Referendum w Krakowie 2026. Kiedy głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego?

W Krakowie odbędzie się referendum dotyczące odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Głosowanie zaplanowano na 24 maja, a jego wynik będzie wiążący tylko przy odpowiedniej frekwencji.
Referendum w Krakowie: termin i warunki ważności głosowania
Komisarz wyborczy poinformował, że referendum w Krakowie odbędzie się 24 maja 2026 r. Mieszkańcy zdecydują nie tylko o ewentualnym odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego, który pełni funkcję od 2024 roku, ale także o odwołaniu całej Rady Miasta.
Aby wynik referendum był wiążący, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców. W przypadku odwołania Rady Miasta wymagany próg wynosi 179 792 głosów.
Argumenty inicjatorów referendum przeciw władzom Krakowa
Organizatorzy referendum przedstawili szereg zarzutów wobec obecnych władz miasta. Wśród najczęściej powtarzających się argumentów wskazują na pogarszającą się sytuację finansową Krakowa oraz rosnący poziom zadłużenia.
Krytycy podkreślają również brak wyraźnej zmiany w sposobie zarządzania miastem po objęciu urzędu przez nowego prezydenta, wskazując na kontynuację wcześniejszej polityki. W ich ocenie mieszkańcy odczuwają natomiast rosnące koszty życia w mieście, m.in. w związku z podwyżkami opłat za komunikację miejską, parkowanie czy wywóz odpadów.
Zarzuty dotyczą także priorytetów budżetowych. Przeciwnicy władz twierdzą, że przy jednoczesnych ograniczeniach wydatków w niektórych obszarach utrzymywane są koszty reprezentacyjne oraz inne wydatki, które ich zdaniem nie są kluczowe dla funkcjonowania miasta.
Wśród krytycznych ocen pojawiają się również oskarżenia o upolitycznienie decyzji kadrowych w miejskich instytucjach oraz o oderwanie władz od codziennych problemów mieszkańców. Zdaniem inicjatorów referendum działania władz koncentrują się bardziej na komunikacji wizerunkowej niż na rozwiązywaniu realnych problemów.
Spór o styl zarządzania i komunikację władz miasta
Część zarzutów dotyczy także sposobu komunikowania decyzji przez prezydenta. Krytycy wskazują na wypowiedzi, które ich zdaniem były odbierane jako lekceważące wobec mieszkańców. Podnoszona jest również kwestia braku reakcji władz na sprzeciw społeczny wobec niektórych decyzji, w tym podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej.
W ocenie przeciwników obecnej polityki miasta referendum ma być próbą zatrzymania kierunku zmian, który – ich zdaniem – prowadzi do pogorszenia jakości zarządzania Krakowem.
Kontekst polityczny: wybory 2024 i zmiana władzy w Krakowie
Referendum odbywa się w kontekście zmiany władzy w Krakowie po wyborach samorządowych w 2024 roku. Po 22 latach zakończyła się wtedy kadencja Jacka Majchrowskiego.
O wyniku wyborów zdecydowała niewielka różnica głosów – 5434. Aleksander Miszalski zwyciężył z Łukaszem Gibałą, kandydatem bezpartyjnym. Kampania wyborcza była oceniana jako wyjątkowo ostra i bezpardonowa.
W analizach powyborczych pojawiały się opinie, że w dużych miastach rosnąca rola zaplecza partyjnego oraz finansowania kampanii utrudnia rywalizację kandydatom niezależnym. Jednocześnie wskazywano, że Kraków przez lata funkcjonował jako przykład miasta formalnie zarządzanego przez prezydenta bezpartyjnego, lecz działającego w politycznym układzie równowagi między największymi ugrupowaniami.
Dawid przegrał z Goliatem. Jeszcze o wyborach prezydenckich w Krakowie
.”Po 22 latach 21 kwietnia 2024 r. zakończyła się pod Wawelem era prezydenta Jacka Majchrowskiego. 5434 głosy zadecydowały o tym, kto będzie rządził w milionowym Krakowie. Dzięki nierównej walce i brudnej kampanii, jakiej jeszcze krakowianie i chyba cała Polska nie widzieli, Aleksander Miszalski z Platformy Obywatelskiej wygrał o włos z Łukaszem Gibałą, kandydatem bezpartyjnym. Wybory w Krakowie wymagają solidnej analizy” – pisze Paulina PONIEWSKA na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.
„Łukasz Gibała z dużym prawdopodobieństwem zwyciężyłby, gdyby nie brudna kampania pełna kłamliwych oszczerstw i manipulacji ze strony PO oraz środowiska deweloperskiego. O tym, jak wyglądała sama kampania, napisałam w krótkim podsumowaniu I tury wyborów [LINK]. Teraz chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt ostatnich wyborów pod Wawelem.
Przyglądając się z bliska tej kampanii, mam bardzo pesymistyczne wnioski – niezależni i bezpartyjni kandydaci mają szansę wygrać tylko w mniejszych miastach, gdzie nie toczy się ambicjonalna walka o władzę pomiędzy PO i PiS oraz nie są zaangażowane w kampanię wyborczą wielomilionowe fundusze partii, dodajmy – nasze pieniądze z podatków. Duże miasta niestety skazane są na partyjnych prezydentów, bo mało który kandydat niezależny jest w stanie zebrać odpowiednie fundusze na swoją kampanię, aby choć spróbować stoczyć równą walkę z partyjnymi nominatami.
Teoretycznie od 22 lat Kraków jest jednym z nielicznych dużych miast z bezpartyjnym prezydentem, ale i tak za każdym razem Jacek Majchrowski był w koalicji z PO lub PiS, w zależności od tego, która z tych partii poparła go w wyborach.
Jacek Majchrowski wygrał czterokrotnie wybory prezydenckie, ale nie dlatego, że miał tak ogromne poparcie mieszkańców. Zdobywał mandat, bo mieszkańcy mobilizowali się przeciw którejś z opcji politycznych – w pierwszych wyborach wygrał z Józefem Lassotą, popieranym przez PO, za drugim razem z Ryszardem Terleckim z PiS, za trzecim razem ze Stanisławem Kraciakiem, popieranym przez PO, a czwartą kadencję zdobył, bo Kraków nie chciał na prezydenta Małgorzaty Wassermann z PiS. Dualizm partyjny – to był atut Majchrowskiego”.
CAŁY TEKST: : https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-poniewska-wybory-w-krakowie/
MB




