Unia Europejska nakłada sankcje na Chiny i Iran w reakcji na cyberataki

Ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej nałożyli sankcje na dwie chińskie firmy i jedną irańską za cyberataki na państwa członkowskie UE.
Chińskie i irańskie cyberataki na UE
.Unia Europejska umieściła na liście chińskie Integrity Technology Group i Anxun Information Technology oraz irańską firmę Emennet Pasargad. Pierwsza z dwóch chińskich firm regularnie dostarczała produkty służące do włamywania się do urządzeń informatycznych i uzyskiwania do nich dostępu w państwach członkowskich UE i na całym świecie.
W latach 2022-2023 dzięki wsparciu technicznemu i materialnemu w sześciu państwach członkowskich zhakowano ponad 65 000 urządzeń. Podobnie chińska firma Anxun Information Technology świadczyła usługi hakerskie ukierunkowane na infrastrukturę krytyczną i funkcje krytyczne państw członkowskich i państw trzecich. Irańska firma Emennet Pasargad bezprawnie uzyskała dostęp do francuskiej bazy danych abonentów i wystawiła jej zawartość na sprzedaż w dark webie.
Zhakowała również cyfrowe billboardy reklamowe, aby szerzyć dezinformację podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Firmy podlegają zamrożeniu aktywów, a obywatele i firmy UE mają zakaz udostępniania im funduszy lub zasobów gospodarczych. System sankcji UE za cyberataki obejmuje obecnie 19 osób i siedem podmiotów.
Łupnąć i skończyć
.Prezydent USA potrzebuje pewności, iż jego rozkaz uderzenia za pomocą potężnych „bunker bustersów” zakończy wojnę prewencyjną wszczętą przez Izrael. W żadnym bowiem razie Donald Trump nie może sobie pozwolić na wojnę z Iranem – pisze Jan ROKITA.
Donald Trump zrobi wiele, ba… niemal wszystko, aby nie musieć uderzyć na Iran. Jego sławne: „I may do it, I may not”, w odpowiedzi na uporczywe pytania ze strony mediów, świadczy o tym dobitnie. To przecież nic innego, jak dobrze nam znana i ulubiona Trumpa metoda nacisku i szantażu, tym razem mająca trzymać w szachu nie tylko spanikowanych perskich mułłów, ale na dobrą sprawę cały świat. Po historii z megacłami, wprowadzanymi dla postrachu i traktowanymi przez Trumpa jako optymalna metoda negocjacji, nauczyliśmy się już, że jeśli Trump mówi, że MOŻE ci zrobić krzywdę, to znaczy, że bardzo nie chce jej zrobić. Bo jak chce ją zrobić naprawdę, to ją po prostu ROBI, bez oglądania się na przeciwności. Tę oczywistą intuicję wspierają wiarygodne przecieki z Waszyngtonu, takie choćby jak ten opublikowany na portalu Axios, któremu anonimowy współpracownik amerykańskiego przywódcy mówi: „Bardzo chcemy być w tej wojnie niepotrzebni, ale prezydent musi mieć pewność, że nie jesteśmy potrzebni”. Dlatego Trump domaga się od armii pewności, że uderzenie amerykańskimi bunker busters w podziemne fabryki broni nuklearnej, położone w pustynnym środkowym Iranie, daje gwarancję militarnego sukcesu.
.Ta pewność to kluczowa sprawa w całej grze. Ameryka w żadnym razie nie może sobie pozwolić na uwikłanie się w dłuższą i nierozstrzygalną wojnę z Persami. Coś takiego byłoby w dzisiejszych okolicznościach nieszczęściem politycznym dla kraju, a dla samego Trumpa – polityczną katastrofą. Po Iraku i Afganistanie, gdzie USA bezsensownie próbowały siłą zaprowadzić liberalne rządy, prawa kobiet, swobodę aborcji i jeszcze kilka równie nonsensownych rzeczy, Ameryka musi odreagować te własne dziwaczne eksperymenty, podejmowane wcześniej bez sukcesu. Pod tym względem Trump (skądinąd podobnie jak niegdyś Nixon) trafnie i precyzyjnie zdefiniował współczesne interesy swojego kraju. To Amerykanie nie chcą dziś żadnej nowej wojny, a ostatnie badania opinii pokazują, że owa niechęć panuje ponad partyjnymi podziałami i dotyczy zarówno elity społecznej, jak i prostych ludzi z amerykańskiego interioru. I Amerykanie, nie chcąc wojny, intuicyjnie pojmują to, czego dziś potrzebuje Ameryka.
PAP/Łukasz Osiński/MJ





