Kim był ajatollah Ali Chamenei „jeden z najgorszych ludzi w historii”

ajatollah Ali Chamenei

Najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei przez dekady uosabiał Republikę Islamską i jej konfrontację z USA oraz Izraelem. Za jego rządów Korpus Strażników Rewolucji umocnił kontrolę nad państwem i gospodarką, rozszerzył wpływy Teheranu w regionie, a kraj pogrążył się w stagnacji gospodarczej.

Kim był ajatollah Ali Chamenei

.Prezydent USA Donald Trump poinformował 28 lutego 2026 r., że najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei nie żyje. Dodał, że Irańczycy mają teraz szansę, by „odzyskać” swój kraj. „Chamenei, jeden z najgorszych ludzi w historii, nie żyje” – oświadczył Donald Trump w serwisie Truth Social. Wcześniej izraelska stacja telewizyjna Channel 12 podała, że premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu pokazano zdjęcie ciała duchowego i politycznego przywódcy Iranu.

Według mediów rezydencja Aliego Chameneia została zniszczona w wyniku amerykańsko-izraelskich ataków na Teheran. Ajatollah Ali Chamenei stał na czele Iranu od 1989 r., gdy objął urząd najwyższego przywódcy po śmierci Ruhollaha Chomeiniego, przywódcy cieszącej się masowym poparciem Irańczyków rewolucji islamskiej, która obaliła szacha Mohammada Rezę Pahlawiego.

Sprawował niemal absolutną władzę nad organami państwa, siłami zbrojnymi i wymiarem sprawiedliwości, pełniąc zarazem funkcję duchowego przywódcy kraju. Kluczowa dla jego władzy była lojalność dwóch najważniejszych irańskich instytucji bezpieczeństwa – Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i sił paramilitarnych Basidż, które mają setki tysięcy ochotników. Jego portrety, obok wizerunków Ruhollaha Chomeiniego, są wszechobecne w irańskiej przestrzeni publicznej, ale kwestia sukcesji nie była dotąd publicznie omawiana.

Działacz opozycyjny wobec rządów szacha

.Ajatollah Ali Chamenei urodził się 19 kwietnia 1939 roku w ubogiej rodzinie persko-azerbejdżańskiej w Meszhedzie, drugim co do wielkości mieście kraju. Jego ojciec był imamem. Studiował w głównych ośrodkach szyickiego islamu – irackim Nadżafie i irańskim Komie, gdzie uczęszczał na zajęcia Chomejniego.

Działalność polityczna Aliego Chameneia w opozycji wobec rządów szacha sprawiła, że w latach 60. i 70. był wielokrotnie aresztowany, a łącznie sześć razy trafiał do więzienia, zanim reżim zesłał go na trzyletnie wygnanie. Odegrał istotną rolę w rewolucji islamskiej 1978–1979, a po jej zwycięstwie w 1980 r., jako bliski współpracownik Ruhollaha Chomejniego, został wyznaczony do prowadzenia piątkowych modlitw w Teheranie.

Trzeci prezydent Iranu

.W 1981 r. przeżył zamach, w wyniku którego jego prawa ręka została częściowo sparaliżowana. Następnie został wybrany na trzeciego prezydenta Iranu i sprawował urząd w latach 1981–1989, czyli podczas wojny iracko-irańskiej.

Częste wizyty na froncie, podczas których występował w mundurze, ugruntowały jego wizerunek i sprzyjały zacieśnieniu relacji z Korpusem Strażników. Po śmierci Ruhollaha Chomejniego w 1989 r. Zgromadzenie Ekspertów wybrało go na Najwyższego Przywódcę.

Mimo że rewolucja islamska zapowiadała sprawiedliwość społeczną, to jednak z czasem, zwłaszcza w okresie przywództwa Aliego Chameneiego, wykształcił się system, w którym Korpus Strażników kontroluje znaczną część gospodarki: przejął wpływy w kluczowych sektorach, realizuje duże kontrakty państwowe i zarządza siecią powiązanych spółek.

Drugim kluczowym aspektem rządów Aliego Chameneia była konsekwentna rozbudowa regionalnej sieci sojuszników zbrojnych, określanej przez Teheran jako „oś oporu”. Jej wspólnym mianownikiem jest przeciwdziałanie wpływom USA i Izraela na Bliskim Wschodzie. Należą do niej libański Hezbollah, palestyński Hamas, jemeński ruch Huti, ale Iran wspierał także reżim Baszara al-Asada w Syrii oraz szyickie bojówki na terenie Iraku.

Autor tajnego irańskiego programu nuklernego

.Za rządów Aliego Chameneia Iran zaczął prowadzić – według USA i Międzynarodowej Agencja Energii Atomowej (MAEA) – skoordynowany, tajny program broni nuklearnej, który został przerwany w 2003 r. W odpowiedzi na wycofanie się USA podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa w 2018 roku z porozumienia JCPOA, które miało regulować działalność nuklearną Iranu w zamian za zniesienie międzynarodowych sankcji, Teheran znacząco rozbudował swój program jądrowy.

Najwyższy przywódca miał na początku lat 2000. wydać fatwę zakazującą broni masowego rażenia. Irańscy politycy wielokrotnie powoływali się na nią w odpowiedzi na oskarżenia państw zachodnich dotyczące programu nuklearnego Teheranu, w tym wzbogacania uranu do poziomu wykraczającego poza zastosowania cywilne.

Ideologiczny konflikt między Islamską Republiką Iranu a USA ma swoje źródło w rewolucji islamskiej, która była odpowiedzią na autorytarne rządy szacha, wspierane przez Waszyngton i Londyn. Wrogość wobec Izraela wpisuje się w tę samą logikę, jako że Teheran postrzega Izrael jako projekt wspierany przez Zachód i symbol jego obecności w regionie.

W efekcie sprzeciw wobec USA i Izraela stał się trwałym elementem tożsamości politycznej Republiki Islamskiej i był konsekwentnie podtrzymywany i wzmacniany w okresie przywództwa Chameneia. Chamenei znany był z ascetycznego stylu życia i rzadko podróżował poza Iran. Mieszkał w rezydencji w centrum Teheranu. W czerwcu 2025 r., po rozpoczęciu przez Izrael kampanii wymierzonej w irański program nuklearny, miał przebywać w nieujawnionym miejscu. Po 12-dniowym konflikcie jego wystąpienia publiczne odbywały się przy wzmocnionej ochronie i nie były transmitowane na żywo.

Islam, lewica, dyktatura

.Tytuł oczywiście nawiązuje do klasycznego tekstu Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog”. Ale po latach zmieniły się tematy i konfiguracje – pisze Jan ŚLIWA.

eheran-Warszawa, wspólna sprawa – takie hasło dało się ostatnio słyszeć. Moja krótka odpowiedź brzmi: nie. Z Izraelem mamy na pieńku, ale reżim ajatollahów nie jest moim sojusznikiem. W tym artykule chcę wyjaśnić, dlaczego z islamem mi nie po drodze (ani islamowi ze mną).

Czy wojna na Bliskim Wschodzie nas dotyczy? To przecież tak daleko. Ciekawe jednak, że ci, którzy w przypadku toczącej się tuż za polską granicą wojny na Ukrainie głoszą, że to nie nasza wojna, w tym przypadku dziwnie się rozpalają. Przyczyną tych emocji jest oczywiście bezpośrednie zaangażowanie Żydów: Izraela, diaspory i ich sojuszników – oraz ich wrogów.

Stosunki polsko-żydowskie są oględnie mówiąc złożone. Mnie najbardziej boli, że Żydzi w zamian za materialne wsparcie zamietli pod dywan winy Niemców, złych Niemców przemianowali na nazistów, a z „dobrymi Niemcami” robią korzystne interesy.

Jako że potrzebni są jacyś winni Zagłady, rola ta została przydzielona Polakom. Od lat żaden polityk izraelski nie powiedział dobrego słowa o Polsce, bojąc się ostracyzmu. Tym niemniej w czerwcu 2019 premierzy Morawiecki i Netanyahu (pod silną presją Wielkiego Protektora) wspólnie potępili zarówno antysemityzm jak i antypolonizm. Jedyne takie wydarzenie w historii. Ale tematów spornych można by znaleźć więcej. Przykre jest to, że wielu mieszkających w Polsce Żydów stara się, by nie zapanował między nami pokój, zrozumienie i współpraca. Jeszcze dziwniejsze jest to, że często to ambasador Izraela dba o to, żeby stosunki nasze były jak najgorsze. Specyficzne pojęcie roli ambasadora.

Obecnie wizerunek Izraela na świecie jest mocno zszargany, lobby izraelskie jest w defensywie. W sferze wizualnej dominują obrazy cywilnych ofiar w Gazie. Dokonana 7 października 2023 r. arabska masakra na Żydach została zapomniana, a zniszczenie Izraela, którego muzułmanie mogliby dokonać, nie robi wrażenia. Więcej – nawet, gdyby do niego doszło, wielu by wewnętrznie (albo i publicznie) przyznało, że właściwie to się należało. Pamiętajmy, że po 7 października, jeszcze przed izraelskim atakiem na Gazę, w wielu miastach na Zachodzie odbyły się manifestacje entuzjastycznie popierające te zbrodnie. Wsparcie dla sprawy palestyńskiej przeplata się z antysemityzmem. Bo tak jak twierdzę, że z Izraelem/Żydami należy dyskutować rzeczowo, nie godząc się na wyciąganie przez nich co chwilę pałki antysemityzmu, nie akceptuję generalnej stygmatyzacji opartej na podstawach rasowych. Natomiast specyficzna mentalność spowodowana określonym wychowaniem, to inna sprawa. I znów należy dodać, że co jest prawdziwe statystycznie, nie musi być prawdziwe indywidualnie, jako że wielu Żydów radykalnie się nie zgadza z agresywną polityką rządu Netanyahu.

Tyle o stronie izraelskiej. Ale co z islamską? Patrząc na chłodno, islam nie jest naszym sojusznikiem. Nie mamy wspólnej sprawy z Teheranem. Tu znowu należy dodać, że problemem nie jest rasa ani narodowość muzułmanów, jako że muzułmanami oprócz Arabów są również Persowie i Indonezyjczycy. Problemem są pewne głęboko wpojone zasady. Nie wiemy – lub nie chcemy wiedzieć, że dalekosiężnym celem islamu jest dominacja nad światem i cały niegdyś chrześcijański Zachód jest wrogiem, którego należy ujarzmić. Dlatego lepiej jest nie powodować się emocjami, lecz przyjrzeć się faktom i spokojnie ocenić, gdzie stanąć. Najlepiej stanąć obok i się uważnie przyglądać.

.Co w temacie islamu robi lewica? Mają wspólnego wroga, zdroworozsądkowy konserwatyzm. Stąd ten dziwny sojusz wczesnośredniowiecznej religii objawionej i postępowych zachodnich uniwersytetów. Sojusz ten widzimy też w polityce. A dyktatura pojawia się tu stąd, ponieważ zarówno islam, jak i polityczna poprawność zawężają pole dyskusji i tępią heretyków, często tych samych. Tytuł oczywiście nawiązuje do klasycznego tekstu Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog”. Ale po latach zmieniły się tematy i konfiguracje.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 marca 2026