Kazimierz POPŁAWSKI: "I-wybory. E-wybory. Wybory on line. A gdybyśmy uważniej spojrzeli na Estonię?"

TSF Jazz Radio

I-wybory. E-wybory. Wybory on line. A gdybyśmy uważniej spojrzeli na Estonię?

Kazimierz POPŁAWSKI

Zajmuje się Europą Środkową, Wschodnia i Północną. Twórca portalu estońskiego Eesti.pl. oraz portalu Przegląd Bałtycki poświęconego regionowi Morza Bałtyckiego.

zobacz inne teksty autora

Kolejne wybory oprócz zażartej debaty politycznej przynoszą pytania o niską frekwencję. Powyborcze narzekania i apele nie wystarczą, by podnieść frekwencję. Należy także, a może przede wszystkim, dostosować metody głosowania do współczesnego mobilnego stylu życia.

.Jest wiele powodów, by nie wybrać się na głosowanie. Rezygnacja, zawód i utrata kontaktu świata polityki ze światem realnych problemów – to powody najczęstsze. Możemy mówić też o braku tradycji wysokiej partycypacji, bo przecież tylko kilka razy frekwencja w demokratycznej Polsce przekraczała stosunkowo niewysoki próg 60%. Warto zastanowić się nad aspektami technicznymi i organizacyjnymi wyborów oraz ich dopasowaniem do współczesnego stylu życia.

Przed drugą turą wyborów prezydenckich wielu komentatorów obawiało się, że zbyt dobra pogoda wyprowadzi liberalny elektorat za miasto, na łono przyrody i skutecznie odetnie jednego z kandydatów od tych głosów. Reprezentanci elektoratu konserwatywnego z trwogą patrzą na malejące słupki uczestnictwa w niedzielnej mszy, bo jeśli te się kruczą, to i dla nich nie wróży to dobrze. Wyjazdy lub miejsce zamieszkania mają niebagatelny wpływ na uczestnictwo, bo prawdopodobieństwo oddania głosu jest odwrotnie proporcjonalne do odległości od lokalu wyborczego, w jakiej znajduje się wyborca.

Jest też wyborca (zwykle) młodszy, który swoje poglądy i preferencje polityczne kształtuje w oparciu o to, co przeczyta w Internecie, obejrzy na YouTube i przedyskutuje w mediach społecznościowych. Dla wyborców wrażliwych na pogodę, wyborców mieszkających daleko od lokali wyborczych, wyborców-emigrantów, wyborców-podróżników, wyborców o niższej sprawności ruchowej, wyborców pracujących w dniu święta demokracji, jak i tych, którzy nie przywykli do odwiedzania urzędów, głosowanie w niedzielę od godziny 7:00 do godziny 21:00 jest za ciasną furtką włączenia się w wybory.

Głosowanie w obwodowej komisji wyborczej nie przystaje do mobilnego trybu życia. Jest jak wysyłanie telegramów lub zamawianie rozmowy międzymiastowej w erze komunikacji przy użyciu nowych mediów.

Współcześnie komunikacja odbywa się za pośrednictwem Internetu – sprawy załatwia się mailowo, a coraz częściej nawet e-mail ustępuje pola mediom społecznościowym. Już się nie chodzi na pocztę, by wysłać pocztówkę, list, umowę, wiadomość, raport, zdjęcie, film – wysyła się je i odbiera w czasie rzeczywistym przez Internet. Ilu ludzi chodzi na pocztę, bo ma taką potrzebę, a ilu tylko dlatego, że musi odesłać umowę, formularz, wniosek, bo prawo nie daje możliwości załatwienia spraw elektronicznie?

Rozszerzenie katalogu metod głosowania o te dostosowane do współczesnego trybu życia umocni demokrację. Metodą, która ma potencjał włączenia większości społeczeństwa w wybory jest głosowanie internetowe (I-wybory, I-głosowanie). Do tej pory kilka krajów (i samorządów w różnych krajach) testowało tę metodę głosowania, a kilka – jak chociażby Litwa czy Wielka Brytania – rozważa jej wprowadzenie w najbliższych latach.

