Wiece poparcia Irańczyków jako żywe tarcze przed atakami

Irańscy urzędnicy wzywają Irańczyków do wyjścia na ulice podczas nalotów i bombardowań, licząc, że siły Stanów Zjednoczonych i Izraela zrezygnują z ostrzału miejsc, gdzie gromadzą się ludzie.
Żywe tarcze reżimu ajatollahów
.„Ten najmniejszy z waszych żołnierzy ma do was trzy prośby: ulica, ulica, ulica” – napisał w dniu 11 marca 2026 r. na platformie X przewodniczący parlamentu Mohammad-Bagher Ghalibaf, zachęcając do demonstracji organizowanych wokół miejsc, gdzie stacjonują siły bezpieczeństwa. Irańska opozycja przywołana 13 stycznia 2026 r. przez serwis Iran International ostrzegła, że te apele to nic innego, jak plan stworzenia z ludzi żywych tarcz, chroniących wybrane obiekty.
Grupa irańskich prawników działająca w diasporze, ostrzegła przed nawoływaniem do gromadzenia się w pobliżu takich miejsc. „Zachęcanie ludzi do gromadzenia się w pobliżu centrów bezpieczeństwa lub punktów kontrolnych, które mogą stać się celem ataku, w rzeczywistości zamienia ich w żywe tarcze” – napisała grupa w oświadczeniu na X.
Apel Rezy Pahlawiego
.Iran International zacytował również kilka postów z X, w których Irańczycy oskarżają członków reżimowej milicji Basidż, że zatrzymują dziesiątki samochodów tylko po to, by tworzyć korki wokół swoich posterunków.
Wbrew apelom władz o obecność na ulicach, opozycjoniści i zagraniczni przywódcy wezwali Irańczyków do pozostania w domach. Tak między innymi postąpił przebywający na wygnaniu syn ostatniego szacha Reza Pahlawi, który oświadczył, że jest gotowy przewodzić okresowi przejściowemu po upadku republiki islamskiej, ale ostrzegł, że nadchodzące dni będą decydujące i że ludzie powinni pozostać w domach.
W przesłaniu z wideo opublikowanego w dniu 12 marca 2026 r. Rezy Pahlavi wezwał Irańczyków, aby nie zbliżali się do „centrów rządowych, wojskowych i policji ani do osiedli mieszkaniowych powiązanych z aparatem represji”. – Władza wykorzystuje szkoły, meczety i inne miejsca publiczne do ukrywania swoich sił i tworzenia żywych tarcz – powiedział.
Wojna z Iranem. Stanęliśmy u progu nieznanego
.Obecne amerykańsko-izraelskie starcie z Iranem trwa już dłużej niż to, które miało miejsce w czerwcu zeszłego roku. Jego natężenie i geograficzny zakres są bez porównania większe. Miejmy nadzieję, że zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa o cztero- czy pięciotygodniowych zmaganiach się sprawdzą, ale wiele wskazuje na to, że czas ich trwania będzie mierzony w miesiącach, jeśli nie w latach – pisze prof. Kazimierz DADAK
W dziesiątym dniu wojny prezydent Donald Trump i prezydent Putin odbyli rozmowę telefoniczną. Jak podkreślił Kreml, miało to miejsce z inicjatywy Białego Domu. Wymiana poglądów trwała ok. godziny, co musi dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę zakres poruszonych tematów – wojna na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, a także sprawa Wenezueli. Ani jedna, ani druga strona nie podała żadnych szczegółów rozmowy. Rosjanie określili je jako „konstruktywne” i „szczere”, co nie oznacza dobrej atmosfery i zgodności poglądów.
Następnego dnia Putin zadzwonił do Pezeszkiana, prezydenta Iranu, co pozwala domyślać się, że miał mu coś do przekazania od amerykańskiego przywódcy. Nic nie wskazuje na to, aby ta próba pośrednictwa odniosła jakikolwiek skutek, bo zarówno sam Pezeszkian, jak i minister spraw zagranicznych, Araghchi, dali jasno do zrozumienia, że nie są zainteresowani negocjacjami i zawieszeniem broni.
.Na platformie X irański przywódca napisał, że podczas rozmowy z prezydentem Putinem stwierdził, że konflikt został wywołany przez Izrael i USA i jego zakończenie musi obejmować żelazne gwarancje, że sytuacja się nie powtórzy, uznanie „irańskich praw” (w domyśle na przykład do pokojowego wykorzystania energii atomowej) oraz wypłacenie reparacji wojennych. Można dopatrzyć się tu podobieństw do stanowiska Ukrainy w stosunku do Rosji. Można podejrzewać, że tak jak w przypadku wojny rosyjsko-ukraińskiej te warunki nie przyczynią się do szybkiego rozpoczęcia rokowań pokojowych.
PAP/MJ





