Bardziej niż skromny efekt zbiórki „Solidarni z Kijowem” w Rzeszowie

Nieco ponad 36 tys. zł zebrali organizatorzy akcji pomocowej „Solidarni z Kijowem”, co pozwoliło na zakup sześciu banków energii dla Ukraińców. Inicjatorzy zbiórki przyznają, że odzew społeczny i biznesowy był znacznie mniejszy niż oczekiwano.
„Solidarni z Kijowem”
.Zbiórka pieniędzy rozpoczęła się na początku lutego i była odpowiedzią na zmasowane ataki Rosji na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. W tym czasie u naszych wschodnich sąsiadów odnotowywano temperatury sięgające minus 20 stopni Celsjusza, a skutkiem ostrzałów były masowe przerwy w dostawach prądu i ogrzewania.
Inicjatorem akcji był konsul Ukrainy w Rzeszowie Vasyl Jordan oraz Fundacja OCG, prowadząca rzeszowskie przedstawicielstwo Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej. Organizatorzy zakładali, że za zebrane środki uda się kupić urządzenia do produkcji prądu o różnej mocy, a pierwszy transport wyruszy w ciągu dwóch tygodni. Ostatecznie, półtora miesiąca od rozpoczęcia akcji, poinformowano o jej wynikach.
Prezes Fundacji OCG Mariusz Tywoniuk przekazał, że zebrano dokładnie 36 129 zł. – To pozwoliło na zakup sześciu banków energii, które potrafią podtrzymać sprzęt ratujący życie przez około 10 godzin w ciągłej pracy – doprecyzował. W pomoc zaangażował się również mielecki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), zarządzający tamtejszą Specjalną Strefą Ekonomiczną. Jej dyrektor nie krył jednak rozczarowania skalą wsparcia.
– To nie były wysokie wpłaty. Z ubolewaniem powiem, że ten odruch wśród przedsiębiorców i społeczeństwa jest zdecydowanie mniejszy niż cztery lata temu. Oczywiście rozumiemy, z czego to wynika, natomiast, my pokazujemy jacy jesteśmy w momencie, kiedy jesteśmy najbardziej zmęczeni. Pomoc Ukrainie należy podtrzymywać i każda akcja ma sens – nieważne, czy to będzie 36 tysięcy, czy 500 tysięcy – powiedział dyrektor mieleckiego oddziału ARP.
Konsul Ukrainy w Rzeszowie Vasyl Jordan, mimo skromniejszego niż zakładano wyniku finansowego, podziękował za każdy gest solidarności.
– Serdecznie dziękuję za wsparcie, za pomoc, którą dostaliśmy. Sprzęt trafi do zakładów, które najbardziej go potrzebują, do ośrodków medycznych lub szkolnych w obwodach czernihowskim lub sumskim. Dzisiaj na ulicach jest cieplej, ale noce są zimne i prąd nadal jest niezbędny – powiedział konsul.
Dyplomata podkreślił, że Polska wspiera Ukrainę od pierwszego dnia wojny. – Ja wiem, że to jest trudna sytuacja, że może czasami już opadają ręce, że długi czas to trwa, ale niestety bez was nie damy rady – dodał Jordan. Kupione urządzenia zostaną przetransportowane do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, które zdecyduje komu zostaną przekazane. Do Kijowa mają dotrzeć do końca tygodnia.
O źródłach niechęci i dystansu Polaków wobec Ukraińców
.Skuteczna polityka społeczna powinna opierać się na rozumieniu źródeł niechęci, a nie na ich negowaniu. Bez uwzględnienia traum historycznych, realnych konfliktów interesów oraz pogarszającego się poczucia bezpieczeństwa społecznego trudno oczekiwać trwałej poprawy relacji polsko-ukraińskich – pisze prof. Piotr DŁUGOSZ.
Szukając adekwatnego tytułu do niniejszego tekstu, poświęconego konfliktom w relacjach polsko-ukraińskich, przypomniało mi się stare rosyjskie powiedzenie: „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Miało ono ukazywać stereotypy panujące wśród Polaków dotyczące Rosjan i vice versa. Jedni i drudzy mieli poczucie wyższości cywilizacyjnej: Polacy lekceważyli Rosjan jako tolerujących i uosabiających bałagan i imperializm, natomiast Rosjanie lekceważyli Polaków jako niewdzięcznych sługusów Zachodu. Patrząc na tarcia i kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, wydaje się, że sedno problemu tkwi w tym, iż Polacy traktują Ukraińców protekcjonalnie, lekceważąco i nieufnie, a Ukraińcy mają pretensje do wyższego statusu, społecznego uznania i prestiżu. Często słychać skargi Ukraińców, że mówi się im, iż są „tylko gośćmi”. Z kolei Polacy narzekają na brak wdzięczności i roszczeniowość wschodniego sąsiada, który ma się panoszyć w naszym kraju.
Warto podkreślić, że od dłuższego czasu mamy do czynienia z paniką moralną w odniesieniu do relacji na linii Polacy-Ukraińcy. Media, komentatorzy, eksperci i politycy biją na alarm, że po fazie romantycznej nastąpił duży kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Miłość, jakiej Ukraińcy doświadczali ze strony Polaków na początku wojny, miała w ostatnim czasie przerodzić się w niechęć, a nawet nienawiść.
W mediach ukraińskich teksty o antyukraińskich nastrojach nad Wisłą są obecne od dłuższego czasu. Z relacji ukraińskich dziennikarzy ma wynikać, że w Polsce Ukraińcy muszą mierzyć się z wrogością, uprzedzeniami i narastającymi nastrojami antyukraińskimi po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Działające na emocje reportaże o „złych Polakach” są niejednokrotnie okraszone wypowiedziami polskich ekspertów, które mają je uwiarygodniać w oczach ukraińskiej opinii publicznej.
Polacy za niewłaściwy stosunek do Ukraińców są „chłostani” nie tylko przez media nad Wisłą i nad Dnieprem. W podobne tony uderzają publikacje w innych państwach, wypominając nam ksenofobię, uprzedzenia oraz dyskryminację wobec przybyłych do nas sąsiadów zza wschodniej granicy. Wtórują im komentarze polskich użytkowników internetu o rzekomym panowaniu atmosfery „przedpogromowej”. Oczywiście pojawiają się tu historyczne kalki mające na celu egzemplifikację nastrojów grozy przed faszyzującą prawicą.
Jednym z przykładów dominującego dyskursu w mediach zagranicznych był tekst w brytyjskim „Guardianie”, obwiniający za wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce dezinformację oraz politykę prowadzoną przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Wydaje się, że brytyjscy dziennikarze, jak też ich akolici, mylą symptomy zjawiska z jego przyczynami. Owszem, łatwe i wygodne jest znalezienie „kozła ofiarnego”, szczególnie jeśli ma nim być polski prezydent. Należy jednak zmierzyć się z prawdą i z wieloma niewygodnymi faktami, które niewątpliwie doprowadziły do głębokiej erozji relacji polsko-ukraińskich. Nie da się zredukować wyjaśnienia erozji stosunków polsko-ukraińskich do jednego czynnika. Warto też przypomnieć, że „zwrot antyukraiński” w polskim społeczeństwie nastąpił dużo wcześniej, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. W kampanii wyborczej obaj główni kandydaci podnosili kwestię ograniczenia przywilejów dla ukraińskich uchodźców, kierując się zapewne nastrojami społecznymi Polaków.
Celem niniejszego artykułu jest próba analizy relacji polsko-ukraińskich w oparciu o wyniki badań, które autor prowadzi od początku wojny. Pozwoli to w sposób rzeczowy zaprezentować niezmiernie skomplikowane zjawisko, wokół którego narosło wiele mitów i nieporozumień.
Biorąc pod uwagę badania socjologiczne, należy stwierdzić, że Polacy raczej nie darzyli Ukraińców jako nacji, czyli grupy etnicznej, szczególną sympatią ani przyjaźnią. Od początku badań realizowanych przez CBOS, tj. od 1993 r., stosunek Polaków do Ukraińców był negatywny. Jego wartość na siedmiopunktowej skali (od –3 do 3) wynosiła –1,4. W kolejnych latach to nastawienie zmieniało się w kierunku pozytywnym, by w 2008 r. uzyskać wartość neutralną. W niewielkim stopniu ewoluowało do 2021 r. Od tego momentu miało już dodatni wektor, osiągając w 2023 r. najwyższą wartość (0,64). W minionym roku wróciło jednak do poziomu sprzed wojny i ponownie osiągnęło wartość ujemną (–0,18), co oznacza, że wśród Polaków jest więcej postaw negatywnych niż pozytywnych wobec Ukraińców. Można przypuszczać, że stało się tak za sprawą realnych konfliktów międzygrupowych, z którymi mieliśmy i mamy do czynienia w relacjach między Polakami i Ukraińcami.
W badaniach CBOS z lutego 2025 r. wśród 20 narodów branych pod uwagę w ocenie (sympatia vs niechęć) Ukraińcy uplasowali się na 13. pozycji. Respondenci częściej deklarowali wobec nich niechęć (38 proc.) niż sympatię (30 proc.); obojętność zadeklarowało 27 proc.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-dlugosz-kurica-nie-ptica-polsza-nie-zagranica-o-zrodlach-niecheci-i-dystansu-polakow-wobec-ukraincow/
PAP/ LW





