Piotr BURAS: Upadek Europejskiego Funduszu Odbudowy byłby katastrofą dla Europy Piotr BURAS: Upadek Europejskiego Funduszu Odbudowy byłby katastrofą dla Europy

Upadek Europejskiego Funduszu Odbudowy byłby katastrofą dla Europy

Photo of Piotr BURAS

Piotr BURAS

Szef biura European Council on Foreign Relations (ECFR) w Warszawie

Polska może odrzucić Europejski Fundusz Odbudowy, ale wiązałoby się to z ogromnymi stratami i politycznym ryzykiem. Gdyby tak się stało, to Bruksela znajdzie kreatywne rozwiązanie, które pozwoli wykorzystać środki z tego programu w innych krajach, a Polska pozostanie z niczym – pisze Piotr BURAS

Europejski Fundusz Odbudowy jest ważnym krokiem UE pod wieloma względami. Przede wszystkim politycznym i ekonomicznym, ponieważ UE pokazała zdolność do reagowania na potężny kryzys. Jest to fundusz niezbędny Polsce i Europie.

Niedawna decyzja niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego przesądziła sprawę ratyfikacji funduszu odbudowy w Niemczech. Dzięki niej może teraz dojść do ratyfikacji tego funduszu przez prezydenta RFN bez czekania na ostateczny werdykt trybunału w Karlsruhe. Jest to ważny krok na drodze zatwierdzenia funduszu w całej Unii. Funduszu, bez którego Europie dużo trudniej będzie stanąć na nogi po pandemii. Dlaczego?

Dwa wymiary funduszu

O skali tego programu niech świadczy fakt, że jest on porównywalny z powojennym planem Marshalla pod względem relacji wartości tego planu do europejskiego PKB. Plan Marshalla miał wartość około 3 proc. ówczesnej wartości PKB państw Europy Zachodniej, a Europejski Fundusz Odbudowy ma wynosić między 2,5 a 3 proc. PKB Unii Europejskiej. Jest to więc ogromny i właściwie niezbędny dla odbudowania europejskiej gospodarki po pandemii plan pomocy. Dość powiedzieć, że część krajów (między innymi Hiszpania) już zaciąga zobowiązania na konto przyszłego wspólnego funduszu odbudowy.

W Niemczech, ale też w innych krajach, podniesiono głosy sprzeciwu wobec tego funduszu, twierdząc, że jest on dużym krokiem w kierunku federalizacji Unii Europejskiej. Należy jednak rozróżnić tu dwa aspekty. Przede wszystkim – aspekt prawny.

Fundusz odbudowy to jednorazowy instrument – jest to bardzo mocno podkreślane we wszystkich aktach prawnych Unii Europejskiej i jej deklaracjach politycznych. To bardzo ważne zastrzeżenie dla wszystkich płatników netto do budżetu Unii Europejskiej, w tym także dla Niemiec. Zwrócił na to uwagę także Trybunał Konstytucyjny Niemiec w swojej ostatniej decyzji, kiedy pozwolił na ratyfikację.

Fundusz odbudowy w żadnym razie nie otwiera drogi do automatycznego pogłębienia integracji. Fundusz nie oznacza, że Unia Europejska także w przyszłości będzie korzystać z instrumentu wspólnych obligacji na pokrywanie wydatków.

Ustanowiono bardzo wyraźne ograniczenia, że zobowiązania związane z funduszem można zaciągać tylko do 2023 roku, a wydać je trzeba do 2026 roku. Nie ma żadnej możliwości przedłużenia tych dwóch terminów. Gdyby Unia Europejska chciała przedłużyć te terminy, to musi przejść kolejny raz cały proces ratyfikacji. W sensie prawnym nie jest to żaden krok w kierunku federalizacji, który miałby o czymś przesądzać.

Na to nakłada się drugi aspekt – polityczny. W tym sensie fundusz stanowi ważny krok, gdyż przełamuje pewne tabu. Unia Europejska nigdy wcześniej nie emitowała wspólnych obligacji, które miały być przeznaczone na finansowanie wydatków wszystkich krajów członkowskich. To pociąga za sobą dyskusję o tym, jaka powinna być wspólna polityka fiskalna, ponieważ jedną z możliwości wspólnego finansowania tych wydatków jest wprowadzenie podatków europejskich. Na razie wprowadzono tylko jeden podatek (od przetworzonego plastiku), ale możliwe są jeszcze kolejne, które będą zasilać budżet i dzięki którym będzie można spłacać ten wspólny kredyt unijny. Oczywiście może pojawić się tendencja, aby kolejny kryzys (gdy się pojawi) przezwyciężyć podobnymi metodami, jednak wtedy dyskusja pod względem formalnym zacznie się od nowa. Przeciwnicy takich rozwiązań znów zyskają możliwość ich zablokowania.

Nowe obszary polaryzacji

Zwolennicy współdziałania europejskiego, także w wymiarze fiskalnym, już dzisiaj argumentują, że Wspólnota również w przyszłości potrzebuje takiego sposobu reagowania na kryzysy i że lepsze byłoby wpisanie go na stałe do kompetencji Unii Europejskiej – tak aby nie musieć w każdym kryzysie wymyślać tego samego instrumentu od początku. Tyle że obecnie takie rozwiązanie nie jest możliwe. By ten fundusz zamienić w stały mechanizm, potrzebna jest zmiana traktatów, na co dziś nie ma przestrzeni.

Polska może odrzucić Europejski Fundusz Odbudowy, ale wiązałoby się to z ogromnymi stratami i politycznym ryzykiem. Gdyby tak się stało, to Bruksela znajdzie kreatywne rozwiązanie, które pozwoli wykorzystać środki z tego programu w innych krajach, a Polska pozostanie z niczym.

Gdyby natomiast pojawiły się problemy z ratyfikacją funduszu w większej liczbie państw, byłaby to katastrofa dla Europy o trudnych dziś do przewidzenia skutkach.

W wielu krajach europejskich (także w Polsce) istnieją środowiska polityczne, które zdecydowanie się sprzeciwiają funduszowi odbudowy. Przedstawiają one argumenty suwerennościowe, protestując przeciwko zjawisku, które określają jako „unia transferowa”. Te argumenty zresztą w UE słychać od dawna, natomiast sam fundusz okazał się nowym paliwem politycznym tego typu dyskusji. I takich głosów będzie coraz więcej. Podział w Europie, jeśli chodzi o stosunek do integracji europejskiej, będzie się pogłębiał, a partie kontestujące integrację będą się przegrupowywać i konsolidować.

.Jednak nie fundusz odbudowy stanie się głównym elementem tego sporu, tylko „Zielony ład” oraz konsekwencje, które wywołuje. Zresztą to widać również w Polsce, gdzie Solidarna Polska bardzo ostro krytykuje cele klimatyczne, które postawiły przed sobą solidarnie kraje UE. Największe kontrowersje wzbudzi implementacja tego programu; jego wpływ na regiony, nowe podziały, nowe interesy. To wszystko niesie ogromny potencjał polaryzacji politycznej. Najbliższe lata pod względem politycznym będą w Europie zdominowane przez te kwestie.

Piotr Buras

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 kwietnia 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam