Mo IBRAHIM: Europa nie będzie bezpieczna, dopóki nie zaszczepimy Afryki Mo IBRAHIM: Europa nie będzie bezpieczna, dopóki nie zaszczepimy Afryki

Europa nie będzie bezpieczna, dopóki nie zaszczepimy Afryki

Mo IBRAHIM

Prezes Mo Ibrahim Foundation, biznesmen i filantrop pochodzenia sudańsko-brytyjskiego.

Jeśli nie zadbamy o szczepienia w Afryce, stanie się ona wylęgarnią numer jeden wszelkich możliwych wariantów koronawirusa. Nacjonalizm szczepionkowy największych gospodarek świata ogranicza zdolność państw rozwijających się do pozyskiwania tych drogocennych preparatów – pisze Mo IBRAHIM

.Nawet biorąc poprawkę na niedoskonałość afrykańskich systemów statystycznych i ograniczoną zdolność masowego testowania, kontynent ten wydaje się mniej dotknięty przez pandemię niż pozostałe regiony świata. Jednym z możliwych powodów jest młodość tamtejszej populacji, choć zapewne niemałą rolę odegrały również środki zapobiegawcze, zastosowane na wczesnym etapie przez większość państw, dla których, jak wiemy, nie jest to pierwsze doświadczenie epidemiczne…

Rządzący państwami Afryki na ogół bardzo szybko, nierzadko szybciej niż w innych miejscach świata, wprowadzili w życie skuteczne obostrzenia, takie jak obowiązkowa izolacja czy testowanie przylatujących na lotniskach. Jednym z wyjątków był prezydent Tanzanii, który negował pandemię i który 17 marca tego roku zmarł na koronawirusa. Niemniej jednak musimy pozostawać ostrożni, gdyż na początku kwietnia liczba przypadków koronawirusa przekroczyła 4,3 miliona, co oznacza niepokojący wzrost o 9 proc. w ciągu zaledwie jednego miesiąca. Ponadto wskaźnik śmiertelności wynosi dziś 2,7 proc. i jest znacznie wyższy od średniej światowej (2,2 proc.).

Najbardziej dotkniętym krajem jest RPA, pierwsza gospodarka Afryki, gdzie zanotowano dotąd prawie 1,6 miliona przypadków. Na kolejnych miejscach znajdują się głównie państwa Afryki Północnej (Maroko, Tunezja, Egipt, Libia, Algieria), a także Etiopia, Nigeria i Kenia, ważni partnerzy handlowi na kontynencie. Kładę nacisk na ten aspekt, gdyż byłoby fatalnym w skutkach błędem sądzić, iż Afryka „może poczekać” na szczepionki.

Zaszczepienie „wszystkich”. Do dziś w Afryce rozdysponowano 24 miliony dawek szczepionki. To zaledwie 0,5 proc. w skali świata, w skali kontynentu zaś odpowiada to jedynie 1,7 proc. populacji (która, nie zapominajmy, stanowi 17 proc. ogółu ludzkości). Pamiętajmy również, że według epidemiologów odporność stadną zapewni wyszczepienie co najmniej 60 proc. populacji. Zatem daleko jeszcze do sytuacji, w której będziemy mogli czuć się bezpieczni. Pandemia ma za nic granice państwowe, więc musimy ją zwalczać wszędzie. Jeśli nie zadbamy o szczepienia w Afryce, stanie się ona wylęgarnią numer jeden wszelkich możliwych wariantów koronawirusa. Nacjonalizm szczepionkowy największych gospodarek świata – a niektóre państwa zamówiły nawet sześć razy więcej dawek, niż potrzebują do zaszczepienia swoich populacji – ogranicza zdolność państw rozwijających się do pozyskiwania tych drogocennych preparatów.

Gromadzenie zapasów jest o tyle przeciwskuteczne, że mutacje wirusa szybko spowodują, iż szczepionki te staną się przestarzałe. Boję się nadejścia trzeciej fali wraz z jej nowymi wariantami, wobec których dostępne dziś preparaty będą nieskuteczne. Tylko szybka i równomierna dystrybucja szczepionek przyniesie ostateczne zwycięstwo. W przeciwnym razie wirus będzie nadal krążył po świecie, mutując i wyprzedzając wszelkie nasze środki zaradcze.

Dzielenie się szczepionkami (a nie tylko ich zbytecznym nadmiarem) nie jest kwestią miłosierdzia czy równości, ale światowego bezpieczeństwa i służyłoby interesom ogółu ludzkości. W tej wojnie nowego typu rodzą się nowe sojusze. Rosja, Chiny i Izrael dostarczają szczepionki do tych krajów Afryki, które nie są w dostateczny sposób zaopatrywane w ramach programu COVAX. Francja już dawno zaproponowała, aby bogate kraje przekazały 3–4 proc. otrzymywanych dostaw szczepionki na rzecz państw słabiej rozwiniętych. To szczodra propozycja, która wciąż czeka na wdrożenie.

