Marine LE PEN pozostaje faworytką, ale wyborcy obozu Macrona wskazują nowego kandydata

Sébastien Lecornu wybory prezydenckie 2027

Na niecały rok przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji coraz wyraźniej widać, że kampania wchodzi w nową fazę. Najnowszy sondaż Odoxa-Backbone dla „Le Figaro” pokazuje z jednej strony utrzymującą się przewagę Marine Le Pen w spontanicznych wskazaniach Francuzów, z drugiej zaś rosnące znaczenie premiera Sébastiena Lecornu w obozie prezydenckim. Jednocześnie znaczna część wyborców nadal liczy na pojawienie się nowej postaci, która mogłaby odmienić przebieg kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 r.

.Badanie pokazuje przede wszystkim dużą niepewność francuskich wyborców. Aż 44 proc. respondentów nie potrafi spontanicznie wskazać nazwiska osoby, którą chciałoby zobaczyć w Pałacu Elizejskim po zakończeniu kadencji Emmanuela Macrona. Również mniej niż połowa badanych (49 proc.) uważa, że przyszły prezydent powinien zostać wybrany spośród kandydatów już oficjalnie zgłoszonych lub powszechnie uznawanych za potencjalnych pretendentów.

Oznacza to, że większość Francuzów pozostaje otwarta na pojawienie się nowego kandydata, który mógłby w ciągu najbliższych miesięcy znacząco zmienić układ sił przed wyborami.

Sympatycy Macrona wskazują na Sébastiena Lecornu

Jednym z najbardziej interesujących wniosków badania jest sytuacja wewnątrz obozu centrowego. W debacie publicznej od miesięcy za naturalnych następców Emmanuela Macrona uznawani są przede wszystkim Gabriel Attal oraz Édouard Philippe.

Tymczasem sympatycy partii Renaissance wskazują innego polityka. Większość z nich chciałaby, aby kandydatem obozu prezydenckiego został obecny premier Sébastien Lecornu.

Według sondażu: aż 59 proc. sympatyków Renaissance wolałoby kandydaturę Sébastiena Lecornu niż Gabriela Attala, jednocześnie 57 proc. wybrałoby Lecornu zamiast Édouarda Philippe’a.

Analitycy podkreślają, że popularność premiera pozostaje wyraźnie ograniczona do własnego środowiska politycznego. Wśród wszystkich Francuzów jedynie 22 proc. uznaje go obecnie za dobrego potencjalnego kandydata na urząd prezydenta Republiki.

Może to oznaczać, że Lecornu zyskuje pozycję jako kandydat zdolny do zjednoczenia obozu centrowego, ale wciąż musi zbudować rozpoznawalność i poparcie wśród szerszego elektoratu.

Marine Le Pen pozostaje liderką

Badanie Odoxa-Backbone dla „Le Figaro” potwierdza jednocześnie bardzo silną pozycję Marine Le Pen.

Po ogłoszeniu przez nią kandydatury na wybory prezydenckie w 2027 r. przewodnicząca grupy parlamentarnej Zjednoczenia Narodowego jest spontanicznie wskazywana przez 18 proc. ankietowanych jako osoba, którą chcieliby zobaczyć w Pałacu Elizejskim.

To wzrost aż o osiem punktów procentowych w porównaniu z analogicznym badaniem sprzed roku.

Drugie miejsce zajmuje Jean-Luc Mélenchon z wynikiem 7 proc., a taki sam rezultat uzyskuje były premier Édouard Philippe.

Różnica pomiędzy Marine Le Pen a pozostałymi politykami pozostaje więc bardzo wyraźna.

Niepewność również w innych ugrupowaniach

Sondaż pokazuje także, że nie tylko obóz prezydencki poszukuje swojego najlepszego kandydata.

Najmniej usatysfakcjonowani obecnym układem kandydatów są sympatycy Republikanów, Renaissance, Partii Socjalistycznej oraz Zielonych.

Szczególnie widoczne jest to wśród wyborców Zielonych. Aż 64 proc. z nich deklaruje, że wolałoby pojawienie się nowej osobowości politycznej niż zwycięstwo sekretarz krajowej partii Marine Tondelier.

Choć odsetek ten pozostaje bardzo wysoki, w ciągu roku zmniejszył się o 14 punktów procentowych.

Kampania pozostaje otwarta

Wyniki badania wskazują, że francuska kampania prezydencka nadal nie osiągnęła etapu pełnej stabilizacji. Marine Le Pen pozostaje politykiem o największej spontanicznej rozpoznawalności i najsilniejszej pozycji startowej, jednak jednocześnie znaczna część społeczeństwa oczekuje pojawienia się nowych kandydatów.

Interesującym zjawiskiem jest również rosnąca pozycja Sébastiena Lecornu wewnątrz obozu prezydenckiego. Jeśli trend ten utrzyma się w kolejnych miesiącach, premier może stać się jednym z najważniejszych uczestników rywalizacji o sukcesję po Emmanuelu Macronie i odegrać znacznie większą rolę w kampanii prezydenckiej 2027 niż przewidywano jeszcze kilka miesięcy temu.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 lipca 2026