Mykoła BAŁABAN: Zwycięstwo Ukrainy jest możliwe. Decydująca będzie postawa Zachodu

Zwycięstwo Ukrainy jest możliwe. Decydująca będzie postawa Zachodu

Photo of Mikoła BAŁABAN

Mikoła BAŁABAN

Wicedyrektor rządowego Centrum Komunikacji Strategicznej i Bezpieczeństwa Informacji Ukrainy.

zobacz inne teksty Autora

Zwycięstwo Ukrainy jest możliwe, ale potrzebujemy broni, niczego więcej – pisze Mykoła BAŁABAN

.Po czterech miesiącach od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji zainteresowanie świata sytuacją na Ukrainie słabnie. Najlepiej świadczy o tym malejąca liczba zachodnich dziennikarzy pracujących na Ukrainie. Jest to poniekąd zrozumiałe. W końcu utrzymywanie ciągłej uwagi jest niemożliwe, zarówno z punktu widzenia zdolności odbiorców do przyswajania nowych informacji, jak i z perspektywy mediów, które muszą nieustannie zaskakiwać odbiorców nowymi sensacjami.

Dotychczas przywódcy Ukrainy w pełni wykorzystywali możliwości komunikacyjne. Ponieważ jednak następuje naturalna zmiana zainteresowania zachodniej opinii publicznej, Ukraina musi komunikować swoje racje w nowych warunkach.

Tym, co pozostaje absolutnie kluczowe dla zachodnich społeczeństw i obywateli, jest odpowiedź na pytanie o szanse Ukrainy na ewentualne zwycięstwo nad rosyjskim najeźdźcą. Z tej perspektywy kluczowym zadaniem ukraińskiej komunikacji jest wskazywanie na mocne strony Ukrainy. Przydatne są do tego narzędzia badające europejską opinię publiczną, takie jak Eurobarometr. Według najnowszych badań europejską opinię publiczną w odniesieniu do Ukrainy można podzielić na dwie grupy. Pierwsza uważa, że Ukrainę należy wspierać, aby mogła wygrać. Druga uważa, że należy jak najszybciej osiągnąć porozumienie między Ukrainą a Rosją. Jest to o tyle ważne, że kryje się za tym inny, jeszcze ważniejszy pogląd niż szanse na zwycięstwo Ukrainy. Mianowicie to, czy Rosja może przegrać.

Największe podziały wśród Europejczyków uwidaczniają się przy kwestii finansowania zakupu sprzętu wojskowego, kluczowej dla Ukrainy zmiennej, która zadecyduje zarówno o tym, czy Ukraina będzie mogła wygrać, jak i o tym – w domyśle – czy Rosja będzie mogła przegrać. Zakup sprzętu wojskowego dla Ukrainy poparło zaledwie 67 procent mieszkańców UE. Co niepokojące, aż 13 procent respondentów odpowiedziało „zdecydowanie nie”. A warto dodać, że są to wartości zbiorcze. Wśród Bułgarów, Cypryjczyków i Greków odsetek ten wzrasta do 40 procent, a wśród Słowaków do 32 procent. Bardzo możliwe, że w najbliższym czasie elity polityczne w tych krajach zaczną prowadzić politykę zgodną ze stopniową zmianą nastrojów wśród własnego elektoratu.

Niepokojącym wnioskiem z nowych badań zachodniej opinii publicznej jest pogląd, że Rosja powinna zostać ukarana. O ile w pierwszych miesiącach wojny, a zwłaszcza po ujawnieniu barbarzyńskich zbrodni, jakich Rosja dopuściła się (i dopuszcza) na Ukrainie, poparcie dla tego poglądu było niemal powszechne, o tyle teraz badania sugerują co innego. Dyskurs zmienia się zwłaszcza w Niemczech, Francji i Włoszech. Ukrainie pozostaje cieszyć się z bliskiego sojuszu z Polską, której przywódcy i społeczeństwo, niezależnie od wiadomości z frontu i następujących po nich tygodni walk, pozostają stanowczy wobec Rosji i opowiadają się za sprawą Ukrainy i jej narodu.

Powróćmy jednak do pierwotnego pytania, czy Ukraina może wygrać. Otóż w sondażach, które dotyczą ukraińskiej opinii publicznej, aż 83 procent respondentów jest przekonanych, że Ukraina wygra. Co więcej, zwycięstwo jest jak najbardziej osiągalne. Problem tylko w tym, że nie uda się to bez pomocy Zachodu.

Ukraina, społeczeństwo i jej przywódcy zdają sobie z tego sprawę. Dlatego główne zadanie komunikacyjne Ukrainy od początku wojny jest nastawione właśnie na Zachód, by przekonywać go, że zwycięstwo jest możliwe. Co ciekawe, tę narrację wzmacnia samo społeczeństwo ukraińskie, zdeterminowane, by zwycięstwo Ukrainy stało się faktem. W pewnym sensie Ukraina jest dziś przykładem społeczeństwa, w którym każdy obywatel jest w pełnym tego słowa znaczeniu ambasadorem wspólnej sprawy i wzorem dla społeczeństwa obywatelskiego wszędzie.

Jednak mimo tych wysiłków i przykładów przyjęcie rosyjskiej narracji przez zachodnie think tanki i liderów opinii pozostaje poważnym zagrożeniem. Wskazują na to m.in. analizy Centrum Komunikacji Strategicznej i Bezpieczeństwa Informacji.

Główne elementy tej narracji nie dotyczą wcale ustępstw, na jakie musi pójść Ukraina, by osiągnąć pokój z Rosją, ale samego przekonania, że osiągnięcie militarnego zwycięstwa nad Rosją jest po prostu niemożliwe. A ponieważ sukces jest niemożliwy, to dla części zachodnich liderów opinii obrona jest bez sensu, a negocjowany pokój z Rosją jedynym sensownym rozwiązaniem. To nie pierwszy raz, kiedy kremlowska propaganda przemawia do zachodnich odbiorców. Podkreśla ona niepokojący błąd w myśleniu zachodnich elit. Jednak podpisanie takiego pokoju i wznowienie przez kraje zachodnie współpracy z Rosją okaże się w dłuższej perspektywie jeszcze bardziej kosztowne dla Europy niż udzielanie skutecznego wsparcia walczącej Ukrainie. Na szczęście rozumieją to Polacy i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety, są nielicznymi krajami na Zachodzie, które podzielają ten pogląd.

Najważniejszą kwestią pozostaje to, że inspirowane przez niektóre kręgi na Zachodzie próby skłonienia Ukrainy do zawarcia pokoju kosztem ustępstw wobec Rosji to de facto przyzwolenie na masakry ludności, bombardowanie szpitali i gwałty. Nawet jeśli tego poglądu nie podziela większość zachodnich analityków, to tendencja pozostaje niepokojąca. Czy powinniśmy zatem zrozumieć, że pokój za wszelką cenę jest ważniejszy niż ukaranie sprawców mordów i gwałtów?

Jeśli miałbym przyjąć rolę adwokata diabła i spróbować znaleźć argumenty, które te środowiska promują, motywowane racjonalnością, to sprowadzają się one do poglądu, że Rosja jest zbyt duża, by z nią wygrać. Co więcej, posiada broń jądrową. Dobrze obrazują to słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w których stwierdza on, że „Rosji nie wolno upokarzać”. Tylko jaka jest alternatywa? Wiemy już, że zachodnie sankcje nie zniszczyły rosyjskiej gospodarki. Rosja obniżyła ceny surowców energetycznych, zachęcając azjatyckich nabywców do kupowania jej ropy. Tylko w maju Chiny kupiły od Rosji o połowę więcej baryłek ropy niż w 2021 roku.

W tym kontekście cele ukraińskiej strategii komunikacyjnej, w dobie znużenia zachodniej opinii publicznej informacjami o trwającej rosyjskiej agresji na Ukrainie, to przede wszystkim uświadomienie Zachodowi, że zwycięstwo Ukrainy jest nie tyle osiągalne, ile konieczne i leży przede wszystkim w interesie Europy. Druga sprawa to ciągłe pokazywanie dowodów zbrodni i okrucieństwa armii rosyjskiej, a nie tylko „odhaczanie” tematu Buczy. Niestety, złych wiadomości nie brakuje, bo ciągle odkrywamy nowe świadectwa gwałtów i mordów. Trzecią kwestią jest pokazanie światu nowej Ukrainy. Zachód jest przyzwyczajony do obrazu Europy Wschodniej jako zacofanego regionu sparaliżowanego korupcją. Jednak mimo trwającej wojny i miesięcznego deficytu 5 miliardów dolarów na utrzymanie państwa Ukraina mozolnie i skutecznie się reformuje.

Zwycięstwo Ukrainy jest możliwe, ale potrzebujemy broni, niczego więcej. Wiemy już, że Rosja podczas wojny na Ukrainie przez pięć dni traci więcej żołnierzy, niż straciła przez trzy lata wojny w Czeczenii. Co więcej, liczba wszystkich zabitych rosyjskich żołnierzy przekroczyła już straty Związku Radzieckiego podczas wojny w Afganistanie. Nie byłoby to możliwe bez heroizmu ukraińskich obrońców i wsparcia Zachodu. Nie oznacza to jednak, że dostarczona do tej pory broń wystarczy na wiele miesięcy.

Wojna na Ukrainie to nie lokalny konflikt, ale konfrontacja na niesamowitą skalę. Broń dostarczona na Ukrainę zużywa się natychmiast, pełne magazynki bardzo szybko zamieniają się w puste, a braki w wyposażeniu znów zwiększają liczbę ofiar po stronie ukraińskiej. Innymi słowy: dostarczana broń pomaga zmniejszyć liczbę ukraińskich żołnierzy, którzy ponoszą śmierć w walce z neoimperialnym agresorem. Im mniej jej dostajemy, tym więcej nas ginie. Zachód powinien o tym pamiętać. A jeśli chodzi o to, że Rosji nie da się pokonać, wypada przypomnieć, że ci sami zachodni analitycy, którzy dziś zachęcają Ukrainę do ustępstw terytorialnych, by przypodobać się putinowskiej Rosji, cztery miesiące temu dawali nam maksymalnie trzy dni. Tymczasem ukraińskie wojsko stawia dzielny opór jednemu z największych światowych mocarstw. I wcale nie bez sukcesów. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu rosyjskie wojska zbliżały się do Kijowa. Dziś nasza stolica jest bezpieczna.

Społeczeństwo ukraińskie pokazuje Europie, czym w istocie jest społeczeństwo obywatelskie. Ukraińcy są niezwykle zmobilizowani i zjednoczeni, bardziej niż kiedykolwiek w historii. Potwierdzają to nie tylko ukraińskie sondaże społeczne, ale także te robione na Zachodzie, np. przez „Wall Street Journal”, w których 66 proc. Ukraińców jest przekonanych, że Ukraina wygra wojnę z Rosją, łącznie z odzyskaniem terenów zajętych przez Rosjan. Wynika to ze świadomości Ukraińców, że celem Rosji w tej wojnie nie jest zdobycie korytarza lądowego na Krym czy przejęcie kontroli nad jej wschodnimi regionami. Ewentualna klęska Ukrainy, której wyrazem miałaby być zgoda na pokój za cenę oddania terytoriów zajętych przez Rosję, byłaby de facto oświadczeniem Zachodu, że „godzimy się na szowinistyczną politykę zakładającą eksterminację narodu ukraińskiego”.

Ukraina czuje się częścią Europy nie tylko ze względu na wyznawane wartości, nie tylko ze względu na reformy, które przeprowadziła mimo ogromnych przeciwności, ale przede wszystkim ze względu na wsparcie, jakie otrzymała od krajów Europy Zachodniej na początku wojny. Wsparcie to było demonstracją jedności i tego, że Ukraina broni Europy. Gdyby dla tych krajów Ukraina była częścią świata rosyjskiego, to zapewniam, że Zachód nie byłby w stanie ponieść tak ogromnych kosztów wsparcia. Dziś jednak czekają nas kolejne tygodnie wojny.

.Jeśli Zachód zrezygnuje ze wsparcia dla Ukrainy, to nie tylko skaże nas na śmierć, ale pokaże irracjonalność zachodnich elit. I będzie to tym bardziej kuriozalne, że to właśnie rzekoma racjonalność jest najważniejszym argumentem dla analityków i polityków opowiadających się za nieuchronną klęską Ukrainy.

Mykoła Bałaban

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 lipca 2022
Fot. Reuters/Forum