Niemcy nie pomogą Ameryce. „Nie jesteśmy częścią tego konfliktu”

SPD

Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul odniósł się sceptycznie do planu rozszerzenia na cieśninę Ormuz misji UE Aspides na Morzu Czerwonym. Zapowiedział, że jego kraj nie będzie uczestniczył w konflikcie oraz wezwał USA i Izrael do informowania Berlina o realizacji celów w wojnie z Iranem.

Niemcy nie pomogą Ameryce

.Czy będziemy wkrótce aktywną częścią tego konflikt? Nie – powiedział Johann Wadephul wieczorem 15 marca 2026 r. w programie telewizji publicznej ARD „Bericht aus Berlin”. – Nie będziemy uczestniczyli w tym konflikcie – podkreślił, odpowiadając na pytanie o stanowisko Berlina wobec planów rozszerzenia misji UE Aspides na Morzu Czerwonym na cieśninę Ormuz. Jak podała agencja DPA, takie plany mają być przedmiotem dyskusji 16 stycznia 2026 r. w Brukseli podczas spotkania Rady ds. zagranicznych.

Ambasador USA przy ONZ Michael Waltz oświadczył 15 marca 2026 r., że Stany Zjednoczone „zachęcają, a nawet żądają” udziału innych państw w otwarciu cieśniny Ormuz, której blokada przez Iran skutkuje gwałtownym wzrostem cen paliw na świecie. Z podobnym apelem wystąpił 14 marca 2026 r. prezydent USA Donald Trump.

W rozmowie z ARD Johann Wadephul powiedział, że USA i Izrael mówią, że chodzi im o zniszczenie militarnych zdolności Iranu, przede wszystkim programu nuklearnego i rakietowego. – Oczekujemy teraz, że usłyszymy, zostaniemy poinformowani, że zostaniemy włączeni, kiedy to się stanie i wtedy chętnie będziemy uczestniczyli w podjęciu negocjacji – wyjaśnił szef niemieckiego MSZ. – Uważam, że bezpieczeństwo cieśniny Ormuz, podobnie jak Morza Czerwonego, zostanie zapewnione wtedy, gdy dojdzie do rozwiązania na drodze negocjacji – zaznaczył Johann Wadephul.

Czym jest Aspides – misja morska UE na Morzu Czerwonym?

.Zapytany ponownie, czy wyklucza udział niemieckiej marynarki wojennej w rozszerzonej na cieśninę Ormuz misji UE, Johann Wadephul zaznaczył, że nachodzące spotkanie w Brukseli będzie pierwszą okazją do dyskusji, co wojna z Iranem oznacza dla Europy.

– Z pewnością jutro nie podejmiemy żadnych decyzji – podkreślił. Misja Aspides jest „ważną misją”, jednak jej skuteczność na Morzu Czerwonym jest niewielka. – Dlatego jestem sceptyczny, czy rozszerzenie misji przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa – ocenił. – Uważam, że musimy szybko, po zakończeniu działań wojennych, po osiągnięciu militarnych sukcesów, jakie wyznaczyły sobie USA i Izrael, rozpocząć negocjacje, aby ten militarny konflikt mógł zostać zakończony. Tylko to może zapewnić bezpieczeństwo – wyjaśnił szef niemieckiej dyplomacji.

Johann Wadephul wyraził pod adresem USA i Izraela – „partnerów , których w zasadzie wspieramy” – oczekiwanie, że „będą nas na bieżąco informować i wyjaśniać, jakie konkretne cele są realizowane”, a potem rozmawiać o tym, jak można zakończyć tę wojnę.

Johann Wadephul, który niedawno odbył podróż na Bliski Wschód, powiedział, że wszystkie kraje w regionie oczekują od Niemiec, że odegrają aktywną rolę”. „Zrobimy to. Dlatego zanim będziemy rozmawiali o działaniach w przyszłości, chcemy być włączeni w proces decyzyjny” – powiedział minister.

Aspides, misja morska Unii Europejskiej na Morzu Czerwonym, Zatoce Perskiej i Oceanie Indyjskim została rozpoczęta w lutym 2024 roku w odpowiedzi na ataki jemeńskich rebeliantów Huti na międzynarodową żeglugę na Morzu Czerwonym. Jej trzonem są francuskie, greckie i niemieckie fregaty oraz włoski niszczyciel, czyli okręty wyposażone m.in. w rakiety ziemia-powietrze krótkiego i dalekiego zasięgu, a także mające na pokładzie śmigłowce bojowe. W czasie trwania misji wszystkie unijne okręty angażowały się w operacje obronne, niszcząc m.in. drony, którymi atakowały ich bojówki Huti.

Powrót niemieckiej siły

.Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie – pisze Mateusz MORAWIECKI.

Ostatnio polska dyskusja o Niemczech toczy się pod wpływem dwóch zjawisk: intensywnego przerzucania przez niemiecką policję nielegalnych imigrantów na teren Polski oraz słusznie oburzającego polską opinię publiczną tzw. upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar wojny. W obu tych sprawach obecny polski rząd całkowicie skapitulował. Żeby jednak lepiej zrozumieć to, co dzieje się w Niemczech, warto sięgnąć do książki Kaput Wolfganga Münchaua. To przenikliwa diagnoza rozpadu niemieckiego modelu gospodarczego. Autor trafnie punktuje iluzje, na których opierała się niemiecka potęga: tania energia z Rosji, eksport do Chin, tradycyjny przemysł, dogmatyczny fiskalizm. Wszystkie te refleksje są ważne. Ale czy nie przychodzą zbyt późno – w momencie, gdy Niemcy już realizują nowy plan gospodarczy?

Gdy czytałem analizę Münchaua, towarzyszyła mi pewna myśl – skądinąd także zakorzeniona w niemieckiej tradycji intelektualnej. „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu” – pisał Hegel. Mądrość przychodzi po fakcie, dopiero wtedy, gdy zjawisko, nad którym się zastanawiamy, dobiega końca. Mam wrażenie, że tak jest z Kaput. Książka ta trafnie opisuje świat, który właśnie odchodzi w przeszłość. Tymczasem na naszych oczach zaczyna się coś nowego: przebudzenie przemysłowe Niemiec, a wraz z nim – co jeszcze ważniejsze – przebudzenie militarne. Berlin wychodzi z dekad zbrojeniowego minimalizmu i szykuje się do roli realnej siły. Tym razem to nie są symboliczne gesty ani zagrywki wizerunkowe – lecz systemowa zmiana, którą trzeba śledzić uważnie. I rozumieć, zanim znów będzie za późno.

Wojna na Ukrainie zmusiła europejskie rządy do głębokiej refleksji nad ich zdolnościami obronnymi. Coraz mocniej się zbroimy, próbując jak najszybciej odrobić zaniedbania minionych kilku dekad. Samo postrzeganie kwestii militarnej uległo znaczącej zmianie – dziś panuje dużo większa zgoda społeczna, aby państwa zwiększały swój potencjał obronny. Łatwiej nam zrozumieć, że w obliczu ogromnego zagrożenia, jakie stanowią Rosja oraz Chiny, inwestowanie w przemysł zbrojeniowy i wojsko stanowi jedyny możliwy mechanizm odparcia agresji. Nawet społeczeństwa przez lata uważające się za pacyfistyczne prezentują otwarcie zmianę kierunku. W takiej sytuacji najmniejsze drgania mogą wywołać lawinę zmian, podważając fundamenty wzajemnego zaufania.

Pomimo swojej początkowej bierności po wybuchu wojny na Ukrainie, pomimo haniebnego oczekiwania na upadek Kijowa i powrót do „business as usual” obecnie taką właśnie strategię przyjęła niemiecka elita, podejmując kroki zmierzające do odbudowania armii, a przez to znacznego zwiększenia swojej pozycji w Europie i w strukturach sojuszu NATO. Po II wojnie światowej, starając się wyraźnie odciąć od swojej zbrodniczej przeszłości, nasi zachodni sąsiedzi przedstawiali się jako kraj o pacyfistycznym nastawieniu, co miało na celu odbudowę międzynarodowego wizerunku, który nie polega już na zbrojeniach i wzmacnianiu siły niemieckiej armii. Ten stan rzeczy ulega jednak bardzo istotnej zmianie. Ostatnie badania wskazują, że aż 76 proc. Niemcówopowiada się za zwiększeniem finansowania Bundeswehry i wzrostem wydatków na obronność. Częściowo wynika to z braku wiary w potencjalne wsparcie militarne ze strony USA, na co wskakuje aż 74 proc. badanych. Każdy powód jest dobry. Z drugiej strony obecne realia sprawiły, że Niemcy dostrzegają konieczność utrzymania swojej pozycji, wpływów oraz zwiększenia siły gospodarczej. W obliczu coraz bardziej widocznych problemów niemieckiego przemysłu samochodowego w niemieckiej klasie politycznej i w niemieckim biznesie trwa ożywiona dyskusja nad odbudową potęgi przemysłowej.

.Tezy Kaput o upadku niemieckiego modelu rozwoju mocno rezonują w polskiej debacie. Ale nie dajmy się zwieść przekonaniu, że mimo swoich trudności nasi zachodni sąsiedzi to państwo słabe lub tracące zdolność do walki o swoje interesy. Niemcy nadal należą bowiem do grona najpotężniejszych graczy na scenie polityki europejskiej i światowej, nawet jeśli obecna kondycja ich armii jest skutkiem wieloletnich zaniedbań. Dziś jednak z determinacją podejmują wysiłki, by jak najszybciej odwrócić negatywne skutki przeszłości.

PAP/Jacek Lepiarz/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 marca 2026