Tortury w krajach Azji Centralnej są na porządku dziennym

W państwach Azji Centralnej wciąż powszechnie stosuje się tortury w aresztach, więzieniach czy na komisariatach; ofiary rzadko doczekują się sprawiedliwości, a władze zamiatają incydenty pod dywan — opisuje w swojej analizie portal Radia Swoboda, przedstawiając to, jak wyglądają tortury w krajach Azji Centralnej.

Sytuacja w Kirgistanie, Kazachstanie, Uzbekistanie, Tadżykistanie i Turkmenistanie wygląda bardzo podobnie

.We wszystkich pięciu postsowieckich krajach Azji Centralnej — Tadżykistanie, Kirgistanie, Kazachstanie, Uzbekistanie i Turkmenistanie — doniesienia o torturach i złym traktowaniu zatrzymanych i podejrzanych pojawiają się regularnie, lecz winni nadużyć najczęściej pozostają bezkarni. W wielu przypadkach ofiary i ich rodziny są zastraszane i „proszone” o zaniechanie składania skarg – czytamy w analizie.

Choć każde z wymienionych państw formalnie zakazuje w swym prawodawstwie tortur i okrutnego traktowania – a kraje te są również sygnatariuszami międzynarodowych konwencji i innych aktów prawnych dotyczących tego zagadnienia – rzeczywistość wygląda inaczej. Badania i raporty organizacji zajmujących się prawami człowieka wskazują na to, że wiele przypadków nigdy nie zostaje oficjalnie zarejestrowanych albo śledztwa są umarzane z powodu „braku dowodów”.

Prawniczka Gulczechra Chołmatowa z Tadżyckiej Koalicji Prawnej opowiada o setkach zgłoszeń od zatrzymanych lub ich rodzin, które opisują zdarzenia takie jak pobicia, rażenie prądem, czy psychiczne znęcanie się nad zatrzymanymi.

– Tortury i okrutne traktowanie stosowane są w celu uzyskania przyznania się do winy, karania lub poniżania ludzkiej godności — powiedziała Chołmatowa.

Z kolei Lejla Nazgul Sejitbek, szefowa organizacji Freedom for Eurasia z siedzibą w Wiedniu, podkreśla, że problem ma charakter strukturalny i dotyczy całego regionu.

– Sytuacja w Kirgistanie, Kazachstanie, Uzbekistanie, Tadżykistanie i Turkmenistanie wygląda bardzo podobnie: tortury wciąż są wykorzystywane jako narzędzie szybkiego „rozwiązywania” spraw i uzyskiwania zeznań, a także do zastraszania społeczeństwa i tłumienia krytyki wobec władz – powiedziała. Według Sejitbek jednym z kluczowych problemów jest brak niezależności organów ścigania i sądów — skargi na nadużycia są bowiem, de facto, rozpatrywane przez tych samych ludzi i te same instytucje, których dotyczą. Do tego dochodzi presja wywierana na skarżących, świadków i obrońców praw człowieka. Możliwości działania organizacji pozarządowych, mediów i monitoringu w więzieniach są systematycznie ograniczane.

W analizie Radia Swoboda czytamy też, że w Kirgistanie organizacja Freedom for Eurasia odnotowała wiele świadectw zatrzymanych, którzy byli torturowani w piwnicach aresztu Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (spadkobiercy KGB) przez funkcjonariuszy tej instytucji. Rozmówcy Freedom for Eurasia utrzymują, że byli bici, rażeni prądem, podduszani, podtapiani, a następnie zmuszano ich do nagrywania na wideo wymuszonego w ten sposób przyznania się do winy i wyrażania „skruchy”.

Radio Swoboda alarmuje. Tortury w krajach Azji Centralnej są codziennością

.Również w Kazachstanie tego rodzaju zdarzenia nie są niczym niezwykłym. Ofiary nie mogą też liczyć na sprawiedliwość – Radio Swoboda opisuje przypadek skazania trzech policjantów na karę pięciu lat więzienia po udowodnieniu im znęcania się nad zatrzymanym; sąd wyższej instancji nie dopatrzył się jednak znamion czynu zabronionego w okrutnym pobiciu aresztanta, a oskarżonych oczyszczono z zarzutów.

Podobnie jest w Uzbekistanie. Organizacje zajmujące się obroną praw człowieka alarmują, że wybiórcze ściganie osób winnych nadużyć pozostaje tam normą, a wiele oskarżeń nie spotyka się z odpowiedzią ze strony władz.

Bezkarność i systemowe zaniedbania oznaczają, że przemoc wobec zatrzymanych pozostaje w krajach Azji Centralnej realnym problemem. Nagłaśnianie poszczególnych przypadków czy angażowanie instytucji międzynarodowych może przyczynić się do zmniejszenia skali nadużyć, ale bez fundamentalnych reform i niezależnego systemu wymiaru sprawiedliwości sytuacja praw człowieka w regionie będzie wciąż pozostawiać wiele do życzenia – podsumowuje Radio Swoboda.

Prawo wobec zbrodni. Jak działa międzynarodowy system i dlaczego nie może działać lepiej?

.Każde państwo na świecie może skutecznie ścigać sprawców zbrodni wojennych, ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości. Dopóki Międzynarodowy Trybunał Karny nie rozwinie swoich kompetencji i zasobów, nie będzie skutecznej alternatywy dla jurysdykcji krajowej lub uniwersalnej – pisze prof. Kevin HELLER

Pojęciem „zbrodnia przeciwko ludzkości” po raz pierwszy posłużyły się Francja, Wielka Brytania i Rosja we wspólnym oświadczeniu z roku 1915, dotyczącym ludobójstwa Ormian. W oświadczeniu czytamy m.in.: „Od około miesiąca ludność kurdyjska i turecka w Armenii masowo zabija Ormian z wyrachowaniem i często z pomocą władz osmańskich. Takie masakry miały miejsce w połowie kwietnia w Erzurum, Dertchun, Eguine, Akn, Bitlis, Mush, Sassun, Zeitun i całej Cylicji. (…) W obliczu tych nowych zbrodni Turcji przeciwko ludzkości i cywilizacji rządy sprzymierzone publicznie ogłaszają, że wszyscy członkowie rządu osmańskiego i jego agenci, którzy są w to zamieszani, będą pociągnięci do odpowiedzialności”.

Choć państwa te po raz pierwszy użyły pojęcia „zbrodnia przeciwko ludzkości”, nie należy tego utożsamiać z powstaniem terminu prawnego. Koncept zbrodni przeciwko ludzkości w prawie międzynarodowym pojawił się dopiero pod koniec II wojny światowej. To wtedy wprowadzono oficjalne terminy „zbrodnia przeciwko ludzkości”, „zbrodnia wojenna” i „zbrodnia agresji” – w Karcie Londyńskiej, podpisanej 8 sierpnia 1945 r. przez Europejską Komisję Doradczą, która ustanowiła zasady i procedury, według których miały być przeprowadzane procesy norymberskie.

Przed procesami norymberskimi nikt nie był ścigany za zbrodnie przeciwko ludzkości, a tym bardziej przez Międzynarodowy Trybunał.

Mimo to fakt, że ta kategoria przestępczości oficjalnie pojawiła się w doktrynie prawnej, jest przejawem znaczącego postępu i rozwoju myśli prawnej, nawet jeśli sama definicja zbrodni przeciwko ludzkości nie była doskonała.

