Paulina PONIEWSKA: To, co się dzieje z budżetem obywatelskim w Krakowie, stawia pod znakiem zapytania słowo „obywatelskość”

To, co się dzieje z budżetem obywatelskim w Krakowie, stawia pod znakiem zapytania słowo „obywatelskość”

Photo of Paulina PONIEWSKA

Paulina PONIEWSKA

Aktywistka miejska, zaangażowana w działania Akcji Ratunkowej dla Krakowa, a także innych inicjatyw społecznych – Sióstr Rzeki i Strajku dla Ziemi Kraków. Uczestniczka Ekologicznej Akademii Kobiet.

zobacz inne teksty Autora

Po prawie 10 latach funkcjonowania budżetu obywatelskiego (BO) w Polsce okazuje się, że nie wszędzie działa on tak, jak powinien, a idea partycypacji obywatelskiej staje się coraz bardziej „problematyczna” dla władz lokalnych, zwłaszcza krakowskich. Od kilku lat prezydent Jacek Majchrowski „majstruje” w jego regulaminie, ale ostatnie zmiany w praktyce to przejęcie nad nim całkowitej kontroli – pisze Paulina PONIEWSKA

.Z końcem października 2021 r. miasto podczas specjalnie zorganizowanej konferencji ogłosiło wyniki VIII Budżetu Obywatelskiego. W tym samym czasie po cichu opublikowało na stronach miejskiego BIP rozporządzenie prezydenta Majchrowskiego rozwiązujące z dnia na dzień działającą Radę Budżetu Obywatelskiego (RBO) i zmieniające radykalnie jej strukturę oraz procedurę wyboru jej składu. Po tej rewolucji zasiadać w niej będzie już nie 35, lecz tylko 14 członków. Członkowie starej RBO o wygaśnięciu swojej kadencji dowiedzieli się z internetu. Zmiany nie były z nikim konsultowane.

Powód zmian został podany dopiero miesiąc później. Niska frekwencja, problem z wypracowaniem spójnego stanowiska – tak argumentował prezydent Majchrowski swoją decyzję. Jednak jak wskazują członkowie strony społecznej starej RBO, w posiedzeniach z reguły nie brali udziału radni dzielnic, a nie mieszkańcy oraz społecznicy. Prezydent wykorzystał to jako pretekst, by ograniczyć reprezentację strony społecznej w nowej RBO.

Zmiany w krakowskim budżecie obywatelskim

.Rozporządzenie prezydenta praktycznie ograniczyło funkcje kontrolne strony społecznej w przebiegu i realizacji przyszłych edycji BO. Zmniejszono liczbę osób wchodzących w skład RBO – organu, który pomagał przywracać projekty odrzucone pierwotnie przez urzędników, wytykając często urzędnikom błędy w ich ocenie. W 2021 tak się stało w przypadku 60 projektów.

Do tej pory w skład RBO wchodziło 13 przedstawicieli strony społecznej (autorzy projektów, mieszkańcy, NGO), teraz ma być ich tylko 4 (wyłącznie wnioskodawcy projektów, które zwyciężyły w poprzednich edycjach BO) i wybieranych osobiście przez prezydenta. Zmniejszono także liczbę przedstawicieli dzielnic z 9 do 4 członków. Dzielnic w Krakowie jest 18. Do tej pory każda z nich miała co 2 lata swojego reprezentanta w radzie – w jednym roku dzielnice parzyste, w drugim nieparzyste. Prezydent nie zmniejszył za to liczby radnych zasiadających w radzie. Było i będzie ich 4 – reprezentantów każdego z klubu zasiadającego w radzie miasta. Kadencja została skrócona z pięciu do dwóch lat.

Budżet obywatelski zagrożeniem dla krakowskiego magistratu?

.Najwięcej głosów regularnie zdobywają zielone projekty, jak wszędzie zresztą, ale w Krakowie stanowi to pewną „niedogodność” dla ekipy rządzącej. Praktycznie każdego dnia w mediach pojawiają się PR-owe artykuły, posty, ogłoszenia, w których miasto próbuje przekonać wszystkich, jak to w Krakowie jest zielono, chwaląc się kolejnymi „ekoprojektami”. Jest to otwarcie krytykowane przez mieszkańców jako greenwashing, w istocie wspieranie interesów deweloperów, betonoza i wycinanie drzew. Skoro jest tak „zielono”, to czego ci mieszkańcy chcą?

Budżet obywatelski to idealne narzędzie dla krakowian, aby wymusić na urzędnikach zielone realizacje w lokalizacjach przeznaczonych na inne cele. W BO zgłaszane są projekty parków, skwerów, nowych nasadzeń w miejscach, w których planowane są parkingi czy są przymiarki, aby sprzedać je deweloperom. W ten sposób w 2019 roku mieszkańcom udało się uratować atrakcyjną działkę w samym centrum Krakowa, przy ul. Karmelickiej, gdzie powstanie park im. Wisławy Szymborskiej. Miasto nie było w stanie tego zablokować, choć próbowało.

Autorzy zwycięskich projektów traktowani są przez lokalne władze jak zagrożenie, a nie partnerzy w „poprawianiu Krakowa”. W ich oczach liderzy dzielnicowi, lokalni aktywiści to potencjalna konkurencja w przyszłych wyborach samorządowych, a dzięki BO za „miejskie pieniądze” zdobywają oni rozgłos i poparcie społeczne. A przy okazji udaje im się czasem ośmieszyć lokalne władze. Coraz częściej organizacje i inicjatywy proekologiczne jednoczą się i zgłaszają wspólne projekty, uczą się współpracować razem i są w tym skuteczne. A to obecnej ekipie nie wróży nic dobrego na przyszłość.

Projekt wygodny – projekt niewygodny

.W tym roku drugie miejsce zajął projekt Zasadźmy wspólnie Las Krakowian! Za milion złotych zostaną posadzone drzewa w całym Krakowie. To pomysł koalicji pięciu inicjatyw proekologicznych: Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, Akcji Ratunkowej dla Krakowa, Extinction Rebellion, Strajku dla Ziemi oraz Stowarzyszenia Funkcja Miasto, które od dawna są w opozycji do lokalnych władz i otwarcie je krytykują. Na pewno nie w smak rządzącej ekipie jest także zielony projekt pod dwuznaczną nazwą Kraków zrywa z betonem – zastępowanie płyt chodnikowych, asfaltowych zatoczek na ulicach zielenią.

Miasto robi, co może, aby ograniczyć zgłaszanie takich „niewygodnych” projektów. I tak po „porażce” z parkiem przy ul. Karmelickiej prezydent Majchrowski zmienił regulamin, czyli w zeszłym roku można było zgłaszać jedynie pomysły możliwe do realizacji w trybie jednorocznym. Ten chytry prezydencki zabieg sprawił, że mieszkańcy nie mogą już zgłaszać większych projektów niż „stwórzmy nowy park na terenach miejskich”, bo ich budowa przekracza limit czasowy. Zapis ten jednak ukręcił bicz na miejskie jednostki, które nie były w stanie wywiązać się z realizacji projektów w rok, i w 2021 roku prezydent Majchrowski rozszerzył okres realizacji, ale i tak tylko do 2 lat.

Miasto ma jeszcze jeden sposób na budżet obywatelski. Realizuje projekty, bo musi, ale rzadko kiedy chwali się nimi w mediach społecznościowych, rzadko informuje, że to pomysły mieszkańców. Niestety, ostatnie zmiany prezydenta Majchrowskiego dodatkowo pozbawiają stronę społeczną możliwości kontroli i weryfikacji decyzji urzędników. Już nie będzie komu bronić projektów mieszkańców niesprawiedliwie odrzuconych.

.Mieszkańcy Krakowa nie mają żadnego wpływu na kształt budżetu obywatelskiego. Protestują przeciwko kolejnym zmianom, ale bezskutecznie. Jest on w wyłącznej gestii prezydenta Majchrowskiego, który autorytarnie i bez żadnych konsultacji korzysta ze swojego prawa i niszczy skutecznie jego główną ideę – partycypację społeczną. Ale kto mu zabroni?

A na Brackiej pada deszcz…

Paulina Poniewska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 grudnia 2021