Prof. Oksana PACHLOWSKA: Nie dajcie się oszukać rosyjskiej propagandzie

Nie dajcie się oszukać rosyjskiej propagandzie

Photo of Oksana PACHLOWSKA

Oksana PACHLOWSKA

Profesor ukrainistyki na Uniwersytecie „La Sapienza” w Rzymie. Autorka książek i licznych opracowań na temat historii literatury ukraińskiej i włoskiej, koncepcji Europy, problemów kanonu literackiego, pamięci historycznej i demokratycznej transformacji społeczeństw wschodnioeuropejskich, w tym „Civiltà letteraria ucraina” („Ukraińska cywilizacja literacka”) i „Ave, Europa!”

zobacz inne teksty Autorki

Gdy się patrzy z perspektywy Ukrainy, przyzwolenie włoskich kręgów politycznych, dziennikarskich i intelektualnych na narrację Kremla jest zaskakujące – pisze prof. Oksana PACHLOWSKA

.„TA WOJNA Z GÓRY SKAZANA JEST NA PRZEGRANĄ!”, „Albo damy Putinowi to, czego chce, albo sam to sobie weźmie”. Ciekawie byłoby usłyszeć te same słowa wypowiedziane przez profesora Alessandra Orsiniego na wydziale italianistyki na Państwowym Uniwersytecie w Mariupolu. Nie byłoby potrzeby ich tłumaczenia. Szkoda, że teraz jest to niemożliwe – uniwersytet został zbombardowany, podobnie jak wszystko inne w mieście. Podobnie jak wszędzie indziej. Całe miasta zostały zrównane z ziemią. W tym Czernihów, jedno z najstarszych miast Rusi. Małe miasteczka wokół Kijowa, jeszcze wczoraj kwitnące oazy, teraz są cmentarzami.

Wielu włoskich dziennikarzy powtarza formuły Kremla, nie wątpiąc w ich zasadność. Krąży wiele stwierdzeń, przepowiedni, a nawet różnych „proroctw”. Na przykład Toni Capuozzo dostrzega możliwe zwycięstwo rosyjskiego prezydenta: „Władimir Putin może twierdzić, że ochronił i wyzwolił Donbas poprzez denazyfikację Mariupola”. Może wypadałoby dodać chociaż kilka cudzysłowów? Donbas „wyzwolony” przez kogo? Region ukraiński wyzwolony przez Ukraińców?

Jeszcze ważniejsze jest wyrażenie „denazyfikacja”. Putin oświadczył, że chce „zdenazyfikować” Ukrainę, określaną jako „marionetka Zachodu”. Najwyraźniej jego militarystyczna retoryka wymierzona w ludność rosyjską nie wspomina o tym, że rosyjskie bombardowania zniszczyły dwa pomniki Holokaustu (Babi Jar w Kijowie i Drobyćkyj Jar w Charkowie) i zabiły ocalałego z Zagłady, mieszkającego w Charkowie. Kiedy deputowany Dumy wzywa do „denazyfikacji” Polski, krajów bałtyckich, Mołdawii i Kazachstanu, niektórzy włoscy dziennikarze reagują „szokiem”.

Jednak takie stwierdzenia nie są nowością wśród rosyjskich propagandystów. Władimir Sołowow, objęty sankcjami we Włoszech, już kilkakrotnie powiedział, że Rosja nie poprzestanie na Ukrainie. Nawet patriarcha Cyryl podarował generałowi rosyjskiej gwardii Wiktorowi Zołotowowi ikonę, aby „zainspirować” żołnierzy, po czym Zołotow wyraził nadzieję, że ta „ikona będzie chronić rosyjską armię i przyspieszy nasze zwycięstwo”. Oczywiste jest, że Kreml pogrywa sobie z Zachodem, sondując jego słabe punkty. Groźby również nie są nowością, jak wtedy, gdy w 2019 r. Putin orzekł: „Wystarczy nam zaledwie dziesięć rakiet, aby unicestwić Stany Zjednoczone”.

„Groźny język stepu” rozbrzmiewa teraz także we Włoszech. Żyjemy w świecie, w którym dziennikarz – Domenico Quirico – może zostać pozwany za analizowanie skutków (negatywnych!) potencjalnego tyranobójstwa. Jednocześnie Zachód nie jest w stanie przeciwstawić się przywódcy państwa uzbrojonego w broń nuklearną, który obiecuje masakry. W nadchodzących miesiącach będziemy musieli uważnie obserwować ewentualne ponowne pojawienie się chęci ze strony Zachodu, aby w imię spokojnego życia zadowolić Putina w jego dążeniu do utrzymania kontroli nad terytoriami byłego ZSRR, reżimu terroru, który doprowadził do śmierci milionów ludzi.

Symbolem armii Putina, która dokonała inwazji na Ukrainę, jest litera Z, która stała się teraz niewątpliwym znakiem rosyjskiego patriotyzmu i militaryzmu. Jakim cudem ten słowiański prawosławny patriotyzm posługuje się łacińską literą? To złowieszczy przekaz. W słynnym radzieckim filmie Siedemnaście mgnień wiosny – historii rosyjskiego szpiega infiltrującego nazistowskie kierownictwo – litera Z została podkreślona jako symbol Trzeciej Rzeszy. Istniała ponadto „stacja Z” – miejsce masowych rzezi w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen i w innych miejscach. Jest to wyraźna półswastyka, nie bez przyczyny zakazana w wielu krajach europejskich. Kilka filmów pokazuje działalność Putinjugend w Rosji w celu wsparcia sił zbrojnych. Według ukraińskich źródeł rosyjskie ministerstwo obrony nakazało zaangażowanie (nieletnich) członków paramilitarnego ruchu Junarmia (pod dowództwem ministra Siergieja Szojgu) w „operację specjalną” w celu wzmocnienia rosyjskich wojsk, biorąc pod uwagę liczne straty. Tak więc pod sztandarem nazistowskiego symbolu Rosja zamierza „zdenazyfikować” Ukrainę. Prezydentem Ukrainy jest rosyjskojęzyczny Żyd, wybrany w wyborach powszechnych (73 proc. głosów), wnuk radzieckiego żołnierza, który walczył przeciwko nazistom. Różni uczeni podkreślili brak antysemityzmu na Ukrainie. Najbardziej absurdalnym i tragicznym aspektem rosyjskiej inwazji jest to, że deklarowany cel „denazyfikacji” Ukrainy został osiągnięty poprzez zniszczenie w szczególności dwóch miast, Charkowa i Mariupola, historycznie zamieszkiwanych głównie przez ludność rosyjskojęzyczną. Zróżnicowana Odessa pojawia się jako następna.

.Na tle „zdenazyfikowanych” ukraińskich miast zrównanych z ziemią, tysięcy ofiar cywilnych, 143 zamordowanych dzieci, 40 000 osób i 2000 deportowanych nieletnich, 10 milionów uchodźców (ponad 3 miliony już opuściło kraj), zagrożenia nuklearnego wynikającego z zajęcia dwóch elektrowni rosyjska telewizja oświadcza, że wyrażenie „Nie dla wojny” jest „nazistowskim” sloganem. Propagandystka Putina, Margarita Simonjan, mówi zakłopotana: „Myślałam, że na Ukrainie jest ich garstka [nazistów], jednak jest ich tak wielu”.

Agresor, który pustoszy kraj, jest „wyzwolicielem”, a ci, którzy się bronią, są „neonazistami”. To świetny przykład dwójmyślenia Orwella. W swoim Nieśmiertelnym batalionie Galia Ackerman bada sposób, w jaki rosyjska retoryka państwowa oparta na zwycięstwie w II wojnie światowej wykorzystuje tendencyjną i zniekształconą interpretację przeszłości (np. z uwagi na ostrożność zostaje pominięty pakt Ribbentrop-Mołotow), aby przedstawić każdą autorytarną decyzję Putina w świetle patriotyzmu, konsolidując jego reżim. Mityzacja Rosji jako „wyzwolicielki” Europy od faszyzmu w niemal ponadczasowej rzeczywistości ma na celu zapewnienie politycznej dumy i historycznej orientacji krajowi, który nie zmierzył się jeszcze z czarnymi kartami swojej przeszłości, nie zapewnił przyzwoitego poziomu życia w teraźniejszości i nie sformułował jasnej wizji przyszłości. Według rosyjskiej propagandy reżim Putina jest rzekomo zaangażowany w niekończącą się walkę z nazistami. A ponieważ cel uświęca środki, ponieważ propaganda państwowa podniosła „denazyfikację” do rangi najwyższego celu, łatwo jest przeoczyć, jak faszystowskie są metody Kremla. W negocjacjach z Izraelem Moskwa mówiła o „ostatecznym rozwiązaniu” kwestii ukraińskiej.

Doświadczamy starcia dwóch systemów wartości: demokratycznego i autorytarnego. Rosja wyładowuje całą swoją stłumioną nienawiść i gniew wobec Zachodu na terytorium Ukrainy. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych zachodnich stereotypów jest przekonanie, że Rosja czuje się zagrożona przez NATO. Tak naprawdę głównym wrogiem Rosji jest system demokratyczny jako taki – wolności obywatelskie, mechanizm wyborczy, który zapobiega tworzeniu władzy absolutnej, krytyczne myślenie.

Odpowiedź Zachodu jest zatem kluczowa nie tylko dla Ukrainy, ale także dla przyszłości systemu demokratycznego. Jesteśmy świadkami osobliwego zjawiska – podczas gdy na Zachodzie opinia publiczna i znaczna część klasy politycznej opowiadają się po stronie Ukrainy, dezinformacja rośnie.

W dniu 4 marca 2022 r. różni włoscy i zachodni eksperci utworzyli grupę zadaniową w ramach EDMO (European Digital Media Observatory) w celu zwalczania dezinformacji na temat wojny na Ukrainie. Wychodzi ona z założenia, że „u podstaw demokracji każdego kraju leżą prawidłowe informacje”. EDMO udowadnia, że dezinformacja ma charakter systemowy. NewsGuard donosi, że na TikToku już 40 minut po rejestracji użytkownik jest zalewany fałszywymi informacjami na temat wojny. Fałszywe filmy i fakty przeplatają się z prawdziwymi, tworząc wysoce dezorientujący dyskurs. Oto główne tematy rosyjskiej dezinformacji zaobserwowanej przez NewsGuard – materiał filmowy z wojny na Ukrainie jest fałszywy; na czele Ukrainy stoi niebezpieczny neonazista; Ukraina jest marionetką Zachodu, a w szczególności Ameryki, która zainspirowała rewolucję w 2014 r., a następnie zbudowała laboratoria broni chemicznej i biologicznej w tym kraju; Rosja nie jest agresorem, lecz czujnym i rygorystycznym państwem, które zdecydowanie broni Rosjan i osób rosyjskojęzycznych na całym świecie.

EDMO pokazuje również, że trolle aktywne podczas wyborów w USA w 2016 r. są teraz zaangażowane na Ukrainie. Cotygodniowe monitorowanie ilustruje zmieniającą się dynamikę manipulowanych kwestii (należy dodać, że ma to miejsce ze strony obu krajów, ponieważ dokumentacja wskazuje również na niedokładność informacji pochodzących z Ukrainy). Fake newsy to prymitywne kłamstwa, które działają jednak w wyrafinowany sposób. Ci, którzy walczą z ich rozprzestrzenianiem się, muszą znać mechanizmy kulturowe, w ramach których one powstają. Na przykład w sprawie zestrzelenia samolotu MH17 nadal mnożą się w rosyjskich źródłach najbardziej fantazyjne wersje, w tym ta, że Holendrzy umieścili na pokładzie zwłoki – pomimo lat śledztwa i wyroków sądowych. Dlatego też, gdy w Rosji mówi się o rzekomych amerykańskich laboratoriach broni chemicznej lub bakteriologicznej, nie ulega wątpliwości, że Kreml planuje użycie takiej broni.

Zrozumienie mechanizmów rosyjskiej dezinformacji jest łatwe. Wystarczy odwrócić oficjalne oświadczenia. Na przykład rzekoma gotowość Polski do podziału Ukrainy z Moskwą została zaliczona do przyczyn rosyjskiej interwencji. W rzeczywistości pomysł ten został wyrażony w 2014 roku przez Władimira Żyrinowskiego, który zaproponował, aby Polska zajęła zachodnią Ukrainę, pozostawiając wschodnią Ukrainę Rosji. Bujdy demonizują Ukrainę, która teraz „należy” do Ameryki – dlatego to Ukraina jest prawdziwym źródłem Covidu, a nie Chiny; to z Ukrainy ptaki poleciały do Rosji, przenosząc rzekomego wirusa, który atakuje tylko rosyjską populację. I tak dalej.

Ci, którym brakuje niezależnych i prawdziwych informacji, w końcu w to wszystko wierzą. Powszechnie wiadomo, że Rosjanie i Czeczeni Kadyrowa przeszukiwali okupowane miasta w poszukiwaniu Stepana Bandery, który został zamordowany przez radzieckie służby specjalne w 1959 roku w Monachium. Bujdy nie tylko zniekształcają postrzeganie teraźniejszości, ale także przyczyniają się do wzrostu ignorancji, odmowy poznania historii i wyciągnięcia z niej wniosków.

„Niski” rejestr dezinformacji ma swój odpowiednik we Włoszech w „wysokim” rejestrze kontrowersji. Te same kłamstwa są rozpowszechniane, ale ukryte za pomocą kulturalnego i elokwentnego języka. Namiętny i zmilitaryzowany leksykon, który przenika włoskie media, jest tego wiernym odzwierciedleniem, ale także często deformuje informacje. „Repubblica”, „Corriere della Sera” i „Stampa” zazwyczaj pozostają na niego odporne. Nie brakuje poważnych dochodzeń, w tym badań Jacopa Iacoboniego na temat korupcji we Włoszech manewrowanej przez Putina, które pokazują, w jaki sposób Belpaese jest bezpośrednio zaangażowane w globalny handel rosyjskimi brudnymi pieniędzmi. To częściowo tłumaczy prorosyjską politykę promowaną przez Rzym w ostatnich latach.

.Inni eksperci opowiadają się po stronie Kremla. Aby zrozumieć to zjawisko, Gianni Riotta używa terminu Putinversteher, niemieckiego neologizmu oznaczającego „tych, którzy rozumieją Putina”. Również i w tym przypadku zjawisko to jest związane z wydarzeniami na Ukrainie – termin ten stał się znany w 2014 roku, kiedy Putin zaanektował Krym. Pod pojęciem Putinversteher kryje się duża grupa polityków i intelektualistów, dziennikarzy i przedsiębiorców gotowych bronić wizerunku i motywów prezydenta Rosji w jego krytyce Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i NATO. Ta intelektualna solidarność jest skutecznym rezerwuarem antydemokratycznych nastrojów, a zatem populizmu o różnym stopniu i skali. Może obejmować członków skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Przykładem tego jest haniebna wizyta Mattea Salviniego w ukraińskim ośrodku dla uchodźców w Polsce.

Temat wojny na Ukrainie dobrze odzwierciedla polemiki i sojusze włoskiej polityki. Pietro Salvatori pokazuje, jak bliskie są stanowiska Ligi i M5S – obie partie nazwały Euromajdan „zamachem stanu” zaaranżowanym przez USA przeciwko Rosji. Tutaj włoscy eksperci nie różnią się w najmniejszym stopniu od rosyjskich propagandystów. Temat ten jest wykorzystywany do przeciwstawienia „włoskiej demokracji” rzekomej ingerencji brytyjskich służb. Na początku wojny Salvini i Conte potępili agresję abstrakcyjnie, bez wskazywania agresora, w przeciwieństwie do zdecydowanie silniejszych stanowisk Sergia Mattarelli, Maria Draghiego i Enrica Letty. Przypadek Rosji powraca w próbie stworzenia nowej partii Buonadestra, rodzaju liberalnej prawicy, która odchodzi od „twardego i czystego” putinizmu Berlusconiego i Salviniego. Precyzyjny i jednoznaczny jest Massimo Giannini, redaktor „Stampa”, który wskazuje, że Rosja zagraża Włochom tylko dlatego, że uważa je za „słabe ogniwo zachodniego łańcucha”. I istotnie, podobnie jak w przypadku socjologa Alessandra Orsiniego, jedynym proponowanym rozwiązaniem dla Ukrainy jest kapitulacja, której towarzyszy propozycja opuszczenia Unii Europejskiej przez Włochy. Wolność słowa jest nienaruszalnym kryterium demokracji, ale musimy zastanowić się, w jakim stopniu może ona przyczynić się do rozprzestrzeniania się opinii i praktyk mających na celu zniszczenie samej demokracji.

Podobne polemiki można znaleźć w „Il Fatto Quotidiano” i innych gazetach znanych z antyatlantyckiego nastawienia. Jest aż nazbyt oczywiste, że obecna wojna zmusza Europę do ponownego przemyślenia siebie i swoich relacji ze światem euroatlantyckim, zwłaszcza po brexicie. Ale w końcu pojawia się obraz, którego chciałby Putin – Włochy i Europa kontynentalna jako nudne i bezsilne realia wobec amerykańsko-brytyjskiej „agresji”. Przyjmuje się za pewnik, że zawsze rozsądniej jest poddać się żądaniom Kremla. Ta słabość jest określana w świecie anglosaskim jako appeasement, co stanowi odniesienie do brytyjskiego ustępstwa wobec faszystowskich Włoch i nazistowskich Niemiec w latach 30. ubiegłego wieku.

Polemiki te ujawniają głębokie niezrozumienie Europy Wschodniej, która z trudem uwolniła się od dwóch totalitaryzmów. We wspomnianym wyżej artykule Capuozzo wyraża pewną irytację z powodu „pogrążenia się w widmach ubiegłego wieku – nacjonalizmach, imperiach, roszczeniach do suwerenności terytorialnej, świętości granic”. Takie podejście stawia agresywny nacjonalizm i obronę tożsamości na tym samym poziomie, nie biorąc pod uwagę, że naruszenie granic jest zawsze aktem obarczonym konsekwencjami.

„Ojcem” proputinizmu we Włoszech pozostaje Berlusconi, z jego podziwem dla (fałszywego) machismo rosyjskiego prezydenta. Ale ogólnie rzecz biorąc, Europa jako całość przez lata prowadziła błędną politykę wobec Rosji, starając się nie drażnić Moskwy, podsycając tym samym arogancję reżimu Putina, przekonanego, że Europa jest zbyt skorumpowana, by zareagować. Dyktator otwarcie okazuje swoją pogardę dla demokratycznego świata, ponieważ wie, że znienawidzone demokracje nigdy nie będą w stanie stawić mu prawdziwego oporu. Kiedy Biden nazywa Putina „rzeźnikiem”, a Macron pospiesznie próbuje się od tego odciąć, na Lwów spadają bomby.

Inną powszechną (choć powierzchowną i błędną) opinią na Zachodzie jest to, że „złemu dyktatorowi” (Putinowi) przeciwstawia się „dobry naród” (obywateli Rosji). W rzeczywistości to bierność rosyjskiego społeczeństwa jest siłą napędową władzy Putina, która wampiryzuje przyszły potencjał jego obywateli. Tak więc ci na Zachodzie, którzy bronią tego rodzaju władzy, pomagają zachować status quo. Paradoksalnie w tej konfrontacji Ukraina broni również sił zdolnych do budowania przyszłości w Rosji, a przynajmniej tych, które pozostały. Już teraz możemy zaobserwować znaczny drenaż mózgów z Federacji, tak jak miało to miejsce w czasach reżimu sowieckiego.

Tak więc ukraiński przypadek ujawnia dwa sposoby postrzegania Zachodu – cywilizację liberalnych wartości, których należy bronić, lub bezwładną rzeczywistość współwinną tyranii. Jednomyślna odpowiedź Zachodu, który zareagował sankcjami na rosyjską agresję, była ciosem dla Putina. Taki obrót wydarzeń zmusza do rewizji starych wzorców w relacjach z Moskwą – nigdy wcześniej Zachód nie stawiał na szali nie tylko swojej wiarygodności, lecz także bezpieczeństwa.

Dziś często słyszymy, że Rosja zmienia świat. To, co faktycznie się zmienia, to obrona Ukrainy przed najbardziej brutalną, niesprowokowaną agresją w Europie od zakończenia II wojny światowej. Na ukraińskich polach bitew wszystkie wcześniej uważane za obowiązujące schematy bezpieczeństwa zostały złamane, redukując prawo międzynarodowe do opinii. Brak żelaznych umów, brak skutecznych środków odstraszających. OBWE, MAEA i Czerwony Krzyż wbrew sobie współpracują z agresorem. Decyzje ONZ są blokowane przez rosyjski sprzeciw.

Ale najbardziej niebezpieczną rewelacją jest to, że UE i NATO mają słabości i niedociągnięcia, co zachęca agresora. Podczas gdy odmawiają wprowadzenia strefy zakazu lotów na Ukrainie i dostarczania jej samolotów, Włochy zwiększają produkcję F-35, Niemcy myślą o tarczy antyrakietowej, a Francja chce wyposażyć się w atomowe okręty podwodne. Zachód jest zmuszony zrewidować swój system bezpieczeństwa, sojuszy i gwarancji, ale Ukraina ryzykuje, że zostanie zdemaskowana, ponieważ każda decyzja przeciwko niej ma za pierwsze kryterium bezpieczeństwo zachodnich sił zbrojnych. Jednocześnie Ukraina obala kilka mitów, przede wszystkim ten o niezwyciężonej armii rosyjskiej, drugiej co do wielkości armii na świecie. Przeciwko Ukraińcom walczą żołnierze bez motywacji, słabo wyposażeni, z żywnością, której termin ważności upłynął siedem lat temu. Jedyną rzeczą, która ich motywuje, są wyraźne rozkazy zabijania cywilów i niszczenia miast. Co więcej, zniszczenie Czeczenii zmieniło tę oswojoną republikę w niebezpieczną rzeczywistość dla samej Rosji. Dziś kadyrowcy pełnią funkcję niesławnego Smierszu z czasów stalinowskich – strzelają dezerterom w plecy i, według niektórych świadków, sprzedają informacje o rosyjskiej armii Ukraińcom za 400 dolarów w bitcoinach. Rosja wciąga teraz Hezbollah do swojej prawosławnej „krucjaty”, jeszcze bardziej destabilizując Bliski Wschód.

Rosyjska agresja przyniosła rezultaty odwrotne od oczekiwanych. Na Ukrainie ma miejsce derusyfikacja, z uwzględnieniem bardzo wysokiej ceny płaconej przez rosyjskojęzyczne regiony. NATO, które nigdy nie zagrażało Rosji, zbliża się do jej granic i wzmacnia swoją wschodnią flankę. Zachód zauważa, choć niechętnie, że energia importowana z Rosji jest bronią geopolityczną, i szuka innych dostawców. Z megapaństwa, w którym „russkij mir” rozrastał się ponad wszelką miarę, Rosja staje się odizolowaną i zacofaną rzeczywistością, niezdolną do komunikowania się inaczej niż za pomocą języka przemocy. Pokazuje również, jak bardzo była zależna od Zachodu, zwłaszcza pod względem gospodarczym. Ciepłe zaproszenie Rosjan do podróży do Mongolii jest tego symbolem. Na razie Kijów wygrywa dzięki swojej odwadze i ogromnej pomocy Zachodu. W 1994 roku Ukraina zgodziła się zrezygnować ze swojego arsenału nuklearnego w zamian za gwarancje USA, Wielkiej Brytanii i Rosji dotyczące jej suwerenności i integralności terytorialnej. Sprzeciw Moskwy wobec wejścia jej sąsiada do NATO przesunie środek ciężkości sojuszy tego kraju w kierunku świata anglosaskiego i Europy Wschodniej.

.Na koniec pozostaje lekcja moralna. W tym miejscu można by powrócić do polskiego powstania przeciwko Rosji w latach 1830–1831 pod hasłem „Za naszą i waszą wolność”. Aby zapewnić wolny i demokratyczny rozwój kraju, potrzebna jest jego wolność. Wszyscy ludzie mają prawo do tej perspektywy, zwłaszcza ci, którzy z determinacją wybierają wolność. Dziś nie jest to romantyczna dygresja, ale być może futurystyczna rzeczywistość, o którą Ukraina toczy jedną z najtrudniejszych bitew.

Oksana Pachlowska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 kwietnia 2024