Iran próbuje przetrzymywać świat jako zakładnika

Iran próbuje przetrzymywać świat jako zakładnika

Sekretarz stanu USA Marco Rubio alarmuje, że Iran próbuje przetrzymywać świat jako zakładnika, prowadząc ataki odwetowe na sąsiednie państwa.

Mark Rubio przypomniał, że celem misji USA jest pozbawienie Teheranu zdolności do wystrzeliwania pocisków

.Myślę, że wszyscy widzimy dziś, jakie zagrożenie stanowi ten reżim duchownych dla regionu i dla świata. Próbują przetrzymywać świat jako zakładnika. Atakują swoich sąsiadów, kraje sąsiedzkie, ich infrastrukturę energetyczną, cywilów. Atakują ambasady. To terrorystyczne władze, terrorystyczny reżim – oświadczył Rubio.

Zarzucił Iranowi, że dopuszcza się terroryzmu, wykorzystując do tego zasoby państwowe, takie jak pociski i drony.

Podkreślił, że celem amerykańskiej operacji przeciwko Iranowi jest zniszczenie tych zdolności. – I jesteśmy na dobrej drodze, by osiągnąć ten cel – dodał podczas wystąpienia w Departamencie Stanu.

Mark Rubio przypomniał, że celem misji USA, rozpoczętej wraz z Izraelem 28 lutego, jest pozbawienie Teheranu zdolności do wystrzeliwania pocisków (poprzez zniszczenie rakiet i wyrzutni), a także zniszczenie zakładów produkujących te pociski oraz irańskiej marynarki wojennej.

USA i Europa stanowią część jednej cywilizacji

.Ameryka wytycza drogę ku nowemu stuleciu dobrobytu i po raz kolejny chcemy iść tą drogą razem z wami, z Europą dumną ze swojego dziedzictwa i swojej historii; z Europą, która ma w sobie ducha tworzenia wolności, ducha, który wysyłał statki na nieznane morza i dał początek naszej cywilizacji; z Europą, która ma środki, by się bronić, i wolę, by przetrwać – twierdzi Marco RUBIO.

romadzimy się tu dziś jako członkowie historycznego sojuszu – sojuszu, który ocalił i zmienił świat. Gdy ta konferencja rozpoczęła się w 1963 roku, odbywała się w kraju – a właściwie na kontynencie – podzielonym przeciwko samemu sobie. Linia między komunizmem a wolnością przebiegała przez samo serce Niemiec. Pierwsze zasieki z drutu kolczastego Muru Berlińskiego stanęły zaledwie dwa lata wcześniej.

A zaledwie kilka miesięcy przed tamtą pierwszą konferencją, zanim nasi poprzednicy po raz pierwszy spotkali się tutaj, w Monachium, kryzys kubański doprowadził świat na skraj nuklearnej zagłady. Choć II wojna światowa wciąż była świeżym wspomnieniem zarówno dla Amerykanów, jak i Europejczyków, stanęliśmy wobec nowej globalnej katastrofy – takiej, która niosła potencjał nowego rodzaju zniszczenia, bardziej apokaliptycznego i ostatecznego niż cokolwiek wcześniej w dziejach ludzkości.

W czasie tamtego pierwszego spotkania sowiecki komunizm był w ofensywie. Tysiące lat cywilizacji zachodniej wisiały na włosku. Zwycięstwo wcale nie było pewne. Ale kierował nami wspólny cel. Jednoczyło nas nie tylko to, przeciwko czemu walczyliśmy; jednoczyło nas to, o co walczyliśmy. I razem Europa i Ameryka zwyciężyły, a kontynent został odbudowany. Nasze narody zaczęły prosperować. Z czasem bloki Wschodu i Zachodu zostały ponownie zjednoczone. Cywilizacja znów stała się całością.

Ten niesławny mur, który rozdarł ten naród na pół, runął, a wraz z nim upadło złe imperium, a Wschód i Zachód ponownie stały się jednością. Jednak euforia tego triumfu doprowadziła nas do niebezpiecznego złudzenia: że wkroczyliśmy – cytując – w „koniec historii”; że każde państwo stanie się liberalną demokracją; że więzi tworzone przez handel i wymianę zastąpią państwowość; że „ład oparty na zasadach” – nadużywane pojęcie – zastąpi interes narodowy; i że będziemy żyć w świecie bez granic, w którym wszyscy staną się „obywatelami świata”.

Była to naiwną wizją, ignorującą zarówno ludzką naturę, jak i lekcje ponad pięciu tysięcy lat zapisanej historii ludzkości. I drogo nas to kosztowało. W tym złudzeniu przyjęliśmy dogmatyczną wizję wolnego i nieskrępowanego handlu, podczas gdy niektóre państwa chroniły swoje gospodarki i subsydiowały swoje firmy, by systematycznie podkopywać nasze – zamykając nasze zakłady, prowadząc do deindustrializacji dużych części naszych społeczeństw, przenosząc miliony miejsc pracy klasy pracującej i średniej za granicę oraz oddając kontrolę nad naszymi kluczowymi łańcuchami dostaw w ręce zarówno przeciwników, jak i rywali.

Coraz częściej oddawaliśmy naszą suwerenność międzynarodowym instytucjom, podczas gdy wiele państw inwestowało w rozbudowane państwa opiekuńcze kosztem zdolności do obrony własnej. To działo się w tym samym czasie, gdy inne kraje inwestowały w najszybszą rozbudowę militarną w historii ludzkości i nie wahały się używać twardej siły do realizacji własnych interesów. Aby zaspokoić kult klimatyczny, narzuciliśmy sobie polityki energetyczne, które zubażają naszych ludzi, podczas gdy nasi konkurenci eksploatują ropę, węgiel, gaz ziemny i wszystko inne – nie tylko po to, by napędzać swoje gospodarki, ale także po to, by wykorzystywać je jako narzędzie nacisku wobec nas. A w pogoni za światem bez granic otworzyliśmy nasze drzwi na bezprecedensową falę masowej migracji, która zagraża spójności naszych społeczeństw, ciągłości naszej kultury i przyszłości naszych narodów. Te błędy popełniliśmy razem i teraz, razem, jesteśmy winni naszym ludziom, by stawić czoła faktom i ruszyć naprzód, by odbudować.

Pod przywództwem prezydenta Trumpa Stany Zjednoczone Ameryki ponownie podejmą zadanie odnowy i odbudowy, kierowane wizją przyszłości tak dumnej, tak suwerennej i tak żywotnej jak przeszłość naszej cywilizacji. I choć jesteśmy gotowi, jeśli będzie to konieczne, zrobić to sami, naszym pragnieniem i naszą nadzieją jest uczynić to wspólnie z wami, naszymi przyjaciółmi w Europie.

Bo Stany Zjednoczone i Europa – my do siebie należymy. Ameryka została założona 250 lat temu, ale jej korzenie sięgają tego kontynentu znacznie wcześniej. Człowiek, który osiedlił się i budował kraj mojego urodzenia, przybył na nasze brzegi niosąc wspomnienia, tradycje i chrześcijańską wiarę swoich przodków jako święte dziedzictwo – nierozerwalne ogniwo między starym światem a nowym.

Jesteśmy częścią jednej cywilizacji – cywilizacji zachodniej. Łączą nas najgłębsze więzi, jakie mogą łączyć narody, wykute przez wieki wspólnej historii, wiary chrześcijańskiej, kultury, dziedzictwa, języka, pochodzenia oraz ofiar, jakie nasi przodkowie ponieśli razem dla wspólnej cywilizacji, której jesteśmy spadkobiercami.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marco-rubio-w-monachium-2026-usa-i-europa-stanowia-czesc-jednej-cywilizacji/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 marca 2026