Prof. Lucjan PIELA: Umysły filozofów i dobroć Carycy

TSF Jazz Radio

Umysły filozofów i dobroć Carycy

Prof. Lucjan PIELA

Profesor zwyczajny nauk chemicznych, specjalizuje się w chemii kwantowej, długoletni wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Wykładał i prowadził badania także m.in. w Cornell University (USA) i Université de Namur (Belgia). Jest autorem ok. 100 publikacji międzynarodowych, w tym monografii „Ideas of Quantum Chemistry”. W roku 2001 wybrany członkiem Belgijskiej Królewskiej Akademii Nauk, od roku 2004 jest członkiem Europejskiej Akademii Nauk.

zobacz inne teksty autora

Rynek Główny w Krakowie, gdzie oddycha się historią i gdzie, zdarza się, historia dotyka ciebie

Na targach staroci zobaczyliśmy ryngraf zadziwiającej roboty: Matka Boska Częstochowska i piękny Orzeł Biały. Jeszcze wtedy nie byliśmy świadomi, że oglądamy pamiątkę po konfederatach barskich. Gdy już to wiedzieliśmy, przyszły refleksje. Mój dziadek opowiadał mi, że w moim rodzinnym Rzeszowie góra Pobitno nosi swoją nazwę od konfederatów barskich, którzy tam ponieśli klęskę w roku 1769. Koniec I Rzeczypospolitej. Moja rzeszowska szkoła, erygowana przez papieża Klemensa IX bullą w roku 1668, szkoła Stanisława Konarskiego, to już niemal ostatnie dotknięcia próbującej się ratować Rzeczypospolitej Obojga Narodów, niezwykłego doświadczenia dziejowego Polaków i Litwinów, mogącego być w wielu aspektach inspiracją duchową dla współczesnej Unii Europejskiej.

Rok 1981. Solidarność. Burza zdarzeń: co było ważne kilka godzin temu, już ważne nie jest. Pękają stare struktury. Krzyk wolności. W Uniwersytecie Warszawskim wszechobecne ogłoszenia, jak żartobliwie mówiliśmy (nawiązując do chińskiej rewolucji kulturalnej): “tablice wielkich liter”. Na kilku z nich czyjaś ręka powiesiła kartki z książki Teodora Morawskiego Dzieje Narodu Polskiego, “wydanie wtóre” ”z Poznania z roku 1877 (nakładem Księgarni Jana Konstantego Żupańskiego). Czytałem wtedy te pożółkłe strony, a gdy nastał stan wojenny zdążyłem je schować. Teraz wydobywam. Tom V tego dzieła poświęcony jest opisowi panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zbyt mało o tym okresie wyniosłem ze szkoły, podawało się w niej suche, zbyt suche fakty.

Byli w XVIII wieku wśród nas ślepcy utrzymujący z braku refleksji lub za złoto, że “Polska nierządem stoi””, tzn. że nikt jej nie zagrozi, bo i ona nikomu nie potrafi… zagrozić swoim wojskiem, więc po co miałby to robić? Teodor Morawski opisuje, jak się grało z taką bezwolną i „”stojącą nierządem”” Rzeczpospolitą:
“Na nalegania Stanisława o wyprowadzeniu wojska swojego z kraju, Katarzyna wynurzyła mu więc zimno podziwienie, jak naprzykrzyć się mogło toż wojsko “przywołane po przyjacielsku, dopełniające ściśle przyjętego zobowiązania z ukontentowaniem całego narodu“.(…) “Czuła sąsiadka przyjaciółka patrzyć nie mogła bez wzruszenia na nieszczęścia kraju, który ją tak mocno obchodził, wiedziona samą przyjaźnią i ludzkością, tkliwa na cierpienia uciśnionych“. Jeśli powiększyła liczbę wojsk swoich, któżby – mówiła – “śmiał podglądać jej widoki, podejrzywać o zamach “na niepodległość Rzeczypospolitej?”. Jej celem było tylko dopomódz “delikatnościom rządu republikackiego”, korzyści dadzą jej dosyć: “zadowolenie z dobrego uczynku, chwała, że naród sąsiedzki obdarzy rzeczywistym szczęściem, poszanowanie Europy (…). Od narodu polskiego nic domagać się nie będzie; nie podniesie doń ·żadnych uroszczeń, i owszem, gdyby ze wszczętego zamieszania wyniknąć miała wojna domowa lub obca, zaręcza mu nienaruszoną całość, zaręcza, że nie podpisze pokoju, który by nie miał tej podstawy.” (…) ,,Do usprawiedliwienia rozbioru Polski przed światem “usłużyli filozofowie paryzcy”.

Nie jest jasne, co oznacza termin intelektualista, wspomniani …filozofowie za takich są uważani. Wydaje się, że termin ten oznacza szlachetnych myślicieli, których przewidywania okazały się szczególnie cenne a koncepcje szczególnie przydatne dla ludzkości. To bardzo trudny test. Nawet wielkie umysły nie były w stanie go przejść. Do tego, pretendenci do miana intelektualistów okazywali się podatni na beznadziejnie naiwne koncepcje, które, gdy zastosowane, doprowadzały najpierw do deficytu mięsa i warzyw, a potem, bywało, do obozów, niewolniczej pracy i terroru, a z drugiej strony byli oni często bardzo czuli na brzęk złotych monet i na prymitywne pochlebstwa władzy. Oddajmy głos Teodorowi Morawskiemu opisującymi powody fascynacji ówczesnych luminarzy… carycą Katarzyną:
„Fryderyk (król pruski) napisał nędzny poemat (…) posłany z garścią złota filozofom, znalazł gotowy poklask u tych, co najwszeteczniejszą rozpustnicę wieku zwali Najczystszą Panną petersburską, a Fryderyka Bogiem i Synem Bożym. Taka była ich bezczelność, że bili jednocześnie na “fanatyzm” i na przymierze “fanatyków” z islamizmem. Gdy więc przyszło do otwartej mowy o rozbiorze, poznali natychmiast “dzieło geniuszu, wyraźne dobrodziejstwo dla ludzkości, którą ochraniało od wojny powszechnej! Pytają się – mówił Voltaire – jakim prawem dobrodziejka rodu ludzkiego wdaje się do spraw Polski? – Oto prawem, które służy każdemu świadczyć dobre, skoro może: gdy się pali u sąsiada, toż nie trzeba ponieść mu wody?. D’’Alembert winszować będzie Morzu Bałtyckiemu, że okrąża pana takiej sławy jak Fryderyk. Katarzyna zaprosiła do Petersburga filozofów francuzkich(…). Przybyli w imieniu innych sławni obrońcy ludu i wolności Diderot i Grimm. “Zachwycona” ich rozumem carowa rozprawiała z nimi o prawie narodów, …filozofii…i, o dobru ludzkości; nawzajem zachwycała ich mądrością, ludzkością. D’’Alembertowi gotowa była powierzyć wychowanie syna, od Diderota zakupiła drogo bibliotekę i pozostawiła mu jej użytek. Ujęci jej pochlebstwy, a nade wszystko hojnie wynagradzani …filozofowie, wypłacali się sowicie, głosząc przed światem jej wielkość, wspaniałość i cnoty.”

Kraków, Rynek Główny. Zapada wieczór, siedzimy w restauracji i jemy kolację, dwaj profesorowie z Niemiec –moi koledzy, i ja. Wspominamy dawne czasy. Najmilsze nasze wspomnienia to międzynarodowe sympozja w Polsce lat osiemdziesiątych: „Solidarność”, pieśni, wino, ognisko i chemia kwantowa.

.Wspominamy wybory 4.VI.1989 r., pamiętam radość wszystkich, rozmawiamy o obecnej, jakże różnej od tamtej sytuacji. W pewnej chwili jeden z profesorów niemieckich żartuje: “Jak to u nas mówią niektórzy? Wykupmy Mazury od Rosji”. To tylko żart, ale cóż poradzę na to, że ciarki przeszły mi po plecach, uderzyły znowu przeczytane kiedyś w książce Morawskiego szydercze słowa Katarzyny.

Tylko my, Polacy, możemy i musimy się zatroszczyć o siłę i przyszłość Rzeczypospolitej, to przecież nasza własna przyszłość.

Lucjan Piela

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam