Dlaczego Putin chce przedłużenia traktatu Nowy START?

Putin zaoferował Donaldowi Trumpowi przedłużenie traktatu Nowy START. Zdaniem Artura Kacprzyka z PISM w ten sposób chce uzyskać ustępstwa w sprawie Ukrainy i obecności USA na wschodniej flance NATO. W ocenie Marka Budzisza ze Strategy&Future – kusi Amerykanów wizją przekonania Chin do ograniczenia rozbudowy arsenału nuklearnego.
Putin dąży do przedłużenia traktatu Nowy START
.Władimir Putin poinformował w dniu 22 września, że jest gotowy wyrazić zgodę na przedłużenie o rok obowiązywania traktatu Nowy START w sprawie środków zmierzających do dalszej redukcji i ograniczenia zbrojeń strategicznych, jeśli prezydent USA Donald Trump zrobi to samo – przekazała agencja Reutera.
Jak w rozmowie zaznaczył Artur Kacprzyk, analityk ds. odstraszania nuklearnego w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, Putin, składając tę deklarację, chce upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Liczy nie tylko na to, że Donald Trump odwzajemni ten rzekomy „gest dobrej woli” i nie zwiększy sił nuklearnych USA po wygaśnięciu układu Nowy START. Rosji chodzi też o uzyskanie dalej idących ustępstw. Przede wszystkim w sprawie Ukrainy, a być może także w sprawie amerykańskiej obecności w Europie, zwłaszcza na wschodniej flance NATO.
Ekspert zwrócił uwagę, że Putin mówi, że przez następny rok będzie przestrzegał limitów układu Nowy START, a ponadto że może to być krok do rozpoczęcia rozmów o kolejnym traktacie o ograniczeniu zbrojeń jądrowych. – Donald Trump niejednokrotnie deklarował, że chciałby wynegocjować takie właśnie porozumienie z Rosją i z Chinami. Wyrażał też obawy o użycie broni nuklearnej w rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie. Putin stara się wykorzystać te obawy i ambicje Donalda Trumpa – wyjaśnił Artur Kacprzyk.
Jak dodał rozmówca, Putin mówi, że jednym z warunków rozpoczęcia negocjacji o kolejnych porozumieniach byłaby „eliminacja fundamentalnych sprzeczności między USA i Rosją w wymiarze bezpieczeństwa”. To wyraźne nawiązanie do Ukrainy. To właśnie amerykańskie wsparcie dla niej Putin przedstawił w 2023 r. jako główny powód zawieszenia stosowania przez Rosję reżimu weryfikacyjnego Nowego START-u. Tzn. przestała przyjmować inspekcje i wymieniać informacje, które ułatwiałyby USA sprawdzenie, czy Rosja faktycznie przestrzega postanowień traktatu.
Rosja sprzeciwia się projektowi Złotej Kopuły nad USA
.Tych oczekiwanych ustępstw, zdaniem Artura Kacprzyka, jest więcej. Ekspert przypomniał, że Putin deklarował, że Rosjanie muszą obserwować, co się dzieje z amerykańskimi siłami nuklearnymi, ale i obroną przeciwrakietową. – A przecież Trump zapowiedział jej radykalne wzmocnienie – budowę tzw. Złotej Kopuły nad USA. Rosjanie oczywiście są temu przeciwni. Tak samo jak rozmieszczeniu w Niemczech konwencjonalnych rakiet średniego zasięgu, co z kolei zadeklarowała jeszcze administracja Bidena, a co miałoby zostać zrealizowane w 2026 r. – wymienił analityk.
Jak wskazał ekspert PISM, za ofertą Putina kryje się również fakt, że Rosja chce stworzyć sobie dogodną pozycję propagandową na wypadek, gdyby mimo tej propozycji Amerykanie nie chcieli przestrzegać limitów Nowego START po jego wygaśnięciu. Wtedy Rosja będzie krytykować Stany Zjednoczone jako „niedpowiedzialne” i wszczynające wyścig zbrojeń. A w rzeczywistości coraz większe poparcie w USA dla zwiększenia amerykańskich sił jądrowych wynika ze zbrojeń nuklearnych ich rywali – przede wszystkim Chin, ale i Rosji. Ta nie tylko nie stosuje w pełni traktatu Nowy START, ale rozbudowuje te rodzaje sił jądrowych, których ten układ nie dotyczy. – Chodzi zwłaszcza o już bardzo duży arsenał broni nuklearnej krótkiego i średniego zasięgu, ale także „nietradycyjne” systemy o zasięgu międzykontynentalnym – napędzane reaktorami jądrowymi pociski manewrujące i drony podwodne – wyjaśnił Artur Kacprzyk.
Jak podkreślił kolejny rozmówca, Marek Budzisz, analityk Strategy&Future, w czasie szczytu Trump-Putin w Anchorage na Alasce 15 sierpnia br. znaczącym elementem spotkania była sprawa tego traktatu i generalnie polityki jądrowej. – Stany Zjednoczone stoją w obliczu zbudowania w gruncie rzeczy nowej polityki odstraszania nuklearnego na przynajmniej dwóch kierunkach – chińskim i rosyjskim. Stanowi to istotną różnicę w porównaniu z czasami zimnej wojny, kiedy ta polityka była budowana wyłącznie w związku z zagrożeniem rosyjskim – wyjaśnił ekspert.
Pekin intensywnie zwiększa swój potencjał nuklearny
.Jak zaznaczył Marek Budzisz, Chińczycy nie uczestniczą w żadnych porozumieniach rozbrojeniowych, a co więcej – według ocen amerykańskich – bardzo intensyfikują budowę swojego potencjału jądrowego, dążąc do osiągnięcia parytetu ilościowego.
To oznacza, że w perspektywie kilku najbliższych lat będziemy mieli do czynienia z trzema graczami o porównywalnych zdolnościach jądrowych, a nie – jak dotychczas – z dwoma. – A to zwiększa znaczenie Rosji, również w oczach Amerykanów, jako państwa zdolnego do zaproponowania pewnego porozumienia czy nowego ładu rozbrojeniowego – wyjaśnił analityk i dodał, że Putin tę grę prowadzi bardzo zręcznie, dążąc do lewarowania pozycji Federacji Rosyjskiej jako państwa mającego zdolność dialogu zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z Chinami.
Marek Budzisz wskazał na jeszcze jeden, „bardziej przyziemny”, powód złożenia przez Putina propozycji przedłużenia traktatu. Jego zdaniem Rosjanie, podobnie jak i Amerykanie, stoją w obliczu konieczności poniesienia znaczących nakładów na modernizację zdolności jądrowych, zarówno w zakresie przenoszenia, jak i głowic. – To są olbrzymie wydatki i jakikolwiek wyścig ilościowy, zwłaszcza w sytuacji prowadzenia przez Rosję wyczerpującej finansowo wojny, jest jej nie na rękę – podkreślił ekspert.
Nowy START – traktat o redukcji zbrojeń strategicznych
.Putin powiadomił o chęci przedłużenia Nowego START-u o rok – pod warunkiem, że Donald Trump uczyni to samo – podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej z 22 września – Rosja jest gotowa nadal przestrzegać centralnych limitów liczbowych, wynikających z traktatu Nowy START, przez rok po 5 lutego 2026 r. – powiedział rosyjski przywódca.
Jak zaznaczył Reuters, Putin podkreślił, że jest gotowy na ten ruch w „interesie globalnego nierozprzestrzeniania broni jądrowej” oraz „aby pomóc w ożywieniu dialogu z Waszyngtonem na temat następcy tego traktatu”.
Nowy START, czyli traktat o redukcji zbrojeń strategicznych, to umowa dwustronna zawarta pomiędzy Rosją a USA, mająca na celu redukcję i ograniczenie zbrojeń strategicznych – głowic nuklearnych i środków ich przenoszenia. Składa się z 16 artykułów i zobowiązuje oba państwa do ograniczenia liczby rozmieszczonych głowic nuklearnych do 1500, a liczby środków ich przenoszenia (samolotów, okrętów, rakiet) do 800.
Nazwa traktatu Nowy START nawiązuje do wcześniejszego traktatu START I, zawartego w 1991 r. przez USA i ZSRR, który obowiązywał w latach 1994-2009 (między USA i Rosją). Proponowane później traktaty START II i START III nigdy nie weszły w życie. Nowy START zastąpił wygasły START I i układ SORT, który przestał obowiązywać w dniu wejścia w życie porozumienia Nowy START. Umowa została podpisana w 2010 r., a weszła w życie rok później. Nowy START wygasłby w 2021 r., jednak strony zgodziły się na pięcioletnie przedłużenie. Po tym przedłużeniu traktat obowiązuje do 5 lutego 2026 r.
