List od J.: "POLSKA. Co zrobiliśmy z tym krajem? No cholera co?"

TSF Jazz Radio

POLSKA. Co zrobiliśmy z tym krajem? No cholera co?

Pierwsza dzisiaj kawa..

Położyłam się wczoraj do łóżka o godz. 4PM i obudziłam się o 8AM. Trochę mnie PL zmęczyła. Możesz z moim mailem zrobić co zechcesz, jeśli uważasz, że sprowokuje do myślenia to oczywiście, że możesz użyć.

Jestem spokojniejsza w UK, czuję że na wszystko zawsze znajdzie się rozwiązanie, że państwo się mną opiekuje.

Szkoda, że PL tak bardzo nie-europejska. Szkoda ludzi.

Dobrego.

J.

* * *

.Ostatni raz w PL byłam na pogrzebie Dziadka, miał 82 lata był niesamowitym człowiekiem.

Na pogrzebie prawie 300 osób, straż pożarna i syreny gdy jego trumna powoli chowała się w ziemi, wielu lokalnych polityków, cała rodzina, znajomi z całego świata.

Pamiętam jak byłam małą dziewczynką, pamiętam jak do kościoła chodziłam z dziadkiem pod rękę, byłam wtedy najdumniejszą dziewczynką na całym świecie.

Pamiętam spojrzenia ludzi, ogromny szacunek do Dziadka, pamiętam zazdrosne kobiety i szczęśliwą, dumną babcię która jak skała zawsze obok Dziadka, wspierała go we wszystkim co robił.

Pamiętam niedzielne wieczory i późne dyskusje z ludźmi, którzy do dziadka przychodzili po porady, po pomoc, żeby po prostu porozmawiać. Siedziałam obok Dziadka, trzymałam mocno jego rękę i byłam szczęśliwa, że On pozwalał żebym słuchała, że nie traktował jak dziecka, mimo tego że nic z tych rozmów wtedy nie rozumiałam.

Pamiętam zimowe strajki, za duże rękawiczki dziadka, zdenerwowaną Babcię (po co Ty to dziecko ze sobą bierzesz!) i ciepłą bułkę z pieczarkami. Ale najbardziej pamiętam twarze ludzi, oczy wbijające się w Dziadka, lojalność i jedność.

Dziadek kochał swoja rodzinę, miał 5 córek, w tym moja Mama. Razem z Babcią zbudowali cudowny dom, pełen ciepła i sprawiedliwości. Ale przede wszystkim kochał swój kraj i ludzi.

Zdążyłam się z Dziadkiem pożegnać, przyleciałam do niego kilka tygodni przed Jego śmiercią. Przed przylotem poprosiłam żeby przyszykował swoje medale, zdjęcia, mapy, pamiątki.

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez cały dzień, Dziadek był słaby ale w jego oczach pozostał ten sam płomień, w którym zakochała się moja Babcia 60 lat temu, któremu ufali ludzie.

.Po całym dniu rozmów i oglądania pamiątek z przeszłości, poprosiłam Dziadka żeby mi coś zostawił, zdjęcie, dziennik, stare siodło (dziadek kochał konie).  Oboje wiedzieliśmy, ze to nasze ostatnie spotkanie, ze już więcej się nie zobaczymy.

Do końca życia nie zapomnę Jego łez, spojrzenia pełnego nadziei i dumy.

Dziadek bał się, że wszystko po nim przepadnie, że nikt nie uszanuje jego starych skarbów, pamiątek po tym kim był i co zrobił. Rozpłakał się strasznie, przytulił mnie i powiedział, że widzi siebie we mnie, że jestem dobrym człowiekiem i może spokojnie odejść bo wie, że ja nie pozwolę żeby o nim zapomniano.

Po Jego śmierci, w Jego testamencie dostałam Jego mundury, odznaki, wszystko co dla niego było najcenniejsze..  

Był  cudownym człowiekiem. Bardzo za nim tęsknię. Bardzo Go kocham.

* * *

.Do Polski przyleciałam w środę, przywitała mnie uśmiechnięta buzia Mamy na lotnisku, na samą wiadomość o moim przylocie poczuła się lepiej. Zrobiła mi niespodziankę i odebrała mnie z lotniska.

Droga zleciała nam szybko, wpierw przez rozkopane szare miasto, na drodze pełno idiotów wyprzedzających na 3ciego, 4tego, nie przestrzegających przepisów drogowych (bo przecież przepisy nie są dla naszego bezpieczeństwa, wymyślono je żeby nam utrudnić życie!).

Postanowiłam, że ten wyjazd poświęcę tylko Jej, że spędzimy razem trochę czasu rozmawiając przy kawie, herbacie, przy książce czy przy wiadomościach.

Dużo rozmawiałyśmy o sytuacji w kraju, o tym co dzieje się w polityce, o przyszłości.

Byłam przerażona informacjami, które do mnie docierały…

.W czwartek pojechałam do swojej dawnej szkoły, umówiłam się z dyrektorem na kawę, wyłożyłam troszkę kasy na odnowienie hali sportowej.

Dyrektor szkoły pokazał mi wynik ankiety, która została przeprowadzona w tym roku, w klasach maturalnych.  78% ankietowanych odpowiedziało, że po maturze chce wyjechać z PL do Niemiec, do UK etc…  Dostałam gęsiej skórki…

Po czym szanowny Pan dyrektor podsumował, że wcale im się nie dziwi, że przecież w PL sami złodzieje i do niczego sprawiedliwie dojść nie można. It’s not about what you know, it’s about who you know… Strach..

W drodze do domu przy ulicy zauważyłam duży plakat “Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – zmień swoje życie na lepsze”. Nie wierzyłam własnym oczom.

Tak się w ten plakat zagapiłam, że “w tyłek” samochodu wjechał mi jakiś facet i rozpierdzielił mi (tzn mojej Mamie ;) cały zderzak.

To była moja wina bo nagle zahamowałam i zwolniłam przy tym plakacie, chciałam wyjść z samochodu i przeprosić, nie zdążyłam powiedzieć ani słowa ponieważ zostałam zwyzywana od “głupiej baby, która powinna w domu siedzieć i obiad gotować a nie brać się za kierowanie samochodem :))) ” cytuje słowa miłego Pana..

Po godzinie, CAŁEJ GODZINIE przyjechała policja, wypisali mi mandat, dali punkty za nieostrożną jazdę i UWAGA dostałam 500zł kary za obrażenie Pana policjanta, ponieważ zwróciłam mu uwagę, że nie mówi się “proszę Panią” a “proszę Pani” i nie “czego” a “dlaczego”.

Delikatnie zaskoczona całą sytuacją z rozpierdzielonym samochodem Mamy i dwoma mandatami udałam się do Piotra i Pawła, miałam ochotę na na dobry gin.

Zrobiłam zakupy, podeszłam do kasy i próbuję zapłacić swoją kartą. (W UK od lat możesz nałożyć zdjęcia na swoje karty bankomatowe, na każdej karcie mam zdjęcie konia). Próbuję włożyć kartę do czytnika po czym jakże “miła” Pani Zośka na kasie zadaje mi pytanie “co mi tam Pani wciska za podrobiona kartę?!”, kobiecie nie dało się wytłumaczyć, ze karta nie jest podrobiona i personalizacja kart w UK to rzecz naturalna..

Musiałam odłożyć zakupy, wrócić do domu i napić się wina.. wypiłam dużo wina tego wieczoru.. oii bardzo dużo…

Gdy kończyłam butelkę czerwonego, byłam tak pijana, że przez moment wydawało mi się, że w TV widzę Tomasza Adamka, startującego do Europarlamentu.

Zapytany dlaczego chce brać aktywny udział w polityce odpowiedział, że ” Nie chce zabijać dzieci, że wierzy w rodzinę i Adam i Ewa byli ludźmi”…

Wiedziałam, że nie powinnam tyle pić…

Niestety następnego dnia, gdy w moim organizmie nie było już ani kropli alkoholu zobaczyłam Adamka w TV po raz kolejny. Musiałam napić się jeszcze raz…

.Przez cztery dni codziennie słuchałam i oglądałam naszych polityków, nie robiłam tego od lat… Jeszcze NIGDY nie było mi tak wstyd za bycie Polką.

4 dni… i ani jednej sensownej wypowiedzi. Naszym, przepraszam Waszym (bo ja już podpisałam papiery w sprawie całkowitej zmiany obywatelstwa), krajem rządzą idioci.

