„Największym wyzwaniem dla demokracji jest brak myślenia długoterminowego” [Giuliano da EMPOLI]

Giuliano da Empoli jest znanym francuskim pisarzem uhonorowanym (za swoją książkę „Le Mage du Kremlin” / „Magik z Kremla”, Ed. Gallimard, 2022) nagrodą Akademii Francuskiej dla najlepszej powieści. Najnowsza jego książka to „L’Heure des prédateurs” (Gallimard, 2025). W wywiadzie dla „Le Figaro” przedstawia swoją wizję świata.
Atak na stary świat
Giuliano da Empoli przekonuje, że świat wszedł w fazę, w której ponownie dominuje ofensywa: łamanie reguł, agresja i działanie wyprzedzające zastępują stabilność opartą na defensywie. Taki moment historyczny przypomina epoki, w których cywilizowane porządki były niszczone przez „drapieżników”.
„Jako Włochowi ten czas przywodzi mi na myśl początki XVI wieku we Włoszech, gdy wszystkie te wysoce cywilizowane państewka renesansu zostały zmiecione z powierzchni ziemi. To epoka drapieżników opisana przez Machiavellego. Mam wrażenie, że dziś — mimo odmiennych, bardziej globalnych okoliczności — ponownie znaleźliśmy się w podobnej fazie” – mówi Giuliano da Empoli.
Dziś do tradycyjnych aktorów politycznych dołączyli potężni gracze technologiczni, którzy kontrolują cyfrową rzeczywistość — nowy rodzaj terytorium, często ważniejszy niż przestrzeń fizyczna — i wyznaczają rządzące nią zasady.
„Ci nowi aktorzy polityczni — Trump na czele — oraz ludzie świata technologii są dziećmi tej samej rewolucji, tego samego procesu, który polega na zmianie zasad gry, na stawianiu na agresję, na destabilizację, na szybkość. To zresztą stanowi o uroku lub sile Trumpa: w sytuacjach, które wydają się zablokowane i nieruchome, on działa. A aktorzy technologiczni, podobnie jak on, marzą o systemie, w którym ich działania nie byłyby krępowane przez opóźnienia, przeciwwagi i procedury — przez wszystko to, co składa się na demokrację liberalną, jaką znamy” – zauważa pisarz.
Populiści i elity technologiczne nie mają tej samej wizji przyszłości, ale łączy ich wspólny wróg: stare elity polityczne, instytucje demokratyczne, mechanizmy kontroli i równowagi, tradycyjne media oraz obowiązujące reguły prawne. To właśnie ta zbieżność celów destrukcyjnych, a nie wspólny projekt, daje im dziś siłę. W Stanach Zjednoczonych sojusz wokół Trumpa obejmuje zarówno populistów odwołujących się do tradycji i autorytetu, jak i ludzi technologii, którzy myślą już w kategoriach postludzkich i nie rozpatrują przyszłości w ramach państw narodowych.
Co dalej z Europą?
Zdaniem pisarza Europa znajduje się w procesie coraz bardziej jawnej wasalizacji wobec Stanów Zjednoczonych — militarnej, technologicznej i politycznej. To, co wcześniej było ukryte za dyplomacją, stało się otwarte i przyspieszyło. Postawa administracji amerykańskiej wobec Europy jest silnie ideologiczna i wynika z traktowania jej jako przedłużenia amerykańskiej wojny kulturowej. Przyszłość Europy jest zatem ściśle związana z tym, co wydarzy się wewnątrz amerykańskiego systemu politycznego.
„Dla Donalda Trumpa Europa jest w pewnym sensie przedłużeniem wewnętrznej wojny kulturowej. W jego zaciekłości nie ma wyłącznie komponentu racjonalnego. (…) Wobec Europy przyjmuje on postawę silnie naznaczoną ideologią. Wynika to z faktu, że postrzegają ją jako przedłużenie tego, z czym walczą wewnątrz własnego kraju. Europa jawi im się jako ekspansja amerykańskich demokratów, dawnych elit amerykańskich, a nawet tych elit republikańskich, które tradycyjnie są transatlantyckie. Dlatego też wynik tej konfrontacji w Europie będzie ściśle powiązany z tym, co wydarzy się wewnątrz amerykańskiego systemu politycznego — gdzie mogą zajść procesy naprawdę radykalne” – mówi laureat nagrody Akademii Francuskiej.
Jego zdaniem słabością Europy jest strukturalna niezdolność do szybkiego i zdecydowanego działania. System brukselski oparty na konsensusie, procedurach i wielu państwach członkowskich utrudnia realne wykorzystanie dostępnej władzy politycznej, zwłaszcza w konfrontacji z aktorami działającymi w logice siły i natychmiastowej decyzji.
Jaka przyszłość Rosji?
Rosja funkcjonuje w logice imperialnej, w której wojna jest elementem konstytutywnym władzy. Systemy polityczne wytwarzają własny chaos, a imperia radzą sobie z nim, eksportując go na zewnątrz. Z tego powodu trudno oczekiwać, by Rosja pod rządami Putina zatrzymała ten proces.
„W drodze Putina do władzy wojna odgrywa rolę fundacyjną. Putin nie zdobyłby w Rosji pozycji przywódcy i niekwestionowanego autorytetu, gdyby u samych początków nie pojawiło się zagrożenie czeczeńskim terroryzmem w Moskwie oraz wojna w Czeczenii. Zresztą postać, którą wykorzystałem w swoim „Magiku Kremla” i która istnieje naprawdę — Władisław Surkow — udzielił pod koniec 2021 roku, tuż przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę, wywiadu, w którym tłumaczył, że każdy system zamknięty wytwarza entropię. Każdy system polityczny jest więc w pewnym sensie skazany na to, by produkować własny chaos. Imperia radzą sobie z tym, eksportując chaos na swoje granice — tak było ze wszystkimi imperiami w historii. Putin uczynił dokładnie to samo, i właśnie dlatego trudno sobie wyobrazić, by miał się zatrzymać” – przekonuje Giuliano da Empoli.
Krótkowzroczność naszą największą wadą
„Największym wyzwaniem dla demokracji jest brak myślenia długoterminowego” – przekonuje Giuliano da Empoli. Podczas gdy autorytarni przywódcy i giganci technologiczni planują w perspektywie dekad, debaty demokratyczne pozostają krótkowzroczne i reaktywne.
„Cesarze tacy jak Putin oraz wielcy przedsiębiorcy świata technologii stoją na czele fortun i machin coraz potężniejszych — i wszyscy oni myślą w kategoriach długiego czasu. Tymczasem w naszych narodowych debatach politycznych nieustannie tkwimy w myśleniu czysto doraźnym, podporządkowanym bieżącej koniunkturze” – zauważa Giuliano da Empoli.
Sztuczna inteligencja, podobnie jak wcześniej cyfryzacja, nie jest zjawiskiem, z którym należy walczyć, lecz narzędziem wymagającym jasnych zasad władzy, odpowiedzialności i ograniczeń. Brak regulacji świata cyfrowego był poważnym błędem, którego nie wolno powtórzyć w przypadku AI. Technologia nie determinuje automatycznie jednego modelu społeczeństwa — jej skutki zależą od ram politycznych i kulturowych, w jakich się rozwija. Obok modeli chińskiego i amerykańskiego brakuje modelu demokratycznego, który pozwalałby rozwijać te technologie bez porzucania zasad demokracji.
Choć historia ma charakter cykliczny, czynnik technologiczny wprowadza element niepewności. Jeśli technologia radykalnie zmieni samo doświadczenie bycia człowiekiem, możemy mieć do czynienia nie z kolejnym cyklem, lecz z prawdziwym przełomem cywilizacyjnym.
.”Dorastając w Rzymie, nabiera się raczej cyklicznego spojrzenia na historię. Chciałbym wierzyć w ideę powracających cykli, które następują po sobie i zanikają, jak upadek Cesarstwa Rzymskiego. Tym, co jednak zmienia perspektywę i każe mi w to wątpić, jest czynnik technologiczny. Dopóki pozostajemy w obrębie tego, co ludzkie, historia zachowuje swój cykliczny charakter. Jeśli jednak stoimy wobec radykalnej modyfikacji ludzkiego doświadczenia — samego sensu bycia człowiekiem poprzez technologię — wówczas być może jesteśmy świadkami prawdziwego przesilenia” – ostrzega pisarz.
Le Figaro/AJ




