Martyna MOLAK-TOMSIA: Dinozaurów nie wskrzesimy. Ale co z wymierającymi gatunkami?

TSF Jazz Radio

Dinozaurów nie wskrzesimy. Ale co z wymierającymi gatunkami?

Martyna MOLAK-TOMSIA

Adiunkt w Muzeum i Instytucie Zoologii PAN oraz członkini Polskiego Towarzystwa Nauk o Człowieku i Ewolucji. Prowadzi badania genetyczne na szczątkach organicznych ludzkich i zwierzęcych. Doktorat ukończyła na Uniwersytecie w Sydney, z pracą badawczą: "Evolutionary analysis of ancient DNA sequences".

Interesującym zagadnieniem związanym z badaniem DNA jest możliwość wskrzeszenia wymarłych bądź wymierających gatunków – pisze Martyna MOLAK-TOMSIA

Wiemy, że wskrzeszanie wymarłych gatunków nie jest możliwe w przypadku dinozaurów, ponieważ nie dysponujemy zachowanym materiałem genetycznym. Jak jednak prezentuje się stan wiedzy w przypadku stworzeń, których materiał posiadamy, na przykład mamutów czy wymierających dziś gatunków? Czy potrafimy je wskrzesić?

Zacznijmy od DNA. DNA to kwas deoksyrybonukleinowy, cząsteczka chemiczna – która jest w niemal każdej komórce naszego ciała – na podstawie której budowany jest organizm i za której sprawą funkcjonuje. Antyczne, kopalne lub archaiczne DNA to materiał genetyczny, który izolujemy z jakiejkolwiek próbki nieprzeznaczonej do tego procesu, przy czym granica wieku próbki kwalifikującego ją jako antyczną nie jest sztywno ustalona. Będzie to więc materiał, który możemy pozyskać ze szczątków znajdowanych podczas wykopalisk archeologicznych, takich jak kości, zęby, tkanki miękkie, pióra, skorupki jaj, koprolity. Takim materiałem mogą być też okazy muzealne, rdzenie lodowe i ziemne.

Pierwsze sekwencje DNA uzyskiwane z próbki antycznej pochodzą z 1984 roku z wymarłej zebry kwagga. Naukowcy zachęceni pierwszym sukcesem przeszli do badania DNA ludzkiego. W 1985 roku opublikowano pierwsze odczyty DNA z mumii egipskich. Kolejni naukowcy publikowali prace, w których przekonywali o udanym badaniu DNA pochodzącego z bardzo starych próbek szczątków, między innymi dinozaurów. Po pewnym czasie okazało się, że te badania zawierały istotne błędy. Nie zdawano sobie wówczas sprawy, jak niestabilne i podatne na zanieczyszczenie jest antyczne DNA.

DNA podczas śmierci komórkowej ulega zniszczeniu tak jak i cała komórka. Jej pozostałościami żywią się mikroorganizmy, trawiąc DNA na drobne fragmenty. Zachodzi też rozkład fizykochemiczny. Z czasem DNA staje się coraz bardziej zdegradowane i zmienione chemicznie. W wyniku silnej fragmentacji i modyfikacji staje się też podatne na zanieczyszczenia. Bardzo dużo źródeł DNA znajduje się w powietrzu, którym oddychamy; DNA zawierają też między innymi nasz naskórek oraz cząsteczki śliny. Materiał antyczny jest otoczony wieloma świeżymi i kompletnymi źródłami materiału genetycznego, które potrafią tak przykryć informację pierwotną, że nie jesteśmy w stanie jej odczytać. 

Dzięki dynamicznej ewolucji badań nad materiałem genetycznym udało się odczytać kompletne DNA neandertalczyka, mamuta czy tura.

Najstarsze ludzkie szczątki, z których udało się pozyskać informację genetyczną, pochodzą sprzed 430 tysięcy lat, a najstarsze szczątki w ogóle, które z sukcesem przeszły badanie genetyczne, należą do konia znalezionego w kanadyjskiej wiecznej zmarzlinie, pochodzącego sprzed 700 tysięcy lat. Niestety, jest to czas bardzo odległy od tego, w którym żyły dinozaury nieptasie (ok. 65 milionów lat temu nastąpiło wielkie wymieranie). Aby DNA antyczne było możliwe do poddania badaniu, musiałoby dotrwać do naszych czasów w stabilnych i chłodnych warunkach, które w związku z licznymi zmianami geologicznymi występującymi na Ziemi, nie panowały najprawdopodobniej nigdzie w sposób nieprzerwany. A nie jest pewne, czy nawet w idealnych warunkach DNA mogłoby przetrwać aż tak długo.

