Czy bilety Live Nation będą tańsze? Popularna platforma przegrała w sądzie.

Ministerstwo sprawiedliwości USA ogłosiło wstępne porozumienie ze spółką Live Nation, na mocy którego firma i należąca do niej platforma Ticketmaster mają zapłacić 250 mln dolarów w sprawie antymonopolowej dotyczącej rynku sprzedaży biletów. Ponad 20 stanów zapowiedziało dalszą walkę w sądzie.

Porozumienie zakłada przedłużenie o osiem lat nadzoru ministerstwa sprawiedliwości USA nad spółką

.W maju 2024 r. ministerstwo sprawiedliwości oraz ponad 20 stanów zaskarżyło Live Nation, domagając się, by spółka sprzedała Ticketmastera, oraz oskarżając firmę m.in. o nielegalne windowanie cen koncertów i działanie na szkodę artystów.

Jak podała AP, resort uznał wynegocjowaną ugodę za rozwiązanie korzystne dla konsumentów, mające zakończyć monopol na rynku sprzedaży biletów w USA.

Zgodnie z zapisami porozumienia Live Nation m.in. umożliwi obiektom, w których organizowane są koncerty itp., sprzedawanie biletów za pośrednictwem platform innych niż Ticketmaster. Połowa biletów w kontrolowanych przez koncern obiektach tego typu ma być sprzedawana przez konkurencyjne serwisy, a Ticketmaster ograniczy w nich opłaty serwisowe do 15 proc. Ma też zrezygnować z kontroli nad 13 obiektami.

Live Nation zabezpieczyła też fundusz w wysokości 280 mln dolarów na roszczenia i kary w procesach ze stanami. W Polsce koncern działa pod nazwami Live Nation Polska oraz Ticketmaster, sprzedając bilety na największe koncerty i imprezy stadionowe.

Porozumienie zakłada przedłużenie o osiem lat nadzoru ministerstwa sprawiedliwości USA nad spółką. Według cytowanego przez AP urzędnika do ugody dołączy co najmniej 10 stanów.

Ugodę Live Nation z ministerstwem sprawiedliwości odrzuciło ponad 20 z 50 stanów USA

.Prezes Live Nation Michael Rapino powiedział, że firma jest zadowolona z porozumienia. – Nigdy nie polegaliśmy na wyłączności, aby rozwijać nasz biznes sprzedaży biletów. Wynikała ona po prostu z tego, że mamy najlepsze produkty, usługi i ludzi w branży – przekonywał.

Ugoda spotkała się jednak z krytyką. Sędzia federalny w Nowym Jorku Arun Subramanian uznał za niedopuszczalne, że nie poinformowano go o niej wcześniej, a prokuratorka generalna Nowego Jorku Letitia James oceniła, że zawarty kompromis nie rozwiązuje kluczowego problemu i „działa na korzyść Live Nation kosztem konsumentów”. – Mamy mocną sprawę przeciwko Live Nation i będziemy ją kontynuować – zapowiedziała.

Ugodę Live Nation z ministerstwem sprawiedliwości odrzuciło ponad 20 z 50 stanów USA, oskarżając spółkę o ograniczanie konkurencji, grożenie właścicielom obiektów oraz zawyżanie cen, co również zwiastuje dalszą batalię sądową.

Teologia muzyki popularnej – rekonesans

.Czy muzyka popularna może poprowadzić nas w głąb siebie? Czy można dzięki niej spotkać Boga? Czy popowe piosenki mogą być źródłami teologicznymi? – pyta Dominik DUBIEL SJ

Tworząc projekt „Posłuchaj uważnie. Głębszy poziom popkultury”, przyjęliśmy twierdzące odpowiedzi na te pytania jako oczywiste. Jak zresztą przystało na ludzi kierujących się ignacjańską zasadą „szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach”. W niniejszym tekście postaram się jednak zarysować teologiczne podstawy niniejszych twierdzeń. 

Tradycja chrześcijańska dość zgodnie uznaje, że cała rzeczywistość została stworzona przez Boga z niczego (creatio ex nihilo). Cokolwiek istnieje, istnieje dlatego, że jest ciągle stwarzane przez Boga (creatio continua). Gdyby Bóg przestał chcieć jakiejkolwiek rzeczy, przestałaby ona istnieć. 