Nuklearne niebezpieczeństwo
.Na temat tego jak prawdopodobne jest użycie broni nuklearnej przez Rosję w wojnie na Ukrainę, na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze prof. Michał KLEIBER w tekście „Ostatni argument Rosji„.
„Z uwagi na słabość rosyjskich wojsk i fakt, że w przypadku użycia przez Rosję strategicznej broni atomowej straciłaby ona z pewnością poparcie wszystkich swych potencjalnych sojuszników, w tym Chin i Indii, jest oczywiste, że każda, nawet tylko konwencjonalna odpowiedź NATO na taki atak doprowadziłaby w krótkim czasie do ostatecznej klęski agresora i zakończenia ukraińskiego dramatu. Żadnych wątpliwości w sprawie obrony państw członkowskich NATO nie pozostawiają niedawne wypowiedzi zarówno dowódców amerykańskich, jak i sekretarza generalnego NATO, Jensa Stoltenberga, którzy podkreślają pełną gotowość do zapobieżenia rozszerzaniu się rosyjskiej agresji. Odstraszające, a w najgorszym przypadku także militarne znaczenie dla bezpieczeństwa Zachodu miałoby zapowiadane poszerzanie programu Nuclear Sharing, tj. koncepcji politycznej Sojuszu Północnoatlantyckiego zakładającej udostępnianie głowic jądrowych państwom zrzeszonym w NATO. Program ten budzi niestety zastrzeżenia dotyczące jego zgodności z zasadami traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, według którego realizacja współdzielenia broni jądrowej mogłaby mieć miejsce wyłącznie w momencie wybuchu wojny obejmującej państwa członkowskie NATO. Nawet bez uruchomienia tego programu militarna siła Sojuszu wydaje się jednak w pełni wystarczająca, aby zapobiec wszelkim możliwym zagrożeniom”.
„Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o dramatycznych, globalnych konsekwencjach ewentualnego użycia przez Rosję głowic nuklearnych. Złamane zostałoby w takim przypadku tabu obowiązujące od 1945 roku, co otworzyłoby drogę do sytuacji określanej przez niektórych ekspertów terminem nuklearna normalizacja, czyli sytuacji, w której wiele krajów, na przykład Korea Północna czy Chiny, mogłoby także uznać się za upoważnione do użycia takiej broni. Inne państwa zaczęłyby zaś szybko starać się o pozyskanie własnego arsenału nuklearnego, by móc się bronić. Świat mógłby zostać wtedy ogarnięty niepokojem czy wręcz paniką, skłaniającą ludzi do przeprowadzania się poza duże miasta, narażone na atak w pierwszej kolejności. Ale właśnie te tak dramatyczne potencjalne konsekwencje powinny nas jednak uspokajać – wbrew często powtarzanej opinii o szaleństwie Putina można powiedzieć, że nawet tak skompromitowany człowiek jak on dochodzi jednak do pewnej granicy, która jest wyznaczana jeśli nie resztkami rozsądku, to po prostu strachem o własne życie”.
.”Chociaż prawdopodobieństwo użycia broni jądrowej przez Rosję jest bardzo niskie, to jednak jest ono największe od 60 lat. Mimo wzmożonej retoryki rosyjskiej propagandy i zapowiedzi przeprowadzenia testów z taktycznymi pociskami jądrowymi powinniśmy zachować spokój i wiarę w doprowadzenie do końca wojny na Ukrainie bez sięgnięcia przez Rosję po broń jądrową. Agresor będzie zapewne kontynuować w nadchodzących miesiącach wojnę konwencjonalną, licząc na powodzenie swego energetycznego szantażu i ostrą zimę w Europie. W najgorszym wypadku, by ukryć pogarszanie się swojego potencjału militarnego, wykorzysta taktyczną broń jądrową w lokalnym ataku na obiekty ukraińskie. Obecnie nic nie wskazuje na realne zagrożenie dla świata, które mogłoby być spowodowane użyciem przez Rosję strategicznej broni jądrowej, a wykorzystanie taktycznej broni jądrowej tylko przyspieszyłoby klęskę agresora. Miejmy nadzieję, że Putin, mimo iż podjął już wiele nieracjonalnych decyzji, staje się tego coraz bardziej świadomy” – pisze prof. Michał KLEIBER.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-ostatni-argument-rosji/
PAP/MJ