Wiesz, ja próbuję sobie to jakoś wytłumaczyć, najpierw wojna, później komunizm ale KUR*** !!!! Przecież to co dzieje się w PL jest nie do wytłumaczenia!

Przepełnia mnie żal, okropny żal, że mój kraj nie jest mi w stanie zapewnić dobrej przyszłości, że wstydzę się bycia Polką, że martwię się co będzie z moimi rodzicami i innymi osobami starszymi, dla których może zabraknąć na emerytury bo przecież młodzi ludzie uciekają… Boli mnie, że cudowni ludzie jak mój Dziadek ryzykowali i poświęcali życie walcząc o Polskę od której ja muszę teraz uciekać…

Jestem na lotnisku, kończę lampkę czerwonego Merlot.

Przepełnia mnie żal, okropny żal, że mój kraj nie jest mi w stanie zapewnić dobrej przyszłości, że wstydzę się bycia Polką, że martwię się co będzie z moimi rodzicami i innymi osobami starszymi, dla których może zabraknąć na emerytury bo przecież młodzi ludzie uciekają…

Boli mnie, że cudowni ludzie jak mój Dziadek ryzykowali i poświęcali życie walcząc o Polskę od której ja muszę teraz uciekać…

Boli mnie, że nie mogę pojechać do rodziców na niedzielny obiad i być przy Mamie gdy jest chora.

Że muszę znosić niekompetencje i chamstwo ludzi w sejmie, urzędzie na lotnisku czy w supermarkecie.

Przepraszam, jeśli gramatyka słaba lub znajdziesz jakieś błędy.

Starałam się, żeby brzmiało ok…

J.

29

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Marek pisze:

Dziś rozmawiałem z ojcem trójki dzieci – dwie córki i syn. Wszyscy dojrzali, jedna po studiach, kolejna kończy drugi fakultet, a syn studiuje. Ojciec jest średnim przedsiębiorcą, któremu powodzi się przyzwoicie, ale wciąż nękają go przeróżne kontrole. Od kiedy go znam, zawsze mówił, że nie interesuje się polityką na tyle by rozsądnie o niej dyskutować, ale czuje się odpowiedzialny za rodzinę i Kraj.
Dziś czara goryczy się przelała. Postanowił nie namawiać, a wręcz przeciwnie, dzieci do pozostania w Polsce, a sam obiecał sobie, że jak tylko skończą edukację, on zamyka swój biznes, sprzedaje wszystko i wycofuje się z czynnego życia. Jedna z córek już wyjechała (ale jak się domyślam – wyemigrowała) do GB, a druga właśnie się przymierza do Erasmusa, który zakończy się pewnikiem emigracją. Syn jeszcze nie dojrzał do tak zdecydowanych kroków, ale patrząc na postawę ojca, domyślam się, że to tylko kwestia czasu…
Czytając ten tekst kilkanaście miesięcy temu oburzałem się na taką ucieczkę od lokalnych problemów i niechęć do podjęcia wyzwania zmiany porządku w Ojczyźnie. Dziś moje sądy nie są tak radykalne.
Gdzieś z tyłu głowy brzmi mi piosenka Kazika: https://youtu.be/9itfEdJG7ig

A ja tu mieszkam. Nie jest to niestety raj, ale to moja Ojczyzna, za którą przodkowie wylali hektolitry krwi. Pracuję za najniższą krajową w pracy, która była moim marzeniem, dodatkowo pozwala mi na dorobienie gdzie indziej, nie stać mnie na wiele rzeczy, też się wkurzam na drodze i czasem nawet łamię przepisy (z każdym rokiem coraz mniej).

Pani J. nie chciała moim zdaniem pluć na Polskę, niestety tak jej wyszło. Już jedno z pierszych zdań: “Jestem spokojniejsza w UK, czuję że na wszystko zawsze znajdzie się rozwiązanie, że państwo się mną opiekuje.” dość jasno pokazuje o co chodzi. Mam znajomych za granicą, nie pojechali tam dla opieki państwa, chwalą sobie UK czy Austrię za to, że mogą prowadzić swój biznes spokojniej niż w Polsce. I tu ich rozumiem, ale narzekanie na całe państwo, że się mną nie opiekuje? Toć to najlepszy przykład na niewyrośnięcie z socjalizmu i bezradności.