W nauce obecny jest termin „deekstynkcja”, który oznacza dziedzinę wiedzy zajmującą się możliwością wskrzeszania wymarłych stworzeń. Teoretycznie mamy takie możliwości. Jedną z metod byłoby odpowiednie zmodyfikowanie DNA żyjącego zwierzęcia najbliższego genetycznie temu, które chcemy „odtworzyć”. Drugą byłoby poddanie dobrze zachowanego jądra komórkowego naprawie i wszczepienie go do komórki jajowej surogatki.

W przypadku mamuta znamy cały odczyt jego genomu. Znamy też wszystkie różnice pomiędzy genomem mamuta a genomem słonia indyjskiego. Wiemy, jak zmodyfikować materiał genetyczny. Mamuty ponadto znajdowane są w bardzo dobrym stanie, w wiecznej zmarzlinie syberyjskiej, więc zapewne możliwe jest również znalezienie dobrze zachowanej komórki z niemal nienaruszonym jądrem i zawartym w nim DNA.

Poza teoretycznymi możliwościami należy jednak wyjaśnić kilka kwestii. Po pierwsze, nie wiemy, czy efektem takiego eksperymentu będzie faktycznie wskrzeszenie wymarłego stworzenia, czy raczej pewna forma mutacji już istniejącego, np. słonia indyjskiego. Wiemy, że DNA nie jest jedynym elementem, który wpływa na funkcjonowanie istoty żywej. Nie jest więc do końca pewne, w jakim stopniu odtworzone zwierzę będzie wyglądało i funkcjonowało jak jego wymarły pierwowzór ani jak te ewentualne różnice wpłyną na jego rozwój i przeżywalność.

Deekstynkcja jest bardzo droga i potencjalnie mało efektywna. Żeby taki eksperyment miał jakikolwiek sens i osiągnął swój cel, którym jest odtworzenie populacji wymarłego gatunku, niezbędne jest powołanie do życia kilkudziesięciu jego przedstawicieli, którzy muszą różnić się genomem. Występuje także problem ekologiczny. Stworzenia oddziałują na ekosystem, w którym funkcjonują. Powołanie do życia populacji, która wymarła, nawet na skutek ludzkiego działania, może w istotny sposób zachwiać równowagą ekosystemu. 

Ważnym problemem jest problem etyczny. Nawet jeśli mamy możliwości, to czy mamy prawo do deekstynkcji gatunków?

Dla zobrazowania tego dylematu można posłużyć się ekstremalnym przypadkiem, jakim jest „wskrzeszenie” neandertalczyka. Choć nie jest to nasz bezpośredni przodek, ponieważ linia człowieka współczesnego i neandertalczyka rozdzieliła się kilkaset tysięcy lat temu, to należy do rodzaju Homo i eksperymentowanie na neandertalczyku byłoby już de facto eksperymentowaniem na ludziach. Choć są miejsca i kraje na świecie, gdzie granice etyki są bardziej elastyczne niż te, które uznajemy za obowiązujące w Europie, to ten przykład ma znaczne poparcie badaczy jako argument przeciwko praktykom deekstynkcji.

.Zagadnienie to nie dotyczy tylko biologów, ewolucjonistów czy genetyków, ale także socjologów, psychologów i filozofów. Dlatego też musimy sobie zadać pytanie, czy mając skończone zasoby finansowe, zamiast wydatkować środki na deekstynkcje wymarłych stworzeń, nie lepiej przeznaczyć je na ochronę zwierząt, które są na krawędzi wymarcia. I czy mając nieograniczone możliwości wskrzeszania gatunków, nie zaczniemy mniej dbać o życie doczesne, ponieważ zawsze można odtworzyć to, co zniszczymy? 

Martyna Molak-Tomsia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam