Francja i Japonia pogłębiają współpracę w zakresie obronności, technologii i surowców krytycznych

Prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Japonii Sanae Takaichi uzgodnili w dniu 1 kwietnia 2026 r. w Tokio zacieśnienie współpracy w obliczu wojny USA i Izraela z Iranem, apelując o przywrócenie swobodnej żeglugi w cieśninie Ormuz. Przywódcy podpisali także umowy dotyczące obronności, technologii i surowców krytycznych.
Francja i Japonia pogłębiają współpracę w zakresie obronności
.Oboje opowiadamy się za powrotem do pokoju, zawieszeniem broni (…) oraz swobodnym przepływem ludzi i towarów przez cieśninę Ormuz – stwierdził Emmanuel Macron, ograniczając się do ogólnych postulatów deeskalacji. Podkreślił, że Francję i Japonię łączą wartości jak demokracja i poszanowanie prawa międzynarodowego.
Szefowa japońskiego rządu jedynie potwierdziła, że zgadza się co do „znaczenia zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi (…) i jak najszybszego uspokojenia sytuacji”. Jest to kluczowe dla Tokio, które zmuszone było sięgnąć po rezerwy strategiczne, gdyż importuje z Bliskiego Wschodu 95 proc. ropy.
Trwająca od pięciu tygodni amerykańsko-izraelska wojna przeciwko Iranowi sparaliżowała przepływ przez ten szlak wodny, którym w normalnych warunkach transportowana jest niemal jedna piąta światowych zasobów ropy i gazu LNG, co doprowadziło do wzrostu cen energii.
Mapa drogowa dotycząca surowców krytycznych
.Oba kraje uzgodniły tzw. mapę drogową, dotyczącą dostaw surowców krytycznych. Japońskie media zwracają uwagę, że ma to na celu zmniejszenie zależności od Chin, które kontrolują globalny rynek i zaostrzyły przepisy eksportowe, co jest postrzegane jako forma presji gospodarczej.
Zawarte tego dnia porozumienia objęły również współpracę w dziedzinie cywilnej energetyki jądrowej, sztucznej inteligencji oraz zacieśnienie więzów obronnych w regionie Indo-Pacyfiku. Emmanuel Macron podkreślił zbieżność strategii obu państw, dążących do uniknięcia zależności od „hegemonicznych mocarstw”.
Przemawiając wcześniej do inwestorów, francuski prezydent skrytykował nieprzewidywalność działań USA pod rządami Donalda Trumpa, które rozpoczęły wojnę bez uprzedzenia sojuszników. Wskazał na konieczność budowy „koalicji państw niezależnych”. To czwarta wizyta Emmanuela Macrona w Japonii od objęcia urzędu prezydenta, choć pierwsza o charakterze wyłącznie bilateralnym. W dniu 2 kwietnia 2026 r. zostanie on przyjęty przez cesarza Naruhito, a następnie uda się do Korei Południowej.
Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?
.Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji – prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK
Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.
Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.
Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.
.Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.
PAP/Krzysztof Pawliszak/MJ