Pcham swój wózek w Polsce, choć państwo “opiekuje” się mną tak mocno, że aż chce mnie udusić. I staram się zmieniać ludzi dookoła swoim przykładem. Nie narzekam, zachęcam do myślenia i samodzielności. To nie jest aż tak trudne. I z upragnieniem czekam dnia, w którym państwo przestanie się mną opiekować.

Vinci pisze:

“Wtedy ludziom było ciężko, nie było pieniędzy, pracy, państwo nie przejmowało się nikim”

Dziś jest dokładnie tak samo, a w wielu, wielu dziedzinach jeszcze gorzej. Kasę unijną wydajemy jak za komuny traktowało się własność państwową, czyli niczyją, nie patrząc że jak będziemy niedługo płatnikiem netto do UE, do remontu będą się nadawać wszystkie spartaczone drogi, trzeba będzie utrzymać wszystkie cacka kulturalno-sportowe które wymagają utrzymania i dopływu stałej gotówki, nadal będziemy robić strony internetowe dla bezdomnych za 49 milionów złotych zamiast rozwiązywać ich problemy, skończymy jak Grecja.

Mi też się wydaje, że autorka listu nie miała zamiaru kalać swojego gniazda i
bardziej jest to głos żalu niż potępienia. Dużo pisze się o ekonomii i poziomie
życia, ale rzeczą, o której mało się mówi, i na którą prawie w ogóle nie zwraca
się uwagi jest zupełny upadek czegoś takiego jak kultura. A widać to wszędzie:
na ulicach, w pociągach i kolejce do lekarza. To dzisiaj dopiero żniwo swoje
zbierają lata poprzedniego systemu. Kiedyś wydawało się, że kultura osobista
stała na wyższym poziomie ale pamiętajmy o przesunięciu jakie w tej dziedzinie
ma miejsce. To teraz do głosu dochodzą ludzie wychowani przez rodziców, których
system pozbawił odpowiedzialności i zaradności. Jesteśmy w swojej masie ludźmi
kiepskich rodziców a do tego nie mamy na kim się wzorować bo życie publiczne
zdominowane zostało przez miernoty. Będziemy się z tym zmagać jeszcze jakiś
czas, aż nastąpi odbicie. Pytanie tylko czy to już jest dołek czy jeszcze nie?

Sebastian Bachanowicz pisze:

Po przeczytaniu tego komentarza nie sposob pozostawac pesymista:)

M.R.Nowosielski pisze:

odpowiem tak – kiedyś jak człowiek wyjeżdżał z Polski to na stałe, bo stąd się tylko uciekało i nie można było wrócić ( za PRL ).
Potem można było wyjechać ale nie można było pracować, bo potrzebne były pozwolenia na pracę.
Polacy i tak wyjeżdżali i pracowali.

To właśnie wtedy okazało się że najlepiej trzymać się od Polaków z daleka. Nikt tak jak my nie potrafił bezinteresownie donieść
do Home Office na swojego rodaka, żeby go deportowali do Polski, po to aby zająć jego miejsce pracy.

Dziś nikt nikomu nie robi problemów – ktoś chce to jedzie . Jaki żal ? To raczej jakiś szkodliwy sentymentalizm nic więcej.
Normalni ludzie nie robią żadnej podbudowy emocjonalno-rodzinnej, nie machają białą chusteczką na wietrze tylko …

jadą, znajdują pracę, pracują , żyją , próbują nowych możliwości poznają ludzi, zaczynają podróżowac po świecie.Potem wracają lub nie.
Po jaką cholerę mieszać w to swojego dziadka patriotę i zastanawiać się nad emerytami.

bo wyboty idą ? – to płytkie nieco.

M.R.Nowosielski pisze:

wiecie jak to działa ?

w swoim czasie wyjechało z Polski sporo osób, które znalazły pracę za granicą. Odkryli że w krajach gdzie nie było zaborów, a potem powojennego socjalizmu jest świetnie. Żyje się na luzie, jest praca , są pieniądze – jest fajnie.
Zaczęły się zatem porównania – w UK jest tak a w Polsce to zwykły syf. W Niemczech jest cudownie a Polska to tylko szopy.

Młodzi ludzie to wszystko sobie poczytają i pomyślą – skoro inni piszą jak w Polsce jest źle to po co mam się męczyć ? Też wyjadę.

Koło się zamyka i samonapędza.
Tutaj autorka ma pretensje do świata o wszelkie nieszczęścia – emigruje, wyleje żale że niby musi uciekać od Polski.
Tak na prawdę ucieka od wysiłku idąc na łatwiznę, ciągnąc za sobą innych.

Mówię to z perspektywy kogoś kto miał taki dylemat w roku 1989 a nie 25 lat później.
Wtedy ludziom było ciężko, nie było pieniędzy, pracy, państwo nie przejmowało się nikim.
Wtedy młodzi ludzi podejmowali odważne decyzje że nie wyjeżdżają.

A dziś ?
Takie teksty – uciekam bo Polska mnie znieważa – uważam za żenujące.
Podjęłaś decyzję że wyjeżdżasz – nie kalaj gniazda innym – wyjedź w ciszy

Wyjedź i nie wracaj …

Mistewicz pisze:

Wybicie sobie miejsca “TAM”, wejście na górkę “TAM” (nie mówię o poziomie “zmywaka”) jest pójściem na łatwiznę? Oj, chyba zbytnie uproszczenie. Pozdrawiam, EM

M.R.Nowosielski pisze:

To ten moment kiedy odkrywamy że musimy działać w otoczeniu konkurencyjnym, w którym okazuje się że nie ma sentymentów.
Na “zachodzie” to przecież normalne , ale w Polsce to tylko wina złego rządu, który rzuca nam kłody pod nogi.

Po to jesteśmy w Unii, żeby można było w niej mieszkać , pracować, jeździć do Paryża na kawę czy do Londynu na zakupy.
Dziś mogę zdecydować, że zamieszkam w Chorwacji lub Hiszpanii – to moja decyzja.

Nie muszę jednak za swoje decyzje obarczać winą innych,
nie muszę nakręcać spirali beznadziejności polskości
nie muszę przy okazji wykazywać innym jak bardzo mylą się zostając w Polsce
nie muszę rozdzierać szat że w Polsce się komuś nie udało – tam też może się nie udać

TAM ludzie uczą się pokory, której TU nie mają

Grzegorz pisze:

Kiedyś emigranci swoje frustracje starali się niwelować na dwa sposoby. Tłumacząc, że emigrują dla dobra swoich dzieci i/lub, że Polska jest okropna i nie da się w niej żyć. Widzę, że mimo łatwości podróżowania i komunikowania się, frustracje (i tłumaczenia) pozostały u niektórych bez zmian.

Sebastian Bachanowicz pisze:

Negatywna reakcja w komentarzach pod tekstem pani J jest znamienna.Mam wrazenie,ze autorka tego poruszajacego listu nie miala na celu plucia na swoja ojczyzne ani obrazania kogokolwiek.Ta wrazliwa osoba imo w bardzo subtelny sposob wytknela niezwykle istotny problem,a mianowicie kompletny brak poszanowania GODNOSCI drugiego czlowieka.Gdzies w wirze przemian spoleczno-gospodarzczych zatracilismy ta niezbedna dla budowania zdrowych relacji miedzyludzkich cnote.Okazujmy sobie szacunek,a sytuacje opisane przez pania J jak i inne powodujace,ze ludziom odechciewa sie zyc w tym kraju po prostu nie beda mialy miejsca.

Monika pisze:

To zohydzanie Polski jest okropne, chce Pani, żeby w Polsce było “jak na zachodzie”, to proszę wziąć się do pracy i razem z nami próbować zmieniać ten kraj. Pisze Pani, że pani dziadek walczył za wolność, za wolną Polskę, jak się Pani wydaję, co by pomyślał, gdyby dowiedział się, że chce Pani zmienić obywatelstwo, obywatelstwo, które ma Pani między innymi dzięki jego walce. Wstydzi się Pani, że jest Polką? To mi jest wstyd za Panią, jeśli Pani nie rozumie czym jest bycie obywatelem kraju, to może lepiej, że zmieni Pani polskie obywatelstwo. Niech Pani pojeździ trochę po świecie, to co Pani napisała o Polsce, można napisać o każdym kraju na świecie po tygodniowym pobycie tam. To nie Polska jest zła, to Pani ma złe wyobrażenie o świecie i sobie. Może mniej wina, a więcej realnego patrzenia na świat :)

“Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – zmień swoje życie na lepsze”.
Skomentowałem to na Twitterze parafrazując dawne hasło wyborcze
Mam lepszy pomysł: “Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – by żyło się lepiej”

Tekst jest niestety rozczarowujący.
Czy Autorka nie osłupiała skonfrontowana ze scenariuszem na życie, który sama zastosowała? By żyło jej się lepiej?

Nikomu nie bronię wyjeżdżać i układać sobie życie w lepszych warunkach.
I nie ja obiecywałem, że “Polacy będą wracać”. I nie ja w Londynie głosowałem w większości na tego, kto to obiecywał.
Wybory mają swoje konsekwencje. I masowe odloty młodych ludzi do ciepłych krajów, i uleganie w decyzjach wyborczych partyjnej propagandzie telewizyjnej monopartii.

Misiu Kolala pisze:

jeśli cieknie nam dach to można go uszczelnić lub czekać aż ktoś to za nas zrobi. Pani Autorka postanowiła wyprowadzić się z domu wylewając żale że nikt jej dachu nie uszczelnił. Na szczęście coraz więcej osób zabiera się za uszczelnianie dachu.

Ci co mają coś swojego, ziemię, dom, zachowują się właśnie tak, stąd różnice w wynikach głosowania między regionami o zasiedziałej ludności a wielkimi miastami, gdzie przeważają wędrowcy.

“Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – zmień swoje życie na lepsze”.
Skomentowałem to na Twitterze parafrazując dawne hasło wyborcze
Mam lepszy pomysł: “Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – by żyło się lepiej”

Tekst jest niestety rozczarowujący.
Czy Autorka nie osłupiała skonfrontowana ze scenariuszem na życie, który sama zastosowała? By żyło jej się lepiej?

Nikomu nie bronię wyjeżdżać i układać sobie życie w lepszych warunkach.
I nie ja obiecywałem, że “Polacy będą wracać”. I nie ja w Londynie głosowałem w większości na tego, kto to obiecywał.
Wybory mają swoje konsekwencje. I masowe odloty młodych ludzi do ciepłych krajów, i uleganie w decyzjach wyborczych partyjnej propagandzie telewizyjnej monopartii.

Misiu Kolala pisze:

jeśli cieknie nam dach to można go uszczelnić lub czekać aż ktoś to za nas zrobi. Pani Autorka postanowiła wyprowadzić się z domu wylewając żale że nikt jej dachu nie uszczelnił. Na szczęście coraz więcej osób zabiera się za uszczelnianie dachu.

Adam pisze:

Świetne, dziadek walczył za Polskę, a ty zmieniasz obywatelstwo! Tragiczne

Adam pisze:

Świetne, dziadek walczył za Polskę, a ty zmieniasz obywatelstwo! Tragiczne

Misiu Kolala pisze:

Szanowna Pani spowodowała wypadek i dostała mandat. Za kulturę
wypowiedzi pana który wjechał w Pani kufer nie odpowiada Ojczyzna tylko
rodzice tego pana. Dyskusje z policjantem ? Proszę podyskutować z
policjantem w Niemczech wtedy Pani ocena policji w Polsce będzie miała
jakieś podstawy. Dalej: posiadam kartę z indywidualnym wzorem i nikt
nigdy nie podważył jej ważności.Pani Matka nie będzie miała z czego żyć ?
a kto ma płacić na Jej emeryturę ? Ja ? To Pani odpowiada za jej
utrzymanie. A Pani zostawia ją tutaj i ucieka. I na koniec: taką mamy
Ojczyznę jaką ją sobie zbudowaliśmy. Pani i Pani Dziadek też ja budował.

Życzę szybkiej rezygnacji z polskiego obywatelstwa i nabycia paszportu super kraju.

Misiu Kolala pisze:

Szanowna Pani spowodowała wypadek i dostała mandat. Za kulturę
wypowiedzi pana który wjechał w Pani kufer nie odpowiada Ojczyzna tylko
rodzice tego pana. Dyskusje z policjantem ? Proszę podyskutować z
policjantem w Niemczech wtedy Pani ocena policji w Polsce będzie miała
jakieś podstawy. Dalej: posiadam kartę z indywidualnym wzorem i nikt
nigdy nie podważył jej ważności.Pani Matka nie będzie miała z czego żyć ?
a kto ma płacić na Jej emeryturę ? Ja ? To Pani odpowiada za jej
utrzymanie. A Pani zostawia ją tutaj i ucieka. I na koniec: taką mamy
Ojczyznę jaką ją sobie zbudowaliśmy. Pani i Pani Dziadek też ja budował.

