5,74 mln zebrano dla Kijowa w kościołach Archidiecezji Krakowskiej

5 mln 740 tys. zł zebrano w kościołach Archidiecezji Krakowskiej oraz wpłacono na konto tutejszego Caritas po apelu metropolity krakowskiego kard. Grzegorza Rysia o pomoc dla mieszkańców Kijowa – poinformowała krakowska kuria.
Dzięki zebranym środkom dotychczas zakupiono i przekazano potrzebującym m.in. 31 generatorów prądu dużej mocy,
.Gorąco dziękujemy za przekazany dar serca i solidarność z cierpiącymi z powodu zniszczeń wojennych mieszkańcami Kijowa i okolic” – napisano w komunikacie, który w niedzielę ma zostać odczytany podczas ogłoszeń parafialnych we wszystkich świątyniach Archidiecezji Krakowskiej.
Jak przekazano, dzięki zebranym środkom dotychczas zakupiono i przekazano potrzebującym m.in. 31 generatorów prądu dużej mocy, 172 agregaty o średniej mocy, 900 nagrzewnic, 200 stacji ładowania oraz kilkanaście ton żywności. Pomoc obejmuje także artykuły przemysłowe niezbędne do wyposażenia tzw. Punktów Niezłomności, które powstają przy parafiach greckokatolickich i rzymskokatolickich w Kijowie.
W kolejnych dniach planowane są następne transporty z agregatami oraz produktami, o które – jak podkreślono – prosili mieszkańcy ukraińskiej stolicy.
Z punktu Caritas w podkrakowskich Brzegach wyruszył trzeci transport pomocy do Kijowa. Za wschodnią granicę wysłano przede wszystkim generatory prądu, nagrzewnice oraz artykuły spożywcze. Dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej ks. Łukasz Ślusarczyk podkreślił, że wysyłana pomoc jest bezpośrednią odpowiedzią na zapotrzebowanie zgłaszane przez stronę ukraińską.
W kościołach Archidiecezji Krakowskiej zebrano środki dla pozbawionych prądu Ukraińców
.W związku z dramatyczną sytuacją Kijowa pozbawionego prądu i ogrzewania, metropolita krakowski 24 stycznia zdecydował, że na pomoc dla mieszkańców stolicy Ukrainy przeznaczona zostanie składka zebrana we wszystkich kościołach diecezji w niedzielę 1 lutego. W liście do wiernych kard. Ryś przytoczył wówczas wiadomość otrzymaną od arcybiskupa kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka, w której zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego pisał m.in.: „Walka o życie, ciepło i światło trwa”.
Caritas Archidiecezji Krakowskiej przypomina, że ofiary na pomoc dla Kijowa można nadal przekazywać za pośrednictwem strony internetowej Caritas lub przelewem na konto organizacji z dopiskiem „Kijów”.
W związku z dramatyczną sytuacją na Ukrainie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda zwrócił się do biskupów z prośbą o przeprowadzenie w niedzielę 15 lutego we wszystkich kościołach zbiórek po mszach św.
O źródłach niechęci i dystansu Polaków wobec Ukraińców
.Skuteczna polityka społeczna powinna opierać się na rozumieniu źródeł niechęci, a nie na ich negowaniu. Bez uwzględnienia traum historycznych, realnych konfliktów interesów oraz pogarszającego się poczucia bezpieczeństwa społecznego trudno oczekiwać trwałej poprawy relacji polsko-ukraińskich – pisze prof. Piotr DŁUGOSZ
Szukając adekwatnego tytułu do niniejszego tekstu, poświęconego konfliktom w relacjach polsko-ukraińskich, przypomniało mi się stare rosyjskie powiedzenie: „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Miało ono ukazywać stereotypy panujące wśród Polaków dotyczące Rosjan i vice versa. Jedni i drudzy mieli poczucie wyższości cywilizacyjnej: Polacy lekceważyli Rosjan jako tolerujących i uosabiających bałagan i imperializm, natomiast Rosjanie lekceważyli Polaków jako niewdzięcznych sługusów Zachodu. Patrząc na tarcia i kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, wydaje się, że sedno problemu tkwi w tym, iż Polacy traktują Ukraińców protekcjonalnie, lekceważąco i nieufnie, a Ukraińcy mają pretensje do wyższego statusu, społecznego uznania i prestiżu. Często słychać skargi Ukraińców, że mówi się im, iż są „tylko gośćmi”. Z kolei Polacy narzekają na brak wdzięczności i roszczeniowość wschodniego sąsiada, który ma się panoszyć w naszym kraju.
Warto podkreślić, że od dłuższego czasu mamy do czynienia z paniką moralną w odniesieniu do relacji na linii Polacy-Ukraińcy. Media, komentatorzy, eksperci i politycy biją na alarm, że po fazie romantycznej nastąpił duży kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Miłość, jakiej Ukraińcy doświadczali ze strony Polaków na początku wojny, miała w ostatnim czasie przerodzić się w niechęć, a nawet nienawiść.
W mediach ukraińskich teksty o antyukraińskich nastrojach nad Wisłą są obecne od dłuższego czasu. Z relacji ukraińskich dziennikarzy ma wynikać, że w Polsce Ukraińcy muszą mierzyć się z wrogością, uprzedzeniami i narastającymi nastrojami antyukraińskimi po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Działające na emocje reportaże o „złych Polakach” są niejednokrotnie okraszone wypowiedziami polskich ekspertów, które mają je uwiarygodniać w oczach ukraińskiej opinii publicznej.
Polacy za niewłaściwy stosunek do Ukraińców są „chłostani” nie tylko przez media nad Wisłą i nad Dnieprem. W podobne tony uderzają publikacje w innych państwach, wypominając nam ksenofobię, uprzedzenia oraz dyskryminację wobec przybyłych do nas sąsiadów zza wschodniej granicy. Wtórują im komentarze polskich użytkowników internetu o rzekomym panowaniu atmosfery „przedpogromowej”. Oczywiście pojawiają się tu historyczne kalki mające na celu egzemplifikację nastrojów grozy przed faszyzującą prawicą.
Jednym z przykładów dominującego dyskursu w mediach zagranicznych był tekst w brytyjskim „Guardianie”, obwiniający za wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce dezinformację oraz politykę prowadzoną przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Wydaje się, że brytyjscy dziennikarze, jak też ich akolici, mylą symptomy zjawiska z jego przyczynami. Owszem, łatwe i wygodne jest znalezienie „kozła ofiarnego”, szczególnie jeśli ma nim być polski prezydent. Należy jednak zmierzyć się z prawdą i z wieloma niewygodnymi faktami, które niewątpliwie doprowadziły do głębokiej erozji relacji polsko-ukraińskich. Nie da się zredukować wyjaśnienia erozji stosunków polsko-ukraińskich do jednego czynnika. Warto też przypomnieć, że „zwrot antyukraiński” w polskim społeczeństwie nastąpił dużo wcześniej, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. W kampanii wyborczej obaj główni kandydaci podnosili kwestię ograniczenia przywilejów dla ukraińskich uchodźców, kierując się zapewne nastrojami społecznymi Polaków.
Celem niniejszego artykułu jest próba analizy relacji polsko-ukraińskich w oparciu o wyniki badań, które autor prowadzi od początku wojny. Pozwoli to w sposób rzeczowy zaprezentować niezmiernie skomplikowane zjawisko, wokół którego narosło wiele mitów i nieporozumień.
Biorąc pod uwagę badania socjologiczne, należy stwierdzić, że Polacy raczej nie darzyli Ukraińców jako nacji, czyli grupy etnicznej, szczególną sympatią ani przyjaźnią. Od początku badań realizowanych przez CBOS, tj. od 1993 r., stosunek Polaków do Ukraińców był negatywny. Jego wartość na siedmiopunktowej skali (od –3 do 3) wynosiła –1,4. W kolejnych latach to nastawienie zmieniało się w kierunku pozytywnym, by w 2008 r. uzyskać wartość neutralną. W niewielkim stopniu ewoluowało do 2021 r. Od tego momentu miało już dodatni wektor, osiągając w 2023 r. najwyższą wartość (0,64). W minionym roku wróciło jednak do poziomu sprzed wojny i ponownie osiągnęło wartość ujemną (–0,18), co oznacza, że wśród Polaków jest więcej postaw negatywnych niż pozytywnych wobec Ukraińców. Można przypuszczać, że stało się tak za sprawą realnych konfliktów międzygrupowych, z którymi mieliśmy i mamy do czynienia w relacjach między Polakami i Ukraińcami.
W badaniach CBOS z lutego 2025 r. wśród 20 narodów branych pod uwagę w ocenie (sympatia vs niechęć) Ukraińcy uplasowali się na 13. pozycji. Respondenci częściej deklarowali wobec nich niechęć (38 proc.) niż sympatię (30 proc.); obojętność zadeklarowało 27 proc.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-dlugosz-kurica-nie-ptica-polsza-nie-zagranica-o-zrodlach-niecheci-i-dystansu-polakow-wobec-ukraincow/
PAP/MB





