Ostateczny, ostateczny, naprawdę ostateczny termin zakończenia wojny

ostateczny termin

Prezydent USA Donald Trump potwierdził w rozmowie z mediami, że 7 marca to ostateczny termin zawarcia porozumienia przez Iran. Donald Trump zagroził wcześniej, że jeśli Iran nie otworzy cieśniny Ormuz do tego czasu, straci wszystkie elektrownie i mosty.

Armie Izraela i USA zaatakowały kluczowe dla przemysłu naftowego Iranu kompleksy

.Dzień wcześniej prezydent zapowiedział, że do wtorku wieczorem czasu wschodnioamerykańskiego Irańczycy mają otworzyć cieśninę Ormuz. Ultimatum upływa o godz. 20 we wtorek (godz. 2 w nocy z wtorku na środę w Polsce).

Armie Izraela i USA zaatakowały kluczowe dla przemysłu naftowego Iranu kompleksy w Asalujeh nad Zatoką Perską i w Marwdaszt w prowincji Fars, na południu kraju. Według ekspertów zapowiedź zwiększenia wydobycia ropy naftowej przez kraje OPEC+ nie wpłynie na obniżkę cen surowca.

O zakrojonym „na szeroką skalę” ataku na kompleks petrochemiczny w Asalujeh, największy w Iranie, poinformował minister obrony Izraela Israel Kac.

„Izraelska armia z impetem zaatakowała zakłady (…) odpowiadające za około połowę produkcji petrochemicznej kraju” – oświadczył w nagraniu wideo. Dodał, że „to poważny cios” dla irańskiej gospodarki, który spowoduje straty sięgające „dziesiątek miliardów dolarów”. Kac podkreślił, że izraelska armia otrzymała instrukcję, by „z pełną siłą” kontynuować ataki na infrastrukturę kluczową dla gospodarki Iranu.

Irańska agencja prasowa Tasnim przekazała, że atak wywołał liczne eksplozje, a w jego efekcie najbardziej ucierpiały firmy dostarczające energię elektryczną, wodę i tlen do zakładów petrochemicznych. Podkreślono, że część rafineryjna nie została uszkodzona.

Asalujeh jest głównym ośrodkiem rozległego kompleksu petrochemicznego, który obsługuje pobliskie złoża gazu ziemnego, należące do Iranu oraz Kataru i uznawane za największe na świecie.

Irańskie media przekazały, że siły Izraela i USA zaatakowały kompleks petrochemiczny w Marwdaszt. W jego wyniku wybuchł rozległy pożar, który – jak zapewniono – udało się opanować.

Reuters przypomniał, że armie Izraela i USA zaatakowały zakłady petrochemiczne w Bandar-e Mahszahr, w prowincji Chuzestan, na północnym wybrzeżu Zatoki Perskiej. Według szefa izraelskiego resortu obrony Asalujeh i Bandar-e Mahszahr, „które odpowiadają łącznie za 85 proc. irańskiego eksportu petrochemicznego, są obecnie wyłączone z eksploatacji”.

Również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ostrzegła, że działania militarne w pobliżu irańskiej elektrowni jądrowej w Buszehr mogą spowodować „poważny wypadek radiologiczny”, którego potencjalne skutki będą odczuwalne także poza granicami kraju.

MAEA odniosła się w ten sposób do incydentu z niedzieli, kiedy jeden z pocisków spadł nieopodal elektrowni. Według agencji Tasnim było to już czwarte takie zdarzenie od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi.

Irańskie media poinformowały też, że w innym przeprowadzonym ataku zginął szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), generał Madżid Chademi. Potwierdziły tym samym wiadomość, którą wcześniej przekazał minister obrony Izraela. „Irańscy przywódcy wiedzą, że są ścigani. Dopadniemy ich jednego po drugim” – napisało w komunikacie biuro prasowe Kaca.

W ramach odwetu za izraelskie i amerykańskie ataki Iran od przeszło miesiąca blokuje cieśninę Ormuz, przez którą normalnie transportowano około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Doprowadziło to do znaczącego wzrostu cen surowca na światowych rynkach.

Organizacja Krajów Eksportujących Ropę naftową OPEC+ kolejny raz zapowiedziała zwiększenie limitów produkcji surowca. Począwszy od maja dzienny limit produkcji ropy ma wzrosnąć o 206 tys. baryłek. OPEC+ ostrzegła zarazem, że uszkodzenia infrastruktury energetycznej „pogłębiają zmienność rynku, co może mieć dodatkowy, negatywny wpływ na globalne dostawy surowca”.

Eksperci podkreślają, że zapowiedź ta nie wpłynie znacząco na spadek cen ropy, jeśli Iran będzie dalej blokować Ormuz. Według analityków banku JPMorgan, jeśli do połowy maja nie uda się znieść blokady cieśniny, cena baryłki może wkrótce przekroczyć granicę 150 dolarów i będzie to najwyższy poziom w historii.

Z powodu zakłóceń w dostawach surowca w ostatnich tygodniach władze wielu krajów Azji i Afryki zapowiedziały lub już wprowadziły ograniczenia w sprzedaży paliw, a w niektórych wypadkach również dostaw energii. Dotyczy to m.in. Bangladeszu, Egiptu, Etiopii, Filipin, Indonezji, Malezji, Pakistanu i Wietnamu. W wielu z tych krajów koncentruje się duża część produkcji największych światowych koncernów odzieżowych.

Kiedy mija ostateczny termin dla Iranu?

.Według telewizji SkyNews marynarka wojenna irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) odrzuciła żądanie prezydenta USA Donalada Trumpa w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz. Brytyjski nadawca powołał się na wpis na platformie X, który w niedzielę późnym wieczorem pojawił się na koncie przypisywanym IRGC. „Cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do dawnego stanu, zwłaszcza dla Ameryki i Izraela” – przytoczyła treść wiadomości Sky News.

W nocy z 6 na 7 marca, o godz. 2 czasu środkowoeuropejskiego, upływa ultimatum, które Donald Trump dał irańskim władzom na odblokowanie Ormuzu. W przeciwnym razie, jak zagroził, Iran „straci wszystkie elektrownie i mosty”.

Reuters poinformował w poniedziałek, że Iran i USA otrzymały od Pakistanu plan zakończenia działań wojennych, który miałby doprowadzić m.in. do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. Wiadomości tej nie potwierdzili przedstawiciele władz w Teheranie, ani w Waszyngtonie. Z obu stolic napłynęły natomiast doniesienia o odrzuceniu 45-dniowego rozejmu. Jak podała telewizja CNN, propozycję tę przesłano szefowi MSZ Iranu Abbasowi Aragcziemu i wysłannikowi USA Steve’owi Witkoffowi.

Według źródeł irańskich od 28 lutego w izraelsko-amerykańskich atakach zginęło w tym kraju ponad 3,5 tys. osób; w tej liczbie co najmniej 1,6 tys. to cywile, w tym co najmniej 244 dzieci. Według Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca rannych zostało przeszło 20 tys. osób. W równolegle prowadzonych działaniach zbrojnych Izraela w południowym Libanie, których celem – jak zapewniają izraelskie władze – jest terrorystyczne ugrupowanie Hezbollah, zginęło co najmniej 1,4 tys. osób, w tym 124 dzieci.

W odwetowych atakach Iranu zginęło 13 żołnierzy USA, a w Izraelu śmierć poniosło 19 osób. W irańskich atakach na cele związane z Izraelem i USA w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie zginęły po dwie osoby, w Katarze i Kuwejcie – po 7, w Syrii – cztery, a w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – 12.

W Poniedziałek Wielkanocny po raz kolejny o „wytrwałą modlitwę o dar pokoju dla całego świata” zaapelował papież Leon XIV.

Infrastruktura, głupcze

.Na najważniejszym spotkaniu świata energetyki – CERAWeek w Houston, skąd właśnie wracam – Bliski Wschód był obecny w niemal każdej rozmowie. Jednak w sposób paradoksalny. Omawiany jako operacyjny problem – ryzyko dla szlaków dostaw, infrastruktury, kontraktów i decyzji inwestycyjnych – oczywiście tak. Ale nie jako problem egzystencjalny dla amerykańskich producentów – pisze Michał KURTYKA

Iwłaśnie w tym kontekście warto spojrzeć na to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, gdy w cieśninie Ormuz zamilkły silniki statków, a na rynkach finansowych wracały dobrze znane demony: panika inwestorów, nagłówki o „najpoważniejszym kryzysie od dekad” i pytania o to, czy ropa znów stanie się bronią masowego rażenia gospodarek. Co istotne, jeszcze niedawno scenariusz realnej blokady Ormuzu uchodził za skrajnie mało prawdopodobny (na tyle, że nawet instytucje takie jak EIA nie traktowały go jako bazowego wariantu w swoich analizach).

Zaskoczeniem nie był sam szok – Ormuz to przecież od pół wieku jedno z najbardziej wrażliwych „wąskich gardeł” światowej gospodarki. Zaskoczeniem było co innego: świat nie zatrzymał się…, a przynajmniej nie cały świat, czego symbolem może być nieco zdystansowany stosunek amerykańskich producentów, dla których większym wyzwaniem była raczej ocena skutków geopolitycznych niż sama dostępność surowca. Dlaczego? Odpowiedź można streścić w jednym słowie: infrastruktura.

Cieśnina Ormuz przez dekady była symbolem strukturalnej słabości światowego rynku ropy. To przez nią przepływała nawet jedna piąta światowego handlu ropą, a każde napięcie w Zatoce Perskiej natychmiast przekładało się na rachunki za paliwo w Europie, Azji i Ameryce. Kryzysy ze stycznia 1974 roku, sierpnia 1990 oraz wstrząsy związane z rosyjską inwazją na Ukrainę w 2022 roku pokazały, jak cienka bywa granica między „normalnością” a szokiem podażowym.

Dziś jednak krajobraz jest inny. Pierwsza różnica między dzisiejszym kryzysem a poprzednimi polega na strukturze samego rynku naftowego. Większa liczba dostawców i geograficzna dywersyfikacja wydobycia sprawiają, że Bliski Wschód i cieśnina Ormuz nie są już jedynym centrum grawitacji rynku. Brazylia wydobywa już więcej ropy niż Zjednoczone Emiraty Arabskie, Gujana w ekspresowym tempie awansowała do grona poważnych eksporterów, a Wenezuela – choć daleka od dawnej świetności – stopniowo wraca do globalnej mapy dostaw.

Jeszcze ważniejszą zmianą jest jednak pozycja Stanów Zjednoczonych, które z importera stały się jednym z kluczowych eksporterów ropy i gazu – a w przypadku LNG największym na świecie. Oznacza to, że Ameryka nie tylko uniezależniła się od bezpośrednich zakłóceń w Ormuz, ale również stała się globalnym „dostawcą ostatniej instancji”.

W efekcie ciężar zależności od szlaków takich jak Ormuz przesunął się w większym stopniu na rynki azjatyckie, które pozostają bardziej bezpośrednio uzależnione od dostaw z Zatoki.

To jednak tylko połowa historii. Druga połowa to mapa rur, terminali i portów, które pozwalają tę ropę i gaz przemieścić. Największa energetyczna geopolityczna rewolucja XXI wieku – jak opisuje ją Fatih Birol – ropa i gaz z teksańskich łupków doprowadziły do zasadniczego przetasowania na mapie światowych dostawców paliw kopalnych dzięki błyskawicznej rozbudowie infrastruktury energetycznej.

A niech o znaczeniu infrastruktury świadczy jeden prosty fakt: cena gazu w hubie Waha w zachodnim Teksasie odnotowuje obecnie ceny ujemne. To nie tylko efekt nadpodaży, lecz przede wszystkim ograniczeń infrastrukturalnych – braku wystarczających mocy przesyłowych i eksportowych, które pozwoliłyby ten gaz wyprowadzić na rynek.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-kurtyka-infrastruktura-glupcze/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 kwietnia 2026