Procesy w Norymberdze, mimo że stanowiły znaczący postęp w prawie międzynarodowym, są także obiektem krytyki. Według artykułu 6 Karty Londyńskiej zbrodnia przeciwko ludzkości występuję obok zbrodni przeciwko pokojowi i zbrodniom wojennym. De facto stanowił on, iż musi istnieć powiązanie między zbrodnią przeciwko ludzkości a konfliktem zbrojnym, aby mogła ona zaistnieć jako kategoria prawna. Taka konstrukcja terminu miała bardzo duże znaczenie podczas toczących się procesów przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze.Oskarżeni, często korzystając z prawa obrony, dowodzili, że czyn, którego się dopuścili, nie może być karany, ponieważ nie jest zbrodnią zgodnie z prawem niemieckim. Skoro prawo krajowe dopuszcza daną formę działań, to obywatel nie może być sądzony przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Konflikt interpretacji, który stanął u podstaw procesów norymberskich, został rozstrzygnięty w jednym z najsłynniejszych oświadczeń sędziów trybunału, które legły u podstaw sześciu głównych zasad norymberskich: „prawo międzynarodowe może penalizować czyny nieścigane w prawie wewnętrznym poszczególnych państw”, „działanie na rozkaz nie stanowi czynnika zwalniającego z odpowiedzialności za popełnione czyny” oraz „jednostki mogą ponosić odpowiedzialność za te zbrodnie z mocy samego prawa międzynarodowego”. Oznacza to, że nikt nie może powoływać się na prawo krajowe jako uzasadnienie naruszenia prawa międzynarodowego. Tym samym prawo międzynarodowe zostało postawione najwyżej w hierarchii praw.

Na tę rewolucję w systemie prawa międzynarodowego musieliśmy czekać aż do końca II wojny światowej. Wcześniej istniały koncepcje stworzenia międzynarodowego trybunału, który byłby odpowiedzialny za ściganie osób, które popełniły zbrodnie w czasie I wojny światowej, jednak powodem, dla którego te pomysły nie doczekały się realizacji, był brak przekonania państw sprzymierzonych, aby zbrodnie przeciwko ludzkości miały status faktycznych przestępstw. Szczególnie sceptyczne były USA i Japonia, które stwierdziły, że ówczesne prawo międzynarodowe nie rozpatruje indywidualnej odpowiedzialności karnej. Ich stanowisko było oparte na argumentach stricte prawnych. Szczególnie amerykański system prawa powszechnego poważnie traktuje kategorię kary z mocą wsteczną i podkreśla, że przestępstwo musi być przestępstwem w momencie popełnienia, aby mogło podlegać karze.

Międzynarodowe prawo karne powstało w celu zwalczania przestępczości państwowej. Nikt nie przypuszczał, że naziści mogą być sądzeni przez własnych współobywateli po II wojnie światowej. Dominowało przekonanie, że jeżeli ktokolwiek ma prawo sądzić zbrodniarzy wojennych, mogą to być jedynie państwa zwycięskie. Uwaga społeczności międzynarodowej była skupiona na zbrodniach popełnionych przez wojskowych lub urzędników państwowych.

Tymczasem po II wojnie światowej, na przykład podczas wojny w Wietnamie, okazało się, że zbrodnie są popełniane coraz częściej przez aktorów niepaństwowych: rebeliantów i grupy terrorystyczne. Szybko stało się jasne, że zbrodnie przeciwko ludzkości mogą być popełniane także przez wysokich rangą funkcjonariuszy podmiotów niepaństwowych.

W statucie Międzynarodowego Trybunału Karnego definicja zbrodni przeciwko ludzkości objęta jest szeregiem wymogów. Najważniejszym elementem jest konieczność wystąpienia powszechnego lub systematycznego ataku na ludność cywilną. To esencja zbrodni przeciwko ludzkości.

Sposób interpretacji aktów przestępczych zależy również od polityki rządowej lub organizacyjnej. Odpowiedzialność krajowa jest jednoznaczna; w jej ramach to państwo jako aktor prawa międzynarodowego jest odpowiedzialne za akt uznany za zbrodnię w ramach prawa międzynarodowego. Odpowiedzialność organizacyjna jest odpowiednio szeroka i zakłada, że jurysdykcji karnej prawa międzynarodowego może podlegać również przywódca grupy rebeliantów lub terrorystów.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/kevin-heller-prawo-wobec-zbrodni-jak-dziala-miedzynarodowy-system-i-dlaczego-nie-moze-dzialac-lepiej/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 lutego 2026