Życzę szybkiej rezygnacji z polskiego obywatelstwa i nabycia paszportu super kraju.

List schematyczny, jak postawa każdego emigranta przyjeżdżającego na “wakacje” do Polski.

List schematyczny, jak postawa każdego emigranta przyjeżdżającego na “wakacje” do Polski.

Tomek pisze:

Smutny to jest ten list i jego autorka. Przylecieć, zadziwić się, schlać się i odlecieć. Brawo za postawę! To jest to miara dzisiejszych czasów. Niby otwarcie na świat a roszczeniowość na każdym kroku. I podpieranie się dziadkiem nic tu nie zmieni. Narzekać miał prawo dziadek i on miał prawo wyjechać z poczuciem rezygnacji. Pani tchórzy. Z jakiej racji państwo ma coś autorce tego listu cokolwiek dawać??? Za co? Za wspieranie rynku alkoholowego?

Tomek pisze:

Smutny to jest ten list i jego autorka. Przylecieć, zadziwić się, schlać się i odlecieć. Brawo za postawę! To jest to miara dzisiejszych czasów. Niby otwarcie na świat a roszczeniowość na każdym kroku. I podpieranie się dziadkiem nic tu nie zmieni. Narzekać miał prawo dziadek i on miał prawo wyjechać z poczuciem rezygnacji. Pani tchórzy. Z jakiej racji państwo ma coś autorce tego listu cokolwiek dawać??? Za co? Za wspieranie rynku alkoholowego?

Tomek Aleksandrowicz pisze:

Mocne, brutalne i prawdziwe niestety. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość z nas zdaje się do tego przyzwyczaiła i szokują nas dwie rzeczy: jeśli spotkamy się z normalnością i jeśli ktoś głośno powie, że to Polska właśnie. Nie znoszę wysokiego C, ale powiedzmy sobie otwarcie: pokolenia szły za Polskę do piachu. Dostaliśmy ją do rąk (pamiętacie: “jesteśmy teraz we własnym domu!”?). To może po 25 latach obejrzymy dokładnie ten dom. Nie pod kątem wzrostu PKB czy długości autostrad tylko takiego zwykłego życia. Pytania o powód emigracji jest w tym kontekście niestosowne.

Tomek Aleksandrowicz pisze:

Mocne, brutalne i prawdziwe niestety. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość z nas zdaje się do tego przyzwyczaiła i szokują nas dwie rzeczy: jeśli spotkamy się z normalnością i jeśli ktoś głośno powie, że to Polska właśnie. Nie znoszę wysokiego C, ale powiedzmy sobie otwarcie: pokolenia szły za Polskę do piachu. Dostaliśmy ją do rąk (pamiętacie: “jesteśmy teraz we własnym domu!”?). To może po 25 latach obejrzymy dokładnie ten dom. Nie pod kątem wzrostu PKB czy długości autostrad tylko takiego zwykłego życia. Pytania o powód emigracji jest w tym kontekście niestosowne.

Marcin pisze:

LOL, smutne, prawdziwe, nawet prawdziwie “polskie”, to jest bierne – w kraju jest bardziej pod górkę, owszem (sam wróciłem po 4 latach z DE) i żyć w naszej Ojczyźnie nie przychodzi łatwo, ale to prawdziwy test charakteru. Sytuacja sprawia, że jestem proaktywny, biorę inicjatywę w swoję ręcę, zamiast pić lampkę za lampką wina.

Marcin pisze:

LOL, smutne, prawdziwe, nawet prawdziwie “polskie”, to jest bierne – w kraju jest bardziej pod górkę, owszem (sam wróciłem po 4 latach z DE) i żyć w naszej Ojczyźnie nie przychodzi łatwo, ale to prawdziwy test charakteru. Sytuacja sprawia, że jestem proaktywny, biorę inicjatywę w swoję ręcę, zamiast pić lampkę za lampką wina.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam