Kiedy wybuchnie trzecia wojna światowa [Prof. Niall FERGUSON]

Słynny brytyjski historyk Niall Ferguson, wykładowca uniwersytetów Harvarda i Stanforda, ocenia na łamach portalu The Free Press, że Wenezuela jest miejscem zderzenia interesów Chin i USA, a po ataku sił amerykańskich na Caracas rodzi się pytanie, „kiedy wybuchnie III wojna światowa”.
Kiedy wybuchnie trzecia wojna światowa?
.Pojmanie Nicolasa Maduro przywodzi na myśl oczywistą analogię do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych sprzed ponad 100 lat, zwłaszcza że sam prezydent Donald Trump, jak i nowa amerykańska strategia bezpieczeństwa USA, odwołują się do doktryny Monroego – przypomina konserwatywny historyk w portalu należącym do telewizji CBS News.
Przede wszystkim podkreśla jednak, że interesuje go „szersze znaczenie tego echa”, czyli analogie do epoki, w której na przełomie XIX i XX wieku narastał antagonizm między Wielką Brytanią i Niemcami, by stać się zarzewiem I wojny światowej.
USA i Chiny odtwarzają dawną narrację
.Niall Ferguson stawia w swym artykule tezę, że „dziś Stany Zjednoczone i Chińska Republika Ludowa skrupulatnie odtwarzają tę narrację”. Przypomina ponadto, że ostatnim ważnym spotkaniem Madura przed jego „niezaplanowanym wyjazdem do Nowego Jorku” było przyjęcie chińskich dyplomatów, w tym specjalnego wysłannika Pekinu ds. Ameryki Łacińskiej Qiu Xiaoqi.
W dniu 5 stycznia, po uprowadzeniu Maduro do USA, chińskie ministerstwo spraw zagranicznych potępiło tę interwencję USA jako „akt hegemonii”, który stanowi „poważne pogwałcenie prawa międzynarodowego i suwerenności Wenezueli oraz zagraża pokojowi i bezpieczeństwu w Ameryce Łacińskiej”.
„Ja to tłumaczę tak: »zobaczymy się na Tajwanie«” – komentuje Niall Ferguson i dodaje, że należy też pamiętać o toczących się wojnach i punktach zapalnych na świecie, jak wojna Rosji przeciw Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie czy napięcia na Bałkanach. Podkreśla, że nie oczekuje w 2026 roku wojny między USA i Chinami, ale zastrzega: „Niewielu ludzi w 1906 roku mogło sobie wyobrazić wielki konflikt, który miał wybuchnąć osiem lat później”. „Jedynym pytaniem w polityce zagranicznej (USA) jest to, kiedy, a nie czy rozpocznie się III wojna światowa” – konkluduje autor.
Historia uczy, że należy się obawiać mocarstwa, którego pozycja słabnie
.Chiny w 2049 r. chcą być światową potęgą numer jeden. Nie sądzę, żeby im się to udało. Mają zbyt wiele fundamentalnych słabości – mówi prof. Niall FERGUSON w rozmowie z Agatonem KOZIŃSKIM.
Agaton KOZIŃSKI: – Jak bardzo osłabiony wyszedł Zachód z pandemii koronawirusa?
Prof. Niall FERGUSON: – Nie stawiałbym sprawy tak jednoznacznie. Ważniejsze jest pytanie, czego w czasie pandemii się nauczyliśmy. Na pewno koronawirus brutalnie obnażył słabość publicznej opieki medycznej. To było duże zaskoczenie, bo przecież w teorii USA, Wielka Brytania, kraje europejskie powinny być świetnie przygotowane do tego rodzaju wyzwania. Pocieszający jest za to fakt, że to zachodnie firmy produkują najlepsze szczepionki przeciw COVID-19.
– W dodatku powstały one dość szybko, bo w ciągu dziewięciu miesięcy od wybuchu pandemii.
– I to jest dobra wiadomość. W sprawach najważniejszych – a szczepionka przeciwko wirusowi, którego nikt nie umiał zatrzymać, była kwestią kluczową – Zachód dowiódł, że ciągle jest najlepszy. Owszem, Chiny i Rosja też stosunkowo szybko stworzyły swoją wersję szczepionki, ale mają one niższą skuteczność.
– To może będziemy świadkami sytuacji jak w czasach rewolucji przemysłowej? Wynalezienie maszyny parowej sprawiło, że Europa stała się najważniejszą potęgą świata, spychając na dalekie miejsce Chiny – wszystko dzięki własnej kreatywności. Szukać takich analogii ze szczepionkami?
– Widać, że kreatywność Zachodu nie zawodzi – jak dotąd przynajmniej. Choć też widać, jak Chiny w ostatnich latach szybko nadrabiają stracony dystans, głośno podkreślając przy tej okazji, że są państwem przyszłości. Warto przy tym pamiętać, że pandemia zaczęła się w Chinach – i to w sposób, który nie zdarzyłby się w żadnym kraju zachodnim.
– Choroba to zwykle zdarzenie losowe.
– Ale gdyby koronawirus pojawił się w jakimś kraju zachodnim, to nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby uciszać lekarzy próbujących o tym informować. Nie byłoby kłamstw, że ta choroba nie jest przenoszona przez ludzi. Uniknęlibyśmy tygodni zaprzeczeń, podczas których wirus roznosił się po całym świecie.
PAP/MJ