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze:

Choć tworzenie muzyki nie jest tym samym, co boskie creatio ex nihilo, to w obrębie ludzkich aktywności jest być może działaniem najbardziej do tego aktu zbliżonym. W Liście do artystów Jan Paweł II pisał:  „Nikt nie potrafi zrozumieć lepiej niż wy, artyści, genialni twórcy piękna, czym był ów pathos, z jakim Bóg u świtu stworzenia przyglądał się dziełu swoich rąk. Nieskończenie wiele razy odblask tamtego doznania pojawiał się w waszych oczach, artyści wszystkich czasów, gdy zdumieni tajemną mocą dźwięków i słów, kolorów i form podziwialiście dzieła swego talentu, dostrzegając w nich jakby cień owego misterium stworzenia, w którym Bóg, jedyny Stwórca wszystkich rzeczy, zechciał niejako dać wam udział”.

Jest to intuicja dobrze ugruntowana w historii myśli chrześcijańskiej. U św. Augustyna możemy znaleźć przekonanie, że kompozycja muzyczna jest w pewien sposób wejściem w komunię z aktywnością stwórczą Ojca. św. Jan Chryzostom uważał zaś muzykę za wynalazek niebios i „objawienie Ducha Świętego”, którego w starożytnym hymnie nazywamy wprost Duchem Stworzycielem. Zatrzymajmy się zatem na chwilę nad samym aktem stworzenia świata przez Boga, będącego źródłem i pierwowzorem każdej ludzkiej twórczości. 

Jak zauważa w swoim tekście Creazione ex nihilo o ex trinitate? Dariusz Kowalczyk SJ, stworzenie z niczego (ex nihilo) w teologii chrześcijańskiej jest ostatecznie stworzeniem mającym swe źródło w samej istocie Trójcy Świętej (ex trinitate). Przed stworzeniem świata nie istniało nic poza Bogiem. Jednak rzeczywistość stworzona, mimo swej zależności od Stwórcy, nie jest Jego częścią, lecz ma swoją autonomię. Jak to możliwe? Piękne (nawet jeśli filozoficznie nie do końca satysfakcjonujące) wyjaśnienie proponuje myśl kabalistyczna. Luriańska teoria cimcum oznacza „skurczenie się” Boga, Jego wycofanie się z doskonałej pełni swojego bytu, by „zrobić miejsce” dla mającego powstać świata. Bóg zatem, wycofując się, tworzy „przestrzeń”, do której wraca przez akt stworzenia autonomicznego świata i przez Objawienie. Cimcum jest ograniczeniem się Boga także w znaczeniu nałożenia więzów zasad i praw na świat nieograniczonych możliwości.

Obraz Boga, który ogranicza samego siebie z myślą o innych, jest jednym z najważniejszych obrazów w teologii trynitarnej. Wszak do istoty miłości przynależy „robienie miejsca dla Drugiego”, a jak zapewnia nas Nowy Testament, „Bóg jest miłością”. W Bogu, który jest Jeden w Trzech Osobach, owa „nicość” (powstająca z „miejsca”, jakie Kochający robi dla Ukochanego) jest samym centrum i źródłem twórczej miłości, z której powstał świat. 

Każdy akt tworzenia muzyki, nawet bardzo prostej, odzwierciedla w mniejszej lub większej mierze ten boski dynamizm. Przede wszystkim każdy utwór jest nowym bytem zawdzięczającym swe istnienie aktywności twórcy. Jednocześnie pozostaje autonomiczny względem kompozytora, zaczyna „żyć własnym życiem”, o czym świadczą choćby różne interpretacje odbiorców, które niekoniecznie muszą się zgadzać z intencją twórcy. W końcu każdy akt kompozytorski zawiera w sobie ów element kenotycznego samoograniczenia, widoczny zarówno w kabalistycznej teorii cimcum, jak i w chrześcijańskiej teologii trynitarnej. Kompozytor, decydując się na napisanie danego utworu, już w punkcie wyjścia przyjmuje pewne założenia tematyczne, formalne, muzyczne itd. Rezygnuje w ten sposób ze wszystkich innych, niemal nieograniczonych możliwości twórczych.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/dominik-dubiel-sj-teologia-muzyki-popularnej-rekonesans/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 marca 2026