Gwarantowany dochód podstawowy coraz bliżej

Gwarantowany dochód podstawowy coraz bliżej

Benoît HAMON na łamach Wszystko co Najważniejsze przybliża czytelnikom nie tylko czym jest gwarantowany dochód podstawowy, ale przede wszystkim wyjaśnia jego zasadność i przyczyny, które w przyszłości mogą okazać się bezdyskusyjnym argumentem za jego wprowadzeniem.

.O ile pomysł na gwarantowany dochód podstawowy do niedawna wydawał się absurdalny, o tyle w czasach coraz większego zastępowania człowieka przez maszyny, staje się coraz poważniej braną pod uwagę koniecznością. Polska, która znalazła się w awangardzie społecznej myśli ekonomicznej po wdrożeniu programu 500 plus, teraz przymierza się wprowadzić dochód podstawowy w wysokości 1300 zł, który początkowo obejmie 31 tys. Polaków zamieszkujących gminy na Warmii i Mazurach.

Samo zagadnienie jest szeroko dyskutowane przez polityków na całym świecie. Zasadność i przyczyny, które w przyszłości mogą okazać się bezdyskusyjnym argumentem za jego wprowadzeniem opisuje na łamach Wszystko co Najważniejsze Benoît HAMON.

Były kandydat na prezydenta Francji rozpoczyna od uniwersalnej refleksji, która nie tyle stanowi argument w obronie dochodu podstawowego w kontekście obecnych głosów krytyki, co przypomina o tym, jak bardzo niesprawiedliwy stał się przez wieki działalności człowieka świat.

Jego idea była rewolucyjna swoją prostotą. Ponieważ ludzkość otrzymuje w spadku dzieło Stwórcy oraz owoce pracy poprzednich pokoleń, nic nie usprawiedliwia tego, aby jedynie mniejszość czerpała pełnymi garściami z tych dobrodziejstw. Dochód podstawowy jawi się więc jako uzasadniona odpłata za nierównomierny i pogłębiający się z pokolenia na pokolenie podział bogactw między ludźmi. Podobną myśl odnajdujemy dziś w filozofii dobra wspólnego ludzkości i postulatach, aby w sposobie postrzegania zasobów naturalnych odejść od logiki publicznej bądź prywatnej własności, co zapewniłoby im lepszą ochronę, a przede wszystkim, co pozwoliłoby zostawić je w nienaruszonym stanie przyszłym pokoleniom.

O ile w 2017 roku, kiedy podczas wyborów prezydenckich Benoît HAMON wprowadził do dyskusji ideę gwarantowanego dochodu podstawowego, nie spotkało się to ze zrozumieniem i akceptacją Francuzów, o tyle okres pandemii uzmysłowił obywatelom, jak negatywne dla jednostki uzależnionej od pracy, może być zjawisko mechanizacji.

W czasie kryzysu kapitalizm szukał dla siebie nowego oddechu, przyspieszając zastępowanie ludzi maszynami w coraz liczniejszych sektorach gospodarki. W szpitalach czy w logistyce pojawiły się roboty, które miały za zadanie „ulżyć” lekarzom, pielęgniarkom czy magazynierom. Wszyscy dobrze wiemy, że ten oficjalnie przejściowy etap stanie się rzeczywistością świata pracy, także wtedy, gdy kryzys już przeminie. 

O zjawisku zmiany roli człowieka, w jego relacji z obsługiwaną maszyną, pisała m.in. profesor Harvardu Shoshana Zuboff.

Sam dochód podstawowy jest już wdrażany w życie w Niemczech czy Katalonii. Jednym z koronnych argumentów przeciwników dochodu podstawowego, jest potencjalność przeznaczenia go na konsumpcję, choćby używek, będącą konsekwencją degeneracji społeczeństwa. Do tego faktu, odnosi się jeden z twórców polskiego programu pilotażowego na Warmii i Mazurach, dr Maciej Szindler [LINK]. Przywołuje on przykład Indii, w których po zastosowaniu świadczenia adresowanego do społeczności 5 tys. osób, poprawiła się nie tylko higiena i poziom zdrowia, ale także spadła konsumpcja alkoholu.

.Zwolennicy gwarantowanego dochodu podstawowego dodają, że jego zastosowanie w szerszym zakresie może dać możliwość myślenia o wykonywanej pracy w kategoriach realizacji siebie, a nie konieczności, której bezwzględnie podporządkowane będą podstawowe zagadnienia związane z ludzką egzystencją, jak higiena, żywienie czy dostęp do prądu i wody.

Oprac. Mikołaj Czyż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 maja 2022