byłby pożyteczny nie tylko dla Francji, ale dla całej Europy.

.Polska powinna przywitać ten proces z sympatią zarówno ze względu na potrzebę zrównoważenia UE, jak i perspektywę odnowienia współpracy z Francją. Unia wewnętrznie zbalansowana będzie znacznie lepiej radzić sobie ze zjawiskami kryzysowymi. Polska powinna być zainteresowana odnowieniem Trójkąta Weimarskiego i innych form kooperacji państw o największym potencjale ludnościowym i politycznym. Pomimo różnic w postrzeganiu przyszłości UE (Francuzi kładą nacisk na integrację wokół strefy euro) są sfery, w których nasze podejścia się zbliżają: polityka spójności, wspólna polityka rolna i sprzeciw wobec komercyjnego podejścia do kultury. Francja może z powodzeniem inspirować nasze działania w zakresie bezpieczeństwa i przygotowań do walki z terroryzmem. Możliwe jest nawet przezwyciężenie kryzysu we współpracy przemysłów zbrojeniowych, w której doszło w ostatnim czasie do poważnych nieporozumień. Przy zachowaniu różnic w interpretowaniu problemów bezpieczeństwa i sojuszu z USA można wyobrazić sobie wznowienie współpracy, która będzie uzupełniać nasze tradycyjne kierunki w zakresie produkcji i zakupu sprzętu wojskowego. Wszystkie te względy przemawiają za tym, by odnowienie sił Francji zakotwiczonej w UE traktować jako pozytywny sygnał dla Polski i współpracy europejskiej.

Kazimierz Michał UjazdowskiPolski Przegląd Dyplomatyczny
Tekst opublikowany pierwotnie w Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym nr 2/2017 POLECAMY: [LINK]

[1] R. Rémond, Francuska prawica dzisiaj, Iskry, 2008, s. 17. [2] Zob. www3.weforum.org/docs/GCR2016-2017/05FullReport/TheGlobalCompetitivenessReport2016-2017_FINAL.pdf. [3] „Kolejnym politycznym czynnikiem istotnym dla polityki zagranicznej są coraz bardziej znaczące mniejszości etniczne, wywodzące się przede wszystkim z Bliskiego Wschodu i Afryki, w tym z miejsc ogarniętych konfliktami. Jest to szczególnie istotne w kontekście ich alienacji, wysokiego bezrobocia i ryzyka szerzenia się dżihadyzmu. Liczba obywateli francuskich, w tym konwertytów, którzy wyjechali do Syrii i Iraku walczyć w szeregach tzw. Państwa Islamskiego, wzbudziła duże zaniepokojenie. Warto przy okazji zwrócić uwagę na to, że wielu z nich nie pochodziło z biednych rodzin”. Zob. www.ditchley.co.uk/conferences/past-programme/2010-2019/2014/frances-role. [4] J. de Saint Victor, Ou le retour au Bas Empire republicaine?,„Revue des Deux Mondes” październik–listopad 2014 roku. [5] O. Roy, Pourqois Front national est il modern, ibidem. [6] Zob. www.ditchley.co.uk/conferences/past-programme/2010-2019/2014/frances-role. [7] Zob. www.fillon2017.fr/projet/. [8] M. Debré, Przemówienie przed Radą Stanu, 27 sierpnia 1958 r., w: K.M. Ujazdowski, V Republika Francuska. Idee. Konstytucja. Interpretacje, OMP, 2010. [9] http://www.assemblee-nationale.fr/connaissance/engagements-49-3.asp [10] Zob. www.conseil-etat.fr/Decisions-Avis-Publications/Etudes-Publications/Rapports-Etudes/Etude-annuelle-2016-Simplification-et-qualite-du-droit. [11] Zob. www.latribune.fr/entreprises-finance/industrie/aeronautique-defense/armement-les-dix-grands-travaux-de-l-armee-de-terre-en-2016-555955.html. [12] http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P8-TA-2017-0046+0+DOC+XML+V0//PL

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi