Nastroje Francuzów przed wyborami 2027. Lęk, gniew i oczekiwanie zmiany

nastroje Francuzów przed wyborami 2027

Nastroje Francuzów przed wyborami prezydenckimi 2027 wyjaśniają znacznie więcej niż sama kolejność kandydatów w sondażach. Aż 71 proc. badanych oczekuje od przyszłej elekcji rzeczywistej zmiany społecznej i politycznej, 74 proc. przewiduje pogorszenie sytuacji kraju, a nadzieję odczuwa zaledwie 17 proc. wyborców. Na tym tle Marine Le Pen utrzymuje od 33 do 35 proc. poparcia, Jean-Luc Mélenchon umacnia własny blok, natomiast centrum pozostaje uzależnione od tego, czy Édouard Philippe i Gabriel Attal zdołają uniknąć wzajemnego osłabiania się.

Nastroje Francuzów przed wyborami 2027

Na siedem miesięcy przed pierwszą turą wyborów prezydenckich francuska kampania rozpoczyna się w społeczeństwie, które jest równocześnie silnie zainteresowane głosowaniem i głęboko rozczarowane stanem państwa. W badaniu Ipsos BVA przeprowadzonym dla „Le Monde”, CEVIPOF, Fondation Jean-Jaurès i Institut Montaigne 75 proc. respondentów deklarowało zainteresowanie elekcją, a 67 proc. było już pewnych udziału w głosowaniu. To poziom mobilizacji wyższy niż na porównywalnym etapie kampanii z lat 2017 i 2022, ale nie towarzyszy mu przekonanie, że Francja znajduje się na dobrej drodze.

Aż 71 proc. badanych oczekuje, że wybory przyniosą rzeczywistą zmianę społeczną i polityczną, tylko 16 proc. chce przede wszystkim stabilności, 11 proc. nie spodziewa się po elekcji niczego, a 2 proc. nie potrafiło odpowiedzieć. Pragnienie przełomu zdecydowanie wykracza poza elektoraty ugrupowań kontestujących dotychczasowy układ: wskazuje je 89 proc. sympatyków Zjednoczenia Narodowego, 92 proc. zwolenników Reconquête, 82 proc. wyborców Francji Nieujarzmionej i 72 proc. sympatyków Republikanów. Nawet w elektoracie Horizons zmiany oczekuje 57 proc. badanych, natomiast tylko wśród sympatyków Renaissance różnica jest niewielka, ponieważ 47 proc. wybiera zmianę, a 41 proc. stabilność.

Samo słowo „zmiana” nie oznacza jednak wspólnego programu, gdyż dla jednych wyborców wiąże się ono z ograniczeniem migracji i wzmocnieniem suwerenności państwa, dla innych z przebudową polityki społecznej, a dla kolejnych z przywróceniem sprawności instytucjom i finansom publicznym. Wynik ten mówi więc więcej o odrzuceniu obecnego stanu rzeczy niż o zgodzie na jeden kierunek reform. Pełny kalendarz wyborów, reguły dwóch tur i aktualną listę pretendentów przedstawia nasze kompendium „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kto wygra, sondaże, kandydaci. Kompletny przewodnik”, natomiast niniejszy tekst odpowiada na inne pytanie: w jakim stanie emocjonalnym Francuzi podejmą decyzję o następcy Emmanuela Macrona.

Lęk i niepewność zastępują nadzieję

Najczęściej wskazywaną emocją jest lęk, który opisuje stan ducha 59 proc. respondentów, podczas gdy w maju 2024 r. wybierało go 48 proc. Niepewność wzrosła w tym samym okresie z 42 do 51 proc., gniew z 21 do 30 proc., a poczucie buntu z 17 do 24 proc.; zmęczenie osiągnęło 34 proc., o 2 punkty więcej niż przed ponad dwoma laty. W tym samym czasie udział osób wskazujących nadzieję obniżył się z 25 do 17 proc., poczucie pewności z 15 do 9 proc., spokój z 13 do 7 proc., szczęście z 11 do 7 proc., a entuzjazm z 9 do 5 proc., przy czym badani mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź.

Te emocje nie są krótkotrwałą reakcją na pojedynczy spór kampanijny, lecz wpisują się w dłuższy kryzys politycznego zaufania. Barometr CEVIPOF z początku 2026 r. wskazywał, że polityce ufa 22 proc. Francuzów, partiom politycznym 15 proc., prezydentowi Republiki 18 proc., a Zgromadzeniu Narodowemu 20 proc.; równocześnie 80 proc. uważało, że rząd „nawiguje bez wyznaczonego kursu”, a 88 proc., że politycy nie przyjmują odpowiedzialności za własne niepowodzenia. Demokrację jako system popierało 82 proc. respondentów, lecz tylko 23 proc. oceniało, że funkcjonuje ona dobrze, co wskazuje na kryzys skuteczności instytucji, nie zaś na masowe odrzucenie samej zasady demokratycznej.

Ten długotrwały proces opisujemy szerzej w analizach „Od de Gaulle’a do Macrona. Jak Francja przestała wierzyć w inscenizację prezydentury” oraz „Francuzi tracą zaufanie do polityki i instytucji”. Ich zestawienie z najnowszym badaniem prowadzi do istotnego wniosku: kandydat proponujący jedynie spokojne zarządzanie państwem może mieć trudność z odpowiedzią na powszechne oczekiwanie przełomu, ale kandydat obiecujący radykalną zmianę nadal musi przekonać większość, że nie zwiększy istniejącej niepewności.

Gospodarka staje się wspólnym językiem podzielonej Francji

Francuzi pozostają głęboko podzieleni w sprawach politycznych, lecz wyraźnie łączy ich niepokój o finanse państwa. W badaniu Ipsos BVA 84 proc. respondentów opowiedziało się za zmniejszeniem długu publicznego, przy czym pogląd ten podzielało 71 proc. sympatyków Francji Nieujarzmionej, 84 proc. zwolenników socjalistów i Place Publique, 88 proc. wyborców Zjednoczenia Narodowego, 92 proc. elektoratu Renaissance, 93 proc. sympatyków Horizons oraz 94 proc. wyborców Republikanów. Zgoda co do celu nie usuwa oczywiście zasadniczego sporu o to, czy prowadzić do niego przez ograniczenie wydatków, wyższe dochody podatkowe, wzrost gospodarczy czy zmianę zakresu odpowiedzialności państwa.

Podobną sprzeczność widać w sprawie emerytur. W całej próbie 34 proc. chce obniżenia minimalnego wieku emerytalnego, 37 proc. utrzymania go na obecnym poziomie, 25 proc. podwyższenia, a 4 proc. nie ma zdania; wśród sympatyków Zjednoczenia Narodowego proporcje wynoszą odpowiednio 37, 39, 21 i 3 proc. Zwolennicy Francji Nieujarzmionej w 71 proc. popierają obniżenie wieku, podczas gdy 60 proc. sympatyków Horizons i po 50 proc. wyborców Renaissance oraz Republikanów opowiada się za jego podniesieniem, co pokazuje, dlaczego spór emerytalny może porządkować kampanię silniej niż tradycyjny podział na obóz rządzący i opozycję.

Niemal trzy czwarte badanych chce obniżenia podatków od paliw, natomiast 46 proc. akceptuje podwyższenie podatku dochodowego od przedsiębiorstw. Dodatkowe badanie Ipsos BVA dla „La Tribune Dimanche”, zrealizowane 9–10 września na reprezentatywnej próbie 1000 pełnoletnich mieszkańców, wskazuje, że siła nabywcza jest najważniejszą troską 54 proc. Francuzów, przyszłość systemu społecznego niepokoi 40 proc., a środowisko i migracja po 31 proc. Oznacza to, że kampania może być prowadzona językiem tożsamości i bezpieczeństwa, lecz jej rozstrzygnięcie będzie w ogromnej mierze zależało od wiarygodności odpowiedzi gospodarczych, dlatego znaczenie zyskują zarówno propozycje Marine Le Pen, jak i Bruno Retailleau czy programy kandydatów dawnego obozu prezydenckiego.

Marine Le Pen prowadzi ale najważniejsza walka toczy się o drugie miejsce

W sześciu konfiguracjach pierwszej tury Marine Le Pen uzyskuje od 33 do 35 proc., a więc wyraźnie więcej niż każdy rywal. Jej pozycja ma również wymiar pokoleniowy: kandydatkę RN popiera 43 proc. wyborców w wieku od 50 do 59 lat oraz około 38 proc. osób w wieku od 40 do 49 lat i powyżej sześćdziesiątego roku życia, co podważa dawny obraz seniorów jako trwałej zapory przeciwko prawicy narodowej. Nie jest jednak liderem w każdej grupie, ponieważ wśród wyborców od 18. do 34. roku życia pierwsze miejsce zajmuje Jean-Luc Mélenchon, a przewaga Le Pen jest szczególnie słaba w grupie od 18 do 24 lat.

Mélenchon otrzymuje od 15,5 do 17 proc. niezależnie od tego, czy socjaldemokratyczną część lewicy reprezentuje Raphaël Glucksmann, czy Olivier Faure. Ta stabilność pozwala mu zajmować drugie miejsce w czterech spośród sześciu konfiguracji, choć jego wynik jest mniej więcej o połowę niższy od notowań Le Pen. Równocześnie 50 proc. ogółu badanych deklaruje bardzo silną niechęć wobec wyborców Francji Nieujarzmionej, wobec 35 proc. wyrażających taką samą reakcję na wyborców Zjednoczenia Narodowego, zaś sam Mélenchon otrzymuje ocenę radykalizmu 7,6 w skali od 0 do 10, a Le Pen 8,2.

Édouard Philippe osiąga od 14 do 21 proc., lecz najwyższy wynik uzyskuje tylko wtedy, gdy Gabriel Attal nie startuje, a socjalistów reprezentuje słabiej notowany Olivier Faure. Kiedy Philippe i Attal pojawiają się w tej samej konfiguracji, mer Hawru spada do 14–16 proc., a Attal do 6–7,5 proc.; gdy Attal jest jedynym kandydatem dawnego bloku prezydenckiego, zdobywa od 13 do 15,5 proc. Raphaël Glucksmann otrzymuje od 11,5 do 13,5 proc., Olivier Faure od 4,5 do 5,5 proc., Bruno Retailleau od 7 do 10,5 proc., Marine Tondelier od 4 do 5,5 proc., Éric Zemmour od 4 do 4,5 proc., Fabien Roussel od 2,5 do 3,5 proc., Nicolas Dupont-Aignan od 2 do 2,5 proc., a Nathalie Arthaud 0,5 proc.

Wyniki potwierdzają więc nie tylko przewagę Marine Le Pen, lecz także asymetrię całej francuskiej sceny: RN ma jedną kandydatkę i zwarty elektorat, LFI ma jednego dominującego lidera, natomiast centrum i umiarkowana lewica nadal dzielą głosy pomiędzy kilku pretendentów. Dokładne wyniki wszystkich badań, wraz z metodologią i archiwum poprzednich fal, przedstawia materiał „Sondaże wyborów prezydenckich we Francji 2027. Najnowsze wyniki”, natomiast analizę możliwych finalistów przedstawia materiał „Kto wygra wybory we Francji w 2027 roku. Co pokazują sondaże i scenariusze”.

Największą przewagą jest dziś zdolność narzucenia znaczenia słowu zmiana

Najnowsze dane nie uprawniają do stwierdzenia, że wynik wyborów jest przesądzony. Badanie nie obejmuje testów drugiej tury, do głosowania pozostaje ponad siedem miesięcy, ostateczna lista kandydatów nie jest zamknięta, a wydarzenia gospodarcze, międzynarodowe i społeczne mogą zmienić zarówno frekwencję, jak i przepływy głosów. Intencje wyborcze obliczano w poszczególnych wariantach wśród około 9 tys. osób pewnych udziału i wskazujących kandydata, a deklarowany margines błędu wynosił około 0,9 punktu procentowego dla wyniku Le Pen oraz 0,7 punktu dla Mélenchona.

Można natomiast powiedzieć, że Marine Le Pen rozpoczyna kampanię z najbardziej korzystnej pozycji w swojej dotychczasowej karierze. W 2012 r. zdobyła w pierwszej turze 17,90 proc., w 2017 r. 21,30 proc., a w 2022 r. 23,15 proc. głosów; obecny poziom 33–35 proc. oznacza nie tylko powiększenie rdzenia wyborczego, lecz także przełamanie części dawnych barier wieku i społecznej akceptacji. Jednocześnie wrześniowy barometr Ipsos BVA pokazuje, że 52 proc. Francuzów byłoby niezadowolonych z jej ewentualnego objęcia prezydentury, co przypomina, że silna pierwsza tura nie jest jeszcze tożsama ze zdobyciem większości w finale.

Najważniejszym pytaniem kampanii nie będzie zatem wyłącznie to, kto obieca zmianę, ponieważ oczekuje jej zdecydowana większość Francuzów. Rozstrzygające może okazać się to, kto zdefiniuje zmianę w sposób łączący gniew z poczuciem bezpieczeństwa, postulaty gospodarcze z wiarygodnością finansową, a krytykę instytucji z przekonaniem, że potrafi nimi skutecznie kierować. Marine Le Pen ma dziś przewagę liczbową, Jean-Luc Mélenchon ma mocny i młody rdzeń poparcia, Édouard Philippe pozostaje najgroźniejszym kandydatem centrum, ale żaden z nich nie ma jeszcze odpowiedzi zaakceptowanej przez większość społeczeństwa.

Nota metodologiczna

Badanie Ipsos BVA i CESI École d’ingénieurs dla „Le Monde”, CEVIPOF, Fondation Jean-Jaurès i Institut Montaigne przeprowadzono online od 3 do 9 września 2026 r. na reprezentatywnej metodą kwotową próbie 13 060 pełnoletnich mieszkańców Francji wpisanych na listy wyborcze. W zależności od konfiguracji wyniki intencji głosowania obejmowały od 8984 do 9445 osób deklarujących pewny udział i wskazujących kandydata. Respondentom przedstawiono sześć wariantów pierwszej tury, zależnych od kandydatury Raphaëla Glucksmanna albo Oliviera Faure’a oraz od startu Édouarda Philippe’a, Gabriela Attala lub obu polityków jednocześnie.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 września 2026