.Krajem, który w pełni zaimplementował głosowanie internetowe, jest Estonia. Estończycy, by zagłosować online, potrzebują komputera, połączenia z Internetem, elektronicznego dowodu tożsamości (eID – zakodowany jest na tradycyjnych dowodach tożsamości lub karcie SIM telefonu – mobile ID) oraz oprogramowania do głosowania. W uproszczeniu proces głosowania składa się z logowania w aplikacji przy użyciu eID lub mobile ID, wyboru kandydata oraz potwierdzenia wyboru podpisem elektronicznym (znajdującym się na tym samym dowodzie lub karcie SIM). Zakodowany głos przesyłany jest na serwer komisji wyborczej, a żeby sprawdzić, czy został zliczony, można odczytać potwierdzenie w postaci kodu QR.

Oprócz szeregu zabezpieczeń technicznych, także organizacja i procedury mają zapewnić bezpieczeństwo wyborów oraz zniechęcić potencjalnych fałszerzy. Głosowanie internetowe trwa siedem dni i odbywa się na kilka dni przed głosowaniem tradycyjnym (czwartek–środa) i w tym czasie wyborca może oddać głos dowolną ilość razy i tylko ostatni jest zliczany (w 2015 r. skorzystało z tej możliwości 4593 wyborców). Jeśli wyborca zmieni zdanie już po I-głosowaniu, może ponownie zagłosować w dniu głosowania tradycyjnego, anulując wcześniej poczyniony wybór (z tej możliwości skorzystało w 2015 r. 162 głosujących).

Głosowanie online daje możliwość wydłużenia okresu oddawania głosów, co w przypadku metody tradycyjnej jest trudne z powodów organizacyjnych i finansowych. Badania prowadzone przez politologów Kristjana Vassila i Mihkela Solvaka z Uniwersytetu w Tartu pokazały, że dłuższy okres głosowania przekłada się na wyższą frekwencję. Przykładem takiego długookresowego głosowania może być Szwajcaria, gdzie listownie można oddawać głosy nawet na trzy tygodnie przed otwarciem lokali wyborczych.Zrzut ekranu 2015-06-16 (godz. 11.23.17)

.Estończycy po raz pierwszy wzięli udział w wyborach online w czasie wyborów samorządowych w 2005 r. W ciągu ostatniej dekady mieli oni możliwość skorzystania z tej metody osiem razy – w wyborach samorządowych (3), w eurowyborach (2) i w wyborach parlamentarnych (3). Prezydenta Estonii wybiera parlament lub Zgromadzenie Narodowe.

Liczba I-głosów od wyborów lokalnych w 2005 r. do wyborów parlamentarnych w marcu 2015 r. wielokrotnie wzrosła – w liczbach absolutnych, a także jako odsetek wszystkich oddanych głosów. W 2005 r. oddano 9287 ważnych I-głosów (1,9% wszystkich), w 2015 r. liczba ta wzrosła do 176 329 (30,5% wszystkich głosów), a ogólna frekwencja podskoczyła do 64,2%. Przed dekadą przez Internet głosowały głównie osoby, które można nazwać fanami nowinek czy digitalnatives. Rokiem przełomowym był 2009, od kiedy właściwie trudno I-głosowanie przypisać jednej grupie demograficznej czy społecznej. Od wyborów parlamentarnych w 2011 r. można zauważyć wzrost frekwencji, co już wyraźnie widać w wynikach wyborów w 2015 r.Zrzut ekranu 2015-06-16 (godz. 11.26.47)

.Wzrost liczby I-wyborców wynika z wielu czynników, ale przede wszystkim wygody i bezpieczeństwa (zaufania dla systemu) tej metody. Wbrew wielu opiniom estoński system głosowania online jest dużo bezpieczniejszy niż głosowanie tradycyjne. Liczba głosów nieprawidłowych oddanych online waha się między zero a jednym.

Badania pokazują również, że wyborca, który mieszka w odległości pół godziny drogi piechotą od lokalu wyborczego raczej zagłosuje online, a kiedy ten czas wydłuża się do godziny, niemal na pewno odda głos przez Internet. Według wcześniej wspomnianych badań wyborcy, którzy raz skorzystają z tej metody, już nigdy nie przyjdą do lokalu wyborczego. Po stronie centralnej komisji wyborczej należy wskazać oszczędności finansowe i krótszy czas zliczania głosów. Według danych rządowych w 2011 r. Estonia zaoszczędziła na I-głosowaniu 11 tys. dni roboczych, co, opierając o średnie wynagrodzenia, warte było 504 tys. euro.

Ostatnie wybory parlamentarne w Estonii pokazały również, jak I-głosowanie może wpływać nie tylko na ogólną liczbę uczestników głosowania, ale również na sam jego wynik. Tuż przed wyborami pojawiło się ryzyko zwycięstwa partii populistycznej, która była zagrożeniem nie tyle dla porządku społecznego, co dla dobrze ugruntowanych nastrojów i działań proreformatorskich tak większości społeczeństwa, jak i kraju.

Widmo zahamowania zmian zmobilizowało wyborców – partia populistyczna, choć była liderem części sondaży, ostatecznie zajęła drugie miejsce, a w głosowaniu internetowym osiągnęła wynik niewiele powyżej progu wyborczego! Rozgoryczony przewodniczący przegranej partii z żalem mówił, że jego ugrupowanie nie wygra tak długo, jak długo dostępne będzie I-głosowanie (być może lepiej zmienić program i ofertę dla społeczeństwa, niż iść na wojnę z jedną z metod głosowania?).

.W polskiej debacie temat głosowania internetowego pojawia się okazjonalnie i omawiany jest raczej wyrywkowo i powierzchownie. Za propozycją wprowadzenia głosowania online nie idą plany konkretnych działań i, co ważniejsze, nie jest ono rozważane jako część większego projektu modernizacyjnego komunikacji na linii państwo – obywatel (państwo – społeczeństwo).

Powodzenie I-głosowania w Estonii wynika z szerokiej implementacji technologii informacyjno-komunikacyjnych w sferze publicznej oraz kultury korzystania z tych rozwiązań.

Polska jest dwie, trzy dekady za Estonią w zakresie oferty publicznych e-usług.

Wdrożenie I-głosowania w Polsce to perspektywa co najmniej pięciu lat (licząc, że politycy i administracja publiczna podeszłaby do tematu przychylnie, co jest wielkim optymizmem). Ramy prawne oraz wyborcza infrastruktura techniczna i oprogramowanie niezbędne do głosowania to mniejszy problem. Dużo większym jest udostępnienie Polakom narzędzi pozwalających uczestniczyć w wyborach online – w portfelach nadal nosimy plastik bez dowodu elektronicznego, a dostęp do podpisu elektronicznego jest skutecznie ograniczony. Samo wdrożenie tych rozwiązań to kwestia kilku lat (znów – optymistycznie licząc). Wpływu I-głosowania na frekwencję można spodziewać się po kilku rundach wyborów, a więc co najmniej po kilku latach.

Podsumowując – I-głosowanie może podnieść frekwencję, ale w Polsce w perspektywie okrągłej dekady. Jest to wizja odległa dlatego też warto już teraz zacząć prace nad wdrożeniem odpowiednich rozwiązań. Najlepiej zacząć od fundamentów – początkiem powinno być opracowanie kompleksowej strategii wdrożenia rozwiązań ICT w administracji publicznej.

Kazimierz Popławski

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam