Mur przeciwko dronom gotowy do 2028 roku [Gitanas Nauseda]
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda oświadczył, że mur przeciwko dronom mógłby zostać ukończony przed początkiem kolejnych ram finansowych Unii Europejskiej 2028-34.
Kolejne etapy budowy
.Do początku następnych wieloletnich ram finansowych mógłby zostać wykonany co najmniej pierwszy etap – powiedział Nauseda dziennikarzom przed szczytem Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Kopenhadze. Jego wypowiedź przytoczyła agencja BNS.
– Być może w następnym dokumencie UE znajdą się pieniądze specjalnie przeznaczone na ten cel, abyśmy mogli przejść do kolejnego etapu budowy „muru dronowego” – dodał.
Mur przeciwko dronom jest koniecznością
.W ubiegłym tygodniu ministrowie obrony dziesięciu państw, głównie ze wschodniej części UE, rozpoczęli rozmowy na temat planu stworzenia systemu wykrywania i strącania dronów.
Gitanas Nauseda uznał ten projekt za ambitny, podkreślił jednak, że ostatnie incydenty w krajach UE pokazują, że jest to problem nie ograniczający się do krajów graniczących z Rosją. „Początkowo sądziliśmy, że jest to zagrożenie tylko dla krajów bezpośrednio graniczących z Białorusią i Rosją, ale niedawne wydarzenia w Danii dowiodły, że narażone są także państwa nie mające granicy z Federacją Rosyjską” – zaznaczył.
W ubiegłym tygodniu na terenie Danii doszło do kilku incydentów związanych z obecnością dronów, w tym nad lotniskami w Kopenhadze oraz w Aalborgu, a także w okolicy duńskich obiektów wojskowych.
Jak jednocześnie zachować bezpieczeństwo obywateli i stabilny rozwój?
.Przy mądrze prowadzonej polityce i ponoszonych obecnie i w przyszłości wydatkach na grożące nam wydarzenia możliwa będzie ochrona stabilnego rozwoju. Od krajowych i międzynarodowych decydentów powinniśmy domagać się głęboko przemyślanej polityki przewidującej zagrożenia i prowadzącej do podejmowania stosownych działań – pisze prof. Michał KLEIBER.
Pojawia się coraz więcej politycznych i medialnych opinii, że znacznie zwiększone wydatki w państwach europejskich na obronność, walkę ze zmianami klimatu i ochronę środowiska naturalnego, zapobieganie pandemiom czy inne grożące nam problemy mogą drastycznie ograniczać wzrost gospodarczy mierzony za pomocą PKB i w konsekwencji powodować niekorzystny dla obywateli wzrost kosztów życia. Opinie te wygłaszane są nie tylko przez osoby generalnie odnoszące się krytycznie do konieczności ponoszenia tych wydatków, ale także przez osoby demonstrujące wiarę w potrzebę ich ponoszenia.
Zauważmy na wstępie, że tak formułowany dylemat wydatki vs PKB nie jest prawidłowo skonstruowany. Po pierwsze, PKB traktowany jest w nim jako najważniejszy bądź wręcz jedyny wskaźnik społecznego rozwoju, a nie reprezentuje on przecież całości rzeczywistego dobrostanu obywateli. Po drugie, społeczne konsekwencje wysokich wydatków chroniących nas przed zagrożeniami są trudne do przewidzenia, są one bowiem bardzo silnie zależne zarówno od przebiegu czekających nas wydarzeń, jak i od sposobu finansowania tych obszarów.
W tej pierwszej sprawie powiedzmy dobitnie, że jakość naszego życia i nasze samopoczucie są wprawdzie skorelowane z naszymi dochodami, ale z pewnością nie do końca od nich zależą. Wśród wielu innych czynników także dla nas ważnych są przecież takie, jak np. ilość wolnego czasu, czystość otaczającego nas powietrza i skuteczność troski o naturalne środowisko, jakość i zasięg świadczonych usług w ochronie zdrowia, standardy i dostępność edukacji przekazującej nam wiedzę oraz budującej kreatywność i obywatelską odpowiedzialność, osobiste bezpieczeństwo, szacunek dla kulturowych tradycji, możliwości społecznej aktywności czy brak deprymujących objawów skrajnej biedy u współobywateli. A to oznacza, że oceniając rezultaty wydatków ponoszonych na takie zagrożenia jak bezpieczeństwo lub walka ze zmianami klimatu, musimy odwoływać się do znacznie szerzej rozumianych konsekwencji, niektórych z pewnością także korzystnych.
Druga sprawa, dotycząca wydatków na walkę z zagrożeniami, jest również daleka od jasności. Decydujący będzie tu bowiem daleki od pewności rozwój sytuacji oraz polityka prowadzona przez kluczowe organizacje ponadnarodowe, czyli UE, NATO i ONZ, a także sposoby realizacji przekazanych przez nie wskazań przez poszczególne państwa.
Zacznijmy od sprawy wydatków na obronność. Troska o bezpieczeństwo wywołana jest oczywiście sytuacją w Ukrainie oraz napięciami narastającymi na całym świecie, nie sposób więc z pewnością kwestionować ponoszonych obecnie i planowanych w przyszłości wydatków na zapewnienie nam spokojnej przyszłości. Niezależnie od tego dyskutować zawsze powinniśmy na temat struktury tych wydatków, a w szczególności doboru partnerów do współpracy oraz zakresu niezbędnych zakupów. Pamiętać przy tym należy, że silna gospodarka zapewnia rządowi większą zdolność do finansowania wszelkich inicjatyw związanych z bezpieczeństwem i tym samym decyzje co do wydatków w tym zakresie powinny zawsze wykazywać dbałość o rozwój. To oznacza m.in. potrzebę wspierania krajowego przemysłu zbrojeniowego, a ze względu na dzisiejsze zagrożenia hybrydowe – konieczność inwestycyjnego i regulacyjnego wzmacniania sektora nowych technologii oraz wspierających je badań naukowych.
Silna gospodarka wpływa korzystnie także na wiele innych elementów ważnych dla bezpieczeństwa, takich jak atrakcyjność dla inwestycji zagranicznych, optymizm firm i obywateli sprzyjający działaniom innowacyjnym czy społeczne poparcie dla wydatków zbrojeniowych. W tej ostatniej sprawie istotne jest, aby wydatki te nie wpływały negatywnie na kluczowe dla takiego poparcia programy społeczne i infrastrukturę. Ważna w tym kontekście jest także tak problematyczna u nas stabilność polityczna zapewniająca kontynuację prowadzonej polityki. Wspomniane sprawy, czyli konsekwentna troska o stabilny rozwój gospodarczy, są w tej sytuacji z pewnością podstawowym elementem dbałości o bezpieczeństwo narodowe.
Powiedzmy więc dobitnie – PKB i bezpieczeństwo są powiązane, ponieważ wysoki PKB przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa narodowego, zapewniając zasoby dla obrony, a solidne bezpieczeństwo chroni i stymuluje działalność gospodarczą oraz tak ważną dzisiaj odporność na zagrożenia hybrydowe. Powyższa, w istocie pozytywna konkluzja nie dotyczy oczywiście dramatycznej sytuacji, do której doszłoby w przypadku konieczności podjęcia realnych działań wojennych – mówienie o rozwoju gospodarczym byłoby wtedy, rzecz jasna, nie na miejscu.
Ważnym wyzwaniem są także wydatki na walkę z anomaliami pogodowymi i ochronę środowiska naturalnego. Właściwe szacowanie ich konsekwencji wymaga z jednej strony zrozumienia i prawidłowej oceny strat wynikających z zachodzących zmian w naszym otoczeniu, a z drugiej strony racjonalności ponoszonych budżetowych wydatków. Dla pozyskiwania społecznego poparcia wydatków w tym zakresie bardzo istotne jest upowszechnianie naukowej wiedzy o wpływie człowieka na zachodzące zmiany klimatyczne.
Sprawa ta budzi kontrowersje, ponieważ znaczna część społeczeństwa nie jest o tym ciągle przekonana, a często w ogóle nie dostrzega rozmiaru konsekwencji wywołanych zmianami klimatu. Wątpliwościom sprzyjają takie fakty jak to, że przecież nie każdy rok jest cieplejszy niż poprzedni i nie każdego roku ustanawiane są globalne rekordy temperatury. Trend jest jednak wyraźny – temperatura na powierzchni globu jest coraz wyższa, rośnie poziom mórz, topnieją lodowce, oceany magazynują coraz większe, biologicznie szkodliwe ilości ciepła, a na świecie pojawiają się coraz liczniejsze katastrofy. Przykładowo, w bieżącym roku olbrzymie powodzie zalały np. Brazylię, Nepal i Hiszpanię, a fale niespotykanych upałów dotknęły Azję, USA i Meksyk.
Przyznajmy w tym kontekście, że zagrożenia dla naszego kraju są znacznie mniejsze, niż ma to miejsce w wielu innych krajach. Nasze działania na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych mają jednak uzasadnienie wynikające z jednej strony z solidarności wobec zagrożonych państw, w których problemy klimatyczne wywołują m.in. dotyczące także nas dodatkowe procesy migracyjne, a z drugiej strony z obaw o stopniowe pogarszanie się sytuacji także u nas. Stanowi to wielkie wyzwanie dla badaczy klimatu i popularyzatorów dostępnej wiedzy. Istotnym elementem ich działań powinno być publiczne udostępnianie szacunków aktualnych i grożących nam w przyszłości strat ponoszonych w wyniku zmian pogodowych. A straty te są naprawdę znaczące. Grożą nam m.in.:
- zdrowotne konsekwencje upałów, szczególnie groźne w starzejących się społeczeństwach.
- zmniejszona wydajność pracy, gdyż badania jednoznacznie wykazują znaczne jej spadki w godzinach pracy w cieplejsze dni, coraz częstsze z powodu rosnącego ocieplenia,
- zwiększone koszty, ponieważ zmiany klimatu prowadzą do coraz częstszych i kosztownych katastrof pogodowych i klimatycznych, zakłócających działalność gospodarczą i uszkadzających infrastrukturę, w tym także ważną dla funkcjonowania państw infrastrukturę krytyczną,
- niestabilność ekonomiczna wynikająca z zagrożeń dla systemów żywnościowych, bezpieczeństwa wody i zasobów naturalnych,
- zwiększone ryzyko chorób zakaźnych powodowane niekontrolowaną mobilnością ludzi bądź brakiem bezpieczeństwa spożywanej żywności i wody
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-wydatki-na-obronnosc-dobrostan-obywateli
PAP/MB