Prawdziwym jednak wyzwaniem pozostaje zwiększenie światowych zdolności produkcyjnych. Dziś szacuje się, że do końca roku zostanie wyprodukowanych od 3 do 5 miliardów dawek, podczas gdy zapotrzebowanie będzie na poziomie 14 miliardów. Jest wiele różnych możliwych rozwiązań. Pierwszym z nich powinno być jak najszybsze uniezależnienie się od dużych laboratoriów poprzez dostosowanie lokalnych zasobów produkcyjnych w poszczególnych krajach świata. Kolejnym krokiem powinno być ograniczenie ochrony patentowej szczepionek przeciw COVID-19, na co pozwalają zasady Światowej Organizacji Handlu. Cieszę się, że jej nowa dyrektor generalna Ngozi Okonjo-Iweala wyszła z inicjatywą jak najszybszego spotkania producentów szczepionek z przedstawicielami krajów członkowskich organizacji. Powinniśmy także maksymalnie zwiększać inwestycje w zdolności produkcyjne na kontynencie afrykańskim, intensyfikując wymianę doświadczeń i danych oraz usprawniając funkcjonowanie łańcucha logistycznego (magazynowanie, transport, dystrybucja). Dopełnieniem tych działań powinno być skuteczne komunikowanie się władzy ze społeczeństwem poprzez kampanie prozdrowotne.

Warunki gospodarczego odbicia. Jest rzeczą oczywistą, że jeśli chodzi o wsparcie z budżetu dla swoich obywateli i firm dotkniętych przez pandemię, państwa afrykańskie nie mają takiego samego pola manewru jak państwa zachodnie. Po raz pierwszy od 25 lat Afryka przeżywa recesję. Unaocznia ona kruchość modelu wzrostu gospodarczego bazującego głównie na eksporcie surowców nieprzetworzonych, przy całym szeregu obciążeń, którymi są rynek pracy oparty w większości na zatrudnieniu bez umowy o pracę, strukturalne problemy żywnościowe, fiskalizm ograniczony niemal wyłącznie do ceł oraz powiększające się zadłużenie państw u rozmaitych wierzycieli.

Gospodarcze odbicie zależeć będzie w dużej mierze od działań podjętych w ramach systemu Bretton Woods. Projekt Międzynarodowego Funduszu Walutowego polegający na przekazaniu krajom najbardziej dotkniętym przez pandemię łącznie 650 miliardów dolarów (Special Drawing Rights) jest ważnym etapem. Należy wspomnieć tu ogromne zaangażowanie dyrektor generalnej funduszu Kristaliny Georgiewej. Jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach, dlatego już teraz musimy zadbać o właściwe mechanizmy alokacji tych środków, tak aby trafiły one do miejsc rzeczywiście najbardziej ich potrzebujących.

Najbliższy szczyt poświęcony finansowaniu gospodarek afrykańskich w Paryżu, przypada w najlepszym momencie. Miejmy nadzieję, że pojawią się na nim konkretne rozwiązania dotyczące zadłużenia państw kontynentu. W ciągu ostatnich dwudziestu lat kwestia ta mocno ewoluowała, przybyło setki nowych wierzycieli, znacznie wzrosło też zadłużenie gospodarstw domowych.

Nowi wierzyciele, jak na przykład Chiny, niekoniecznie chcą poddawać się uwarunkowaniom „międzynarodowym”. Być może trzeba przemyśleć funkcjonowanie Klubu Paryskiego. Oprócz zwykłego zamrożenia odsetek należy wprowadzić szereg warunków wymuszających konkretne i odpowiedzialne deklaracje w kwestii walki z dalszym zadłużaniem się. Musimy pracować nad „afrykańskim ryzykiem”, które jest znacznie przeszacowane przez tych, którzy nie znają realiów kontynentu. Nie ma czegoś takiego jak jedno „afrykańskie ryzyko”; istnieją 54 odmienne rzeczywistości, których potencjał jest na ogół mocno niedoszacowany. Bo inaczej dlaczego tylu „nowych przyjaciół” spieszy kontynentowi z pomocą?

Transformacja gospodarcza. Według naszego wskaźnika (Indice Ibrahim) w 2019 roku po raz pierwszy od 10 lat pogorszyła się jakość rządzenia w Afryce. Problem ten jednak nie dotyczy tylko naszego kontynentu. W wielu krajach świata postrzeganych jako „demokratyczne” do władzy dochodzą „silne osobowości”. W czasach kryzysu gospodarczego, który prowadzi do pogarszania się bezpieczeństwa na wielu płaszczyznach, łatwo przychodzi niektórym rządzącym zyskiwać poklask w społeczeństwie poprzez takie działania, jak wychodzenie z układów międzynarodowych w imię obrony interesów swoich własnych obywateli. Prowadzi to do poważnego zachwiania zasady dobrych wzajemnych stosunków między państwami. Dzieje się tak niestety również w Afryce. Miejmy nadzieję, że nowa administracja amerykańska będzie w stanie skłonić te państwa do przestrzegania fundamentalnych wartości.

.Obecna sytuacja jest też jednak dużą szansą, gdyż jak wiadomo, do zasadniczej zmiany – gospodarczej, politycznej, społecznej – może dojść tylko w warunkach poważnego kryzysu. COVID-19 odcisnął niszczycielskie piętno na afrykańskiej gospodarce, uwypuklając strukturalne słabości jej modelu wzrostu gospodarczego. Mamy niesłychaną okazję, aby ten model na nowo zdefiniować. Powinniśmy myśleć o modelu zrównoważonym, sprawiedliwym, zapewniającym więcej miejsc pracy, bardziej otwartym na młodych ludzi, którzy są najliczniejszą afrykańską populacją i których oczekiwania, motywacje i zdolności adaptacyjne do zmian są gigantyczne. Nowy model wzrostu powinien być atrakcyjny dla potencjalnych inwestorów w rolnictwie, cyfryzacji, transporcie regionalnym, urbanistyce…

Mo Ibrahim
Tekst publikujemy równolegle z francuskim dziennikiem opinii “L’Opinion”. Tekst został opublikowany w nr 29 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 czerwca 2021
Fot. Francis MASCARENHAS / Reuters / Forum

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam