Rosja musi odpowiedzieć. I odpowie. Czy wiemy jak i kiedy?

Prof. François HEISBOURG

Doradca francuskiego ministra spraw zagranicznych. Szef International Institute for Strategic Studies (IISS) w Londynie oraz Centre de politique de sécurité de Genève (GCSP). Autor wielu książek w tym m.in. "Hyperterrorisme, la nouvelle guerre", "La Fin de l'Occident. L’Amérique, l'Europe et le Moyen-Orient", "Le Terrorisme en France aujourd'hui", "La Fin du rêve européen", "Comment perdre la guerre contre le terrorisme".

Rosja uważa, że systemy przeciwrakietowe są skierowane w nich. Po dyslokacji oddziałów w Rumunii czy Polsce, Kreml będzie musiał odpowiedzieć. Nie mogą tego pozostawić bez reakcji – przekonuje prof. François HEISBOURG. I przedstawia swoją wizję geopolityki

.Wbrew oczekiwaniom Władimira Putina, aneksja Krymu nie doprowadziła do podziału Unii Europejskiej. Europa pozostała zjednoczona dzięki uporowi Niemiec. Oczywiście Berlin może zmienić opinię. Minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier, wysłał już sygnały niekoniecznie spójne z oczekiwaniami Angeli Merkel. Ale faktem jest, że Europa zafundowała Rosji sporą niespodziankę.

Putin ugrzązł w Donbasie. Tymczasem Donbasu nikt nie chce. Ukraina nie jest nim zainteresowana. Rosja również nie chce go przyłączyć do macierzy. Nawet sami mieszkańcy Donbasu myślą głównie o tym, jak stamtąd uciec. A on tam ugrzązł ze swymi koszmarnymi bojówkami i nieznanymi żołnierzami, którzy wszakże wracają do Rosji w cynkowych trumnach. Nie musimy mu nawet utrudniać życia, bo jest naprawdę coraz trudniejsze. Takie jest zresztą podejście amerykańskie. I ja się pod nim podpisuję.

Kolejną dobrą nowiną jest nie tyle szybka, co adekwatna reakcja NATO. Dochodzenie do konsensusu w sprawie wysuniętej obecności zajęło nam dwa lata. Ale udało się. I dobrze. Mamy wreszcie sytuację jak z żartu Winstona Churchilla. Kiedy go zapytano, ilu amerykańskich żołnierzy potrzeba do obrony przed ZSRR, Churchill miał odpowiedzieć: Wystarczy jeden, najlepiej martwy.

Rosja jest siłą rewizjonistyczną. Nie definiuje swych interesów w oparciu o eksport smarfonów, których zresztą nie produkuje. To nie jest dla nich kryterium. Dla zrozumienia Rosji, musimy przełączyć się na archaiczne myślenie, którym nikt się już nie posługuje.

Czy Rosja wraca do XIX wieku? A może nawet dalej, w XVIII wiek? W połowie tamtego stulecia dominowała jedna, najbardziej rewizjonistyczna i sprawna militarnie potęga. Prusy. Miały jedną dziesiątą ludności Francji, a jednak potrafiły zawierać doraźne koalicje. Ich przewagą była świadomość strategiczna, czyli umiejętność angażowania się we właściwym czasie w odpowiednie bitwy. I tak samo Rosjanie, nie przyjmują zachodniego podejścia, według którego silna gospodarka jest gwarancją zwycięstwa, a zatem pewności, że nie grozi inwazja.

Rosjanie mają dobrych znajomych, nie tylko wśród dyktatorów. Mają dobre stosunki ze wschodzącymi demokracjami jak Indie, jak Brazylia. Ale nie łudźmy się, Moskwa wyprowadza ciosy powyżej swej wagi. Ma PKB Hiszpanii, a populację Japonii. Niestety Rosja nie jest ani Hiszpanią, ani Japonią. Możemy uspokajać się, że Rosja nie byłaby w stanie sprostać pięcioletniej rywalizacji z krajami NATO. A jednak Japończycy napadli na Pearl Harbour, choć mieli wówczas 5 procent amerykańskiego PKB. Zajęli całą Azję wschodnią i odpierali ataki Amerykanów przez cztery lata. Korelacja między działaniem strategicznym a siłą gospodarczą może być zatem zwodnicza.

Putinowi zależy oczywiście na sile wewnętrznej. I tu odnosi gigantyczne sukcesy. Ale zależy mu także na sile Rosji w świecie. A tu mu idzie gorzej. Rosja powróciła na Bliski Wschód. Mocno i póki co pomyślnie. Nie wiem, na jak długo, ale chwilowo zrobiło to na mnie wrażenie. Moskwa jest także niezwykle skuteczna w ONZ. Ile krajów udało nam się zmobilizować do potępienia nielegalnej aneksji Krymu?

Moskwa ma zintegrowaną strategię. Jest obecna i na Ukrainie i w Syrii. Nie dzieli świata na zachód czy na południe, lecz postrzega jako jedno środowisko strategiczne. 360 stopni. Powinniśmy postępować tak samo.

Nie możemy już stosować polityki z lat dziewięćdziesiątych, kiedy wybieraliśmy sobie kierunki strategiczne. Nie możemy twierdzić, że Polska i przesmyk suwalski są ważniejsze od Libii czy Iraku. Wszystkie lokalizacje są ważne. Dlatego my musimy przyjąć perspektywę 360 stopni, bo jest to również nasze środowisko strategiczne. Na południu powinniśmy wzmacniać siłę Egiptu czy Jemenu, by stawały się stabilniejsze.

Rosja uważa, że systemy przeciwrakietowe są skierowane w nich. Oczywiście możemy tłumaczyć, że nie są dla nich zagrożeniem. Czegokolwiek nie powiemy, Rosjanie i tak nie uwierzą. Tak jak nie wierzyli przez ostatnie dwadzieścia lat. Zatem, po dyslokacji oddziałów w Rumunii czy Polsce, Kreml będzie musiał odpowiedzieć. Nie mogą tego pozostawić bez reakcji. Nie wiem jaka będzie replika i kiedy nastąpi. Ale mam swój scenariusz. Uważam, że Rosja odpowie na Spitsbergenie, który jest blisko Archangielska i Murmańska. I jest dla Moskwy strategicznym motywem. Jest też wiele innych możliwości, ale uważam, że w tej całej awanturze chodzi właśnie o Arktykę. Reszta jest dywersją.

Chiny także są mocarstwem rewizjonistycznym,. Mam wrażenie, że mają nawet więcej powodów do takiej postawy niż Rosja. Chiny miały fatalny wiek XIX i osiemdziesiąt lat XX wieku. Ich rewizjonizm ma korzenie w wielowiekowej historii. Jak Rosja jest postrzegana przez Chiny? Jako państwo, które odebrało Chinom milion kilometrów kwadratowych, czyli powierzchnię równą Francji. Dlatego Chiny nie są rosyjskim narzędziem. Pekin nie jest również sojusznikiem Moskwy, w tradycyjnym ujęciu strategicznym.

Strategia Rosji w Europie polega na wspieraniu populizmu i separatyzmu. To oczywiste dla wszystkich. Nikt nie wie, czy turbulencje w efekcie Brexitu, nie będą przypominały sytuacji z lat 1989-90 w Europie Środkowej. Czy będziemy potrafili kontrolować te siły?

Doskonałym przykładem jest Szkocja. Szkoci zapewne powiedzą: jesteśmy dziś w Unii Europejskiej i nie mamy ochoty z niej się wynosić. Mamy ich wyrzucić? Czy rzeczywiście możemy sprzeciwić się woli ludzi, którzy chcą pozostać we wspólnocie? Nie wiem, jak brzmi odpowiedź. Ale Szkocja może wycofać się z NATO. Co wtedy z brytyjską bronią nuklearną, która wymaga pilnej modernizacji? Zjednoczone królestwo Anglii i Walii będzie miało dziesiątki innych priorytetów.Zrzut ekranu 2017-01-19 (godz. 14.42.29)

François Heisbourg
Tekst pochodzi z najnowszego wydania Niezależnego Magazynu Strategicznego PARABELLUM. Promocyjne egzemplarze dla Czytelników #KontoPREMIUM [LINK]. Zainteresowanych prosimy o zgłoszenie: redakcja@wszystkoconajwazniejsze.pl z podaniem identyfikatora/loginu #KontoPREMIUM oraz adresem pocztowym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi