Marcin KĘDZIERSKI: Pięć lat, które czeka Kraków, będzie okresem przejściowym pomiędzy erą Jacka Majchrowskiego a czymś nowym

Pięć lat, które czeka Kraków, będzie okresem przejściowym pomiędzy erą Jacka Majchrowskiego a czymś nowym

Photo of Marcin KĘDZIERSKI

Marcin KĘDZIERSKI

Współzałożyciel i ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Członek Polskiej Sieci Ekonomii.

zobacz inne teksty Autora

Ostatecznie to Małgorzata Wassermann przesądziła, kto będzie rządzić Krakowem przez najbliższe pięć lat. Oświadczenie to mogło kosztować Łukasza Gibałę kilka tysięcy głosów – pisze Marcin KĘDZIERSKI

.Przed dwoma tygodniami szacowałem, że każdy z kandydatów może liczyć na ok. 140 tys. głosów. Ostatecznie ze względu na nieco niższą frekwencję żaden z nich nie osiągnął takiego wyniku. W drugiej turze Aleksander Miszalski otrzymał 133 tysiące, a Łukasz Gibała 128 tysięcy głosów. To oznacza, że Gibale udało się zmobilizować o 50 tysięcy wyborców więcej niż w pierwszej turze. Wśród nich, obok dotychczasowego elektoratu, byli także wyborcy, którzy w pierwszej turze poparli kandydatów PiS oraz Konfederacji. Z kolei Aleksander Miszalski zmobilizował, poza własnymi wyborcami, także elektorat Andrzeja Kuliga. Kulig w pierwszej turze uzyskał 21 tysięcy głosów, a Miszalski powiększył swój wynik wobec pierwszej tury o 23 tysiące. To zdecydowanie mniej, niż uzyskał Gibała, ale wystarczyło, by wygrać.

Głosy prawicowego elektoratu

.Wydaje się, że decydująca dla wyniku wyborczego była jednak postawa wyborców prawicowych. Kandydat PiS Łukasz Kmita i kandydat Konfederacji Konrad Berkowicz uzyskali w pierwszej turze łącznie niecałe 75 tysięcy głosów. Ponieważ Łukaszowi Gibale udało się w drugiej turze zdobyć jeszcze 50 tysięcy głosów wyborców, spośród których z pewnością nie wszyscy reprezentowali prawicowy elektorat, można ostrożnie założyć, że lider Krakowa dla Mieszkańców przekonał nieco ponad połowę wyborców, którzy w pierwszej turze głosowali na Kmitę lub Berkowicza. To jednak oznacza, że znaczna część, pomimo zachęt ze strony partyjnych centrali, pozostała w domu.

Dlaczego tak się stało? Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że na kilka godzin przed ciszą wyborczą Małgorzata Wassermann wystosowała oświadczenie, w którym zniechęcała prawicowych wyborców do głosowania na Gibałę, to można przypuszczać, że oświadczenie to mogło go kosztować kilka tysięcy głosów. Co istotne, głosów, które prawdopodobnie przeważyły o zwycięstwie jego przeciwnika, bo według badań exit poll aż 96 proc. wyborców PiS biorących udział w II turze oddało swój głos na Łukasza Gibałę. Deklaracja byłej kandydatki PiS na prezydenta Krakowa to oczywiście tylko jeden z powodów, dla których wynik wyborczy był taki, a nie inny. Aby to potwierdzić, trzeba by przeprowadzić szczegółowe badania. Wiele jednak wskazuje na to, że ostatecznie to właśnie Małgorzata Wassermann przesądziła, kto będzie rządzić Krakowem przez najbliższe pięć lat.

Co z układem krakowskim?

.Kraków czekają zmiany, bo już sam fakt odejścia prezydenta Jacka Majchrowskiego po 22 latach rządów tworzy nowy kontekst. Nawet jeśli Aleksander Miszalski w dużym stopniu jest kandydatem kontynuacji pewnego układu miejskiego, który otaczał Jacka Majchrowskiego, to już samo przyjście do władzy nowych, młodych ludzi, jak choćby przymierzanego na wiceprezydenta Łukasza Sęka, może sprawić, że pewne stare układy, które istniały przez dwie dekady, będą musiały zdefiniować się nieco inaczej. Używając piłkarskiego porównania, można powiedzieć, że kiedy zaczyna się mecz, nigdy nie można być pewnym, jak się skończy. Nawet jeśli na papierze wszystko wydaje się rozstrzygnięte.

A gra się niewątpliwie rozpoczyna. Najbliższe miesiące pokażą, na ile te stare relacje zostaną podtrzymane, a na ile ulegną jakimś modyfikacjom. Oczywiście nowy prezydent nie będzie dokonywał rewolucji, bo byłaby to konieczność obsadzenia kilkuset stanowisk, zarówno w urzędzie, jak i miejskich spółkach, kompletnie nowymi ludźmi. Takiego procesu nie da się przeprowadzić od ręki. Z drugiej strony można jednak przypuszczać, że przynajmniej w niektórych obszarach nastąpią zmiany, bo nowa ekipa będzie musiała pokazać, że się czymś wyróżnia.

Co dalej z Gibałą?

.Jak może wyglądać współpraca Miszalskiego i Gibały? Na razie trudno orzec. Będzie to zależało od tego, co Łukasz Gibała myśli o swojej politycznej przyszłości. Zapowiada, że będzie kontynuował swoje działania, pamiętajmy jednak, że to już jego trzecie wybory prezydenckie, w których startował i w których przegrał. Na ile starczy mu determinacji oraz zasobów, by kontynuować tę drogę? Wydaje się, że Gibała będzie bardzo aktywnym radnym, który będzie przygotowywał się do kolejnych wyborów.

Co dalej z Krakowem?

.Mam wrażenie, że pięć lat, które nas czeka, będzie okresem przejściowym pomiędzy erą Jacka Majchrowskiego a czymś nowym. Nie sądzę, aby pierwsza kadencja Miszalskiego zdecydowała o tym, że nastąpi kolejny kilkunastoletni okres stabilizacji, jak to miało miejsce w przypadku prezydentury Jacka Majchrowskiego. Pytanie, czy po tych pięciu latach Miszalski utrwali swoją pozycję jak Majchrowski, czy nastąpi następna zmiana. Pojawiają się nawet komentarze, że krakowska „familia” zgromadzona wokół Jacka Majchrowskiego będzie powoli słabnąć i się degenerować, także ze względu na starzenie się pokolenia, które dominowało w krakowskiej polityce w ostatnich dekadach. Stąd chyba najważniejsze pytanie dotyczące czekającej nas kadencji – czy Miszalski będzie mieć wystarczająco dużo determinacji i politycznej siły, aby od tego układu się uniezależnić, zanim pociągnie go w dół?

Nie ulega jednak wątpliwości, że nie będzie to jedyne wyzwanie tej kadencji. Kraków wchodzi bowiem w trudniejszy moment swojej historii. W ostatnich 20 latach miasto rozwijało się, korzystając z „renty” związanej z wejściem do Unii Europejskiej (napływ inwestycji) i „renty” demograficznej (napływ młodych ludzi przyjeżdżających na studia, a potem szukających pracy, co przyciągało inwestorów zagranicznych). W najbliższych latach można spodziewać się coraz większych trudności z pozyskiwaniem nowych inwestycji oraz utrzymaniem tych, które ulokowały się w Krakowie, choćby z powodu wyczerpywania się owej demograficznej renty. Jednocześnie, co także jest dużym wyzwaniem, coraz większa grupa krakowian będzie wchodzić w wiek 65+. Miszalski chcąc nie chcąc będzie zatem zmuszony odpowiedzieć na zupełnie nowe wyzwania.

Marcin Kędzierski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 kwietnia 2024