Mateusz MORAWIECKI: Koniec epoki geopolitycznej naiwności

Koniec epoki geopolitycznej naiwności

Photo of Mateusz MORAWIECKI

Mateusz MORAWIECKI

Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Premier Rzeczpospolitej w latach 2017–2023. Był członkiem zespołu, który negocjował warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ukończył historię na Uniwersytecie Wrocławskim, studia Business Administration na Politechnice Wrocławskiej i Central Connecticut State University.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Agresja Rosji na Ukrainę sprawiła, że pozimnowojenny porządek rozpadł się jak domek z kart. Epoka geopolitycznej naiwności przeszła w epokę geopolitycznego realizmu – pisze Mateusz MORAWIECKI

.Polska od lat ostrzegała przed neoimperialnymi ambicjami Rosji. Atak na Gruzję, zajęcie ukraińskiego Krymu – sygnały były wyraźne, ale przez wielu lekceważone. Wiele zachodnich państw próbowało oswajać Rosję przez kontrakty gazowe. Na ewidentne dowody odradzania się rosyjskiego imperializmu przymykano oczy, dopóki rosyjskie firmy wywiązywały się z kontraktów. Polityka spod znaku „Wandel durch Handel” okazała się jednak podwójną porażką. Po pierwsze, uzależniła mocno europejską gospodarkę od rosyjskich surowców. Rozwój Europy stał się zakładnikiem rosyjskich kaprysów. Po drugie, ta sama polityka skompromitowała Europę moralnie. Dziś już wiemy, że do ceny rosyjskiego gazu i rosyjskiej ropy trzeba doliczyć cenę krwi, jaką płaci Ukraina.

Rację miał prezydent Lech Kaczyński, który już w 2008 r. przestrzegał: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może czas i na mój kraj, na Polskę”. Te słowa są nadal aktualne. Jeśli nie obronimy Ukrainy, przyjdzie kolej na państwa bałtyckie, na Finlandię, na Polskę, a potem może i na Europę Zachodnią. Dlatego po roku wojny determinacja w pomocy Ukrainie nie może słabnąć, ale ciągle musi się umacniać.

Odrodzenie rosyjskiego imperializmu

.Ten rok zdemaskował Rosję jako potęgę, która jest silna tylko na papierze. Bohaterscy obrońcy Ukrainy udowodnili, że rosyjska armia jest do pokonania. Skorumpowany system postradzieckiej Rosji jest nieefektywnym molochem i nie ma szans, żeby rzucić wyzwanie zjednoczonemu Zachodowi. A jednak przez lata Rosja wywoływała strach mimo swojej realnej słabości.

To nie oznacza, że Rosja chyli się ku upadkowi. To nadal jeden z największych krajów na świecie, dysponujący nieprzebranymi zasobami. Choć wojna nie ma już dziś dla Rosji żadnego uzasadnienia o charakterze strategicznym czy gospodarczym, to Władimir Putin niełatwo z niej zrezygnuje. Logika imperialnego myślenia może wydawać się nam niezrozumiała, ale to ona jest siłą napędową moskiewskiego reżimu. Dlatego Zachód musi być gotowy na długotrwałą walkę. Zwycięstwo będzie wymagać przede wszystkim cierpliwości.

Władimir Putin i jego otoczenie próbują siłą nadać światu kształt, który udało się ponad 30 lat temu odrzucić i który powinien wtedy już na zawsze zostać złożony do grobu. Dzisiejsza Rosja nie reprezentuje żadnej tradycji ani nie jest symbolem utraconego porządku. Dzisiejsza Rosja to zombie, które żywi się przebrzmiałą ideologią. Próba wskrzeszenia imperializmu z konieczności musi przynieść potworne efekty. Barbarzyństwo, o którym młodzi ludzie na Zachodzie czytają już tylko w podręcznikach do historii, jest codziennym doświadczeniem milionów Ukraińców. Rosyjska armia nie prowadzi wojny. Rosyjska armia prowadzi dzieło zniszczenia – morduje niewinnych ludzi, zabija kobiety i dzieci, pali szkoły i szpitale. Dlatego nie wolno nam zachować dystansu wobec tego konfliktu. To kwestia wyboru między dobrem i złem. Wsparcie Ukrainy to decyzja jednocześnie polityczna i moralna.

Polska jako pierwsza pomogła Ukrainie

.Przestrzegając przed Rosją, mój rząd niestety miał rację od samego początku. Wolelibyśmy się mylić, ale polityka nie pozostawia złudzeń. Polska jako pierwsza ruszyła Ukrainie na pomoc. Odzyskaliśmy niepodległość w 1989 r. Pokolenia Polaków przelewały krew za to, by wyzwolić się spod rosyjskiego jarzma. Rosja była od wieków przekleństwem dla Polski, ale tym razem nie zamierzaliśmy czekać z założonymi rękami, aż rosyjskie czołgi pojawią się u bram Warszawy. Wiedzieliśmy, że bitwa o Kijów to również bitwa o wolność Polski i całej Europy.

W momencie dziejowej próby Polska zdała egzamin. Po pierwsze, w ciągu kilku tygodni od rozpoczęcia wojny Polacy przyjęli pod swoje dachy miliony uchodźców wojennych. Kobiety i dzieci uciekające przed barbarzyńską armią Putina znalazły bezpieczne schronienie w polskich domach. Do dziś gościmy u siebie 2 mln uchodźców. Po drugie, w trybie natychmiastowym zaczęliśmy dostarczać Ukrainie sprzęt wojskowy. Przekazaliśmy Ukrainie najnowocześniejszy sprzęt produkowany przez polski przemysł obronny, m.in. armatohaubice Krab, karabinki Grot, ręczne wyrzutnie przeciwlotnicze Piorun, samobieżne wyrzutnie rakiet Osa i Newa. Polski rząd przekazał również ponad 300 czołgów T-72 i PT-91, z których obsługą zaznajomieni są ukraińscy żołnierze i które od razu mogły wkroczyć do walki. Teraz dołączyły do nich również polskie Leopardy. Po trzecie, 15 marca 2022 r., niecały miesiąc po rozpoczęciu wojny, rząd Polski zainicjował pierwszą oficjalną wizytę w oblężonym Kijowie. Razem ze mną bezpośredniego wsparcia prezydentowi Zełenskiemu udzielili premier Czech Petr Fiala, ówczesny premier Słowenii Janez Jansa oraz lider partii rządzącej w Polsce Jarosław Kaczyński. To był akt odwagi, który na trwałe wyrył się w sercach narodu ukraińskiego. Po czwarte i najważniejsze, Polska przyjęła rolę lidera w budowie szerokiej koalicji wsparcia dla Ukrainy. To Polska naciskała, aby sankcje nakładane na Rosję były mocniejsze. To Polska apelowała wcześniej o rezygnację z gazociągu Nord Stream 2. To Polska motywowała partnerów do przekazania Ukrainie czołgów Leopard. To Polska walczyła o poszerzenie i jedność NATO wokół sprawy Ukrainy. A teraz to Polska pracuje nad budową koalicji, która przekaże Ukrainie myśliwce MiG.

Polska – USA – NATO

.W tym roku mijają 24 lata, od kiedy Polska wstąpiła do NATO. 24 lata temu marzyliśmy, żeby raz na zawsze wyrwać się z zależności Układu Warszawskiego. 24 lata temu potrzebowaliśmy gwarancji bezpieczeństwa ze strony silnych sojuszników. Dziś Polska znajduje się w zupełnie nowej roli. Jesteśmy liderem wschodniej flanki NATO. Jako największy kraj w regionie stanowimy kluczowy element nowej architektury bezpieczeństwa. Polska potrzebuje silnego NATO tak jak kiedyś, ale NATO jak nigdy wcześniej – potrzebuje silnej Polski. Dlatego polskie wydatki na obronność wyniosą aż 4 proc. PKB. Nie czekamy biernie na rozwój wypadków, ale aktywnie zabiegamy o bezpieczeństwo w regionie, inspirując też inne państwa NATO.

Wojna wywołana przez Rosję mogła być początkiem końca Zachodu. Dzięki postawie Polski, USA i całego NATO stało się inaczej. Zachód przebudził się z pozimnowojennej drzemki. Sojusz polsko-amerykański rozkwitł na nowo i jest silniejszy niż kiedykolwiek. Świat zachodni przypomniał sobie, że nasza cywilizacja zbudowana jest na wolności. Broniąc wolności Ukrainy, dbamy nie tylko o swoje bezpieczeństwo – bronimy naszej tożsamości. 24 lutego rosyjskie bomby spadające na Kijów wzbudziły strach. Rok po wojnie strach pozostał, ale coraz częściej silniejsza od niego jest nadzieja na pokonanie imperium zła i zbudowanie nowego, pokojowego ładu.

Mateusz Morawiecki

Tekst publikowany równolegle w nr 51 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” oraz w mediach współpracujących, w USA m.in. w „The Chicago Tribune”.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 kwietnia 2023
Fot. Michal Kosc / Forum