Nowe bariery antyterrorystyczne na Trakcie Królewskim w Warszawie

Drogowcy kupili nowe bariery antyterrorystyczne, które zastąpią zwykłe, ciężkie, betonowe. Docelowo będą montowane na Trakcie Królewskim, gdy ten stanie się deptakiem. Teraz obsługi zapór uczą się przedstawiciele służb.
Nowe bariery antyterrorystyczne w Warszawie
.Zarząd Dróg Miejskich wyjaśnił, że betonowe bariery, tzw. jerseye, które od kilku lat stają na Trakcie Królewskim, po raz pierwszy pojawiły się tam po tragicznych wydarzeniach na podobnych deptakach, m.in. we Francji.
Zapory zabezpieczają pieszych, jednak ich montaż jest skomplikowany. Do ich ustawienia wykorzystywany jest ciężki sprzęt: samochód ciężarowy, laweta i wózek widłowy. „Bariery nie zawsze mogą stanąć na cały weekend, czasem potrzebne jest np. szersze przejście, więc są ustawiane wcześniej lub później, może ich też nie być w ogóle. To czas, kiedy deptak nie jest zabezpieczony” – zaznaczył ZDM.
Bariery będą montowane na weekendy
.Do rozłożenia nowych barier wystarczy hydrauliczny dźwig samochodowy. „Można je składać i rozkładać, dostosowując do aktualnych potrzeb. Są mobilne, jednak po zamontowaniu nie da się ich przesunąć. Nie poddadzą się również rozpędzonemu samochodowi” – przekazał ZDM.
Nowe bariery zostały już wykorzystane w okolicy świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Bariery będą montowane na weekendy. W razie potrzeby będzie można je błyskawicznie otworzyć i ponownie zamknąć. Zrobią to odpowiednio przeszkolone osoby.
Obsługi zapór uczą się teraz przedstawiciele służb: policji, straży pożarnej, straży miejskiej, pogotowia ratunkowego, Służby Ochrony Państwa. W przygotowanych przez drogowców szkoleniach weźmie udział 300-400 osób. Dodatkowo ok. 800 funkcjonariuszy obejrzy specjalny film instruktażowy.
„Podczas szkolenia przedstawiciele służb dowiedzą się, co muszą zrobić, aby przejechać przez rozłożone zapory” – napisał ZDM. Nowe zapory będą wykorzystywane na Trakcie Królewskim. Są antyterrorystyczne i mobilne, a ich konstrukcja pozwala na chwilowe dopuszczenie ruchu bez użycia ciężkiego sprzętu.
Trzy pokolenia dżihadystów
.Wszystkie trzy pokolenia dżihadystów łączy jedno: śmierć. Nie tylko ofiar zamachów. To sprawia, że efektywność organizacji terrorystycznych spada – pisze prof. Olivier ROY
Jedenastego września 2001 r. doszło do zamachu terrorystycznego, który zmienił świat – choć inaczej, niż zakładali organizatorzy ataku na Nowy Jork i siedzibę Pentagonu w Waszyngtonie. Od tamtego zamachu zaczęła się era globalnego dżihadu. Samo zjawisko jest starsze, ale dopiero po tym, jak samoloty uderzyły w World Trade Center, co wstrząsnęło całym światem, zaczęło być o nim głośno. W konsekwencji otrzymaliśmy przede wszystkim dwie wojny: w Afganistanie i w Iraku. Obie zakończyły się porażkami, bo nie udało się osiągnąć postawionych celów.
Na terroryzm spod znaku Al-Kaidy patrzymy dziś przez pryzmat tych wojen. To właśnie sprawia, że zamachy z 11 września przyniosły efekt inny od zamierzonego. Ale też nie można zapomnieć, że rozpoczęły one całą serię ataków. W USA po tamtym uderzeniu doszło do jeszcze jednego dużego zamachu terrorystycznego – podczas maratonu w Bostonie w 2013 r. Ale jednocześnie doszło do wielu ataków terrorystycznych w Azji, a także w Europie.
Islamscy radykałowie uderzyli m.in. na dworcu kolejowym w Madrycie w 2004 r., w londyńskim metrze w 2005 r., zaatakowali tygodnik „Charlie Hebdo” w Paryżu w 2015 r., lotnisko Zaventem w Brukseli w 2016 r. czy podczas koncertu Ariany Grande w Manchesterze w 2017 r. W każdym z tych zamachów zginęło po kilkadziesiąt (czasami kilkaset) osób, wszystkie te tragedie wywołały serię dyskusji na świecie o tym, jak groźny jest terroryzm islamski i w jaki sposób można go pokonać.
Kim byli terroryści dokonujący tych zamachów? Na pierwszy rzut oka ich sposób działania oraz motywacje były bardzo podobne. Jednak gdy przyjrzymy się im bliżej, zauważymy różnice. Można mówić o trzech pokoleniach dżihadystów.
Pierwsze to ci, którzy przeprowadzali zamachy w latach 80. i 90. Pochodzili w zdecydowanej większości z Bliskiego Wschodu – i też większość ataków miała miejsce w Afryce i Azji. Niektórzy z nich przedostawali się na Zachód, żeby tam przeprowadzić zamach.
.Druga generacja dżihadystów funkcjonowała w latach 1995–2015. Chodzi o terrorystów, którzy w dużej mierze dorastali już na Zachodzie. Symbolicznym początkiem ich działania był zamach przeprowadzony przez Khaleda Kelkala w TGV w 1995 r. Zamachowiec urodził się w Maroko, ale jeszcze jako dziecko zamieszkał we Francji. Tam się wychował i tam też próbował zdetonować bombę w pociągu. Kolejne zamachy w Europie w 95 proc. przypadków organizowali terroryści urodzeni lub wychowani w Europie. Działo się tak nie tylko we Francji, ale również w Belgii, Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii.
PAP/MJ






