Prof. François HARTOG: Więzi społeczne straciły znaczenie. Współczesność uznaje tylko jedną wartość - indywidualizm Prof. François HARTOG: Więzi społeczne straciły znaczenie. Współczesność uznaje tylko jedną wartość - indywidualizm

Więzi społeczne straciły znaczenie. Współczesność uznaje tylko jedną wartość - indywidualizm

Prof. François HARTOG

Historyk francuski, profesor École des hautes études en sciences sociales (EHESS) w Paryżu, gdzie kieruje katedrą starożytnej i nowoczesnej historiografii. Najnowsza książka: Chronos, L’Occident aux prises avec le temps.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Żyjemy w czasach przyspieszonych zmian. Świat został zdominowany przez nowe ruchy społeczne, które stały się atomami samotności, porzuconymi i walczącymi między sobą. Politycy nie wiedzą, po której stronie powinni stanąć – pisze prof. François HARTOG

.Możemy wyróżnić trzy etapy w historii, trzy reżimy historyczności. Ich cechą wspólną jest specyficzny sposób wyrażania czasu poprzez kategorie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Do XVIII wieku dominował w ludzkim życiu starożytny reżim historyczności. Jego najważniejszą kategorię stanowiła przeszłość, która była przewodnikiem w naszym życiu, dostarczając wzorców zachowań, przykładów, doświadczeń oraz społecznych i kulturowych ograniczeń, w oparciu o które budowano relacje międzyludzkie. Ten reżim historyczności dominował w Europie praktycznie od starożytności do XVIII wieku. Symboliczną datą końca tej epoki jest rok 1789 i początek Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która zerwała z kategorią przeszłości jako kategorią wiodącą. Od tamtej pory głównym sposobem postrzegania czasu dominującym w ludzkim życiu stała się przyszłość, a wraz z nią nowy reżim historyczności. Choć oczywiście od czasu do czasu dochodziły do głosu również przeróżne formy oporu (Kontrrewolucja, Restauracja).

Percepcja przyszłości w nowożytnym reżimie historyczności znaczyła mniej więcej tyle, że zasadniczym elementem determinującym znaczenie ludzkiego życia nie była już żadna nadrzędna wartość z przeszłości, ale wspólne dążenie ku przyszłości. Przyszłość stała się jedynym i najważniejszym celem, który okazał się czymś niemal metafizycznym, niezgłębioną obietnicą, która powinna się spełnić jak najszybciej i za wszelką cenę. Jej najsłynniejszą eschatologią był marksizm.

Ostatni reżim historyczności rozwijał się mniej więcej od lat 70. i 80. XX wieku, a jego symbolicznym punktem zwrotnym był rok 1989 – upadek muru berlińskiego. W drugiej połowie XX wieku ukierunkowanie na przyszłość straciło na atrakcyjności, ponieważ walka o doskonałą przyszłość doprowadziła do dwóch wojen światowych i niewyobrażalnych tragedii. Po tych doświadczeniach przestano postrzegać przyszłość jako obietnicę. Po katastrofie nuklearnej w Czarnobylu w 1986 roku ostatecznie runęła nadzieja na przyszły dobrobyt. Świetlana przyszłość przestała być czymś oczywistym i zaczęto odbierać ją jako problematyczną, a nawet groźną. Aby opisać tę zależność kategorii czasu, ukułem pojęcie prezentyzmu na linii czasu biegnącej przez całą historię. W ostatnim reżimie historyczności – prezentyzmie – teraźniejszość wydaje się jedyną kategorią, która nam została, tworząc dzień po dniu, a teraz nawet sekunda po sekundzie (online) przeszłość i przyszłość. Jednocześnie.

Kategoria czasu – począwszy od starożytnego reżimu historyczności, poprzez nowożytny, aż do prezentyzmu, wyznacza etapy przemian percepcji kategorii czasu. Jej rozwój następował w różnym czasie w różnych krajach i regionach, jednak tendencja jest wspólna im wszystkim.

Żyjemy w czasach prezentyzmu, w epoce samotności, co doskonale opisał Alexis de Tocqueville w swojej książce O demokracji w Ameryce. W drugiej części książki, w drugim rozdziale, Tocqueville wyjaśnia różnice pomiędzy starożytnym reżimem historyczności a reżimem nowożytnym. Pisze, że w społeczeństwach arystokratycznych więzi międzyludzkie były zbudowane na fundamencie tradycji, wartości i trwania rodów.

W takich społeczeństwach każdy, niezależnie od tego, czy jest arystokratą, czy zwykłym chłopem, przynależy do wspólnoty zbudowanej na wartościach danego społeczeństwa. W starożytnym reżimie historyczności kategoria samotności w sensie społecznym nie istniała (z wyjątkiem eremitów), co bardzo wzmacniało Kościół i uniwersalizm religii. W ostateczności, nawet jeśli nie należało się do wysoko urodzonych, poprzez przynależność do Kościoła stawało się uczestnikiem przymierza z Bogiem.

Zaczęło się to zmieniać wraz z Wielką Rewolucją Francuską i dominacją przyszłości, co zapoczątkowało nową kulturę i nowe wartości, a także stało się podłożem rozwoju ruchów społecznych i partii politycznych bazujących na nowym poczuciu wspólnoty, nieopartej już na przeszłości, ale na przyszłości, którą należy wspólnie zbudować. Następnie wielkie masowe partie i metanarracje XIX wieku wraz z pojawieniem się ruchów ideologicznych takich jak nacjonalizm, komunizm czy faszyzm wypełniły w całości ludzkie życie.

Porzucenie obu kategorii czasu, przeszłości i przyszłości, pozostawiło nas w czasach prezentyzmu z jedną tylko wartością: indywidualizmem. Całość więzi społecznych, niezależnie od tego, czy była to wiara, wartości, czy cel działania, straciła znaczenie. Wraz z rozwojem globalizacji i idącą za nią koncepcją neoliberalnego kapitalizmu indywidualizm stał się coraz bardziej brzemienny, a samotność coraz wyraźniej stawała się skutkiem rosnącego indywidualizmu. Jednak indywidualizm doprowadził do jeszcze głębszego problemu samotności, który przejawia się we współczesnym trendzie społecznym polegającym na ludzkiej potrzebie różnic. Na całym świecie roszczenie sobie prawa do bycia innym oraz prawa do zmieniania się w dowolnej chwili staje się coraz bardziej dominującym trendem. Może to dotyczyć orientacji seksualnej, płci, ale także tożsamości i wartości. Walka o prawo do bycia innym i niestałym doprowadziła do pogorszenia się kondycji ludzkiej i jeszcze większego nasilenia w ludziach poczucia odosobnienia. Innymi słowy, jeśli w każdej chwili możemy być kimś innym, relacje, które nawiązaliśmy dzisiaj, jutro mogą być już nieaktualne.

.Żyjemy w czasach przyspieszonych zmian. Świat został zdominowany przez nowe, często sprzeczne ruchy społeczne. Niektóre z nich są pokoleniowe, jak na przykład ruch młodych na rzecz ochrony klimatu. Jego uczestnicy boją się przyszłości, ale angażują się, aby ją ocalić. Populistyczne i konserwatywne ruchy obecne w wielu krajach również obawiają się przyszłości, jednak w inny sposób. Domagają się przywrócenia kategorii przeszłości i minionych wartości. Pozorna sprzeczność między tymi ruchami znajduje jednak wspólny mianownik w poczuciu osamotnienia. Młodzi walczący z globalnym ociepleniem uważają się za ofiary ostatnich dekad szalejącego kapitalizmu i nienasyconej konsumpcji. Była klasa średnia przemysłowa postrzega siebie jako ofiarę globalizacji i modernizacji technologicznej i nie chce stracić tych resztek, które jej jeszcze zostały. Współczesne ruchy społeczne stały się w ten sposób atomami samotności, porzuconymi i walczącymi między sobą. Politycy natomiast, skonfundowani, nie wiedzą, po której stronie powinni stanąć.

François Hartog
Przekład: Anna Popławska.
Tekst ukazał się w bloku tekstów o samotności w wyd. 27 miesięcznika opinii “Wszystko Co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 kwietnia 2021
Fot. Amanda PEROBELLI / Reuters / Forum

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam