Łukasz GIBAŁA: "Truciciel z Krakowa"

"Truciciel z Krakowa"

Photo of Łukasz GIBAŁA

Łukasz GIBAŁA

Krakowianin, doktor logiki UJ, współzałożyciel dwóch firm z branży nowoczesnych technologii, poseł na Sejm VI i VII kadencji. W 2018 roku uzyskał trzeci wynik w wyborach na prezydenta Krakowa (17,14%). Przewodniczący krakowskiego stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.

zobacz inne teksty Autora

Krakowski truciciel może zabić podczas nadchodzącej zimy nawet 600 osób. Tych ofiar można by uniknąć, gdyby władze miasta podjęły skuteczne działania, które przeszkodziłyby skrytemu zabójcy. Tymczasem prezydent Jacek Majchrowski i jego doradcy bezradnie rozkładają ręceKrakowski smog – bo o nim mowa – w ostatnich dniach zaatakował ze wzmożoną siłą, dusząc mieszkańców chmurą toksycznych wyziewów z kominów i rur wydechowych.

W rankingu Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska – miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu – Kraków znalazł się na niechlubnym trzecim miejscu.

.Nie od dziś wiadomo, jak wielkim problemem jest podwawelski smog. Ciągle przytacza się szokujące statystyki: normy zanieczyszczeń są w Krakowie przekroczone przez 150 dni w roku. Każdy krakowianin wdycha codziennie taką ilość toksycznych substancji, jakby wypalał dziennie 7 papierosów. Krakowskie dzieci chorują na astmę oskrzelową prawie trzy razy częściej niż ich rówieśnicy z innych części kraju. Lista chorób, na jakie zapadają mieszkańcy Krakowa w wyniku oddychania trującym powietrzem, jest bardzo długa i zawiera takie pozycje jak przewlekła obturacyjna choroba płuc, nowotwory, choroby tchawicy, gardła i serca. W tej chwili sytuacja jest szczególnie zła – aplikacja informująca o poziomie stężenia pyłu zawieszonego PM 2,5 (najbardziej szkodliwego, bo tak drobnego, że dostaje się do krwi bezpośrednio przez płuca) podaje, że jego stężenie na Al. Krasińskiego jest przekroczone o 848%.

Jak można żyć w mieście, w którym powietrze próbuje cię zabić? I w którym władze nie robią praktycznie nic, żeby sytuacja się poprawiła?

Jacek Majchrowski rządzi Krakowem od 13 lat. W tym czasie wykazał się kompletną bezczynnością w tej sprawie – a nawet niestety przyczynił się do pogorszenia sytuacji. Jego krótkowzroczność i arogancja ujawniają się co pewien czas, jak miało to miejsce na przykład wtedy, gdy Ministerstwo Środowiska w ramach akcji „TworzyMY atmosferę” przygotowało mem zwracający uwagę na problem smogu (przedstawiał parę ludzi w maskach ochronnych wśród kłębów dymu, zza których wyłaniają się wieże Wawelu). Majchrowski ostro zaprotestował „przeciwko kreowaniu złego wizerunku Krakowa”. Tak jakby wizerunek miasta był dla jego prezydenta ważniejszy od zdrowia mieszkańców.

Badania potwierdzają, że głównym źródłem zanieczyszczeń w krakowskim powietrzu jest spalanie węgla w piecach grzewczych. Miasto wdrożyło program wymiany pieców węglowych, mający zachęcić mieszkańców do ich wymiany na bardziej ekologiczne źródła ciepła. Jednak proces przebiega ślamazarnie, a miejscy urzędnicy nie są nawet w stanie doliczyć się, ile palenisk węglowych jest w Krakowie – o ich wymianie nie mówiąc.

Węglem, i to często bardzo słabej jakości, pali się wciąż nawet w budynkach należących do miasta!

.Mieszkańcy narzekają na wysokie ceny ogrzewania elektrycznego i gazowego w porównaniu z węglowym. To zrozumiałe, że nie mają ochoty płacić wyższych rachunków. Alternatywą byłaby rozbudowa miejskiej sieci ciepłowniczej – najtańszej i najbardziej ekologicznej. Rozbudowa idzie jednak w ślimaczym tempie – w zeszłym roku do miejskiej sieci ciepłowniczej podłączone zostały tylko 53 budynki.

Wytchnienie mieszkańcom wielkich, zadymionych miast dają tereny zielone. W Krakowie mamy deficyt zieleni – stanowi ona tylko 9% powierzchni miasta i wszystko wskazuje na to, że ta liczba będzie spadać, a nie rosnąć.

Zamiast tworzyć nowe parki, wykupować pod nie tereny – miasto zabudowuje kolejne skrawki zieleni. W najbliższym czasie bloki wyrosną na części Parku Dębnickiego, Parku Lotników oraz w rejonie Zakrzówka (o którego ochronę tylko częściowo skutecznie walczyło wielu miejskich aktywistów).

Fatalna polityka włodarzy Krakowa prowadzi do zabetonowania kolejnych obszarów miasta, a chaotyczna i nieprzemyślana zabudowa (powstająca przede wszystkim na terenach nieobjętych planami zagospodarowania przestrzennego) powoduje zamykanie ostatnich korytarzy przewietrzania położonego w niecce Krakowa.

Krótkowzroczność prezydenta Majchrowskiego i jego współpracowników jest widoczna także w podejściu do polityki transportowej. Zamiast ograniczać ruch samochodów w wiecznie zakorkowanym centrum Krakowa, władze miasta wydają miliony złotych na budowę parkingów w tym rejonie. Powstał już (świecący pustkami) parking pod Muzeum Narodowym. Urzędnicy szukają teraz kolejnych milionów na budowę parkingu pod Placem Inwalidów, zamiast rozbudowywać sieć parkingów Park&Ride na obrzeżach miasta (można na nich zostawić samochód i przesiąść się na komunikację miejską) – w tym roku miały zostać oddane do użytku dwa takie parkingi, ale realizacja inwestycji się przesunie.

Zamiast korzystać z doświadczeń miast takich jak Wiedeń – w którym problem korków i smogu praktycznie nie występuje – władze Krakowa usilnie dążą do cofnięcia miasta w rozwoju.

.Prezydent Majchrowski (który sam porusza się po mieście limuzyną z szoferem) jest tak archaiczny, że nie rozumie, że nowoczesna polityka transportowa polega na tworzeniu alternatywy dla ruchu samochodowego, np. poprzez budowę infrastruktury rowerowej czy rozwijanie transportu publicznego. Trudno się zatem dziwić, że w Krakowie nie przeznacza się na te cele wystarczających środków. Dowodem na fatalne zarządzanie miastem jest też fakt, że Kraków beznadziejnie wypada w rankingu miast najlepiej pozyskujących fundusze unijne – co roku zajmuje miejsce na szarym końcu stawki.

W grudniu 1952 roku w Londynie w wyniku tzw. Wielkiego Smogu w ciągu kilku dni zmarło 4 tys. osób. Kolejne 8 tys. zmarło później w wyniku chorób dróg oddechowych. Szpitale były przepełnione, a spowite smogiem miasto – kompletnie sparaliżowane. Po tym wydarzeniu Brytyjczycy całkowicie zmienili swoje myślenie o środowisku – uchwalono ustawy o czystym powietrzu, w Londynie wymuszono wymianę domowych pieców węglowych na gazowe, a także zlikwidowano opalane węglem elektrownie.

.Co musi się stać, aby rządzący Krakowem wreszcie wzięli się do działania, zamiast bezradnie rozkładać ręce i czekać, aż wiatr rozwieje krakowski smog? Czy nie możemy się uczyć na błędach innych?

Łukasz Gibała

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 listopada 2015
Fot.Tomeyk/Fotolia